Ach,
pomyślał, ale zagmatwana sprawa, jeśli Amy ma pomóc ta rozmowa to
tak będzie dobrze. Stał chwile za drzwiami, zastanawiając się, o
co w tym wszystkim chodzi i niestety usłyszał, co powiedziały.
- A może on chciał Cię przeprosić za to, że wtedy się na Ciebie rzucił.
- Wątpię, był pijany, więc chyba chciał dokończyć dzieła – powiedziała ponuro Amy – Zresztą wiesz, że chociaż chciałam dać nam szansę to nie potrafiłam. Zawsze był ktoś trzeci w związku i dobrze wiemy, kto to był. A Colin nie potrafił sobie z tym poradzić, a ja chyba jednak go nigdy nie kochałam tak jak on by chciał, to też wiemy. A dodatkowo wyrzuty sumienia nie pozwalały mi być szczęśliwą.
- Amy nie myśl o tym w taki sposób. Kilka lat temu podjęłaś taką, a nie inną decyzję. Wtedy najmniej myślałaś o sobie. Moim zdaniem kierowałaś się jego dobrem i to przede wszystkim. Łatwo mi to ocenić, bo nie byłam zaangażowana emocjonalnie tak jak Ty. Kiedyś rozmawiałam z Olivią na ten temat i ona powiedziała, że też nie potrafiła tego właściwie ocenić, bo znała was od początku. A ja nie, więc widzę to inaczej niż wy.
- Wiem Rianna, wiem, ale sama wiesz jak było mi trudno i już miałam napisać do Kiry.
- Wiem, ale spotkałaś Paddy’ego. Tak bywa i chyba nie jest tak źle – uśmiechnęła się.
- Nie jest, ale nie widzieliśmy się osiem lat. On się zmienił, ja się zmieniłam. Tak naprawdę się już nie znamy, ale chcę jak najlepiej dla Molly. Chcę się dogadać. Tak powinno być.
- Będzie dobrze. Muszę iść coś ogarnąć w domu i spakować się. Bo do Dublina jadę – powiedziała wstając i idąc do przedpokoju, więc resztę rozmowy skończyły przy drzwiach.
- Tak – uśmiechnęła się nieśmiało Rianna – I zostanę kilka dni.
- O fajnie – zobaczyła minę koleżanki - No o nic nie pytam, ale mój brat to fajny facet.
- Oj Amy, Amy – zaśmiała się – To reklama?
- Eee no troszeczkę – roześmiała się Amy.
- Idę. Do zobaczenia później.
- No to pa.
Rianna
poszła do siebie, a Amy do kuchni.
Stał
oparty o blat i zastanawiał się nad tym, co usłyszał. Chciała
być szczęśliwa, ale on stał pomiędzy nią, a tym Colinem. Tak
jak Amy u niego. On też próbował, ale mu nie wyszło. Pomyślał,
że powinien zadzwonić do Very i nawet próbował, ale nie
odbierała. On tak jak Amy o nim nie zapomniała, a zawsze o niej
myślał, nawet jak nie chciał. To Amy była jego pierwszą
prawdziwą miłością. Nigdy wcześniej ani później tak nie kochał
jak ją. Nie wiedział, co będzie dalej, ale stwierdził, że na
pewno nic nie zrobi na siłę. Wtedy ją osaczał, a teraz niech się
wszytko toczy swoim rytmem, stwierdził. Będzie, co ma być. Przede
wszystkim powinni jakoś się dogadać ze względu na Molly. Jak już
wcześniej zastanawiał się nad tym, to pomyślał, że będzie
przylatywał do Molly. Teraz jednak by wolał, aby dziewczyny
przeprowadziły się do Dublina, bo tu nie były bezpieczne. Ten cały
Colin był chyba bardzo zazdrosny, a przede wszystkim zagraża Amy.
Co on do cholery chciał jej zrobić? Zastanawiał się, no, bo chyba
nie zgwałcić… a jeśli? Jego Amy?! Tysiące myśli przelatywały
mu przez głowę i nie wiedział, co ma o tym myśleć. Przecież nie
powie jej, że wie, co ten dupek chciał zrobić. Nie ufała mu, czuł
to i nie dziwił się jej. Przepłakała przez niego wiele nocy i
dni, a on tak łatwo pozwolił jej odejść. Przecież mógł się
postarać, aby dojść do siebie. Poddał się zbyt łatwo, zbyt
szybko, a ona go tak mocno kochała, że została z nim do samego
końca tej ich wspólnej drogi. Teraz to zrozumiał, niby wiedział
to, ale teraz już był pewien, że źle zrobił. Oczywiście mógł
walczyć o wspólne szczęście, ale czy Amy kiedykolwiek mu wybaczy.
