sobota, 24 maja 2014

Rozdział 19

Tydzień później stanął przed drzwiami Amy i zapukał. Gdy otworzyła drzwi zobaczyła wielką, zieloną, pluszową żabę. Chwyciła ją, mówiąc ‘cześć żabo’. Była wielka i śliczna.
  • Cześć – powiedział głos i przemawiał tenorem – Jestem Twoją żabą, ale nie mam jeszcze imienia. Ktoś mnie do Ciebie przywiózł i chciał przeprosić za swoje durne zachowanie.
  • Ok, wchodź żabko, ale powiedz swojemu panu, że powinien zostać nie wpuszczony do środka – powiedziała Amy.
  • Nie mogę wejść? – zapytał Paddy, wyłaniając się zza futryny.
  • Żabka tak, ale Ty… nie wiem czy powinnam Cię wpuszczać – powiedziała cicho – Ostatnio nie podobało mi się Twoje zachowanie.
  • Wiem, ale może jednak wejdę, porozmawiamy – prosił przemile.
  • Wejdź, bo faktycznie mamy do pogadania – powiedziała zdecydowanym głosem.
  • Zamówimy coś do jedzenia? – poprosił.
  • Paddy, zdecyduj się, bo ja nie nadążam za Tobą, albo jesteś arogantem albo egoistą, a nagle wyskakujesz z czymś takim. Nic już nie rozumiem!
  • Ciii… - podszedł do niej i przytulił mocno, trzymał w objęciach, a potem pocałował w głowę, choć się szamotała – Amy, już dobrze, coś sobie przemyślałem, już wiem więcej niż wiedziałem, ale pozwól mi powiedzieć, co?
  • Nawet jak powiem, że nie chcę z Tobą gadać i tak tu zostaniesz, więc dobrze, powiedz mi co takiego sobie przemyślałeś?
  • Amy, przede wszystkim chcę, abyś wiedziała, że mi na Tobie zależy – powiedział pewnym głosem – Chcę z Tobą być. To trudne dla mnie, bo nigdy nie byłem w związku i nie wiem wielu rzeczy, ale chcę spróbować. Po drugie, wiem że zachowałem się jak idiota, ale ja.. ja byłem zazdrosny, no nie powinienem, ale co mam zrobić, jak nawet nie mogłem patrzeć na to, że ten Twój kolega kładzie rękę na Twoim ramieniu, szlag mnie trafił.
  • Paddy, ale to tylko kolega. Nie możesz tak reagować na wszystkich facetów w mieście – odpowiedziała mu szybko.
  • Wiem – powiedział z niepewną miną – Bardzo mi przykro, że tak głupio zareagowałem. Chcę być szczery, mamy luty, a ja… ja no wiesz od grudnia, nie jestem przyzwyczajony do abstynencji, ale nie żałuje. Poczekam, naprawdę wiem, że warto.
  • Paddy, domyślam się, że zawsze miałeś na każde zawołanie, ale ja nie jestem jakąś panienką i jeśli sądzisz, że tak jest, to oznacza że to wszystko nie ma sensu.
  • Nie, Amy nie! – krzyknął – Właśnie próbuje Ci powiedzieć, że jesteś dla mnie najważniejsza i że ja wszystko, no prawie, rozumiem. Staram się, sama to widzisz, ale Amy, ja też jestem tylko człowiekiem, nie tylko gwiazdą, nie tylko TYM Paddym Kelly, ale również facetem i po prostu chcę przytulić się do mojej dziewczyny i tylko tyle. Nic się za tym nie kryje.
Popatrzyła na niego z niedowierzaniem.
  • Chodź do salonu, usiądziemy sobie, nie będziemy tutaj w przedpokoju rozmawiać. Herbaty?
  • Tak poproszę – odpowiedział i zaczął ściągać buty i kurtkę.
Poszedł do kuchni gdzie stanął niepewnie w progu. Popatrzyła na niego i wyciągnęła rękę do niego, a on zrozumiał, że chce aby podszedł.
  • Przytul mnie – powiedziała cicho.
Podszedł szybko i objął mocno jak tylko mógł, przytulił głowę do jej głowy, a ona swoje dłonie trzymała splecione na jego karku, a potem pogłaskała go po głowie. Jego ręce spoczywały na jej plecach. Stali tak kilka minut i było im tak dobrze, Amy ogarnął spokój, słyszała jak jego serce bije, aż łomotało o jego klatkę piersiową. Woda na herbatę już się zagotowała, kubki z herbatą czekały na zalanie, a oni tak stali przytulając się do siebie. W końcu Amy się odsunęła, uśmiechnęła do niego i zalała tę herbatę.
  • o co, może zamówię pizzę? – zapytał.
  • Nie trzeba, mam lazzanię – odpowiedziała – To wstawię ją do piekarnika.
  • Oooo super, bardzo lubię. Coś Ci pomóc? – zapytał po chwili.
  • Nie, nie trzeba.
  • Amy, dzięki.
  • Ale za co? – zapytała zdziwiona.
  • Nawalam, a Ty zawsze mnie wysłuchasz, albo się mną zajmujesz. To było miłe jak zajęłaś się mną, gdy przyszedłem o 4 rano. Nie musiałaś.
  • No nie, ale jak mogłabym Cię zostawić na progu mieszkania, kompletnie pijanego.
  • Niby tak, ale nawet żadnej awantury mi nie zrobiłaś, a ja byłem nie miły dla Ciebie. Przepraszam – dodał.
  • W porządku, przyjmuje przeprosiny i już – westchnęła i zapytała – Paddy, a Ty wtedy byłeś na panienkach?
  • Nie – odpowiedział szybko, bo zobaczył ile  ją kosztuje zadanie tego pytania – Mówiłem Ci przecież, że od tego wyskoku w grudniu nie byłem na żadnych panienkach.
