wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 13

Mike rozłączył rozmowę 'kurwa', pomyślał 'ten koleś mówił o mojej siostrze, a wcześniej o jakiś panienkach, co to ma być?'
Odłożył telefon na miejsce, żeby Amy nie zauważyła i poszedł do swojego pokoju, była już noc, więc nawet nie miał jak Olivii zapytać o niego, bo na pewno wiedziała. Zapyta ją jutro, jak się spotkają, Amy nie miał zamiaru pytać, bo nic mu nie powie. Nie wiedział jak to rozegrać, uważał, że Amy powinna się dowiedzieć, o tym co usłyszał, bo jeśli chce się z nim spotykać, to będzie cierpieć, skoro on ją zdradza, a może nie są razem? Nic nie rozumiał, znał siostrę i wiedział, że ostatnio chodzi rozanielona, a dzisiaj to już bardzo. Z drugiej strony, to jest jego siostra i on musiał coś zrobić. Wiedział, że Amy tak od razu się nie zakochuje, ale tym razem, wyglądało na coś poważnego, ale ten gość... miał ochotę go udusić, za to co powiedział. Po analizie wszystkich za i przeciw, stwierdził, że poczeka, dowie się coś na temat kolesia, a wtedy pomyśli co zrobić.
Paddy przez resztę koncertu zastanawiał się co teraz będzie, jak to wyjaśnić, już nic nie rozumiał, jak on mógł bawiąc się telefonem i rozmawiając, o tym wszystkim, zadzwonić do niej, a ona to słyszała. A właśnie udało im się zrobić krok do przodu, więc teraz pewnie zrobią krok do tyłu i to siedmiomilowy. Rano nie czuł się lepiej, napisał do niej sma'a, a ona odpisała, tak zupełnie normalnie. Teraz to dopiero nie rozumiał, jeśli słyszała, o czym rozmawiał z Angelo, to powinna być wściekła, a nie jest, zadzwonił więc do niej. Rozmawiali zupełnie zwyczajnie, a w pewnym momencie usłyszał głos jakiegoś faceta i Amy poprosiła, aby poczekał.
  • Z kim rozmawiasz? - zapytał ten głos.
  • Mike! A od kiedy Ci się spowiadam? - zapytała butnie.
  • Nic, tylko pytam – odpowiedział, bo znał swoją siostrę – Pewnie z tym, jak mu tam Paddy'm.
  • Co? A skąd wiesz jak ma na imię? - zapytała zdziwiona – Nie rozmawialiśmy o nim - a Paddy już wiedział, kto podsłuchał jego wczorajszą rozmowę – A zresztą, tak to Paddy. Zadowolony? To spadaj z mojego pokoju.
  • Jeszcze wrócimy do tej rozmowy o nim – powiedział takim głosem, że Paddy, nawet nie musiał się więcej zastanawiać czy słyszał wszystko, to było ostrzeżenie do niego i on to zrozumiał.
  • Paddy jesteś? - zapytała – To był mój starszy brat Mike, nie wiem, o co mu chodziło, normalnie się tak nie zachowuje.
  • W porządku rozumiem go, a jak Ci się podobał koncert? - spytał nieco zaskoczony.
  • Bardzo mi się podobał, fajnie śpiewacie – powiedziała z uśmiechem – Miałam ochotę się roześmiać, ale wiedząc, że dziwnie by wyglądały Twoje spodnie, które się śmieją, powstrzymałam się.
  • No tak to prawda, miałem Cię w spodniach – roześmiał się - Jakkolwiek by to nie brzmiało, to byłaś w moich spodniach.
  • No byłam, w tylnej kieszeni – Amy stwierdziła, że fajnie jej się z nim rozmawia, jak zachowuje się tak jak teraz.
  • To był ostatni koncert w tym roku... dziś sylwestra, co będziesz robić? - zapytał.
  • Będę u znajomych z braćmi i z Olivią, moją przyjaciółką – odpowiedziała – A Ty?
  • A ja będę z rodziną, nigdzie się nie wybieram, bo … bo tak będzie lepiej – aż mu się gorąco zrobiło, on się tłumaczył, jemu było głupio, aż sam w to nie wierzył – Zaszalałem ostatnio i obiecałem Angelo, że przemyślę parę spraw i chyba ostatni dzień w roku, będzie dobry.
  • Aha, no to mnie zaskoczyłeś – była zdziwiona, że powiedział coś takiego, czuła, że chciał coś więcej powiedzieć, ale to nie czas, nie miejsce – Dobra muszę kończyć, bo trzeba się szykować na wieczór.
  • No trudno, ja mam czas, ale … nie będę nalegać – co nie będzie? Teraz to już był w szoku – Amy miłej zabawy i może zadzwonię o północy, co?
  • Zadzwoń – powiedziała.
Wyłączył się i był w wielkim szoku, to nie Amy słyszała tę rozmowę, a jej brat. Gdyby on usłyszał coś takiego, a dotyczyłoby to jego siostry, nie popuściłby kolesiowi. Nie dość, że miał wyrzuty sumienia, to jeszcze brat dziewczyny wie, co on zrobił, no to pięknie, on by siostrze powiedział, jak nic by powiedział. Teraz był po drugiej stronie, to on był facetem, który chce się spotykać z dziewczyną, a narobił sobie wroga w jej bracie. Słyszał groźbę w głosie Mike'a i czuł, że Amy będzie o tym incydencie wiedziała. Może nie dziś, może nie jutro, ale się dowie. Jak on się do tego przyzna, to nie ma czego u niej szukać, jak nie powie, będzie wykorzystane, to przeciwko niemu.
Amy nie rozumiała, o co chodzi Mike'owi, on nigdy nie wtrącał się do jej wyborów, jej facetów, prędzej Nathan, jej drugi brat. Coś musiało Mike'owi nie pasować, ale co? Livia by nic mu nie powiedziała, a on znał imię. Napisała do przyjaciółki, a ona odpisała, że nigdy z Mike'm nie rozmawiała o Paddy'm, ale dziś do niej od rana pisał i pytał o niego. Przeszukała swój telefon i zobaczyła, że wczoraj drugi raz 'rozmawiała' z Paddy'm, jakieś pół minuty, ale ona się kąpała wtedy. Czyżby brat odebrał telefon? Żaden się do tego nie przyznał, więc co takiego mówił Paddy i co takiego usłyszał Mike, że obaj zachowują się dziwnie. Stwierdziła, że poczeka, prędzej czy później któryś coś na ten temat powie. Szykowała się do ostatniego dnia roku, a za parę dni wracała do Niemiec. Impreza była szalona, dużo tańczyła, bawiła się w sumie do białego rana, wszystkich znała od lat, bo bracia zawsze ją zabierali ze sobą, tu czuła się dobrze. Paddy dzwonił o północy i rozmawiali tylko chwile, bo ciężko się rozmawiało przy tym hałasie, a do tego Mike ją obserwował. Miała go dość.
Minęły jeszcze trzy dni, a ona wróciła do Niemiec. Z Paddy'm pisali i rozmawiali, miał przyjechać jak tylko wróci do Kolonii. Nie wiedziała co dalej, ale nabrała już dystansu do tego, co się wydarzyło i miała nadzieję porozmawiać z Paddy'm o tym wszystkim. W tym momencie nie myślała, o nim jak o podrywaczu, chciała dać mu szansę, bo widziała jak się starał, a szansa się każdemu należy, nawet jemu. Może udowodni, że jest wart tego zaufania, które mu dała.
Mike pytał Olivii o Paddy'ego, ale nie tylko była jego dziewczyną, ale także przyjaciółką Amy, więc nic od niej nie wyciągnął tym razem. Stwierdził, że poczeka, dowie się i wtedy na pewno coś zrobi. Powiedział o wszystkim Nathan'owi, który stwierdził, że skoro Amy wie, że coś Mike'owi chodzi po głowie, tak samo jak Olivia, to on spróbuje, coś od nich wyciągnąć. Stwierdzili, że trzeba zadziałać spokojnie.

Był już w Kolonii, więc zadzwonił do Amy i umówił się z nią na wieczór do kina. Wiedział, że dostał kredyt zaufania, więc chciał jej pokazać, że warto było mu go dać. Miał obawy czy Amy już wie, stwierdził, że będzie nadal do niej przychodził czy spotykał się z nią, zobaczy co będzie dalej. Może jej brat nie obije mu twarzy, no przecież wiele nie usłyszał, więc nie ma, o co się martwić. Był tak pewny siebie, że w ogóle się nie przejmował niczym. Przyjechał po nią i pocałował na powitanie w policzek, na co Amy, aż brwi uniosły się do góry. Zaskoczył ją, ale stwierdziła, że to coś nowego w jego zachowaniu i zobaczy co jeszcze Paddy wymyśli, aby pokazać jej jaki jest 'ugrzeczniony', bo nie wierzyła w jego przemianę, czuła, że coś ma w zanadrzu. Naprawdę ucieszył się, że ją widzi. Było to nowe uczucie i był nim trochę zaskoczony. Zastanawiał się czy ma ją przytulić, pocałować czy nie, bo jednak przegiął ostatnio i nie wiedział czy ona sobie tego życzy. Pojechali do kina, było bardzo miło i jak pomyślała Amy, jak na Paddy'ego bardzo spokojnie. Potem zaprosiła go na herbatę i rozmawiali dość długo, o tym co się działo przez ten czas jak się nie widzieli. Była zdziwiona zachowaniem Paddy'ego, przyzwyczaił ją, że on nie rozmawia, tylko dąży do bliskości, a teraz co najwyżej bawił się jej włosami. Obserwował ją, rozbierał wzrokiem, ale nie dotykał, nie prosił o pocałunki, co było dla niej dziwne i niepodobne do niego. Nie musiała walczyć z nim, opierać się, nic nie musiała. Zastanawiała się, dlaczego on tak się zachowuje. Pożegnał się o stosownej porze i umówił na kolejny dzień. Miał podjechać pod jej uczelnię, bo chciała iść na zakupy, a on miał samochód. Nie próbował również namówić ją na to, aby mógł zostać na noc. Przy pożegnaniu wyciągnął rękę do niej i gdy mu podała swoją dłoń, przyciągnął ją do siebie i pocałował. W tym pocałunku czuła wszystko, czego nie powiedział słowami, teraz pokazał jej to ustami. Był to zupełnie inny pocałunek niż do tej pory, delikatny, czuły, ale i przy okazji namiętny. Właśnie tak, wyraził to, co ukrywał przez ostatnie kilka godzin. Było to zupełnie coś innego, niż do tej pory, jego ręce były w jej włosach, którymi tak chętnie się bawił. Chwilę to trwało, po czym odsunął się, pokręcił głową z niedowierzania, po czym ujął jej twarz swoimi rękoma, przyciągnął do siebie i znowu pocałował. Jedną rękę trzymał w jej włosach, a druga zawędrowała pod bluzkę na plecy, ale po chwili jakby sam się skontrolował i przestał ją całować. Tylko mocno trzymał i przytulał do siebie. Amy, która odwzajemniała jego pocałunki, była mu wdzięczna, że to przerwał, ani że nie poszedł o krok dalej. Przytuliła się do niego i tak stali dłuższą chwilę, czuła, że i tym razem jego spodnie zrobiły się za ciasne. Była zaskoczona, że zdołał się powstrzymać i doceniła to, że tak postąpił. Wiedziała, że w tym momencie jest mu ciężko, ale opanował się i gdy popatrzyła w jego oczy, widziała, że już dochodzi do siebie. Stali tak i stali, aż Paddy powiedział cicho, że już musi iść, musnął jej usta, otworzył drzwi i wyszedł. 