Zostawił ją i poszedł sobie. Wiedział, że ona go kochała, że
zrobiła wtedy wszystko dla nich. Schował twarz w dłoniach i
westchnął głośno.
Weszła
do kuchni i zobaczyła Paddy’ego z twarzą w dłoniach. W jednej
chwili przypomniały jej się ‘tamte’ czasy i tak się poczuła.
- Paddy – powiedziała miękko – Coś się stało?
Opuścił
ręce z buzi i popatrzył na nią.
- Amy… O Boże Amy, co ja narobiłem…
- Co? – nie wiedziała, o czym on mówi – Paddy, co się stało?
- Byłem takim głupim egoistą – widziała, że jest zdenerwowany – Właśnie zdałem sobie sprawę, co narobiłem. Jakim byłem kretynem. Wybaczysz mi kiedyś?
- Nie rozumiem, o co Ci chodzi – była zaskoczona jego postawą – Paddy, co się stało?
- Właśnie dotarło do mnie to, co Ci zrobiłem wiele lat temu. Egoista do kwadratu. Przepraszam, tak bardzo przepraszam.
- Och… Nie wiem, co powiedzieć. Mimo wszystko ja rozumiałam Twoją postawę wtedy. Paddy byłeś w depresji, ważne, że z tego wyszedłeś i zrozumiałeś wszystko.
- Oj tak. Tylko, dlaczego dopiero dziś. Niby wcześniej to rozumiałem, ale nie zdawałem sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządziłem Tobie. Myślałem tylko o sobie i swoich potrzebach, a Ty za moją głupotę… Ach. Tyle zmarnowanego czasu przez jedną decyzję.
- Nie myśl w ten sposób. Ja wtedy nie czułam tego i nie odbierałam tego, jako poświęcenia. To była miłość.
- Tak, tylko, że ja tego nie doceniałem. Teraz już wiem. Jeszcze wiele spraw niewyjaśnionych przed nami. Tysiące tematów do obgadania, ale wiem, kto jest ważny dla mnie, zawsze był.
- Paddy…
- Ciii. Porozmawiamy o tym wszystkim, ale nie teraz, bo musimy jechać do Dublina – popatrzył na nią i uśmiechnął się – Amy czy mogę się do Ciebie przytulić? Proszę…
Nie
wiedziała, co zrobić. Z jednej strony miała ochotę na przytulenie
się do niego, a z drugiej bała się, bo nic już nie rozumiała.
Popatrzyła na niego, a on podszedł do niej i lekko ją przytulił.
Objął ją jedną ręką w pasie, a drugą trzymał na plecach i
głaskał je delikatnie. No i to się nie zmieniło, pomyślał,
nadal na niego działała. Czuł, że Amy bała się go przytulić,
ale dała się objąć, a sama trzymała swoje dłonie na jego
torsie. Jakby chciała go utrzymać z daleka od siebie. Pozwolił jej
na to, wystarczająco dużo zła się wydarzyło. Nie chciał jej do
niczego zmuszać. Wiedział również, że musi pozamykać swoje
sprawy z Verą, bo był nie fair. Chwilę tak stali, ale czuł, że
ona nie chce, więc puścił ją. Pogłaskał po policzku i
uśmiechnął się.
- To co, będziemy się zbierać? – zapytał.
- Tak. My tam mamy ubrania, więc nic nie zabieramy.
- To ja może wezmę tylko ubrania na weekend, a resztę zostawię.
- Aha – powiedziała zdziwiona – A potem nie wracasz do Kolonii?
- Mam urlop, a zresztą nic teraz nie jest ważne. Chcę być tu z wami. Poza tym we wtorek idziemy do Anette. Wychodzimy?
- Tak, tak, idziemy.
