Amy
ubrała się i poszła do łazienki umyć zęby, gdzie zaraz dołączył
Paddy. Śmiać jej się chciało, jak przypomniała sobie ich nocne
‘powitanie’, ale wiedziała już od jakiegoś czasu, że Paddy
potrzebuje i chce być z nią, więc nie dziwiła się wczorajszemu
wybuchowi namiętności. Ona również potrzebowała jego dotyku. Nie
było możliwości, aby mogli się kochać. Nie chcieli tak spędzić
pierwszego razu po powrocie do siebie. Paddy nawet kiedyś w rozmowie
wspomniał, że chce, aby mieli dla siebie wtedy dużo czasu, a nie
krótkie spotkanie w łóżku. Cieszyła się, że to dla niego
ważne, że chce jej w ten sposób pokazać, że to ona jest
najważniejsza dla niego. Czekał na dobry moment, a wczoraj w nocy
pokazał jej, jak bardzo jej pragnie. Przede wszystkim myślał o
niej, dopiero później o sobie. Nie mogli z Paddy’m powstrzymać
się od śmiechu, jak tylko na siebie spojrzeli. Pomogła małej umyć
się, ubrać i uczesała ją. Molly zaprowadziła ją do kuchni, szła
przodem i tanecznym, radosnym krokiem wbiegła tam. Patricia była
zdziwiona, wczoraj wystraszona dziewczynka, a dziś radosna,
uśmiechnięta. Jak tylko zobaczyła Amy wiedziała, dlaczego dziecko
tak się zmieniło i trochę jej mina zrzedła. Amy przywitała się
z Patricią, Denisem, chłopcami oraz z jakąś kobietą, nie znała
jej. Patricia ją przedstawiła i okazało się, że to Vera. Więc
to z nią Paddy był, pomyślała Amy. Ona też jej się przyglądała.
Amy nie była zazdrosna, wiedziała, że to ona się dla niego liczy
i ją kocha. Była tego pewna, więc spokojnie do tego podeszła.
Była ciekawa jak on zareaguje na Verę. Przyszedł Paddy, który
miał zaskoczoną minę, że Vera przyszła. Pomyślał, że może
to, że jest Amy, jego ‘kochanej’ siostrze da to myślenia.
Zaprosiła Verę i co, chciała pokazać jego dziecko? Chciała, aby
Vera znowu próbowała się do niego zbliżyć? Nie życzył sobie
tego. Nalał do dwóch kubków kawy, a do kawy Amy dodał cukru i
mleka. Podał jej, był wściekły na siostrę i popatrzył na nią,
zrozumiała to natychmiast, ale nie zamierzał tracić dobrego
humoru. Siadł koło swojej dziewczyny i delikatnie pogłaskał po
udzie. Cieszył się, że jednak tu jest i swoją osobą pokazuje, że
są razem. Tego nikt już nie mógł zmienić. Amy pomyślała, że
Patricia chciała być sprytna, zobaczyła, że jej nie ma i szybko
zaprosiła swoją przyjaciółkę. Ale ona przyjechała i nie miała
zamiaru ‘oddawać’ Paddy’ego. Kochała go, a on ją. Nie miała
ochoty nic jeść, piła tylko kawę, którą podał jej Paddy. Cisza
aż dzwoniła w uszach, nikt nic nie mówił, dopiero, gdy zadzwonił
dzwonek do drzwi wszyscy drgnęli. Denis poszedł otworzyć i po
chwili w kuchni zjawił się Joey z Tanją. Brat jej faceta
natychmiast wypatrzył ją, podał jej rękę i gdy wstała po prostu
ją przytulił, aż podniósł do góry. Jego żona śmiała się z
niego, że tak się ucieszył. Podszedł do małej, kucnął sobie i
zaczął z nią rozmawiać, a ona nie wstydziła się. Rozmawiali o
prezencie, który od nich dostała, a Molly była zaciekawiona gdzie
jest Lilly. Po chwili napięcie opadło, Paddy rozmawiał z bratem,
który mu coś wręczył. Pomachał Amy przed nosem kluczami i
powiedział ‘niespodzianka’. Była tak zaskoczona, że nie od
razu domyśliła się, co to za klucze. Wyjaśnił jej, że to od
domu w Kolonii. To była ta niespodzianka, o której mówił jej w
Dublinie. Cieszyła się bardzo, że mają tu dom. Nie będą musieli
mieszkać u Patricii jak przyjadą tutaj, a na pewno dość często
będzie to miało miejsce. Joey śmiał się i mówił, że to przede
wszystkim zasługa Tanji. To ona wszystko dobierała jak tylko Paddy
przesyłał jej zdjęcia z domu w Dublinie. Amy była zaskoczona, ale
jej wyciął numer. Dwa domy w jednym czasie, a dom w Niemczech, to
ten, w którym zaczynali swoje bycie razem, rozstali się tam,
mnóstwo wspomnień. Znowu ten w Dublinie był ważny, bo tam
rozpoczynali nowe życie, już we trójkę. Paddy widział, co się z
nią dzieje, po prostu podszedł i przytulił ją mocno do siebie.
