niedziela, 28 września 2014

Rozdział 51

Szedł przed siebie, gdyby nie to, że pił wino, pojechałby autem. Dobrze, że było trochę chłodno, bo jego ciało może się opanuje, pomyślał. Dalej na niego działała, chociaż ją tylko przytulił. Cholera... pomyślał i właśnie teraz, kiedy próbujemy dojść do ładu. Teraz najważniejsza była córka, a nie jego ‘potrzeby’ albo jakieś mrzonki. Czuł, że ma wielką ochotę na Amy, ale to nie był czas ani miejsce. Pomyślał, że jeszcze dużo rozmów przed nimi, chociaż wiele ich to kosztuje. Mimo upływu lat dalej mu się podobała i działała na niego, ale cholera, przekonywał się, to naprawdę nie czas, na razie nic nie rozumiał. Ale zdał sobie sprawę z tego, że w końcu wie, dlaczego mu żaden nowy związek nie wyszedł, bo gdzieś tam na dnie jego serca zawsze była Amy.
Gdy wyszedł Amy zastanowiła się nad tą ich rozmową. Może to i dobrze, że mu powiedziała, co czuje, bo miała dość ciągłych oskarżeń. Dobrze się poczuła w jego ramionach, ale nie potrafiła go objąć tak jak kiedyś. Mimo, że go znała był obcy i trzeba było czasu, aby się poznali. Może to i dobrze, że zostanie na noc, pomyślała. Przygotowała mu w salonie posłanie, ręcznik w łazience i poszła do swojej sypialni. Nie mogła zasnąć, słyszała jak przyszedł. Szybko się ogarnął i położył, chyba nie chcąc przeszkadzać, może myślał, że śpię, pomyślała. Zasnęła. Obudziło ją walenie do drzwi, popatrzyła przez okno, było ciemno, a zegarek wskazywał 4 rano. Kto do licha, zastanowiła się. Nim wstała usłyszała kroki na przedpokoju i otwieranie drzwi. Cicho wstała i poszła tam.
Co się stało? Obudził go hałas, ktoś walił do drzwi. Szlag go trafił jak zobaczył tego Colin’a i to pijanego, a jego kumple czekali na podwórku. Cholera dobrze, że zostałem, pomyślał.
  • Czego? – zapytał – Nie wiesz, która godzina?
  • Co tu k...wa robisz? – zapytał bełkocząc – Ja do Amy.
  • Amy śpi, jak każdy normalny człowiek o czwartej rano – dodał stanowczo Paddy – Idź człowieku do domu i nie zawracaj głowy.
  • Jest mi coś winna i koniec.
  • Nic nie jest Ci winna. Idź do domu – powiedział bardzo stanowczo.
  • Nie... Nie będziesz mi mówił, co mam robić Panie Idealny, przez którego się nam nie udało.
  • Słuchaj człowieku przychodzisz tu pijany, szukasz zaczepki. Daj sobie spokój i spadaj. Zostaw Amy w spokoju, bo będziesz miał ze mną do czynienia.
  • Taaaa, a ja się Ciebie nie boję. Co Ty możesz mi zrobić?
  • Nie będę z Tobą rozmawiać. Idź sobie po prostu i nie rób problemu – powiedział nadal spokojny Paddy, chociaż w środku był bardzo zdenerwowany. Usłyszał kroki za sobą, ale ręką zgarnął Amy za drzwi, by jej nie było widać. Po co, nie było takiej potrzeby – Możecie go stąd zabrać? – powiedział do jego kumpli.
  • No, w sumie chyba będzie lepiej – odezwał się jeden z nich.
  • Do widzenia – i rzucił na odchodne – I nigdy tu nie wracaj!
Zamknął drzwi i oparł się o nie, zamknął oczy. Amy dotknęła jego dłoni i ocknął się.