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 12

Minął kolejny tydzień i kolejny, po drodze były święta, prawie rodzinne. Brakowało Johna, który był nadal obrażony na Paddy'ego. Co Angelo skwitował jednym słowem 'trudno'. Paddy dzwonił do Amy i dowiedział się, że będzie w Kolonii w styczniu, tak samo jak i on, więc nie mógł się doczekać spotkania z nią. A Amy w tym czasie dużo myślała o nim i choć się bała, o swoje serce, to jednak dała mu szansę pokazania się w innym świetle.
Ostatni koncert miał być dzień przed sylwestrem, ale Paddy nie miał ochoty nawet wyjść na scenę. Długo mu zajęło szykowanie się, stał już do wyjścia, słyszał publiczność skandującą 'kelly', a potem wszystkie imiona, ale nie miał ochoty, uśmiechnął się jak poczuł wibracje telefonu, a na ekranie pojawił się napis 'Amy'. Odebrał.
  • Tak słucham - powiedział cicho.
  • Cześć - powiedziała równie cicho Amy - Chyba nie za bardzo możesz rozmawiać, słyszę, że chyba masz koncert.
  • Właśnie miałem wychodzić na scenę, haha, a te hałasy to fanki, bo reszta wyszła, a ja nie - zaśmiał się Paddy - Super, że dzwonisz, zaskoczyłaś mnie. Nie miałem nastroju, ale teraz to mogę tam iść.
  • To do czegoś się mój telefon przydał - uśmiechnęła się - To nie przeszkadzam, idź tam i powodzenia.
  • Teraz to będzie dobrze - chwilę był cicho - Amy... myślisz chociaż o mnie?
  • Jak bym nie myślała, to teraz bym nie dzwoniła do Ciebie - uśmiechnęła się do telefonu, a Paddy pomyślał, że jest dobrze - Leć na ta scenę, bo się tam zakrzyczą.
  • A może chcesz trochę posłuchać koncertu? - zapytał - Nie ma Cię tu, ale możesz być w telefonie, chcesz?
  • Chcę - odpowiedziała zadowolona, że jej to zaproponował.
  • Zablokuje telefon i będziesz siedzieć u mnie w tylnej kieszeni spodni. Baw się dobrze, a wyłączysz się kiedy będziesz chciała - zaśmiał się - To na razie. Idę, bo mnie zabiją.
Zablokował telefon, który powędrował do tylnej kieszeni spodni i z uśmiechem wyszedł. Amy usłyszała wrzask fanek, miała ochotę się roześmiać, ale bała się, że będzie to dziwnie wyglądało jak spodnie Paddy'ego zaczną się śmiać. Ręką pomachała Olivii, pokazała na migi, żeby była cicho i chyba przez z godzinę słuchały koncertu. Bardzo jej się podobało, nawet w taki sposób uczestniczenia w nim. Kilkadziesiąt razy przez ten czas usłyszała jak krzyczą 'Paddy', ale to było normalne, to był koncert. Jak potem Livia jej powiedziała, że przecież inne imiona również krzyczały, więc to normalne. Bawiła się świetnie, chociaż nie znała piosenek, to z chęcią słuchała. Po iluś tam piosenkach Paddy przywitał się z publicznością i coś musiał zrobić, bo kogoś usłyszała, że telefon mu wypadł, na co Paddy się roześmiał. Potem już 'spokojnie' słuchała koncertu i poznała całkiem innego Paddy'ego, było słychać, że jest dla fanek ważny, czasem słyszała piski i krzyki, potem rozmawiała z Olivią i stwierdziły, że musiał podchodzić blisko nich, bo wtedy były głośniejsze. Rozmawiała z przyjaciółką o tym, było jej miło, że Paddy zaproponował jej 'bycie' na tym koncercie, bo przecież mógł się pożegnać, albo wcale nie odbierać tego telefonu, jeśli właśnie wychodził na scenę, ale jednak zrobił to. Rozmawiał z nią inaczej niż zwykle, nie był ani arogancki, ani bezczelny, wręcz przeciwnie był miły, a tego się nie spodziewała.
Paddy w przerwie spojrzał na telefon, Amy już nie było, ale zobaczył, że godzinę była z nim. Uśmiechał się do tego telefonu jak głupi.
  • Co się tak szczerzysz? - zapytał Angelo.
  • Miałem Amy w spodniach – szybko powiedział Paddy, jak wypowiedział te słowa, to wybuchnął nie pohamowanym śmiechem, a brat razem z nim – To znaczy...
  • Gdzie miałeś Amy, w spodniach? - zapytał jak przestał się śmiać.
  • Zadzwoniła do mnie i zaproponowałem, aby posłuchała koncertu – Paddy bawił się swoim telefonem, po czym spojrzał na brata– Więc była u mnie w tylnej kieszeni spodni, właśnie sprawdzałem jak długo, wyobraź sobie, że godzinę.
  • To fajnie, potem koniecznie spytaj, jak się jej podobała perkusja – Angelo zaśmiał się, ale po chwili był już poważny – Paddy, ale Ty dzisiaj grzecznie po koncercie idziesz do hotelu.
  • A co, boisz się o moją cnotę? - zapytał – Za późno, ale tak, idę do hotelu. Angelo tamta sytuacja z tymi dwoma, to ostatnia taka sytuacja. Alkohol, panienki to było głupie, a ja przez ostatnie dni dużo myślałem i chcę dać sobie i Amy szansę.
  • To mądry wybór – pochwalił go brat – To co idziemy?
  • Tak, bo przerwa się kończy – spojrzał na telefon, a on był połączony telefonicznie z Amy – Hallo? Amy? Jesteś tam? - pytał – Amy? - ale ktoś po drugiej stronie wyłączył połączenie – Cholera, chyba ponownie wybrałem do niej numer i nas słyszała.
  • Ups – powiedział Angelo – Przykro mi stary. Musimy iść na scenę.
Paddy nic nie powiedział, tylko poszedł za Angelo, jeśli Amy słyszała tę rozmowę, to wiedział, że nie da się tego wytłumaczyć logicznie, a on ma marne szanse.