  • Aha, no to ok.
  • Martwiłaś się tym? – zapytał szczerze zdumiony – Amy, no nie mógł bym, obiecałem przecież, już byłem z Tobą, więc jakbym mógłbym iść na panienki. Zależy mi na Tobie i to z Tobą chcę być.
  • Pewnie, że o tym myślałam. A mi zależy na Tobie, więc nawet jeśli tego nie pokazuje po sobie, to martwią mnie takie sprawy – powiedziała, patrząc mu w oczy.
  • Nie martw się – powiedział cicho.
Przysunął się do niej i pocałował lekko w usta, a dłonią gładził jej policzek. Zaskoczyła go, bo przysunęła się bliżej i oddała pocałunek. Zatracili się w nim, jego ręce dotknęły jej pleców i jeździł po nich, znowu robiąc szlaczki, by po chwili znalazły się pod swetrem. Całował ją najpierw delikatnie, ale po chwili już namiętnie. Oderwał się po chwili i szybkim ruchem ściągnął jej sweter. Po czym pociągnął do siebie tak, że siedziała mu na kolanach. Znowu się całowali, ale to tym razem Amy zaczęła go całować,  po chwili Paddy zszedł ustami niżej na jej szyję, a dłonią ściągnął gumkę z włosów, które rozsypały się na plecy. Chciała go dotknąć, ale miał bluzę i koszulkę, więc rozpięła zamek od bluzy i całując się, starali się ściągnąć ją z niego. Jakoś nie chciało im to wyjść, więc Paddy oderwał się od niej i szybko ściągnął ją, a zaraz koszulkę. Popatrzył na Amy i delikatnym ruchem ściągnął jej koszulkę. Całował jak szalony jej twarz, szyje, a potem dekolt. Spojrzał na nią, przyglądał się, a to jeszcze bardziej podziałało na jego wyobraźnię. Był ciekawy każdego skrawka jej ciała i chciał pozbyć się czerwonego skrawka materiału, który chował jej piersi. Tak bardzo chciał ją widzieć całą. Sięgnął ręką do tyłu i odpiął go, a potem odrzucił. Jej dotyk dłoni na jego plecach działał na niego tak, że był gotowy rzucić się na nią właśnie teraz. Ale wiedział, że ona nie jest na to w tym momencie przygotowana. Zmieniła pozycję i pociągnęła go za sobą. Leżała, a jej dłonie błądziły po jego torsie. Przez kilkanaście minut napawali się swoim dotykiem, nic więcej nie było ważne, tylko ich usta i dłonie. Czuła jakby jej skóra płonęła z każdym jego dotykiem, a jego dłonie badały jej szyję, ramiona, a potem biust. Jego usta szły za rękami, dotknął jej brzucha by za chwile znalazły się tam jego usta. Nic już się nie liczyło, tylko oni i dotyk, a kiedy usłyszał jej ciche westchnienie to podziałało na niego tak, że poczuł żar. Wrócił do jej ust, napawał się nimi, a jego dłoń dotknęła jej uda. Przesunął kilka razy po nim dłonią, ale miała rajstopy, które nie pozwalały dotknąć jej skóry. Nie wiedział jaka będzie jej reakcja, spodziewał się, że powie nie, ale nie zrobiła tego. Chwilę później poczuł, że już nie ma siły bardziej się powstrzymywać, był gotowy, więc odsunął się i usłyszał jęk zawodu.
  • Chodź do sypialni – powiedział.
Wstał i podał jej dłoń, ale gdy przyciągnął ją do siebie znowu zatracili się w swoich pocałunkach. Amy się ocknęła i powiedziała.
  • Telefon masz wyłączony?
  • Tak, a Ty? – kiwnęła tylko głową – Chodź.
Z bluzy zabrał zabezpieczenie, a ją pociągnął w stronę sypialni. Położył je na stoliku i znowu ją pocałował. Jego dotyk, smak jego skóry dał taki efekt, że Amy zatraciła się w swoich doznaniach. Chciała, a jednocześnie musiała go dotykać. Jej ręce błądziły po jego plecach, ramionach i torsie. Czuła jego dotyk i przestało jej to wystarczać, chciała go poczuć jeszcze bardziej. Przestała go całować, popatrzyła na jego twarz i poznała ten wyraz jego twarzy, już go widziała jak się całowali i dotykali. Wtedy przeszkodził im John, ale teraz nic nie mogło im już przerwać. Zobaczyła jak mu oczy się otworzyły gdy sięgnęła do paska jego spodni. Rozpięła je i rozsunęła zamek, pomógł jej i za chwilę pozbyli się ich. Był w samych bokserkach, a ona nie była do końca rozebrana. Nawet się nie zastanawiając ścignął jej spódnice, a potem rajstopy. Jego ręce błądziły po jej plecach, a potem dotykał jej pupy. Nie miała już siły czekać, ale jednocześnie musiała go dotykać, nie mogła przestać. Całując się zbliżyli się do łóżka, a tam kontynuowali dotyk i pocałunki. Nie mogli się sobą nacieszyć, więc na razie to im wystarczyło, a gdzieś po drodze zniknęła bielizna. Dotykał ją jakby była z porcelany, ale jednocześnie tak, że już nie mogła czekać. Chciała być z nim, poczuć go, wiec delikatnie pogłaskała go po policzku. Otworzył oczy i zobaczył w jej oczach niemą prośbę, zrozumiał ją. Oderwał się od niej i sięgnął do stolika na którym zostawił zabezpieczenie. Po chwili wrócił do przerwanych czynności i patrząc jej w oczy, połączył ich ciała w jedno. Teraz żaden telefon, ani nawet trzęsienie ziemi nie było w stanie ich od siebie oderwać. Oni mieli własny świat, który stworzyli sobie razem. Słychać było ich przyspieszone oddechy i stłumione, przez pocałunki, jęki Amy. W pewnym momencie popatrzył na nią, a ona wyszeptała ‘szybciej’, wiec zatracił się w jej objęciach, w jej dotyku, w niej. Nic się nie liczyło tylko oni. Usłyszał krzyk ekstazy. Leżeli spleceni w jedno ciało, pomału oddechy wracały do normy, a oni byli tak wyczerpani, że nawet słowa nie powiedzieli. Trzymał ją w objęciach, a ich ciała były mokre od potu. Było im tak dobrze, że nie miał siły wstać, a musiał to zrobić. Delikatnie wyswobodził się z jej objęć i wstał. Po chwili wrócił, a ona spała. Położył się obok i patrzył na nią zastanawiając się nad tym wszystkim, co się działo jak ją spotkał. Pomyślał, że dobrze się stało że poczekał, aż była gotowa kochać się z nim. Miał nadzieję, że będą to robić często, bo bardzo mu się podobało. Nie wiedział co do niej czuje, była ważna i to się teraz liczyło. Odgarnął jej włosy z twarzy, przytulił się i zasnął.