Pocałował ją lekko, a Molly podeszła do nich i weszła w środek,
obejmując ich za uda. Paddy pogłaskał ją po głowie i znowu
pocałował Amy. Nie zamierzał kryć się ze swoimi uczuciami. Skoro
Patricia tak sobie pogrywała z nimi i ich uczuciami. Zaprosiła
Verę, więc i jej robiła niepotrzebne złudzenia, on na pewno nie
zamierzał patrzeć na to biernie. Porozmawia z siostrą, jeśli
jeszcze nie zrozumiała. Joey zaprosił ich na obiad do siebie, a
potem mieli jechać do swojego domu. Była bardzo wdzięczna Joey’owi
i Tanji za pomoc. Tanja śmiała się i powiedziała, że ona również
miała dobrą zabawę. Nawet zrobili im zakupy i nie mają pustej
lodówki. Joey wypytywał Amy jak poszła przeprowadzka do Dublina, o
nową pracę i inne rzeczy, ale tylko takie, które dotyczyły
teraźniejszości. Wiedział, co się ostatnio działo u nich i nie
zamierzał tych spraw poruszać w obecności dzieci, a tym bardziej
Very. Joey myślał nad tym, co zobaczył. Paddy opowiadał mu ile
razy próbował porozmawiać z Verą i Patricią, ale obie były
uparte. Teraz śmiał się w głębi duszy z obu. Mają za swoje, po
co wpychają swoje trzy grosze w nie swoje sprawy. Może to da im do
myślenia i trochę utrze nos. Po Amy i Paddy’m widział jak bardzo
są za sobą i nie ukrywali tego. Cieszył się z tego, że mimo
wszystko potrafią być ze sobą. Widać było, że wszystko miedzy
nimi jest wyjaśnione. Tak powinno być. A ich mała córeczka była
właśnie taka jak sobie wyobrażał. Widział w niej mamę i tatę,
to było niesamowite jak bardzo przypominała ich oboje. Brat był
szczęśliwy i to było dla niego najważniejsze. Potem rozmawiali o
grudniowym Stille Nacht i Molly z uwagą słuchała siedząc u taty
na kolanach. Paddy popatrzył w pewnym momencie na Verę i widział,
było jej głupio, że tu jest. W sumie było mu jej żal, ale tyle
razy jej tłumaczył przez telefon, że on jest z Amy. Nie słuchała,
próbowała znowu się do niego zbliżyć, a teraz zobaczyła na
własne oczy. Może zrozumie i da sobie wreszcie spokój, pomyślał.