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 11

Uśmiechała się do niego tak, że miał ochotę wstać i wyjść, a właściwie uciec. Nie rozumiał Joanne, po co ona tak się zachowuje, po co to robi? A do tego jej bezpośredni tekst powalił go na łopatki.
  • Paddy, nie widziałam, abyś się z kimś widywał, nie przeleciałeś nikogo od tygodnia, dwóch. Może chcesz?
  • Nie bądź wulgarna. Nie mam i nigdy nie miałem na Ciebie ochoty, więc spadaj. Weź się zastanów do kogo Ty to mówisz, masz męża nie zauważyłaś? - powiedział wkurzonym głosem.
  • Bez przesady, Johnny o niczym nie będzie wiedział - powiedziała ironicznym głosem.
  • Nie interesuje mnie to czy będzie wiedział czy nie. Odwal się ode mnie raz na zawsze! - krzyknął.
  • Nie chcesz? - zapytała cicho – To będziesz miał zaraz piekło i zobaczymy komu uwierzy – zaśmiała się złośliwie – Aaaa zostaw mnie! - wrzasnęła nagle, na co Paddy zdecydował się wyjść z pokoju.
  • Nienormalna jesteś? - zapytał.
  • Johnny! - krzyknęła, a on się zaraz zjawił.
  • Co się tu dzieje? - zapytał.
  • Twój brat ... on chciał ze mną... no... eee... zaciągnąć mnie do łóżka – i jak John nie widział, popatrzyła na Paddy'ego z uśmiechem.
  • Cholera jasna! Paddy! - krzyczał John - Czy Ty musisz nawet moją żonę podrywać? - Paddy z wrażenia, aż usta otworzył.
  • Johnny, ja jej nie podrywałem - powiedział oburzony - To ona mnie cały czas nagabuje, to ja mam dość tego, co się dzieje od dwóch lat.
  • Nie kłam. Znam moją Joanne i wiem, że ona by tak nie zrobiła. A Ty co? Codziennie, no może, co dwa dni inna, lecisz na wszystko, co się rusza.
  • Do cholery John! To nie jest tak, a Tobie nie będę się teraz spowiadał z panienek, które miałem. To co mówisz jest nieprawdą, jeśli chodzi o Joan! Nigdy nic od niej nie chciałem, wręcz przeciwnie unikam jej od lat - powiedział wściekły Paddy.
  • I tak Ci nie wierzę, jak już mówiłem znam Ciebie i to mi wystarcza - powiedział twardo John.
Tu Paddy nie wytrzymał, przeklął dość głośno i siarczyście, ominął go i wychodząc z pokoju trzasnął drzwiami.
Szedł przed siebie w duchu wkurzając się na brata. Jak on mógł tak pomyśleć, że jego własny brat, by tak mógł zrobić. Stwierdził, że musi się napić, koniecznie. Dość szybko znalazł jakiś bar, choć nie znał miasta w którym był. Wiele nie trzeba mu było, zmęczenie dało znać o sobie bo wypił przecież niewiele, tylko cztery drinki. Chciał się tylko napić i wrócić do hotelu, a skończyło się to na tym, że koło niego znalazły się jakieś dziewczyny i jak się okazało fanki. Rozmawiał z nimi, śmiał się, pozwalał sobie na więcej niż powinien, a one wcale nie były mu dłużne. Skończyło się na tym, że wylądował z nimi w ich hotelu. Nie planował tego, nawet tego jakoś specjalnie nie potrzebował, ale słowa Johna ciągle tkwiły mu w uszach, więc zachował się tak, jak brat przypuszczał. To było jakieś wariactwo, jeszcze nigdy tak nie zaszalał, żeby z dwiema dziewczynami tej samej nocy uprawiać seks. Obudził się po paru godzinach i wtedy doszło do niego, co się stało, bolała go głowa i miał kaca. Spojrzał na swoje towarzyszki nocy i aż oczy otworzył ze zdumienia jak pomyślał o swoim zachowaniu. Ubrał się szybko i cicho stamtąd wyszedł. Szedł w mroźną noc, śnieg padał i było zimno, ale nic nie czuł, bo pomyślał o Amy i o tym co zrobił. Zachował się dokładnie jak powiedział John. Nawet nie chciało mu się myśleć już o tym wszystkim. Jechała taksówka, więc ją zatrzymał. Pojechał do własnego hotelu i poszedł do pokoju, który zajmował z Angelo. Brat nie spał, był zdenerwowany, bo dowiedział się co zaszło, a Paddy nie zabrał telefonu, więc nawet nie mógł się z nim skontaktować. Chciał rozmawiać, ale widząc minę starszego brata, stwierdził, że pogadają rano, bo była już 3 rano. Zasnął.
Obudził się około 11, Angelo nie było w pokoju, ale zostawił mu tabletki, wodę mineralną oraz kartkę z informacją, że są na śniadaniu. Prawie duszkiem wypił półtoralitrową wodę i łyknął dwie tabletki. Poszedł pod prysznic, bo czuł, że niezbyt ładnie pachnie. Poczuł się lepiej, ale tylko fizycznie, po raz pierwszy od dawna czuł się źle psychicznie. Jak mógł coś takiego zrobić Amy, ona nie wie, ale on tak. Nie wiedział, co o tym myśleć, czuł wyrzuty sumienia. Zszedł na śniadanie, wszyscy jedli, śmiali się, a on nie miał ochoty, siadł sobie przy innym stoliku, zamówił kawę i coś lekkiego do jedzenia, czuł, że patrzą na niego. Napisał sms'a do Amy, bo o dziwo, mimo wyrzutów sumienia, miał ogromną potrzebę napisania do niej, poczucia, że ona gdzieś tam jest i odpisze na sms'a. Wiedział, że to co zrobił i to z fankami, które mogą się tym chwalić, było tak głupie, że sam miał ochotę walnąć się w głowę. Do tego jeszcze wróciły do niego słowa starszego brata, który oskarżał go o podrywanie jego żony. To zabolało go bardzo. Nie mógł sobie poradzić z tą całą sytuacją, ale chociaż Amy go nie zawiodła i odpisała, że szykuje się do świąt, odpoczęła i miała nadzieję, że on również. Zastanawiał się jak ma przeżyć ten koncert i kolejne, nie miał wcale na nie ochoty, za to chciał ją zobaczyć, przytulić się. Zdawał sobie sprawę, że ona była inna niż wszystkie jego 'koleżanki', a na pewno inna niż te z wczorajszego wieczoru. Co go podkusiło? Sam siebie pytał i nie znalazł odpowiedzi na to pytanie. Z jednej strony stara się o Amy, a z drugiej idzie do łózka z jakimiś dziewczynami. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej było mu głupio. Wiedział, że zachował się jak idiota, ale pocieszył się, że Amy o tym nie wie i całe szczęście. Angelo przyszedł do niego i siadł naprzeciwko.
  • Co się dzieje? - zapytał cicho - Czy pogadamy potem?
  • Nie tu Angelo - odpowiedział cicho - Zaczęło się od John'a, a potem nie dość, że się upiłem, to dodatkowo zrobiłem coś głupiego, ale to potem.
Posiedzieli jeszcze chwilę, a potem poszli do pokoju. Na miejscu Paddy chodził po nim, a potem powiedział.
  • Słyszałeś, co John wczoraj powiedział? Kira miała rację, że jak dojdzie do konfrontacji, to i tak będzie na mnie. A Ty znasz prawdę... - skończył już cicho.
  • Paddy wiem, ale nic do niego nie dociera. I na razie trzymaj się z daleka od niego, oni sobie dzisiaj jadą - dodał zdenerwowanym głosem Angelo - Próbowałem tłumaczyć, Joey również, ale do John'a nic, ale to nic, nie dociera. Teraz jest wściekły na Ciebie, dlatego ją stąd zabiera.
  • I dobrze, bo chętnie bym jej walnął za jej zachowanie - powiedział zdenerwowany - Bardzo mnie zdenerwował, aż się upiłem.
  • No zauważyłem, ale jesteś już duży, więc wiedziałeś co robisz - powiedział ironicznie - I pewnie nie tylko był alkohol, co?
  • Nie, nie tylko - Paddy, aż spuścił nie tylko z tonu, ale i głowę - Angelo, zdenerwowałem się, upiłem, no i byłem z kimś...
  • Twoja sprawa, ale po co Ci to, ostatnio mówiłeś o Amy. To już nieaktualne? - zapytał spokojnie - Wydawało mi się, że to poważne.
  • Nie wiem Angelo czy poważne. Ja nic nie wiem. Ona... ona mnie nie chce znać, ale ja i tak do niej pisze - powiedział już cicho.
  • Rozmawia z Tobą, pisze, cokolwiek? - zapytał.
  • No tak – odpowiedział mu Paddy z uśmiechem - No w sumie cały czas ze mną pisze.
  • To chyba o czymś świadczy, tak?- tłumaczył spokojnie Angelo - Pomyśl Paddy czy nie chciałbyś, być z kimś, a nie ciągle jakieś panienki, nocne wyprawy. Chociaż wiesz z kim sypiasz? No, bo wątpię w to, przemyśl czy nie warto zainwestować swój czas, swoje emocje, już nie wspomnę o miłości, ale to wszystko powinno być dla jednej, a nie całego stadionu kobiet.
  • Angelo, nie wiem – powiedział ściszonym głosem, bo go głowa bolała – Sam jestem zdziwiony swoim zachowaniem, bo wczoraj stanowczo przegiąłem.
  • Coś Ty zrobił? - zapytał zdenerwowany i przestraszony Angelo.
  • Aż nie wiem czy się przyznać – Angelo zobaczył, że jemu jest głupio – No wiesz, dwie panienki, ja, no rozumiesz.
  • Co? Z dwoma na raz? - Angelo roześmiał się, ale to był raczej ironiczny śmiech, niż radosny – Człowieku opanuj się!
  • Cicho Angelo, błagam – Paddy, aż złapał się za głowę – Wiem, wiem. Sam jestem zaskoczony. Nie wiem co myślę, co czuję. Z jednej strony myślę o Amy, ale się boje...
  • Głupi jesteś, ale jesteś moim bratem i chcę pomóc – powiedział i uznał, że nareszcie Paddy trochę zaczyna myśleć – Weź się ogarnij. Może daj sobie czas, nie wszystko naraz, ale pomyśl nad tym czy nie warto. Tylko człowieku nie pchaj się od razu do jej łóżka, bo może Ci nie wyjść.
  • Tak właśnie zrobiłem, chciałem spać koło niej, a rano zamiast poczekać z czymś więcej, to pocałowałem ją – spojrzał na sceptyczną minę Angelo – No dobra chciałem coś więcej, ale ona nie, potem powiedziała 'do widzenia'.
  • Oj Paddy, aleś Ty głupi, ale będą z Ciebie ludzie, tylko się ogarnij – zaśmiał się Angelo – Może jeszcze pośpij, bo wieczorem koncert, potem święta, koncerty i sylwester.

Był wdzięczny bratu, że go wysłuchał, nie gadał więcej niż trzeba było, on sam już wiedział co poszło nie tak, ale nie chciał się do niczego przyznawać.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 10