Gdy obudził się rano jej nie było, pozostał tylko ślad jej głowy odciśnięty na poduszce. Usłyszał, że bierze kąpiel i zdziwił się, że chyba po raz pierwszy budzi się u dziewczyny. Zawsze wracał do domu lub hotelu. Nie chciało mu się wstawać, leżał i czekał na nią, na Amy, swoją dziewczynę…

Uśmiechała się do siebie przypominając sobie jego dotyk na swojej skórze. Miała nadzieję, że zawsze będzie im tak w łóżku, a co do reszty nie wiedziała co będzie dalej czy będą ze sobą. Czy Paddy podoła sytuacji, a może ona mu się znudzi?

środa, 21 maja 2014

Rozdział 18



 Dziś dedykuję Riri, za to, że jest :) dziękuje 

Była 4 rano, ktoś zapukał do drzwi, Amy nie wiedziała co się dzieje, więc po cichutku podeszła do drzwi, a przed nimi stał Paddy. Otworzyła je, a on ledwo stał na nogach, dodatkowo śmierdziało od niego alkoholem i to chyba na kilometr. Trzymał się futryny i nie wyglądał dobrze, bez słowa wprowadziła go do mieszkania, a potem na kanapę. Pomogła ściągnąć kurtkę, sweter i buty, a on momentalnie zasnął. Przykryła go kocem i poszła do sypialni spać. Ponownie obudziła się około 9, a Paddy jeszcze spał. Zjadała śniadanie i wybierała się na uczelnię, więc napisała kartkę do niego. Nawet nie była zła, mówił, że idzie pić z kolegami, ale nie wiedziała, że przyjedzie do niej. Postawiła mu koło kanapy półtoralitrową butelkę wody, stwierdziła, że na pewno mu się przyda. Ale wtedy otwarł oczy i powiedział, a raczej wybełkotał czy pojedzie do niego i przywiezie mu jakieś ubrania. Jak poszła po jego kurtkę, to wypił tę wodę, którą mu zostawiła. Pomyślała, że chyba ma ogromnego kaca, więc dała mu jeszcze tabletki przeciwbólowe. Na kartce napisał adres, dał jej klucze od mieszkania i samochodu. Pojechała na uczelnię, spotkała Kirę i okazało się, że Paddy mieszka blisko nich, więc Amy miała zabrać się z nią. Pod blokiem Paddy'ego, Kira się z nią pożegnała i pojechała do siebie. Amy poszła pod wskazany adres, po raz pierwszy miała iść do Paddy'ego, ale nie spodziewała się, że będzie sama. Weszła do mieszkania i najpierw go obeszła, a potem poszła zabrać potrzebne rzeczy dla niego. Jakieś spodnie, koszulkę, sweter, bieliznę, poza tym kosmetyki, by mógł się umyć. Potem pojechała do sklepu i zrobiła zakupy. Chciała ugotować zupę, bo w takim stanie, jak go rano zostawiła tylko zupę był w stanie przyjąć. Pod swoim blokiem zaparkowała i poszła na górę. Jak tylko otwarła drzwi poczuła, że Paddy tam jest, musiała przewietrzyć całe mieszkanie, więc okryła go i zrobiła to, było trochę zimno, ale można było oddychać. W kuchni zabrała się za gotowanie, a on nadal spał, potem uczyła się. Paddy obudził się, bolała go głowa i przez chwilę nie wiedział co się dzieje. Nie był u siebie, wystraszył się, że znowu coś głupiego zrobił, ale jak się rozejrzał stwierdził, że jest u Amy. Było mu niewygodnie, zimno i okropnie śmierdziało. Po chwili odkrył, że to on śmierdzi. Wody, pomyślał, wody i ogromna ulga, bo stała obok. Zwlekł się i poszedł do łazienki, gdzie załatwił swoje potrzeby i poszedł szukać Amy. Była w kuchni i coś gotowała, jak go zobaczyła, widział, że powstrzymała się od śmiechu i powiedziała.
·       Idź się wykapać, przywiozłam Twoje ubrania jak prosiłeś.
·      Ja... - chwilę patrzył na nią, nie wiedząc o co chodzi – Ja prosiłem? Nie pamiętam, ale bardzo się cieszę, bo trochę mnie czuć.
·        Trochę? - powiedziała – Nawet bardzo Paddy. Chcesz teraz zupy czy po kąpieli?
·    Ciii... Amy głowa mnie boli – dostał tabletkę – Dzięki, jesteś aniołem. Jak ja tu dotarłem? - zapytał.
·         Nie wiem, ale trzymając się futryny zapukałeś o 4 rano.
·   Ojej, nic nie pamiętam, chyba za dużo wypiłem, ale dobrze, że do Ciebie przyszedłem. Jak zauważyłem zajęłaś się mną. Dziękuję.