Nie zamierzał po raz kolejny z nią rozmawiać. Widział również,
że Amy źle się tu czuje i chciał swoje dziewczyny stąd zabrać
jak najszybciej. W tym pomogła mu Tanja, która stwierdziła, że
oni muszą jechać i czekają na nich u siebie za dwie godziny. Gdy
wyszli Paddy powiedział gospodarzom, że oni również jadą, bo
przecież muszą jeszcze pojechać do swojego domu. Amy była mu
wdzięczna za tą szybką reakcję. Miała nadzieję, że Patricia
ochłonie i da im szansę, a przede wszystkim jej. Szybko spakowali
swoje rzeczy do walizek, a mała cały czas do nich mówiła, pytała,
bo była ciekawa domu. Odpowiadali jej cierpliwie na wszystkie
pytania. Mówili, że kiedyś tam mieszkali, a teraz to będzie ich
drugi dom. Oni mieli tam wrócić razem, tam się kochali ostatni
raz, tam poczęli Molly. Ten dom był pełen wspomnień i obydwoje
chcieli tam jak najszybciej pojechać. Żegnali się właśnie z
gospodarzami, a Paddy dziękował im za przygarniecie. Zadzwonił
dzwonek do drzwi, a to była ich najmłodsza siostra z córkami.
Roześmiała się jak zobaczyła Amy i powiedziała im, że miała
zamiar zaprosić Molly z tatą do siebie na noc. Dziewczynki ją
bardzo prosiły o to, a Molly ku zdziwieniu rodziców stwierdziła,
że ona chce. Przecież tam będzie Agnes, Josie i ciocia. Paddy od
razu podjął temat, bo pomyślał, że będzie miał Amy dla siebie.
Przed oczami miał kolację, świece i ich. Popatrzył z
wdzięcznością na siostrę, a ona czując jego wzrok uśmiechnęła
się domyślnie. Umówili się u Joey’a, Maite stwierdziła, że
się do nich na obiad wprosi. Pożegnali się i poszli do samochodu.
Pojechali
do domu, trzymając się za ręce przekroczyli próg. Znowu byli tam,
gdzie wszystko się skończyło. Amy miała łzy w oczach. W domu
wszystko lśniło i było pięknie. Tanja z Joey’em naprawdę się
postarali, była im ogromnie wdzięczna. Mała była ciekawa swojego
pokoju, więc tam się udali. Bardzo jej się podobało, było tu
wszystko, co mała dziewczynka może potrzebować. Molly, choć
podobał się jej pokoik stwierdziła, że i tak chce spać u cioci,
bo tam ma się, z kim bawić. Spakowała swoje ubranka do plecaka i
była już gotowa. Byli zszokowani, bo noc wcześniej zrobiła
awanturę, że nie ma mamy, a teraz jechała zupełnie sama do
cioci. Pytali jej czy nie będzie płakać, ale wyglądało na to, że
nie. Nie raz spała u Olivii czy babci, ale je znała od urodzenia.
Maite dopiero poznała. Mieli wątpliwości czy ją zostawić.
Pojechali do Joey’a, gdzie było gwarnie, dużo ludzi i świetna
zabawa. Molly dobrze bawiła się z dziewczynkami, doszła jeszcze
Lilian i cztery małe dziewczynki hasały już wszędzie. Maite
powiedziała Amy, że da sobie z nią radę, a zabierze jeszcze Lilly
i Molly nie będzie miała czasu się zastanowić nad tym, że
rodziców nie ma. Kazała przestać się denerwować i iść sobie do
domu. Około 20 udało im się wyrwać, mała im tylko machała z
okna.
Gdy
tylko przekroczyli próg domu i Paddy zamknął za nimi drzwi,
przytuliła się do niego i pocałowała go. Po chwili oderwała się
od niego i powiedziała.
Kochanie
tu jest pięknie.
Prawda?
– odpowiedział cicho – I znowu jesteśmy w tym miejscu. Tu
gdzie się skończyło.
Wróciliśmy
do domu. – powiedziała wzruszona Amy.