Gdy zamknęły się za nim drzwi, siadła na podłodze przy drzwiach i rozpłakała się. To naprawdę było już za dużo dla niej i nie wiedziała co robić. Była pewna, że będzie dzwonił i pisał, bo już go na tyle poznała. Nie odpuszczał. Dobrze, że była sobota i nie musiała iść na uczelnię. Nie miała już siły, cieszyła się, że jeszcze tydzień i będzie mogła pojechać do domu. Teraz potrzebowała ciepła domowego ogniska i swojej przyjaciółki.
Paddy nic już nie rozumiał. Było mu przykro, że po raz kolejny dostał kosza, wkurzył się sam na siebie, wiedział, że tym razem posunął się za daleko. Nawet nie to wkurzyło, że nie chciała iść z nim do łóżka, bardziej z tego powodu, że doprowadził ją do łez, które widział, choć bardzo starała się, aby ich nie zauważył. Ale z drugiej strony nie za bardzo rozumiał, bo nie powiedziała 'nie', nie wyrzuciła go z łóżka, pozwoliła na to, aby koło niej spał. Pojechał do studia, bo już na niego czekali, a on nie miał na to ochoty, ale praca czekała. Wszyscy już tam byli, Joey opowiadał co załatwił, gdzie wyjeżdżają i na ile, wkurzyło to Paddy'ego, że właśnie teraz musi wyjeżdżać i zostawić niedokończoną sprawę z Amy.
Tydzień minął jej szybko, udało jej się wszystkie egzaminy zdać, więc już spokojna poleciała do Dublina. Paddy oczywiście pisał do niej sms'y, wyjaśnił, że musiał wyjechać, bo koncerty, wywiady. Amy cieszyła się z takiego obrotu sprawy. Tak było lepiej, nie liczyła, że on sobie coś przemyśli, ale miała nadzieję, że mu się znudzi i da sobie spokój. W domu było od razu lepiej, mimo że najmłodsza w domu, to starsi bracia nigdy jej nie pobłażali i może dlatego nauczyła się jak być twardą, może właśnie to pozwoliło jej tak 'walczyć' z Paddy'm. Pewnego dnia wybrały się z Olivią na spacer. Szły i szły, a Amy nic nie mówiła.
  • Amy, powiesz, co się stało? - zapytała.
  • Co tu opowiadać – powiedziała cicho – Sama nie wiem do końca, co się stało. Niby nie chce się z nim więcej spotykać, a jednak mnie do niego ciągnie, ale Olivia, on sam nie wie co chce.
  • Mała, może daj mu czas, bo z tego co opowiadałaś, to on się przyzwyczaił do adorowania jego osoby przez fanki. Uważam, że i tak dużo jak na niego już się zmienił – tłumaczyła Olivia.
  • Wiem, ale to nie znaczy, że nadal mu tylko zależy na tym, aby się ze mną przespać, a mi się to nie podoba i tyle – odpowiedziała.
  • Wiem, ale nie możesz tak reagować, teraz jesteś smutna, a jak tylko telefon daje znać, że sms przyszedł, biegniesz i czytasz – uśmiechnęła się wesoło Olivia.
  • Za dobrze mnie znasz – zaśmiała się Amy – Niestety mimo wszystko, czekam na jego sms'y.
  • Dlaczego od razu niestety? - zapytała – A może Was do siebie ciągnie, nawet nie musicie sobie zdawać z tego sprawy.
  • Jesteś niepoprawną romantyczką Olivio – powiedziała już całkiem uspokojona - Nawet jeśli z mojej strony coś istnieje, coś więcej, to on tego nie czuje. Jakbyś go poznała, to zrozumiałabyś.
  • Amy, a myślisz, że on tak bardzo chciał zaciągnąć Cię do łózka, że próbował kilka tygodni, nie udało się i nadal dzwoni, bo co? - powiedziała całkiem ironicznie Olivia – Nawet jeśli sobie nie zdaje jeszcze sprawy, to moim zdaniem, Paddy coś czuje do Ciebie, coś więcej niż chęć zaciągnięcia Cię do łóżka.
  • Oj Livia, Livia, ale Ty jesteś romantyczką. Ja nie wierzę w jego przemianę – powiedziała smutno.
  • Może i nie, ale się przekonasz do tego, że miałam rację – dodała pewnie Oli.
  • Na pewno mu się znudzi, albo na tej swojej trasie pozna kogoś, albo po prostu zrobi to co kiedyś, pojawią się panienki na jedną noc. Łatwo, szybko i przyjemnie dla niego – odpowiedziała smutno.
  • A może nie. Nie zakładaj od razu takiego scenariusza – powiedziała szybko Oliwia – Może była Wam potrzebna taka przerwa od siebie – Amy kręciła głową na nie – Nie zaprzeczaj, że Ci się podoba i chciałabyś się z nim spotykać. Tak wiem, zaraz powiesz, że to babiarz i tak dalej, ale z jakiegoś powodu pisze, dzwoni do Ciebie, więc może mu zależy.
  • Tak, pewnie – dodała ironicznie Amy – Nie Olivia, to dlatego, że nie udało mu się zaciągnąć mnie do łóżka. Głupio mi i tak, bo mimo że wiedziałam jaki jest, pozwoliłam mu u siebie zasnąć na kanapie – powiedziała cicho.
  • Ok pozwoliłaś i co? - zapytała Livia – Nic się takiego nie stało, a do tego może on wreszcie zacznie myśleć, nie tylko o sobie, ale również o Tobie. Nie zapieraj się tak, daj mu szansę, a może Cię zaskoczy.
  • Livia, a te wszystkie panienki, fanki – powiedziała cicho – Boję się, że dla niego będzie to ważniejsze, że nie zrezygnuje z nich, że nigdy nie będę ważna dla niego.
  • Wiem, że się boisz, ale spróbuj chociaż dać mu szansę. Sama też trochę daj od siebie, odpisuj mu na sms'y, a może to też będzie dla niego ważne – przekonywała Olivia.
  • Pomyślę nad tym, a on mi i tak pisze sms'y – uśmiechnęła się wreszcie Amy – nawet jak go proszę, aby mi dał spokój. Chodźmy do domu, bo zimno.
Nie mogła spać z nadmiaru emocji, cały czas myślała o Paddy'm, co robi, gdzie jest czy myśli o niej. Niby w to wątpiła, ale jednak miała cały czas nadzieję, że pamięta o niej.
Paddy nie mógł znaleźć sobie miejsca, nic go nie bawiło ani nie cieszyło. Nie rozumiał tego, był ze swoją rodziną, były koncerty, rozkrzyczane fanki, więc to co lubił, a on nie potrafił się tym cieszyć. Pisał do Amy codziennie, odpisywała, ale czuł, że znowu zrobili krok w tył. Sam nie wiedział czego chce, ciągnęło go do niej, ale jednocześnie ciągle się bał cokolwiek jej obiecać. Wiedział, ale nie rozumiał co takiego ostatnio zrobił. Chciała, aby ją całował, nie powiedziała nie. Czuł, że przegiął, że powinien zacząć od pocałunków i trzymać się tego, by się przyzwyczaiła do niego. Pewnie o to jej chodziło, nie chciała być kolejną, którą zaliczy, ale co on mógł zrobić. Tak mu było wygodnie, ale czy do końca? Patrzył na Angelo, który musiał na ten tydzień rozstać się z Kirą, a dzwonił chyba do niej co parę godzin. Rozumiał, że Angelo przeżywa to, że w czerwcu zostanie ojcem, ale przecież Kira nie została sama. Najgorsze jednak było to, że Joanne była razem z Johnnym na koncertach i znowu go podrywała. Wkurzało go to i starał się nie zostawać z nią sam na sam, a zresztą Angelo to również zauważył i zawsze się pojawiał jak ona się zbliżała.

Myślał o Amy bez przerwy i pomyślał, że na pewno jej się podoba, dlatego ją bolało, że chce tylko seksu od niej. Był tak zszokowany swoimi myślami, zamyślił się i nie zauważył Joanne, która podeszła do niego.

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 9

Rano obudził ją dotyk rąk na brzuchu i piersiach, a także pocałunki w ramię. W pierwszym momencie nie wiedziała, o co chodzi, to chyba był sen, ale otworzyła oczy i pierwsze co zobaczyła, to był Paddy, jego oczy wpatrywały się w jej twarz, a ręce nadal błądziły po jej ciele. Obrócił ją na plecy, ponieważ spała na boku i pocałował w usta. Po chwili leżał już na niej i kontynuował pocałunki, schodząc coraz niżej, szyja, ramiona, piersi. Przez chwilę miała ochotę na taką pobudkę, ale doszło do niej, co by wtedy się stało, uległa by mu i byłby to prawdopodobnie koniec ich znajomości. Ale tak bardzo nie chciała kończyć tego cudownego przebudzenia, ciężar jego ciała zupełnie jej nie przeszkadzał. Po chwili pocałował ją w usta i całował coraz namiętniej, a jego dłoń zjechała nisko, dotykając ją w sposób jednoznaczny i mimo, że miała ochotę na bycie z nim, wiedziała, że to musi być w tym momencie koniec, bo nie skończy się tylko na pieszczotach. Przestała go całować i odepchnęła od siebie, ale on już nie miał ochoty przestać, wiedziała, że teraz albo wcale, bo za chwilę będzie za późno. Zdobyła się tylko na dwa słowa ‘Paddy nie’, ale tym razem doszło do niego co powiedziała i bardzo niechętnie się odsunął. Położył się obok niej, ciężko oddychając, oczy miał nadal zamglone. Chciała wstać, ale ją przytulił, tym razem tylko po to, po czym pocałował lekko i pozwolił wstać. Poszła do łazienki, a on leżał i uspokajał się. Poszła do kuchni, gdzie za jakieś 20 minut przyszedł. Kroiła właśnie produkty na śniadanie, więc podszedł i przytulił się do jej pleców, pocałował w kark i czym ją zdziwił, powiedział ‘przepraszam’. Nic nie powiedziała, szykując się do rozmowy przy śniadaniu. Za dużo sobie pozwolił i doskonale o tym wiedział. Co innego pocałunki, a co innego dotykanie ją w tak intymny sposób, to za dużo.
Nie czuła się komfortowo, po tym co się stało. Nie dała mu prawa, aby tak się zachowywał. Wiedziała, że teraz musi z nim porozmawiać, aby on o tym wiedział. Miała dość, uczciwie się przyznała, że mu nie ufa, a on wykorzystał to, że zasnął na kanapie. Fakt, to by mu jakoś wybaczyła, że przyszedł do jej łóżka, ale to co zrobił rano, pokazało jej, że jemu nie zależy na niej, tylko na seksie, a na to nie chciała pozwolić. Nie chciała być kolejną panienką, którą przeleci i tyle go widzieli. Wolała odejść póki może, choć i tak już było dużo za późno.
Patrzył na nią i wiedział, że będzie chciała to zakończyć, czuł to, widział po jej zachowaniu. Szczerze powiedziała, że mu nie ufa, a on i tak wykorzystał sytuacje. Pomyślał, że naprawdę nic z tego nie rozumie, nic. Do tej pory to dziewczyny chodziły za nim, one się starały, on nie musiał, a jednak Amy była górą. Odpychała go, nie chciała kochać się z nim, a jednak został i było mu żal, że ona cierpi. Wiedział, czuł to, że pocałunki i dotyk na dzień dobry mu wybaczy, ale to, że dotykał ją, że był gotowy ją zmusić do seksu, budziła w niej, żal do niego. Wiedział to i zastanawiał się, co jej ma powiedzieć. Już nic nie wiedział, chciał z nią zostać, a jednocześnie uciec. Bał się stabilności, bał się związku, ale coś mocno ciągnęło go do Amy.
Patrzyła na niego z pretensją w oczach i po raz pierwszy widziała w nim, kogoś, kto potrafi żałować, źle podjętych działań, on właśnie tak wyglądał, jakby sobie zdał sprawę, co zrobił źle, ale musiała to zakończyć, mimo wszystko. Skończyła przygotowywać śniadanie i postawiła wszystko na stole i gestem zaprosiła go do śniadania. Patrzył na nią i aż się bał, co powie.
  • Paddy – powiedziała cicho – Bardzo Cię proszę, nie przychodź do mnie więcej – powiedziała i miała łzy w oczach – Ja już na więcej nie mam siły. Ta Twoja zmienność, ta niekonsekwencja, nie mam już siły, Paddy.
  • Przepraszam – powiedział szeptem, prawie nie było go słychać – Amy to nie tak, ja sam nie rozumiem, co się dzieje.
  • Nie interesuje mnie to! - powiedziała już głośniej – Bawisz się mną, a ja mam swoje uczucia! Ciebie to nie interesuje, a ja mam dość!
  • Nie bawię się Tobą, to nieprawda. Owszem jestem egoistą, ale tym razem jest mi przykro, nie pomyślałem o Twoich uczuciach – powiedział zszokowany, że wyciągnął takie wnioski.
  • Już nie myśl więcej o moich uczuciach. Po prostu wyjdź i zapomnij – dodała, a jedna, jedyna łza popłynęła jej, że złością ją wytarła. Była zła, że pokazuje mu to, że cierpi.
  • Amy … - zaczął.
  • Nie! - powiedziała – Proszę Cię, zjedz śniadanie i idź.
  • Pójdę, ale wrócę – powiedział pewnie – Ja tu jeszcze wrócę. Chcę tylko abyś wiedziała, że mi się podobasz i pragnę Cię, ale masz rację, moje potrzeby nie powinny zaważać na naszej znajomości. Przepraszam, nie powinienem tego robić. Nie powinien się tak zachować, ale czasu nie cofnę. Zrobiłem to i mam nadzieję, że chociaż Ci było przyjemnie, choć przez chwilę, bo mi było. Dam Ci czas, eee i chyba sobie, bo powinienem to wszystko poukładać.
  • Nie mówmy o tym, stało się i tyle – powiedziała cicho.
Chciał coś dodać, ale zadzwonił jego telefon. Odebrał, to był Angelo, który go informował, że Joey załatwił jakieś koncerty i wywiad. Nie miał do tego głowy, ale obiecał, że za jakieś dwie -trzy godziny przyjedzie.
  • Mój brat dzwonił – powiedział – Amy, nie bądź zła ani smutna. Nie przez takiego gnojka jak ja – dodał.
  • Słyszałam, że się spieszysz. Idź już – powiedziała.
Poszedł po swoje rzeczy, ubierając się pomyślał, że chyba ten jego pomysł ze staniem na deszczu i moknięciu, nie był do końca przemyślany. Dobra, były fajne chwile, ale on to wszystko zepsuł. Wszystko, a teraz musi wszystko przemyśleć i coś w końcu zadziałać i zachować się jak facet, a nie dupek. Poszedł do kuchni, a Amy wyglądała na bardzo smutną i nadal siedziała w samym miejscu, co wcześniej.
  • Amy … - szepnął – Mogę Cię przytulić, tylko to, ale chyba potrzebne – wyciągnął rękę do niej i mu podała mu swoją.