·         Proszę bardzo. Idź do łazienki.
·         Dzięki. Idę, idę. Masz rację i może lepiej się poczuję – dodał z bladym uśmiechem.
Teraz już była na niego zła, ale nie było sensu o tym z nim rozmawiać, bo on chyba nie do końca rozumiał co się dzieje. Pomyślała, że pewnie dopiero jutro będzie sprawny, całkowicie sprawny umysłowo, teraz jeszcze nie. Po jakimś czasie przyszedł już pachnący z umytymi włosami i siadł przy stole, wypił wodę, którą mu postawiła i nalał kolejną szklankę. Potem zjadł zupę, stwierdził, że mu lepiej, ale by się położył i poszedł do sypialni. Marny był dzisiaj z niego kompan i doskonale o tym wiedzieli. Amy uczyła się do 22 i położyła się, a on przytulił się do niej. Obudziła się koło 7, a Paddy podpierając się na łokciu przyglądał się jej.
·         Dzień dobry – powiedział.
·         Dzień dobry – odpowiedziała – Wyspałeś się?
·         Tak. Dzięki, że zajęłaś się swoim własnym facetem – uśmiechnął się do niej.
·         A jakim miałam? Nie swoim? - zapytała się.
·         Nie, nie. Tylko mną – cmoknął ją w usta – Byłem chociaż grzeczny?
·         Byłeś. Jak samopoczucie? - spytała – Lepiej?
·         No tak, już tak, ale niewiele pamiętam. Wiem natomiast jak się tu dostałem, kumpel mi napisał, że podałem adres taksówkarzowi i przywiózł mnie tu. Wkurzył mnie John, bo nadal mnie obwinia, więc chciałem się napić, ale nie aż tak.
·         Domyślam się - powiedziała spokojnie.
·         Aaaa, Angelo będzie się martwić, muszę zadzwonić – zerwał się z łóżka – Wczoraj byłem umówiony .
·         Spokojnie Paddy – powiedziała uspokajająco – Spotkałam Kirę na uczelni, sama mnie podwoziła do Twojego mieszkania. Oni wiedzą, więc bez nerwów. A zresztą Kira ma do mnie numer telefonu.
·         Kira... Twój numer, no to dużo przespałem – zdziwił się, ale jak już wstał stwierdził, że idzie zrobić kawę.
Amy myślała nad tym, co się działo z nimi. Na początku naprawdę był egoistą i myślał tylko o sobie, całował, dotykał, ogólnie chciał tylko seksu. Teraz natomiast myślał o tym, aby i jej i jemu było dobrze, mimo że zaszli tak daleko kilka dni temu, nie rozbierał jej do końca, nie zrobił nic, co wcześniej by zrobił. To naprawdę pokazało jej, że jemu na niej zależy, że myśli o nich, a nie tylko o sobie. To było coś, co się działo między nimi już od jakiegoś czasu, z jej strony była to miłość. Tak zakochała się i to właśnie do niej dotarło. Dała mu szansę, a on ją wykorzystał, bo chciał. Nie musiał tego robić, a jednak to zrobił, wykorzystał szansę którą dostał, pomimo wcześniejszych błędów, zachowania. Nie wiedziała czy zawsze tak będzie, ale miała nadzieję.
Robił kawę i zastanawiał się nad zaistniałą sytuacją, przyjechał do Amy, a przecież mógł do siebie, ale jednak zjawił się u niej. Zajęła się nim, położyła spać, dała wodę i pojechała po jego ubrania, by mógł się przebrać. Widział, że ich znajomość naprawdę nabrała rozpędu, czego się nie spodziewał. Na początku chciał ją tylko przelecieć i tyle, ale teraz chciał z nią być. Podobało mu się, że tak powoli i normalnie ją poznaje. Wiedział jak rozpalić kobietę, miał ich wiele, ale przypomniał sobie słowa Angelo, brat miał rację. Podobało mu się, że poznaje ją w taki sposób, pocałunki, wcześniej jakoś specjalnie się nie całował z tymi panienkami, po co, wtedy chodziło o seks, tylko o seks, a teraz z Amy przede wszystkim o przyjemność, bliskość z tym związane. Było to dla niego ważne i sądził, że dla niej również. Wcześniej tego nie czuł, nie było mu tak dobrze, teraz tylko to się liczyło. Miał ochotę ją pocałować, poczuć jej usta na swoich ustach, jej dłoń wplecioną w swoje włosy. Poszedł do sypialni, a ona nadal leżała w łóżku i chyba przysypiała. Położył się koło niej i pogładził ręką po jej głowie, a potem po ramieniu, otworzyła ze zdumieniem oczy, a on dotknął wargami jej warg, tak delikatnie, a potem przejechał po nich językiem. Wszystko przestało istnieć, gdy poczuł na ustach smak jej warg. Były gorące, ale słodkie. Chciał, aby ta chwila trwała wiecznie, chciał więcej, żeby to dłużej trwało. Wplotła palce w jego włosy, a on dotykał jej policzków. Otworzyła oczy i spojrzała na jego twarz, która wyrażała wszystko. Chyba poczuł, że na niego patrzy, bo również otworzył swoje, były zamglone, ale wyrażały namiętność.
·         Amy – powiedział jej imię mrucząc – Amy... chcę teraz być z Tobą.
·         Przepraszam, ale to dziś niemożliwe... - powiedziała równie cicho.
·         Ale dlaczego? - zapytał.
·         Dziś nie mogę – powiedziała i aż dostała wypieków na twarzy – No nie mogę.
·         Ale dlaczego? - popatrzył chwilę na nią i dodał – Aaaa. Ok, rozumiem. Szkoda, ale rozumiem.
·         Przykro mi – dodała.