  • Idź spać – powiedział cicho – Nie stój tu, bo zmarzniesz.
  • Dziękuję – powiedziała – Dobrze, że zostałeś.
  • Też tak myślę. Idź spać, póki mogę Cię tam wysłać samą – popatrzyła na niego, widziała, że patrzy na nią aż mu oczy pociemniały. No tak pomyślała, mam tylko kusą koszulkę na sobie – Dobranoc – dodał i uśmiechnął się, bo zauważył jej zmieszanie, gdy zauważyła jak na nią patrzy.
Czy ona musi tak na mnie działać, pomyślał. Szlag by to trafił! Nie dość, że musiał ‘wywalać’ za drzwi jej byłego, to jeszcze nie założyła szlafroka. Co to za koleś? Zastanawiał się, zależało mu chyba na Amy skoro tu przyłazi po nocy, ale Amy się go boi, wyczuł to i chciał wiedzieć, co się stało, bo to nie chodziło tylko o to, co powiedział jej. Tego był pewny, coś jej zrobił. Nie mógł zasnąć z wrażenia, jakie zrobiła na nim Amy, nawet po tylu latach.
Po co Colin tu robił? Zastanawiała się Amy, po co przyjechał. Dobrze, że Paddy tu był. Nie chcę z nim więcej rozmawiać, nie po tym, co zrobił. Nie dość, że chciał mnie brutalnie zmusić do seksu, był opryskliwy, wyzwał mnie. Tym mailem to już pojechał równo, nie dość, że wyzwał mnie od dziwek, moje dziecko… cholera, a ja się z nim spotykałam przez półtora roku. Chyba już nie potrafię rozpoznawać ‘dobrych’ ludzi, pomyślała. Nie mogła sobie poradzić z tym wszystkim. Wstała i poszła do kuchni, a tam siedział Paddy przy stole, miał opartą buzię na dłoni i spał. Dotknęła jego ramienia i aż drgnął.
  • Paddy, nie śpij tu. Idź połóż się.
  • Co? – zapytał zaspany.
  • Zasnąłeś tutaj, idź połóż się do łóżka, będzie Ci wygodniej niż przy stole – powiedziała cicho.
Popatrzył na nią, kiwnął głową i wyszedł z kuchni. Nalała sobie wody i poszła do sypialni. Stanęła w drzwiach i musiała powstrzymać się od śmiechu, bo Paddy spał w jej łóżku. No tak, pomyślała, powiedziałam idź do łóżka, a nie na kanapę i poszedł. Była szósta rano, a jej się spać nie chciało. Ubrała się i zabrała Fionę na spacer. Napisała mu kartkę. Molly sama nie została, więc mogła wyjść.
Obudził się około 7; 40, zobaczył Molly, która siedziała obok i patrzyła na niego. Rozejrzał się, był w sypialni Amy, w jej łóżku, co on tu robił? A mała powiedziała.
  • Dzień dobry tatusiu. Mamusia chyba poszła z Fioną, bo ich nie ma – powiedziała i uśmiechnęła się.
  • Dzień dobry skarbie – uśmiechnął się – To chyba pójdziemy zrobić śniadanie, jak sądzisz?
  • Tak, tak – zawołała wesoło – Chodźmy. Tatusiu, a co Ty robisz w łóżeczku mamy?
  • Zostałem z Wami, bo jedziemy do Twoich dziadków dzisiaj.
  • Super.