Paddy
już nic nie mówił, popatrzył takim wzrokiem, że aż kolana się
pod nią ugięły. Przyciągnął ją do siebie i pocałował, a jego
ręce błądziły jej po plecach, by przejść na talię, a potem na
pupę. Amy nie była mu dłużna i jako pierwsza zaczęła ściągać
mu koszulkę, chciała go dotknąć, poczuć jego ciało przy swoim.
Pragnęła go, aż do bólu. Powoli przesuwali się w stronę
sypialni. Zniknęły już jego koszulka, jej bluzka i biustonosz.
Zatrzymali się w progu sypialni całując się, stali tak blisko
siebie, że czuła jego męskość. A on tak bardzo chciał z nią
być, że szybko ściągnął jej spódnicę, gdy ona zajęła się
jego paskiem od spodni. Całował ją po szyi, by przejść na dekolt
i niżej aż do piersi. Jego ręce gładziły jej brzuch, uda, pupę,
a ona robiła szlaczki na jego plecach. Ostatkiem myśli przeszło
jej przez głowę, że tak dobrze było jej tylko z nim. Jęknęła,
a Paddy podniósł głowę popatrzył jej w oczy i pocałował tak
namiętnie, że myślała tylko o tym, aby być z nim. Już,
natychmiast! Udało im się wreszcie dotrzeć do łóżka i pozbyli
się zbędnych części garderoby. Już nie mógł się powstrzymać,
czuł, że zaraz spłonie. Nie czekał dłużej, pocałował, a potem
wszedł w nią zdecydowanym ruchem. Było im niewiarygodnie dobrze, a
ich ciała szybko przypominały sobie wspólny rytm. Było tylko
słychać westchnięcia i przyspieszone oddechy. Już po wszystkim
leżeli przytuleni do siebie, a Amy głaskała go po torsie.
Uśmiechali się do siebie i delikatnie całowali. Zasnęli, ale ta
noc nie skończyła się, bo jak tylko nabrali sił znowu się
kochali i znowu. Ponowie obudzili się koło południa. Wzięli razem
prysznic, a potem zjedli śniadanie. No nieco spóźnione, ale jednak
śniadanie. Rozmawiali i Amy w pewnym momencie powiedziała.
Było
pięknie.- uśmiechnęła się do Paddy’ego – Tak sobie
pomyślałam, że tu się skończyło i tu się zaczęło na nowo.
Dokładnie.
A może przy okazji stworzyliśmy kogoś nowego? – zapytał z
uśmiechem.
Paddy?
– zapytała zaskoczona – Chciałbyś? Chcesz mieć ze mną
dziecko?
Już
mam, ale tak. Chciałbym, aby nasza córka miała rodzeństwo.
Tylko,
że ja zaczęłam brać tabletki, więc chyba na razie się nie uda.
Roześmiał
się i dodał.
Wyszedł
z kuchni, poszedł do sypialni, gdzie słyszała, że czegoś szukał.
Po chwili wrócił i położył przed nią pudełeczko. Aż jej się
trzęsły ręce jak je otwierała. Był tam pierścionek, tak jak
przypuszczała. Przypominał, nie on wyglądał jak ten pierwszy z
Galway. Miała łzy w oczach, bo Paddy pamiętał o tym. Zamówił
kopię tamtego pierścionka, który jej podarował. Wtedy się jej
oświadczył. Ten był równie piękny, ze złota i miał prawdziwy
kamień, ale wyglądał jak tamten.
Ja
mam ten pierścionek. – powiedziała cicho, patrząc na niego –
Zatrzymałam go.
Ten
wygląda identycznie. – powiedział – Wyjdziesz za mnie Amy?
Tak.
– szepnęła, ale po chwili dodała już głośniej – Tak, wyjdę
za Ciebie!
Przytulił
ją do siebie i pocałował. Koło się zatoczyło i wszystko było
tak jak powinno być wiele lat temu. Teraz byli bardziej szczęśliwi,
zakochani i bardziej doświadczeni przez życie. Wiedzieli, że oboje
muszą starać się, aby wszystko było dobrze.