·         Spokojnie, przecież to normalne – uśmiechnął się – Co się odwlecze to nie uciecze.
·         To prawda, teraz i ja wiem, że chcę z Tobą.. ee być  - zarumieniła się.
·         No dobra, dobra, wiem – dodał szybko – To co wstajemy?
·         Tak, zaraz wstanę – dodała cicho.
Paddy poszedł do kuchni, oparł ręce na blacie i pomyślał 'no kurczę, jak się już nie boi, chce iść ze mną do łóżka, to właśnie wtedy NIEMOŻE', aż krzyczał w myślach. No żeby to jasny szlag trafił, no. Nie był przyzwyczajony do takich sytuacji, no nie był, bo jak szedł z jakąś panienką do łóżka to ona raczej mogła, niż nie mogła. Wziął głęboki oddech, pomyślał, że musi się wyluzować i będzie dobrze.
Amy zamknęła oczy, myślała o tej sytuacji, przecież to nie jej wina, że teraz nie pójdzie z nim do łóżka. Widziała, że się wkurzył, ale nic na to nie mogła poradzić. Wstała, pokręciła się po sypialni, poszła do łazienki, potem się ubrała. Jak poszła do kuchni, to pił kawę na stojąco, oparty o blat z zaciętą miną. Chciała coś powiedzieć, ale nie dał jej, nadal był zły, tylko nie miał o co, tym razem przesadził, więc i ona przestała się odzywać. Rozmawiali pół słówkami. Stwierdził, że może wieczorem gdzieś wyjdą, może do kina, więc umówili się pod uczelnią. Minęło parę godzin, skończyła zajęcia, więc wyszła z budynku gdy usłyszała kolegi głos, który ją wołał. Zatrzymała się i poczekała na niego. Chwilę porozmawiali, potem pożegnali i poszła w stronę samochodu. Paddy czekał przy samochodzie z zaciętą miną i rękoma założonymi. Mruknął coś na przywitanie i wsiedli do auta. Bębnił palcami po kierownicy, a po chwili powiedział tak głośno, że aż ją wystraszył.
·         Kto to był?
·         Ale kto? - zapytała zdziwiona.
·         Ten koleś, co z Tobą rozmawiał – powiedział wkurzonym głosem.
·         Mój kolega z uczelni – powiedziała – O co Ci chodzi?
·         Dotykał Cię – dodał – A ja sobie nie życzę.
·         Co robił? - zapytała zdezorientowana – Czy Ty się dobrze czujesz? Hej, co to za teksty w ogóle do cholery.
·         Jakie teksty. Widziałem chyba, nie? - powiedział głośno – Jesteś moja i ja sobie nie życzę, aby jakiś koleś Cię obłapiał.
·         Paddy! – zawołała oburzona – Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Rozmawiałam tylko z nim.
·     Obłapiał Cię – powiedział głośno i widać było, że żadne argumenty do niego nie dochodziły.
·     Oszalałeś. Ja wysiadam. Nie będziemy tak rozmawiać – powiedziała wkurzona i otworzyła drzwi.
Przeszła kawałek, a Paddy podbiegł i złapał ją za rękę.
·         Amy, czekaj – mówił nadal tym samym tonem – Odwiozę Cię.
Nawet nic nie powiedziała, wsiadła do auta. Całą drogę myślała nad tym, co właśnie miało miejsce. Paddy do tej pory się nie odezwał do niej w taki sposób. Pod jej domem zahamował tak, że gdyby nie pasy to uderzyła by głową, aż poleciała do przodu.
·         Zwariowałeś?  - wycedziła przez zęby.
·         To nie było specjalnie – odpowiedział, a jego mina wyrażała wszystko, tylko nie żal.
·         Dobranoc – powiedziała i wysiadła, ale i on również.
Podszedł do niej i cmoknął ją w policzek.
·         Dobranoc.
Nie oglądając się za siebie poszła do bramy, ale zawołał ją i się obróciła, a w oczach miała łzy. Podszedł do niej i przytulił. Dodał tylko 'przepraszam, jutro zadzwonię'.
Zadzwoniła do Olivii, a ona wysłuchawszy całej historii stwierdziła, że nie dość, że się zakochał, wystraszył się tego uczucia i tego co się dzieje, to jeszcze jest zazdrosny. Pomyślała, że Livia może mieć rację, zrobił bezsensowną awanturę o jej kolegę. Był wściekły, ale jak zobaczył jej łzy, to od razu spuścił z tonu.
Paddy chyba z godzinę krążył bez celu po mieście, w końcu pojechał do studia, byli tam Angelo z Joey’em. Nawet mu się nie chciało z nimi rozmawiać, chwycił gitarę i coś tam na niej brzdękał, aż zerwał trzy struny. Joey z uśmiechem powiedział.
·         Patrz Angelo, ktoś jest sfrustrowany.
·         No widzę, widzę i pewnie skacowany – odpowiedział Angelo.
·         Zamknijcie się! – krzyknął Paddy.
·         Uuuu Angelo, to już widoczne braki seksu – zażartował Joey – Paddy dasz radę, nie myśl o tym, a będzie dobrze.
·         Joey! To nie jest zabawne – powiedział wkurzony Paddy.
·         Tak to właśnie jest jak ma się panienki, a potem zwykły związek w którym są różne sytuacje. Opieprzyła Cię za ten alkohol? - zapytał Angelo.
·         Nie, właściwie nie – odpowiedział Paddy – Nie jestem przyzwyczajony do tak długiej abstynencji.
·         Paddy, weź się ogarnij – oburzył się młodszy brat – Kurde no, weź nie przesadzaj i co skoczył byś na jakieś panienki, co?
·         Nie! - cała trójka popatrzyła na siebie zdziwiona, bo zaskoczył swoją odpowiedzią nie tylko siebie, ale i braci – No nie, wkurzyłem się. No dobra zachowałem się jak palant.