Pomógł jej wstać i przyciągnął do siebie, mocno ją objął. Nic więcej nie zrobił, bał się, że nawet pocałunek może teraz wszystko zniszczyć. Więc tylko ją przytulał, ale podobało mu się, bo ona go objęła i nic więcej się nie wydarzyło. Po paru minutach odsunęła się i powiedziała 'do widzenia Paddy'. 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 8

Wróciła z uczelni, pokręciła się chwilę po mieszkaniu, a potem uczyła się dość długo. Za oknem padał deszcz, a wiatr hulał po dworze. Ktoś zapukał dość mocno do drzwi i domyśliła się, kogo tam zobaczy. Nie pomyliła się. To był Paddy, mokry Paddy.
  • Cześć, zmokłem – powiedział z nieszczęśliwą miną.
  • Cześć. Ojej, wejdź szybko, musisz się ogrzać, bo się przeziębisz – powiedziała zmartwiona.
  • Oooo, proponujesz coś? Ja tam chętnie się ogrzeje od dotyku Twojego ciepłego ciała – powiedział filtrując.
  • Paddy! Czy Ty zawsze musisz gadać tak, że mnie na dzień dobry denerwujesz? - odpowiedziała zdenerwowana.
  • Kochana, nie denerwuj się, już jestem grzeczny, ale błagam ratuj! - powiedział – Zimno!
  • Wchodź do mieszkania i ściągaj te mokre ubrania, dam Ci ręcznik, koc i może znajdę jakieś ciepłe skarpety – opowiedziała szybko i pobiegła do sypialni.
Paddy zziębniętymi rękoma próbował rozpiąć guziki, ale mu nie wychodziło, więc spróbował zdjąć buty. Uff udało się buty, kurtkę, ach, ale ta koszula nie chciała się rozpiąć. Miał całkiem zimne i sztywne palce, nie potrafił sobie poradzić. Przyszła Amy i położyła to co przyniosła na szafkę w przedpokoju, podeszła do niego i zaczęła rozpinać mu guziki, nie patrzyła na jego twarz, skupiła się całkiem na tym co robiła. Dość szybko udało jej się, więc pomogła mu pozbyć się mokrej koszuli, koszulkę również miał mokrą, ale już sam bez jej pomocy ściągnął ją. Amy zabrała mokre części garderoby do łazienki i rozwiesiła.
  • Paddy – powiedziała cicho – Spodnie.
  • Chętnie – popatrzył na nią ciepło – Chętnie, bo mi zimno.
Widziała, że mu zimno, bo miał dreszcze, więc podeszła do niego i zarzuciła mu na plecy ręcznik, by mógł się ogrzać. Denerwował się, bo nie mógł odpiąć guzika od dżinsów, w końcu się poddał i powiedział.
  • Pomożesz mi? - popatrzył tak na nią, że aż ugięły jej się nogi.
  • Pomogę – westchnęła podchodząc do niego i szybko rozpinając mu spodnie – Teraz radź sobie sam, byle szybko. Zrobię Ci herbatę, a Ty wskakuj pod koc.
  • Dobrze, nawet nie będę dyskutował. Jest mi zimno – powiedział – Amy …. nie przywitałaś się, nie pocałowałaś mnie, a tak od razu mnie rozbierasz? – powiedział uśmiechając się, ale widziała, że jej dotyk zrobił na nim wrażenie, bardziej niż chciał się do tego przyznać.
Chciała to sprawdzić, na ile Paddy udaje, a na ile jest tak spokojny na jakiego pozuje. Podeszła do niego, przytuliła się i pocałowała go mocno. Szybko zareagował i oddał jej bardzo namiętnie. Czuła, że jego bokserki 'urosły', że jemu niewiele trzeba, aby skończyli w łóżku, na podłodze czy gdziekolwiek indziej. Oczy miał zamglone i oddychał bardzo szybko. Amy co prawda też, ale panowała nad sobą, nie chciała, aby to się tak skończyło, więc oparła swoje dłonie na jego torsie i lekko popchnęła. Zareagował, ale minęła dość długa chwila. Trzymała go na dystans, opierając swoje dłonie na jego torsie, chciał co prawda wrócić do przerwanego pocałunku, ale obróciła twarz. Przytulił się do niej i tak stali przez chwilę. Amy dość szybko wrócił normalny oddech, ale Paddy potrzebował więcej czasu, więc siadł na kanapie i przykrył się kocem, bo jednak na sobie miał tylko bokserki. Poszła zrobić mu herbatę i zapytała czy jest głodny. Tak na nią popatrzył, że zrozumiała, że jednak coś innego by wolał, a nie jedzenie. Zostawiała go i wróciła do kuchni. Gdy wróciła po 15 minutach był już spokojniejszy.
  • Amy – powiedział cichym głosem – Dlaczego to przerwałaś? Było tak miło, tak przyjemnie. Nie chcesz iść ze mną do łóżka?
  • Patrick! Nie znam Cię na tyle, nie ufam Ci – powiedziała szybko – Jeśli chcesz tylko seksu, to ... to ubierz się i wyjdź!
  • Nie kochanie, nigdzie się nie wybieram – widziała, że wrócił już do swojej aroganckiej miny i sposobu bycia – Poczekam, ale prędzej czy później oboje tam wylądujemy. Ja tego chcę, Ty tego chcesz i będzie miło.
  • Jednak jesteś dupkiem! - powiedziała podniesionym tonem – Wkurzasz mnie i to bardzo.
  • Kochanie, nie bądź nerwowa. Znam sposób na opanowanie nerwów – powiedział to takim tonem, że rzuciła w niego poduszkę – Och, widzę, że jednak Ci potrzeba odstresowania. Mam pomysł.
  • Odczep się, mam gdzieś Twoje pomysły – odpowiedziała zirytowana.
  • Ojojoj, nie wiem co miałaś na myśli, ale ja chciałem pooglądać jakiś film – powiedział z uśmiechem – To co? Zobaczymy jakiś?
  • Dobrze, a potem pójdziesz do domu. Ok? - zapytała.
  • Tak oczywiście, moje rzeczy pewnie już wyschną do tego czasu – powiedział.

Szybko znaleźli jakiś film w TV, a w międzyczasie Amy przyniosła bluzę, a że była za duża na nią, ale na Paddy'ego pasowała. Zrobiła popcorn i gdy wróciła do salonu, on już czekał na nią z pilotem w ręku. Siadła obok niego, ale po jakimś czasie przyciągnął ją do siebie i objął ramieniem. Siedzieli tak oglądając. Było jej bardzo przyjemnie w jego ramionach, więc ułożyła się wygodnie. Po dwóch godzinach patrzenia w telewizor, gdy film się skończył, popatrzyła na Paddy'ego, a on spał. Próbowała go obudzić, ale nie udało się, więc dała spokój. Zgasiła lampkę i poszła do siebie. Zasnęła dość szybko, chociaż pamiętała, kto śpi w drugim pokoju. Obudziła się w nocy, było jej gorąco i ktoś przytulał się do jej pleców, nóg, do niej całej. Jego ręka była na jej brzuchu. Ogólnie przytulał się do niej tak, jakby już nie raz spali w tym samym łóżku. Nie wiedziała czy ma się denerwować na niego czy nie. Podniosła delikatnie dłoń i przejechała po jego ramieniu. Nie musiała długo czekać na jego reakcję, aż drgnął cały, a pewną część jego ciała poczuła na swoim udzie. Wtedy jego ręka przesunęła się w górę i zatrzymała na piersi. Położyła swoją na jego i zdjęła jego dłoń, ale nie na długo, bo z powrotem położył na jej brzuchu. Delikatnie chciała się odsunąć od niego i wstać, ale przytrzymał ją i powiedział „nie”. Po chwili spróbowała jeszcze raz uwolnić się od niego, ale znowu jej się nie udało. Otworzył oczy i poczuła buziaka w policzek. Po czym przytulił się mocniej i powiedział 'dobranoc'. Tak ją zszokował, że dała za wygraną. Zasnęła. 

środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 7

Któregoś dnia obudziło ją pukanie do drzwi, spojrzała na zegarek, była 7 rano. Kto, do cholery budzi ją o takiej godzinie, pomyślała. Poszła otworzyć i zobaczyła Paddy’ego.
  • Dzień dobry Amy. Przyszedłem na kawę i – pokazał jej torebkę z pączkami – Właśnie kupiłem, jeszcze ciepłe. Mogę wejść?
  • Dzień dobry. Co Ty spać nie możesz? Wejdź – powiedziała Amy – Idź do kuchni, rozgość się. Zrobisz mi kawy?
  • Pewnie. A dostanę na przywitanie buzi? – zapytał.
  • Nie Panie Kelly. Idę do łazienki – uśmiechnęła się do niego.
Paddy był trochę zdziwiony, że Amy już wie, ale skąd, pomyślał, poszedł do kuchni i nastawił wodę na kawę. Rozejrzał się po kuchni, tu jeszcze nie był, zajrzał nawet do lodówki. Amy szybko umyła zęby, założyła szlafrok i przeczesała włosy.
  • Co Ty taki ciekawski? – zaśmiała się.
  • Sorry, to tylko tak – głupio mu się zrobiło, że go przyłapała na grzebaniu w jej lodówce, ale zaśmiał się – Gotowa do śniadania i rozmowy? – zapytał.
  • Pewnie zapytasz skąd wiem, no wiesz, jak się ma wywiad w TV, to prawdopodobne jest to, że może ktoś ten wywiad oglądać – mówiła spokojnie i w tym czasie robiła sobie jogurt z płatkami i owocami – Może wolisz to co ja, a nie pączka?
  • Eee nie. Dzięki, biegam, więc potrzebuje kalorii – powiedział i ugryzł go – Mniam, nie wiesz co tracisz.
  • Nie namówisz mnie. Paddy powiesz mi, o co Ci tym razem chodzi czy będziemy sobie tak rozmawiać o wszystkim i o niczym? – zapytała.
  • Lubię z Tobą rozmawiać o wszystkim i o niczym – powiedział uśmiechając się, ale spoważniał – Amy, chcę Ci wytłumaczyć wszystko, chcę abyś mnie wysłuchała. Daj mi szansę, mi jako Paddy’emu, a nie tego co poznałaś. Wiem jak się zachowuję, wiem o tym. Nie tylko Ty mi to wypomniałaś, Kira też tak uważa, chociaż mnie zna chyba z dziesięć lat, a może dłużej.
  • Kira to... ? – zapytała.
  • To jest dziewczyna mojego młodszego brata Angelo. Znają się już wiele lat, ona z nami dorastała. W czerwcu zostaną rodzicami – uśmiechnął się.
  • To super. Gratulacje wujku. Rozmawiałeś z John’em o tej sytuacji z nią? – zapytała.
  • Próbowałem, ale on mi nie wierzy, ufa jej, a ona go oszukuje, widziałem ją z różnymi, groziłem, błagałem, to nic nie daje. Dałem sobie spokój, ale to było jakieś dwa, no może trochę mniej, lata temu. Wtedy coś pękło i zmieniłem się, plus sława i fanki. Sama wiesz, poznałaś mnie takim. Wiem, wygląda to tak jakbym się tłumaczył, ale Amy, po raz pierwszy od jakiegoś czasu mi zależy. Nie wiem, co będzie dalej, nic nie mogę obiecać, ale chciałbym dostać szansę od Ciebie. Zrobisz to dla mnie? – zapytał.
  • Paddy, nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie, tak jak Ty, nie wiesz dziś pewnych rzeczy, to i ja nie wiem. Mogę zgodzić się na spotkania z Tobą, ale nie wiem, co będzie dalej. Nie chciałam się z Tobą już więcej spotykać, ale Ty uparty jesteś.
  • Jestem. No dobra, wiem, że przeginałem nie raz. Nie mogę powiedzieć, że natychmiast się zmienię, bo nie chcę kłamać, ale proszę o szansę i tyle – popatrzył z nadzieją na nią – Naprawdę spróbuje.
  • Paddy, może po prostu niech teraz będzie tak jak jest, spotkamy się czy porozmawiamy przez telefon i zobaczymy co dalej – zaproponowała.
  • Jest to jakiś plan. Rozumiem Twój niepokój związany ze spotkaniami ze mną. Ok nie powiem, że mi się to podoba, ale postaram się zrozumieć – już całkiem spokojny, o to, że miał szansę na spokojnie wytłumaczyć jej, co myśli i czego chce – A jakie masz plany na święta, sylwestra?
  • Na święta jadę do domu do Dublina. Tam są wszyscy. Tylko najpierw egzaminy, a potem pojadę – odpowiedziała mu – Opowiesz coś o swojej muzyce?
  • Dużo jest opowiadania. Podrzucę Ci kilka płyt, jeśli chcesz – zapytał.
  • Dobrze, chętnie posłucham. W tym wywiadzie, było tylko trochę pokazane – powiedziała i uśmiechnęła się, bo pomyślała, że jednak potrafią normalnie ze sobą rozmawiać.
  • Co tam sobie myślisz, bo się tak tajemniczo uśmiechasz – zapytał.
  • Właśnie sobie pomyślałam, że jednak potrafimy normalnie ze sobą rozmawiać, jeśli spuszczasz z tonu – powiedziała.
  • Spuszczam z tonu? – zapytał – Nie rozumiem?
  • Chodzi mi o to, że kiedy zachowujesz się normalnie, nie jak arogant, to całkiem fajnie się z Tobą rozmawia – wiedziała, że to nie jest miłe co mówi, więc na osłodę uśmiechnęła się do niego.
  • Przeraża mnie Twoja szczerość, faktycznie tak jest, ale to wszystko dlatego, że wszyscy co mnie poznają traktują mnie ‘wyjątkowo’, a ja chcę być traktowany zupełnie normalnie i właśnie Ty mnie tak potraktowałaś i to jest fajne – uśmiechnął się do niej.
  • No to dobrze, to, że jesteś znany, nie zwalnia ludzi od tego, by traktować Cię jakbyś był jakiś wyjątkowy. Właśnie to, źle na Ciebie działa, dlatego zachowujesz się jak dupek – powiedziała szczerze – Ja nie zamierzam Cię tak traktować, więc przyzwyczaj się do szczerości.
  • I dobrze, choć brutalnie zrzuciłaś mnie z mojego piedestału, to cieszę się z tego – roześmiał się.
Rozmawiali jeszcze z godzinę, ale przed 9, Amy powiedziała, że musi się szykować, bo ma wykład i musi iść na uczelnię. Paddy powiedział, że poczeka i odwiezie ją tam, a potem jechał do studia, bo miał jeszcze tam jakąś robotę. Pomyślał, siedząc na kanapie i czekając na Amy, że bardzo się cieszy, że ona wie. Nie musiał się ukrywać, udawać, może zupełnie normalnie jej o czymś opowiedzieć i to mu się podobało. Był w lekkim szoku, że ona tak normalnie podeszła do tematu, a przy okazji zachowuje się tak jak do tej pory, mimo, że wie. Tak się zamyślił, że nie usłyszał, że Amy go woła.
  • Hej, śpiąca królewno! – zawołała i dotknęła go w ramię – Jestem gotowa, możemy iść.
  • Nie śpię – powiedział i roześmiał się – A teraz dostanę buzi?
  • No nie wiem, nie wiem czy chce – powiedziała zachowując powagę.
  • Chcesz, tylko może o tym nie wiesz – powiedział i pociągnął ją za rękę, aż wylądowała na jego kolanach.
Pomyślał, że skoro już na spokojnie podchodzi do tego tematu, to widocznie dobrze z nią postępuje. Widocznie nie lubi, jak się facet na nią rzuca, tylko na spokojnie. Popatrzył na nią i wpadł mu do głowy pomysł i patrząc jej w oczy, niczego nie spodziewająca się Amy, zostało pogilgotana. Śmiała się jak szalona i próbowała się wyrwać, ale ją przytrzymał.
  • Paddy już nie! Ja już więcej nie wytrzymam – śmiała się Amy.
Posłuchał, bo już sam wiedział, że to i dla niego ta zabawa zrobiła się niebezpieczna, więc pocałował ją na dzień dobry. Po paru minutach oderwali się od siebie i Amy wstała z jego kolan. Już czuł się i tak pobudzony do tego stopnia, że wolał ją puścić. Jeszcze chwila i zrobił by coś, co by mogło przekreślić jego szansę. Tylko na co? Pomyślał. Sam nie wiedział, dlaczego tak delikatnie z nią postępuje.
  • No, no. Coraz lepiej całujesz – powiedziała do niego.
  • Zawsze dobrze całuje – oburzył się Paddy, ale wiedział, że ona żartuje.
  • Możliwe, ale teraz całujesz mnie, a nie całujesz w ogóle kogokolwiek – próbowała wytłumaczyć, ale widząc jego minę, tłumaczyła dalej – Ok, spróbuje jeszcze raz. Całowałeś dobrze, ale tam nie było żadnych uczuć, tylko profesjonalizm, teraz całowałeś Amy.
  • Aaaaa – uśmiechnął się – To prawda, odgadłaś, więc w nagrodę jeszcze raz Cię pocałuję.
  • O nie Paddy, nie teraz, bo musimy już jechać, mam za 15 minut wykład – odmówiła – Musimy iść.
  • Jesteś dla mnie okrutna, a było tak miło – powiedział smutno.
  • Nie przyzwyczajaj się, aż tak do dobrego, bo różnie bywa – wstała z jego kolan, zabrała ze stolika klucze, wzięła płaszcz i czekała przy drzwiach, a Paddy chcąc czy nie chcąc poszedł za nią.
Pojechali pod uczelnię, rozmawiając przez całą drogę. Paddy opowiadał o koncertach, które miał, mówił o nagrywaniu płyty. Gdy dojechali, to nawet nie pytał, tylko pocałował Amy na do widzenia. Gdy poszła, siedział chwilę w aucie i myślał czy mu naprawdę zależy, bo dawno się tak nie angażował. Kiedyś był inny, ale sytuacja z Joanne go zmieniła. Nie wiedział dlaczego Joan jest z jego bratem czy jej zależy na Johnnym. Wyglądało jakby była tylko ze względu na pieniądze. Ach, stwierdził, dość, nie była to jego sprawa, on Johnowi mówił, a skoro John nie słucha to nic nie da się zrobić. Wiedział, że musi się trzymać od Joanne z daleka, to było najważniejsze. Tyle myśli mu przewijało się po głowie, faktycznie przez ostanie dwa lata był palantem, wiedział, ale tak było lepiej, bezpieczniej dla niego. Nie musiał się angażować, nie musiał się tłumaczyć i robił co chciał. Tylko czy tego chciał? Coraz bardziej wątpił w to, dziś mu się spodobało, że opowiadał Amy o tym co będzie, o swoich planach zawodowych, a ona go wysłuchała i rozumiała. To było fajne i nowe, dlatego też nie chciał nic jej obiecywać, bo bał się, że ją zawiedzie, spróbuje, będzie się spotykał, ale nie wiedział czy będzie z nią na dłużej. Nikt tego nie wie, więc nie chciał jej nic obiecywać, ani sobie. Stwierdził, że wszystko się okaże, bo teraz jest fajnie, to nowość, wiec wszystko wydaje się w porządku. Podobała mu się, nie tylko fizycznie, ale również podobało mu się, że miała cięty język i potrafiła go powstrzymać, nie bała się odmówić.