Molly zaczęła skakać po łóżku, a on znalazł kartkę od Amy, rzeczywiście poszła na spacer z psem. Poszedł do łazienki, a potem zawołał małą do kuchni. Myślał o tym jakby to było gdyby nie poszedł do zakonu. Tylko wtedy mogłoby nie być Molly, bo zawsze uważali, tylko te kilka ostatnich nocy razem. To wtedy musiało się stać, że Amy zaszła w ciążę. Nawet sobie nie wyobrażał, co musiała czuć, była sama, bez niego, po czteroletnim związku. Ciekawe czy ma pierścionek z Galway, pomyślał. Nie wiedział, co robić, dopiero od dwóch tygodni wiedział, że ma córkę. Amy miała do niego żal, sama mu wczoraj to powiedziała. Co musiała czuć jak trzymała nowonarodzoną Molly, ich córeczkę, przecież kochała go, a pomimo to pozwoliła mu odejść. Dla jego dobra, sam tego chciał. Owszem nie potrafił sobie poradzić wtedy z tym wszystkim, ale teraz pokochał swoją córkę w jednej chwili, nie umiał i nie chciał już bez niej żyć. Choćby to miało być na odległość, choćby musiał latać w tę i z powrotem, zrobi to. Tylko, że mała miała prawo mieć normalny dom, ale czy dogadają się z Amy? Tego nie wiedział. Tu trzeba czasu, pomyślał. Na razie Amy jest bardzo wycofana, jeśli chodzi o niego. Była w związku z tym kolesiem, ale widział, że się go boi, był tego pewien, ale nie wiedział, co się stało. Zrobił śniadanie i Molly jadła, a on wyszedł przed dom z kawą i zobaczył małego chłopczyka, który chciał zapukać do nich. To chyba Iggy, pomyślał, z obok domu wyszła młoda dziewczyna. Uśmiechnęła się i powiedziała.
  • Dzień dobry. Pan to pewnie Paddy, a jest może Molly, bo nie widzieli się z trzy tygodnie i mój synek się stęsknił.
  • Dzień dobry. Jest Molly, właśnie je śniadanie.
  • Przepraszam, że tak z rana, ale jak to dziecko. Musi od razu jak się wyśpi iść do swojej kumpeli.
  • Nie ma problemu – uśmiechnął się – Chodź Ig, Molly mi dużo o Tobie mówiła. Są naleśniki, lubisz?
  • Lubię – odpowiedział Iggy i wszedł do domu, gdzie od razu pobiegł do kuchni, a tam było słychać słowa powitania.
  • Ha ha – roześmiał się Paddy – Faktycznie się za sobą stęsknili. Amy poszła z Fioną na spacer.
  • Ale już jest – usłyszeli głos Amy – Rianna, no nareszcie jesteś!
  • Hej – odpowiedziała i od razu przywitała się z Amy – Amy, co to były za hałasy, aż się wystraszyłam.
  • Chodź na kawę. Nie będziemy tu rozmawiać.
  • To może zrobię i wam przyniosę – powiedział Paddy.
Dziewczyny poszły do salonu, gdzie już Paddy w między czasie posprzątał kanapę po sobie. Siadły na fotelach i rozmawiały.
  • Już miałam wyjść, ale usłyszałam, że Paddy otworzył drzwi, więc się wycofałam – powiedział Rianna – Nie spodziewałam się po Colinie takiego zachowania.
  • Uwierz mi, że ja również. A zresztą mówiłam Ci przez telefon o tym mailu?
  • No jest jakieś chore. Nie! To on jest chory – dodała nieco wkurzona Rianna – Co to miało być. A jakbyś była sama?
  • Nie otworzyłam bym mu – powiedziała cicho Amy – Po prostu przegiął i na pewno nie będę z nim rozmawiała więcej. Tak się nie robi mimo wszystko i tyle.
  • Pewnie, że nie. To zachowanie poniżej krytyki – przerwała, bo do salonu przyszedł Paddy.
  • To kawa dla Was. Pójdę do dzieci.
  • Dzięki Paddy - uśmiechnęła się Amy do niego.
  • Nie ma problemu – odwzajemnił uśmiech.