·         Wow! Paddy słyszeć samokrytykę z Twoich ust, jestem pod wrażeniem – powiedział Joey – To jej to powiedz.
·         Zwariowałeś? - oburzył się Paddy.
·         Po takim wyznaniu byś więcej zyskał niż stracił – odpowiedział Joey – Ale zrobisz jak zechcesz.
·         Płakała przeze mnie – dodał.
·         A bo to pierwszy raz? - zapytał Angelo – Co znowu zrobiłeś?
·    Nie powiem, to nasza sprawa, ale jak mówiłem zachowałem się jak palant – powiedział butnie – Rozmawiała z kolegą, a ja...
·         Zazdrosny? - zapytał Angelo – Paddy, no błagam Cię, jeśli to ona by była zazdrosna, to ja bym to zrozumiał, ale Ty? Joey daj mi piwo.
Paddy już nic nie powiedział, siadł na kanapie i pomyślał, że bracia mają rację. Napisał sms'a ' Amy, przepraszam', dostał zwrotnego, ale nie było w nim nic ani miłego ani nie. Na pewno było jej przykro, to wiedział. Było mu głupio, a do tego okazało się, że znowu musi jechać i z tydzień go nie będzie, więc zadzwonił do niej. Powiedziała, że w sumie dobrze, bo mają czas na poukładanie sobie wszystkiego. Faktycznie miała rację, spędził te dni bez niej myśląc o tym wszystkim, poukładał sobie pewne sprawy, dużo zrozumiał, ale nadal nie chciał się przyznać, że mu zależy. Naprawdę tęsknił. Pisał smsy i dzwonił.
Tydzień później stanął przed drzwiami Amy i zapukał. 

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 17

Z dedykacją dla Aleksandry za to, że jest 

Wieczór spędzili w piątkę. Paddy okazał się dobrym kompanem i Amy poznała go z innej strony niż do tej pory. Rozmawiali, potem grali w karty, wygłupiali się, ale około 23 Paddy zaczął się zbierać, bo jak stwierdził reszta towarzystwa jest po podróży i pewnie są zmęczeni. Amy chciała się pożegnać przy drzwiach, na co Paddy powiedział.
  • To może odprowadź mnie do samochodu – popatrzył na nią i uśmiechnął się – Chyba nie macie nic przeciwko, chłopaki – powiedział z przekąsem, zdążył zauważyć, że Livia powstrzymała uśmiech.
  • Paddy – powiedziała Amy z uśmiechem – Nie będziemy się ich pytać o zgodę. Wychodzę, zaraz wracam.
  • Weź kurtkę – powiedział Paddy.
Zeszli na dół i stanęli w środku przy drzwiach wejściowych, tam Paddy przyciągnął ją do siebie, wziął jej twarz w swoje ręce i delikatnie pocałował. Było jej przyjemnie, czuła żar bijący od Paddy'ego, aż zrobiło się jej gorąco i dreszcz ją przeszedł. Na co zareagował błyskawicznie, jeszcze bardziej przyciągnął ją do siebie i pogłębił pocałunek. Był on wszystkim czym powinien być, czymś co ich jeszcze czekało. Jak przestał ją całować oparł czoło o jej czoło i tak chwilę stali patrząc sobie w oczy. Po czym pocałowali się jeszcze raz i poszedł do samochodu.
Gdy wróciła na górę bracia siedzieli na kanapie, a Livia była pod prysznicem. Poszła do sypialni i leżąc w ciemnościach myślała o Paddy'm. Wszystko, co się wydarzyło dzisiaj w jakiś sposób mocno ich do siebie zbliżyło. Uśmiechała się do siebie, nareszcie się zaczęło układać. Dotknęła swoich ust, które nadal były nabrzmiałe i czerwone od jego pocałunków. Tak była zmęczona, że nawet nie wiedziała, kiedy zasnęła.
Rano zjedli śniadanie i poszli zwiedzać Kolonię, Paddy dzwonił, ale nie mógł im towarzyszyć, bo dziś miał kilka spotkań. Rozmawiała z Olivią i braćmi, którzy po poznaniu jej chłopaka, byli już spokojniejsi. W niedzielę przyjechał do nich na obiad, rozmawiał jeszcze z Mikie'm i Nat'em, a potem odwiózł ich na lotnisko. Wieczorem byli już sami, siedzieli na kanapie i słuchali muzyki. Objął Amy ramieniem, a ona trzymała swoją dłoń na jego torsie. Pocałował ją w czoło, by za chwilę zejść trochę niżej, policzki, nos również zostały pocałowane, aż przeszedł ją dreszcz. Poczuł delikatny zapach jej perfum, odsunął się lekko i patrzyli przez chwilę na siebie, po czym odgarnął jej dłonią włosy, które zakrywały jej oczy i spojrzał w nie, szukając jej spojrzenia. Po dłużej chwili przytulił ją do siebie, poczuł jak ona drży. Popatrzył na jej usta i delikatnie musnął je językiem, by po chwili ponowić wargami, które były ciepłe i bardzo słodkie. Pogłębił pocałunek, na co Amy przystała z ochotą, oddając mu go. Całował i całował, nie mógł przestać, ale odsunął się po dłuższej chwili, by mogli złapać oddech. Przytuliła się do niego i położyła głowę na jego ramieniu. Chciał poczuć jej zapach jeszcze bardziej, dotknąć ją, więc włożył rękę pod jej bluzkę, na jej plecy i pojechał nią trochę wyżej, gładził je. Nie spodziewał się, że ona zrobi to samo, że również jej ręce znajdą się pod jego koszulką, aż zadrżał jak poczuł jej dłonie na swoich plecach. Dotykała jakby chciała poznać każdy milimetr jego ciała. Pocałował ją delikatnie, by po chwili odsunąć się i zdjąć jej bluzkę. Popatrzył jej w oczy, ale nie wytrzymał i spojrzał niżej, miała czarny biustonosz, ale bardziej go interesowało, co ma pod nim.