Pozamykała
wszystko, a Paddy sprzątał po śniadaniu. Molly z Iggy’m wyszli
przed dom, gdzie i Rianna się zbierała do wyjazdu. Denerwował się
przed spotkaniem z rodziną Amy. Teraz już wiedział, jak musiała
się czuć, więc spodziewał się ‘męskiej rozmowy’ z jej
braćmi. Nie rozumiała jego zachowania, dlaczego właśnie teraz
wszystko zrozumiał w tej właśnie chwili. Może usłyszał, co
mówiły z Rianną o Colinie i o nim samym. Dobrze, że tu wróci z
nimi, bo Amy bała się teraz, że Colin jej tak łatwo nie odpuści.
Może powinna z Molly się wyprowadzić do Dublina. Wiedziała tyle,
że musi to przemyśleć.
Droga
minęła im szybko, bo Molly z Paddy’m śpiewali. Mała była
zachwycona i bardzo jej się podobało. Nawet zapytała czy tata
zabierze ją na koncert. Paddy stwierdził, że jeśli jej mama się
zgodzi to oczywiście, że będzie mogła jechać.
Dojechali
na miejsce i Paddy był zdenerwowany. Molly razem z Fioną wyskoczyły
z auta i pobiegły do babci, która wyszła z domu. Podszedł do mamy
Amy i przywitał się, a ona zupełnie normalnie się
z nim przywitała, więc się uspokoił. Poszli do mieszkania Amy, a
mała zatrzymała się w połowie i zapukała do jakiś drzwi.
Otworzył nieznany mu facet, a zaraz zjawił się Nat, który porwał
w ramiona Molly i wyściskali się. Widział, że jego córka jest
bardzo przywiązana do wujka, to było widać. W myślach dziękował
mu, że opiekował się nimi i stwierdził, że musi to mu osobiście
powiedzieć. Nathan przywitał się z nim, przedstawił swojego
kumpla. Chciał, aby weszli, ale Amy powiedziała, że później.
Poszli dalej i w końcu miał okazję zobaczyć mieszkanie, w którym
spędziły tyle czasu, które było ich. Molly zaciągnęła go do
swojego pokoju, tam również były zdjęcia. Jego i Amy, Molly z
Amy, miał nadzieję, że zasłuży na to, aby zdjęcia jego z Molly
zawisły w tej galerii. Impreza miała zacząć się niedługo, więc
Amy poszła do łazienki, gdzie spędziła chyba z dwie godziny, a
Molly była zmęczona, więc położyła się. Poszedł do salonu i
próbował dodzwonić się do Very. Nie był tchórzem i chciał z
nią porozmawiać. A ona nie odbierała od niego telefonu.
Zastanawiał się, o co jej chodziło, chciała go ukarać, bo nie
dzwonił? Albo czuła, że to koniec i nie chciała tego usłyszeć?
Trudno powie jej to tak czy siak.
Ooo! To Rianna jedzie do Dublina! A skad się zna z Nathanem? Tak po sasiedzku jak przyjezdzal do Amy? No i reklama braciszka musi byc, hehe! Super! A ten baran zrozumial, co narobil, dopiero jak pdosluchal rozmowe! No co za grrrr! Dziwi się,ze Amy nie chce się do niego przytuic - no faktycznie dziwota, phi! Nie ufa mu i to moim zdaniem jest naturalne. Ciekawa jestem, co bedzie na tej imprezie i jaka role bedzie mial kumpel Nat'a :D Bo moze jakas ma? A moze Nat stuka do Rianny i kumplowi tez się spodoba? A w ogole, to czemu oni nie pojechali jednym autem? Hehe! Paddy chce zalatwic sprawe z Vera i dobrze! Niech zalatwia, tylko mam takie dziwne wrazenie,ze i ona i Colin nie odpuszcza tak latwo.
OdpowiedzUsuńTak zna go, bo Nat przyjeżdża do siostry :) i tam sie poznali. Nie jadą razem, bo Rianna jedzie tam na kilka dni, a nie na weekend. Tak Amy nie chce się przytulać, bo na razie on jest obcy, mimo, że mają córkę, że byli razem, ale minęło osiem lat ... a Vera cóz,....
UsuńOla gapa! A z tym obcy, to oczywiście, że tak jest, to są całkiem inni ludzie. Może lubią to samo, co kiedyś np kolory czy te same filmy, ale to są całkiem inni ludzie i to im na pewno będzie stało na przeszkodzie. Widać, że Paddy chciałby spróbować, ale Amy raczej nie. Na razie...
Usuńno właśnie tak jest, Paddy tak, ale Amy ma opory.