Amy myślała o Paddym, nie mógł jej wyjść z głowy. Dziś zupełnie zamieszał jej swój obraz. Naprawdę dzisiaj pokazał się z innej strony. Nie wiedziała co dalej, nic nie wiedziała, ale uśmiech nie schodził jej z buzi cały dzień. Myślała o tej ich rozmowie i o tym jak bardzo się zdziwił, że ona wie, a nadal go traktuje jak dotąd.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 6

Napisał do niej sms'a, chciał się spotkać, wytłumaczyć, ale ona nie odpisała. No mogłaby odpisać, pomyślał.
Amy była na uczelni i wyłączyła całkiem głos w telefonie. Miała ciężki dzień, wiele zadań, coraz bliżej egzaminów. Widziała Kirę, ale starała się trzymać z daleka, miała nadzieję, że ona również tak zrobi. Już wieczorem w domu zobaczyła, że Paddy dzwonił i pisał sms'y, więc mu odpisała, kolejny raz prosząc, aby dał jej spokój, ale on się nie poddawał. Mimo, że wiedziała, poznała go na tyle, to jednak nie potrafiła o nim zapomnieć. Dużo o tym wszystkim myślała. Zadzwoniła nawet do Olivii i powiedziała jej o wszystkim, ale Livii było ciężko dać jakąś dobrą radę. Nie wszystko było beznadzieje, ale wiedziała, że on musiałby się zmienić, a w to do końca nie wierzyła. Do tego zobaczyła jaki jest i zdawała sobie sprawę, że nie ma co marzyć, że się zmieni. Mimo, że mijał jeden tydzień, drugi tydzień, to nadal pisał i dzwonił. Słyszała w jego głosie zainteresowanie i to było miłe, ale bała się, że on złamie jej serce. Podobał jej się i naprawdę uważała, że jest fajny jak zachowuje się normalnie, a nie jak głupek. Czasami mu się udawało i wtedy poznawała prawdziwego Paddy’ego, a nie tego dupka, którego grał, ale jednocześnie wiedziała, że nigdy może jej się nie uda, by tak do końca być z nim szczęśliwa. I on by musiał mocno się zmienić, a przede wszystkim musiałoby mu zależeć, a tego nie była pewna. Wiedziała, że mu się podoba, czuła to, ale czy to wystarczyło? W to wątpiła. Miała mętlik w głowie i już nic nie wiedziała, co ma zrobić, co będzie dalej. Mimo, że powiedziała mu, że spotykanie się nie ma sensu, to on się nie poddawał, cały czas pisał smy, napisał nawet, że wyjechał, ale nie wiedziała gdzie.
Myślał o tym co się wydarzyło na tej kolacji, sam nie rozumiał czemu go podkusiło, aby prosić ją o pomoc. Do tej pory jakoś sobie radził z tym, że Joanne go ciągnęła do łóżka i tym razem by sobie poradził. Podobało mu się to jak Amy mu pomogła, zrobiła to mimo, że cały czas trzymała się od niego z daleka. Poprosił, uzyskał pomoc i za to był wdzięczny. Owszem potem zadała pytania, a nawet uważała, że musiał dać Joanne jakiś znak, że jest nią zainteresowany, ale on nie dał jej nigdy żadnego znaku. Nie mógłby tak, a z Johnnym już od dawna nie miał takiego kontaktu, bo brat odszedł z zespołu, zostawił ich. Za wszystko winił Joan, to ona nie chciała, aby z nimi grał, namawiała go na coś solowego. Wszyscy byli tym faktem zasmuceni. Dobrze, że Maite Itoiz namówiła go na wspólne śpiewanie, zawsze to coś, zawsze to jakaś muzyka, może nie Kelly Family, ale zawsze coś. Zastanawiał się, co czuje do Amy, wiedział, że mu się podoba, czuł, że mogłoby to być coś fajnego. Tylko, że nie wiedział co robić dalej, jak jej powiedzieć całą prawdę. No jak? Fanki, muzyka, koncerty. To trudne do zrozumienia, a ona i tak uważała go za aroganta. Nie chciał, aby teraz tłumaczyła sobie to tym, że on jest 'gwiazdą'. Myślał dużo o tym i nawet Patricia się śmiała, że coś mu się stało, bo jakiś taki spokojny jest, a on zastanawiał się, co jest ważne dla niego. Dzwonił do niej wieczorami, a jak miał koncert czy kolejny wywiad, to dzwonił po południu. Czuł, że się do Amy zbliża, że te telefony dużo dają, że nie ma tej strasznej bariery, jaką mają jak są blisko siebie. Podobała mu się bardzo, coraz bardziej.
Któregoś dnia wieczorem leżąc już w łóżku, bawiła się pilotem od telewizora i zaczynał się jakiś wywiad w TV. Po chwili, aż siadła na łóżku z wrażenia, w TV był Paddy we własnej osobie oraz jego siostra Maite, jak się Amy dowiedziała. Zaniemówiła. Paddy Kelly z the Kelly Family? No słyszała kilka lat temu, ale nie spodziewała się, że Paddy, którego poznała to znany muzyk. Wszystko by się zgadzało, pokazali jakieś filmiki, zdjęcia jego i jego rodzeństwa. Amy rozpoznała Johna i tego blondyna w okularach, co się okazało, że miał na imię Angelo. Obejrzała program do końca, a potem wyłączyła TV. Już się nie dziwiła, że wszyscy pod uczelnią, tak się na nich gapili. A Kira to pewnie dziewczyna tego Angelo. Przestała się dziwić jego zachowaniu, choć go oczywiście nie tłumaczyła i nie chciała go widzieć, choć myśli podpowiadały inaczej. Zawsze będą fanki, a jak nie one to inne panienki. On musiałby chcieć, myślała, a w jego zachowaniu nie widziała chęci. Choć dzwonił prawie codziennie, czuła, że mija ta bariera i Paddy zachowuje się inaczej rozmawiając z nią przez telefon. Słyszała to w jego głosie, ale po tym co się dowiedziała jeszcze raz zastanowiła się czy warto to zaczynać. Rozumiała go czemu nie powiedział jej kim jest, pewnie chciał, aby go poznała jako zwykłego chłopaka, a nie wielką gwiazdę.
Któregoś dnia po koncercie byli wszyscy partnerzy jego rodzeństwa. Patrzył na nich i obserwował. Joey i Tanja są szczęśliwi, urodził im się synek, cudowna sprawa, jak mówił mu Joey, fajnie mieć kogoś bliskiego w takich momentach. Patricia i Denis, aż miło na nich patrzeć, tacy są szczęśliwi, Angelo i Kira spodziewają się dziecka. Jim i Maite mimo, że nikogo nie mają jednak są szczęśliwi i on, ten który się pogubił. Zazdrościł im, po raz pierwszy im zazdrościł, oni wiedzieli czego chcą w życiu, on nie. Przestał obserwować i poszedł zadziwić do Amy.
  • Hallo – powiedziała zaspanym głosem, aż spojrzał na zegarek i zobaczył 23;30 – Paddy to Ty? Czemu mnie budzisz? - zapytała.
  • Amy – powiedział szeptem, intymnym szeptem i zdziwił się, że tak potrafi mówić – Przepraszam, że tak późno, spałaś? A ja nie spojrzałem na zegarek – dodał zaskoczony.
  • Wszystko w porządku, a Ty tak późno nigdy nie dzwoniłeś. Coś się stało? - zapytała zatroskanym głosem, a on wyobraził sobie ją w łóżku, nagą.
  • Nie, w sumie nie. Jestem daleko, czekaj jakie to miasto, hm chyba jestem w Dreźnie, ee tak, jestem w Dreźnie – nigdy nie mógł spamiętać, gdzie jest, miał tyle spraw na głowie, że nie zwracał na to uwagi – A zresztą nieważne, jestem jednak daleko. Mam nadzieję, że zmienisz zdanie i spotkasz się ze mną jak wrócę – powiedział szeptem.
  • Paddy, Ty znowu swoje? Nie znudziło Ci się? - zapytała.
  • Nie – zaśmiał się – Amy ja i tak się zjawię w najmniej oczekiwanym momencie, więc nastaw się na to, teraz musiałem wyjechać.
  • Masz koncerty? - wyrwało jej się, bo nie chciała przez telefon mówić, że już wie.
  • Koncerty? -zapytał zdziwiony.
  • Eee, no tak. Przecież mówiłeś, że jesteś muzykiem, więc tak sobie pomyślałam - wybrnęła szybko.
  • Tak, to prawda, mówiłem. Mam koncerty, już dwa tygodnie jeździmy po Niemczech, ale za tydzień wracam – szybko stwierdził, że nie ma co kłamać, lepiej niech wie, tyle ile się da, tyle ile może jej powiedzieć.
  • Mam nadzieję, że udana zabawa na koncertach. Mało mówiłeś o swojej muzyce, nic o niej nie wiem – powiedziała.
  • Opowiem, na pewno Ci opowiem, ale nie przez telefon. Dobra? - zapytał i zmienił temat – Powiedz mi czy choć trochę brakuje Ci mnie?
  • Paddy, a Ty znowu swoje? - zapytała cicho.
  • No tak, mówiłem, że się nie poddam. Dlatego dzwonię, bo brakowało mi tego, by ktoś powiedział mi coś do słuchu – zaśmiał się, a potem usłyszała – Ała to boli, Maite zwariowałaś?
  • Nie, ale stoisz w przejściu, próbowałam Cię wyminąć, ale Ty jak zamroczony. Weź się ogarnij baranie – usłyszała głos dziewczyny i pomyślała, że to kolejna jakaś 'koleżanka', ale za chwilę przypomniało jej się, że on był w TV z siostrą o imieniu Maite.
  • Wariatka! - usłyszała coś na kształt pisku, śmiechu i tupot nóg – To nie do Ciebie Amy, to do mojej walniętej siostry – zaśmiał się – Pociągnęła mnie za włosy i aż zabolało, a do tego nazywa mnie baranem – poskarżył się.
  • Dopiero co mówiłeś, że brakuje Ci jak ktoś mówi Ci coś do słuchu – zaśmiała się - Domyślam się również, że zabolało - dodała – Ale chyba nie jestem, aż tak bardzo Ci potrzebna, bo słyszałam, że Twoja siostra utwierdza Cie w tym, że jesteś baranem – zaśmiała się.
  • Niby tak, no utwierdza mnie – odpowiedział - ale to nie to samo jak Ty mi to mówisz. No dobrze, będę kończyć, bo widzę, że nie tylko ona się ruszyła, ale całe moje rodzeństwo, więc nie mam jak rozmawiać, ale zadzwonię – dodał – Dobrej nocy Ci życzę. Dobranoc.
  • Dobranoc – odpowiedziała.

Pomyślała, co ona ma zrobić, nawet jak chce o nim zapomnieć to on dzwoni. Zachował się fajnie w tej sytuacji z siostrą, niby był wkurzony, że ona go pociągnęła za włosy, ale jednocześnie rozbawiony. Wygląda na to, że potrafi być fajny, pomyślała.