  • Amy... - szepnął.
Popatrzyła na niego, widział, że oczy miała zamglone, pewnie i on również. Oddychała ciężko, co go jeszcze bardziej rozpaliło, więc próbował ściągnąć swojego t-shirta, ale musiała mu pomóc. Patrzył na nią i stwierdził, że teraz jest fair, obydwoje są rozebrani do polowy, nie, nie są- pomyślał i odpiął jej biustonosz. Teraz byli nadzy, uśmiechnął się do niej, pocałował namiętnie. Przytulił ją do siebie, delikatnie gładząc jej plecy między łopatkami, przytulił policzek do jej włosów. Czuli swój zapach, dotyk jej nagiego ciała działał bardzo mocno na niego. Przez chwilę przytulali się, dotykając siebie nawzajem po plecach, słyszała bicie jego serca. Ogarnęło ich podniecenie, które pozbawiło ją oddechu. Popatrzyła na niego, a na jego twarzy malowała się tylko namiętność. Pocałowała go żarliwie i mocno, dotykając jego pleców, robiąc na nich szlaczki, a on nie pozostał jej dłużny. Czuła jakby skóra jej płonęła, a jego dłonie były już wszędzie i poruszały się bezustannie. Zanurzyła twarz w jego szyi, nie mogła złapać tchu. Przesunął dłonią po jej włosach, a potem przejechał, aż do tali. Do tej pory siedzieli obok, ale teraz Paddy ułożył ich na leżąco. Wpatrywał się w biust Amy, po czym przejechał po nim ręką, czuł jak zadrżała, sam już ledwo się opanowywał. Pocałował ją w szyję, by przejść niżej, całował ją, a ona w pewnym momencie poczuła jak jego spodnie robią się coraz bardziej napięte. Wiedziała, że jeśli nie przerwą tego, tej namiętności, to na tej kanapie będą się kochać, ale nie potrafiła przestać, bo sama miała ochotę, właśnie być z nim teraz. I właśnie w tym momencie zadzwonił telefon, a oni i tak nie mogli przerwać. Tylko ten ktoś po drugiej stronie był bardzo uparty. Amy szepnęła 'odbierz'. Przytulał się nadal, leżąc na niej, chciał szybko odebrać, a potem kontynuować. To był John, który wrzeszczał do słuchawki, tak, że Amy również słyszała jego słowa. Popatrzyła na Paddy'ego, który coraz bardziej szeroko otwierał oczy, próbował bratu przerwać tę tyradę, próbował powiedzieć, że to wszystko nie prawda, ale on go nie słuchał. Powiedział, co ma do powiedzenia i odłożył słuchawkę. Paddy odrzucił telefon jakby go parzył i przytulił się do Amy, emocje, które mieli jeszcze przed paroma minutami opadły. Pogłaskała go po plecach, ramionach i chciała dodać otuchy, a on przytulił się do niej. Potem odsunął się, pocałował ją szybko w usta, wstał z kanapy i podał bluzkę.
  • Amy, przepraszam, że musiałaś wysłuchać tego, co John miał do powiedzenia, ale nie miałem siły wstać – powiedział smutnym głosem.
  • Kochanie, wszystko dobrze – aż westchnął – Słyszałam, co powiedział, ale bardziej mnie interesuje, co Ty masz na ten temat do powiedzenia.
  • I już? - zapytał zaskoczony – Amy, zaskoczyłaś mnie.
  • Może zostaniesz na noc? - zapytała – Jesteś teraz wzburzony, więc sobie tak pomyślałam.
  • Zostanę – powiedział szybko – Ostatnio pracowałem i zostawałem w studio, więc mam ze sobą inne ubrania w samochodzie. Chętnie poszedłbym pod prysznic.
  • Dobrze, dam Ci klucze, żebyś mógł swobodnie zejść na dół i wrócić, a ja pójdę teraz pod prysznic – powiedziała zaskoczonym głosem, bo zdziwiła się, że zaproponowała mu, aby został, mógł to w dwojaki sposób zrozumieć, zwłaszcza po tym co się działo, nim zadzwonił John.
Założył na siebie koszulkę i poszedł do drzwi, a ona do swojej sypialni. Był wściekły na Johna, dlaczego wracał właśnie teraz do tego, co było w grudniu. Emocje nadal były w nim i pewnie niewiele trzeba było, aby na nowo wzięły górę, ale teraz był zły na Johna i nie chciał kochać się z Amy, by nie tylko być z nią, ale przy okazji rozładować złość. Nie! Pomyślał – Amy na to nie zasługuje, weźmie prysznic, będzie dobrze, opowie co się wtedy stało i pójdą grzecznie spać. Tylko z drugiej strony wiedział, że łatwo nie będzie, bo ona działała na niego bardzo mocno i już tęsknił za jej dotykiem, a co dopiero spać razem, trzymając ją w ramionach.
Amy stała pod prysznicem i nadal czuła jego dłonie na sobie, jego dotyk, smak jego pocałunków. Wiedziała, że mało brakowało i by już byli po, a może nawet by właśnie brali prysznic razem. Było jej z nim dobrze, wiedział co robić, by czuła żar, a właściwie dopiero poznawali swoje ciała, a on tak łatwo zmienił początkowe pocałunki w namiętność. Musiała się skupić, iść tam do niego, porozmawiać, a potem spać koło niego. Jak da radę, jak właśnie teraz da radę, kiedy wie jak on smakuje, jak dotyka. Obraz jego oczu, napiętych mięśni i namiętności na twarzy nie chciał jej zniknąć z pamięci. Gdy wyszła spod prysznica, był w kuchni.