UsuńWszystko się zmieniło i trzeba czasu, aby się poznać, a ewentualnie potem...
Tyle informacji o jaciee. Rozmowa Amy z Ririaną wyjaśniła na pewno wiele Paddyemu, dobrze, że ma takie duże gumowe ucho, że usłyszał wszystko :P. Szkoda natomiast, że był tak długo ślepy i dopiero teraz zrozumiał, że bardzo skrzywdził Amy, no ale czasu się nie cofnie i musi teraz nadrobić stracony czas i walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć za odzyskaniem kobiety, którą kocha. Szczerze? To dobrze, że Padzik usłyszał prawdę o Collinie, tzn. nie jest jeszcze pewny czy to o gwałt chodzi, ale coś czuję, że niedługi się w tym utwierdzi, a potem Boże miej w swojej opiece Collina, bo jak go Padzik dorwie to mu nogi z dupy powyrywa!!! Nie wiem, czy Collin się potem będzie mścić czy nie, ale wszystko możliwe i tak szczerze mówiąc nie obawiam się tak bardzo tego Collina a bardziej tej całej Very, jakoś odnoszę wrażenie, że siedzi własnie w samolocie i leci do Dublina i nagle stanie w drzwiach Paddyego czy Amy i zacznie mieszać i komplikować ich życie jeszcze bardziej. Autorko!!! Oczywiście, że Paddy zasłużył na zdjęcie z Molly na ścianie wspomnień! Zasłużył już tym, że wspaniała Molly powstała z jego plemnika :D Ahhh no i ciekawam co to za kolega był u Nathana? Jaką będzie miał rolę w dalszej części? No i jak się rozwinie romans/znajomość Nate'a z naszą kochaną Rianną :D Oj czekam czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy!!!!
OdpowiedzUsuńTak czasem fajnie podsłuchać, bo sama by mu nie powiedziała, co się stało, a tak on wie...
UsuńVera nie wie gdzie Paddy się zatrzymał, ani gdzie Amy mieszka, ale faktycznie jeszcze troche z nami zostanie, Colin również...
Tak zasługuje na zdjęcie na ścianie z córką, podpowiem że mała w poniedziałek ma urodziny a Paddy ma imieniny :) :)
No jahaaa, że trzeba :D U mnie David podsłuchuje ze szklanką przylepioną do ucha! Ten to dopiero ma tupet :p haha :DDD Vere i Collina musisz spiknąć razem, bo normalnie coś czuję, że On lubi gwałcić a Ona lubi być gwałcona! A tak apropo gwałtów. Mam nadzieje, że Joanne (tak jej było?) się też już nie pojawi, bo zawału dostanę, no ale cóż podejrzewam, że będzie jakaś zemsta, byleby słodka ;) Buziaki autorko!
Usuńhehe dokładnie, zawsze jak się podsłuchuje czy to za drzwiami się stoi czy ze szklanką to można się czegoś dowiedzieć :) a Joanne... autorka o niej nie zapomniała...
Usuńjeden z najlepszych rozdziałów...pięknie!!!!to wygrałam lizaka ...super ,że Rianna jedzie .. no no no ;)i dla mnie przełom jeśli chodzi o Padzika...naprawdę już teraz mnie kupił;)no nareszcie zrozumiał co zrobił....trochę mu to zajęło ale mamy przełom oczywiście wg mnie...teraz to już im kibicuje całym sercem...musi się postarać o Amy i na pewno nie będzie łatwo....to wspaniala kobieta,matka...zasługuje na wszystko co najlepsze a przede wszystkim na wspaniałego faceta u swego boku ....tworzą wspaniała rodzinę....mam nadzieje,że tym razem Padzik tego nie spieprzy......zrozumiał ,co stracił,że może mógł inaczej wybrać,że był egoistą......ale podobno wszystko dzieje się po cos....Aniu super<3
OdpowiedzUsuńjeszce potrzeba czasu... Faktycznie Paddy coś zrozumiał, ale..
UsuńZawsze jest jakieś ale.. jak tu już było skomentowane, oni po osmiu latach są dla siebie obcy i najpierw to oni muszą się poznać, nawet jesli Paddy chce, to Amy teraz nie, bo ma za sobą niezbyt miłe wspomnienia, a Paddy pewnie zawsze będzie dla niej ważny czy z nim będzie czy nie, ale jest ojcem jej dziecka