Zamknął drzwi od salonu by mogły swobodnie rozmawiać. Widział, że Rianna wie o nim i o tym całym Colin’ie.

10 komentarzy:

  1. Zajebista część! No zajebista! Innego słowa nie znajduję. Chyba jedna z moich naj naj naj! Najpierw wkur... mnie Paddy "Czuł, że ma wielką ochotę na Amy, ale to nie był czas ani miejsce." - no chyba żartuje! Psiakrewe, myśli nie tą głową, co powinien!!! Grrr... Ta sytuacja z Colinem, gdy mu Paddy otworzył drzwi - ulalalala! Dobrze rozkminiłyśmy na grupie, że to o to chodzi. "Idź spać, póki mogę Cię tam wysłać samą." - dla mnie zdanie, które chyba zapamiętam do końca życia! Rewelacja! A potem to spotkanie z Rianną i Iggym, och! Super, że sąsiadka jest w temacie, hehe! No i Molly "co robisz w łóżeczku mamy?" - myślałam, że padnę! Aniu, świetnie! Chichrałam się jak głupia, aż M pytał, co się stało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst Molly jest the best i zgadnij Olu, gdzie go pisałam haha :) tak wtedy gdy sprzątałaś, albo obiad gotowałaś....

      Usuń
  2. Hehe, i ja sie usmiałam z tekstu Molly :):):):)
    Ech, pijany Collin , grzmocenie do drzwi o 4 nad ranem....koledzy Collina....i co? Przestraszyli się małego, biednego i chucherkowatego Padzika obrońcy? Aż mi się wierzyć w to nie chce....Bez problemu daliby mu radę....i to jeszcze nawaleni...A oni co? Paddy ich popędził i tak bez problemu i szarpaniny spokojnie odeszli? Weird O__o Spodziewałam się chociażby popychanek hehehe :P No chyba, że wystraszyli się jego groźnej miny 3:-)

    Miał i nadal ma ochotę na Amy...ale w sumie to dobrze, że się do niej nie dobrał...Amy najwidoczniej tez nie ma na to ochoty...bo sama przed sobą przyznała się, że oboje się zmienili i czuła się dziwnie, przytulając Paddyego...muszą dać sobie czas. Dobre wyjście z sytuacji, a dla Paddyego duży plus za wstrzemięźliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz mnie rozwalił :)
      masz rację - kto by sie wystraszył Paddy'ego obrońcy, ale ogólnie oni nie przyszli jej coś zrobic, a tym bardziej nie spodziewali się tam P, wiec odpuścił i Colin i jego koledzy.... Colin chciał pogadac, bo po pijanemu łatwiej(?) a tu znowu 'pan idealny' w domu Amy i to był szok, wiec dał spokoj... mogli go pobić, pewnie, ale po co? Mieli by policję na głowie, a tak zawsze moga Paddy'ego dorwac w ciemnej uliczce...
      Masz rację jesli chodzi o Amy i Paddy'ego i ich przytulanie.... ona nie chciała. On jest teraz obcy dla niej...

      Usuń
  3. No ja wiem wiem...ale skoro Collin pokazał się już z tej nerwowej i brutalnej strony, to podejrzewałam, że w stanie nieważkości..... no da się ponieść emocjom i tyle, Wiadomo, na niektórych alkohol działa bardzo pobudzająco i nie każdy , gdy pije, racjonalnie myśli. Więc daję głowę, że on nawet nie był w stanie pomyśleć, co by było gdyby mu przyje*ał hehe...nie wspominając o policji...A czy był w szoku, gdy zobaczył P w domu? Pewnie tak...ale powinno go to jeszcze bardziej rozjuszyć...No ale to gdybanie jest najlepsze...Colli odszedł z podkulonym ogonem..ale czuję, że jeszcze o nim przeczytam nie raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz racje jak nic! Colin nam się pokazał z brutalnej strony, ale moze on tylko taki do przodu do kobiet? wszystko przed nami, bo Colin wcale nie chce jak widac odpuścić...

      Usuń
  4. Co za #$%^ z tego Collina. Jak mozna przychodzić najebanym z pretensjami do kogoś w środku nocy!!! Idiota no!!! Dobrze, że Paddy był w domu. I jak słodko bronił Amy ahhhh <3 Fajnie, że na Ririanna się pojawiła i Iguś :))) Dzieciaki się bardzo polubiły to widać. Dużo rzeczy się tu wydarzyło, a nieprzytomny Paddy lądujący w łóżku Amy to już w ogóle majstersztyk. Uwielbiam Padzika w tym opowiadaniu - jest czasami taki nieporadny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz racje Colin to #$%^ itd. a Paddy tak był i zrobil tak jak potrafił. Paddy ladujący w łózku Amy, sama miałam ubaw :) zamiast kanapa, powiedziala łózko, a Paddy grzecznie poszedł do łóżka :)

      Usuń
  5. coś i się wydaje, ze Paddy wycignie od jej przyjaciółki wszystko

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeeej! Wiecie co? Lubię Rianne! Serio, fajnie mieć taką sąsiadkę.

    OdpowiedzUsuń