  • Amy, szykuję jakąś kolację – popatrzył z uśmiechem na nią – Dokończysz?
  • Tak, Ty idź, poradzę sobie.
Podeszła do niego, on dotknął palcami jej ust, bał się zrobić więcej, bo wtedy nici z rozmowy i szybko by się znaleźli w sypialni. Pod prysznicem starał się wcale nie myśleć, złość na Johna, a przede wszystkim na Joanne ustąpiła. Cieszył się, że Amy pozwoliła mu dziś zostać u siebie, bo może coś głupiego by zrobił, a tak to spędzi miło czas ze swoją dziewczyną. Aż westchnął, tak była jego dziewczyną, tego właśnie chciał. Musiał wziąć zimny prysznic. Potem założył na siebie tylko bokserki i poszedł do kuchni, a Amy już czekała na niego. Jak go zobaczyła, to zaczęła się śmiać.
  • Ej, czemu się śmiejesz? - zapytał.
  • Popatrz tylko jak my wyglądamy – powiedziała śmiejąc się – Ja w szlafroku, a Ty w samych bokserkach.
  • Fakt – uśmiechnął się.
  • Skoro uważasz, że nie jest Ci zimno, to zapraszam do stołu.
Siadł, patrzył co jakiś czas na nią i nic nie mówił, co było dziwne, teraz wyglądał tak jakby coś go zbiło z pantałyku i wolał się nie odzywać. Dość szybko wypił herbatę i zjadł kanapki. Po kolacji Amy powiedziała, że zaraz wraca i poszła do łazienki, gdy wróciła Paddy leżał już w łóżku.
  • Hej – powiedziała, biorąc się pod boki – Kto Ci powiedział, że będziesz tu spał?
  • Ty – powiedział szybko, ale widział, że się uśmiecha, więc nie była zła, tylko sobie żartowała.
  • Ja? - zapytała – Nic takiego nie mówiłam, zapytałam tylko czy dziś tu zostaniesz, nie mówiłam, że będziesz spał ze mną w jednym łóżku.
  • Ale to chyba oznacza to samo? - zapytał.
  • Aaa nie, to nie to samo – powiedziała, ściągnęła swój szlafrok i stanęła przed łóżkiem – No jak mam przejść?
  • Hahaha, a ktoś Ci przeszkadza? - zapytał – Pomogę Ci.
Złapał ją za rękę i pociągnął tak, że wpadła na niego, a on przełożył ją na wolne miejsce na łóżko.
  • Proszę bardzo – powiedział z powagą.
  • Ależ dziękuje proszę pana – odpowiedziała powstrzymując śmiech – To co? Kontynuujemy?
  • Oooo, a o którym kontynuowaniu mówisz? - zapytał.
  • O rozmowie telefonicznej, powiesz coś czy nie chcesz? - zapytała cicho.
  • Chcę.
Chwilę był cicho, a potem opowiedział jej, co zrobiła Joanne w grudniu, jak go zapytała czy się z nią nie prześpi, a jak odmówił, zawołała Johna i udawała, że to wszystko Paddy'ego wina. Amy była wstrząśnięta, nie wyobrażała sobie takiej sytuacji i tego zachowania Joanne. Widziała jak ją spotkali, że nie lubił jej, widziała jak się przy niej zachowywał, więc czuła, że mówi prawdę, wierzyła mu. Powiedziała mu o tym i widziała, że się uśmiechnął. Po czym stwierdził, że to był długi dzień i on jest zmęczony, zgasił lampkę i przytulił się do Amy. Nagle się odsunął i powiedział, że nie dostał buziaka do snu i teraz nie zaśnie. Więc pocałowała go, bo za dużo gadał, a potem ułożyła się i zasnęła. Rano zjedli śniadanie, a że Amy miała zajęcia odwiózł ją. Już pod uczelnią stwierdził, że pojedzie do Angelo, ale chciał żeby i ona tam dołączyła, więc zadzwonił do Kiry z pytaniem czy też ma zajęcia i czy ewentualnie by zabrała Amy ze sobą jak skończą. Okazało się, że Kira kończy jak Amy, więc nie było problemu. Poszła na zajęcia, a Paddy pojechał do brata. Powiedział mu, co John zrobił i Angelo wkurzył się, rozmawiali o wszystkim i w międzyczasie przyjechał Joey, bo już od Johna wiedział, co starszy brat zrobił. Bowiem okazało się, że Joanne wróciła do domu ewidentnie pachnąc męskimi perfumami i widać było, co robiła. John po raz pierwszy ją przyłapał, a do tego traf chciał, że to były takie same perfumy jakie ma Paddy i ona 'sprzedała bajeczkę' mężowi, że to był Paddy. Tylko nie wiedziała, że Paddy miał alibi, bo akurat tego dnia był z Joey'em i Jim'em. I właśnie to Joey starszemu bratu powiedział, a Jim także potwierdził, jak został zapytany. Mimo to wcześniej John zadzwonił właśnie do Paddy'ego z oskarżeniami, a dopiero później bracia mu powiedzieli, że to nie możliwe, bo on był z nimi. Także jakby nie patrzeć Joanne 'wpadła' po uszy. Jak dziewczyny przyjechały, to panowie byli już po kilku piwach. Amy poznała Joey'a, który był raczej w szoku, bo Paddy nic mu nie mówił, że ona będzie, wspominał, że ma dziewczynę, ale brat spodziewał się dziewczyny w innym typie, więc był pozytywnie zaskoczony. Spędzili tam resztę dnia, a wieczorem Amy wróciła taksówką do domu, choć Paddy zapraszał do siebie.

Minęło kilka dni, Paddy dzwonił, ale pracował, więc nie miał za bardzo czasu. Niestety John nadal miał wątpliwości co do Paddy'ego, ogólnie nie wyglądało to dobrze. On miał dość, więc umówił się z kumplami na piwo.