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 5


Witam
Dziś trochę dłuższy rozdział :) Poznamy brata, z góry go przepraszam, ale musiałam...
Miłego czytania, mam nadzieję :)
Ach na początku pisałam, że pisze na podstawie innego opowiadania, w tym momencie wiem, że nieprawda, jest to całkiem nowe, moje własne :)


Pojechała prosto po zajęciach do siebie, nawet nie było mowy o nauce. Wzięła długą kąpiel i zastanawiała się, gdzie Paddy ją zabierze. Pół dnia się szykowała i w końcu udało się. Miała rozpuszczone włosy, tylko delikatnie spięła przód do tyłu wsuwkami, a makijaż miała trochę mocniejszy niż na co dzień. Założyła niebieską sukienkę i miała założyć niebieski płaszcz. Nie chciała się za bardzo stroić, żeby Paddy nie pomyślał, że jej zależy na kolacji z nim. Przyszedł zgodnie z obietnicą, zapukał i jak mu otworzyła drzwi, aż podniósł brwi do góry, uśmiechnął się i wszedł do mieszkania. Po przywitaniu złapał ją delikatnie za rękę i przyciągnął do siebie i pocałował. No ten pocałunek już nie był taki jak ten wczorajszy, pomyślała. Wyrażał to czego nie powiedział słowami, czuła, że mu się podoba i teraz właśnie jej to przekazywał. Tym razem jego ręce nie były tak „grzeczne” jak poprzednio, ale delikatnie jeździł jej ręką po plecach, a drugą trzymał na jej biodrach. Po dłuższej chwili oderwali się od siebie. Amy miała wypieki na policzkach i kręciło jej się w głowie. Paddy udawał, że nie zrobiło to na nim wrażenia.
  • Gotowa? – zapytał ochrypniętym z emocji głosem.
  • Tak, tylko założę płaszcz i możemy iść. Tylko nie wiem gdzie – zasugerowała pytanie.
  • Lubisz włoskie jedzenie? - zapytał.
  • Tak lubię – odpowiedziała uśmiechając się do niego.
  • No to super. To co idziemy? - był zaskoczony swoim zachowaniem, bo zazwyczaj nie interesowało go to czy dziewczyna lubi czy nie lubi. On lubił i to było najważniejsze dla niego, a teraz zapytał.
Wyszli z domu, a Paddy złapał ją za rękę. Przypomniała sobie jak ta dziewczyna z kina go wtedy łapała i zabrała mu ją. Popatrzył z niedowierzaniem na nią i zrozumiał, bo popatrzyła na niego karcąco. Otworzył jej drzwi od samochodu i gdy wsiadała zobaczyła na jego twarzy zaskoczenie. Nie wiedziała bowiem, że Paddy otwierał tylko swoim siostrom. Dojechali do małej restauracji włoskiej i po chwili dostali stolik oraz menu. Paddy zapytał czy może jej coś wybrać i będzie to niespodzianka. Był ciekawy czy zasmakuje jej to co on lubi. Gdy dostali swoje jedzenie okazało się, że wybrał jej to co ona lubi. Przy dobrym jedzeniu rozmowa szła im dobrze, okazało się, że mają wiele wspólnych tematów. Opowiedział jej skąd to imię, że urodził się w Irlandii, jako jedyny z rodzeństwa. Powiedział jej, że jest muzykiem i śpiewa, gra na instrumentach, nagrywa płyty i gra w zespole, ale nie powiedział jakim. Miło im się rozmawiało i wydawało się jakby świat w tym momencie nie istniał, liczyli się tylko oni. Nagle Paddy zbladł, a za chwile zauważyła w jego oczach zdenerwowanie i strach.
  • Amy – powiedział cicho – Proszę Cię, pomóż mi, zachowuj się jak moja dziewczyna i zrób wszystko, aby tak to wyglądało. Proszę.
  • Co? - zdziwiła się Amy – Ale dlaczego?
  • Potem Ci wszystko wytłumaczę. Proszę, zrobisz to dla mnie? - zapytał.
  • Ok, zrobię, ale chcę wyjaśnień. Ktoś tu idzie, tak? Ok – uśmiechnęła się i położyła dłoń na jego dłoni, którą położył na stole, a teraz uśmiechnął się i trochę wykorzystując sytuację, obrócił jej dłoń, podniósł do swoich ust i pocałował. Zapomniał z wrażenia, kto się zbliża i po chwili usłyszeli:
  • Cześć Paddy – powiedział mężczyzna - Szkoda, że już kończycie obiad, bo byśmy się przyłączyli – Amy z ciekawością popatrzyła na parę, która do nich podeszła. Zastanawiała się czy Paddy'emu chodzi o tę kobietę czy mężczyznę, który swoją drogą był podobny do niego. Również miał długie włosy, związane w kitkę.
  • Ależ Johnny – powiedziała kobieta – Przecież możemy się do nich przysiąść – powiedziała i uśmiechnęła się do Paddy'ego – Prawda Paddy?
  • Ale my już kończymy – powiedział szybko Paddy, ale ona nie słuchała, tylko przysiadła się do stolika, więc nie pozostało nic innego jak szybko pozamieniać się miejscami.
Poklepał miejsce koło siebie, tak delikatnie, że tylko Amy zauważyła to i szybko siadła naprzeciwko tej kobiety, a Paddy naprzeciwko brata. Gdy siedli Paddy objął ją ramieniem i chociaż zrobiło to na niej wrażenie, nie odsunęła się. Pamiętała, aby zachowywać się tak jakby byli razem, obiecała mu, a ona obietnic dotrzymywała. Zauważyła, że ta dziewczyna nie była zadowolona z takiego układu. Gdy już wszyscy usiedli i zamówili deser, Paddy powiedział :
  • Amy, to mój brat Johnny i jego żona Joanne – przy wymawianiu jej imienia, Amy usłyszała coś na kształt nienawiści Paddy'ego do tej kobiety, więc zrozumiała, że jemu chodzi właśnie o nią.
  • Miło mi Cię poznać Johnny, Paddy mi dużo o Tobie opowiadał – uśmiechnęła się do mężczyzny, widziała, że jest starszy od swojej żony i zastanawiała się, o co w tym wszystkim chodzi.
  • Czyżby? Nie słyszałam nigdy, aby Paddy swoim panienkom opowiadał o rodzeństwie – powiedziała bardzo niemiłym głosem Joanne – Długo się znacie? - Amy czuła, że coś tu jest nie tak, że ta kobieta chce jej coś udowodnić i sama odezwała się nie dopuszczając Paddy'ego do głosu.
  • Tak, już dość długo się spotykamy, ale o Tobie mi nie opowiadał – zasugerowała tamtej, że chyba nie jest dla niego ważna, bo nic nie słyszała o niej, a Paddy zrozumiał, że Amy stara mu się pomóc, więc podjął grę.
  • A czemu miałbym Ci opowiadać o mojej dziewczynie, Joan?
  • Skąd się znacie? - starał się załagodzić sytuację przy stole John.
  • Amy studiuje z Kirą, na jednym wydziale – powiedział szybko Paddy, a Amy uśmiechnęła się mimo, że nie wiedziała kim jest Kira, ale domyśliła się, że to ta dziewczyna, która jej się przyglądała dziś na uczelni.
  • O jak miło – powiedziała sztuczną radością w głosie Joanne – Świat jest mały, co? Obie dziewczyny moich szwagrów na jednej uczelni – powiedziała udając radość, którą Amy wyczuła. Zauważyła, że Paddy jest spięty, więc położyła mu dłoń na kolanie i poklepała go, a on uśmiechnął się do niej i jeszcze bardziej ją do siebie przyciągnął ramieniem.
Nie polubiła tej dziewczyny i czuła, że coś się wydarzyło między Paddy'm, a nią. Johnny przypadł jej do gustu, przypominał jej najstarszego brata Nat'a. Był tak samo sympatyczny. Przestało być tak miło, wolałaby być tylko z Paddy'm, niż teraz zastanawiać się o co chodzi. W pewnym momencie poczuła czyjąś stopę na swojej łydce, popatrzyła na Paddy'ego, ale on był zajęty jedzeniem swojego ciastka, za to Joanne patrzyła na niego w specyficzny sposób i to chyba jej noga wylądowała na łydce Amy. Uśmiechnęła się i przesunęła buzie w stronę Paddy'ego, wyglądało to tak jakby chciała go pocałować z czego oczywiście skorzystał i cmoknął ją w usta, by za chwilę popatrzyć jej w oczy. Śmiać jej się chciało z tej całej dziwnej sytuacji, więc wzięła jego głowę, przytrzymała i powiedziała mu do ucha:
  • Właśnie Twoja bratowa gładzi moją łydkę, myśląc, że to Twoja – odsunęła się lekko od niego i puściła go, popatrzyła z uśmiechem w jego roześmiane oczy. Po czym mrugnął do niej i powiedział :
  • Dobra musimy się zwijać – wstał z krzesła i wtedy zobaczył, że Joanne ma zaskoczoną minę – Dzięki za wspólny deser Johnny. Do zobaczenia.
  • Miło mi było Cię poznać Amy – dodał Johnny do Amy, a do Paddy'ego kiwnął głową, ale zaraz podali sobie ręce na pożegnanie.
  • Mnie Ciebie również Johnny – uśmiechnęła się do niego Amy.
Gdy tylko znaleźli się w samochodzie wybuchnęli nie opanowanym śmiechem i przez całą drogę do mieszkania Amy śmiali się. Co spojrzał na nią, nie mógł się opanować. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi śmiali się jeszcze przez chwilę, a potem zaczęli rozmawiać o całej tej sytuacji. Paddy opowiedział jej o tym, że Joanne chyba ma ochotę na coś więcej i kilka razy próbowała go zaciągnąć do łóżka. Amy tylko kiwała głową. Była zaniepokojona, bo mimo wszystko wiedziała, że Paddy to podrywacz, ale żeby taka sytuacja? Nie wiedziała, co o tym sądzić. Rozumiała go, że nie podobało mu się to jak Joan się zachowuje, ale do cholery, pomyślała, może on ją sprowokował. Nie wahała się mu o tym powiedzieć. A on aż zaniemówił.
  • Nie! - krzyknął po chwili – Nie prowokowałem jej. To nie tak! Nigdy jej do niczego nie zachęcałem. Dlaczego tak sądzisz? - zapytał już spokojnie.
  • Paddy, a jak myślisz? - zapytała – Powiedz mi, co ja mogę sądzić o takiej sytuacji. Poznaje Cię jako największego podrywacza jakiegokolwiek spotkałam. Teraz widzę, czuję, słyszę, że Twoja bratowa chce Cię zaciągnąć do łóżka. Powiedz mi, co jak mogę o tym myśleć?
  • Dobra, no nie wygląda to najlepiej – powiedział szybko – Ale do cholery mimo wszystko nie jestem takim draniem, by sypiać z własną bratową. Chciałem ją omijać szerokim łukiem, ale znowu wlazła mi w drogę. Nie lubię jej.
  • Może masz rację i niby to rozumiem, ale dla mnie ta sytuacja jest ciężka. To dla mnie zbyt dużo Paddy. Nie widzę sensu ponownego spotkania. Dziś Ci pomogłam, a nasza kolacja była bardzo miła, ale już dość. Proszę, abyś do mnie nie dzwonił – mówiła już zdenerwowana Amy.
  • Amy – powiedział zaskoczony – Daj mi szansę poznania się. Nie wiem, dlaczego tak bardzo mi zależy, ale czuję, że to może być coś fajnego. Pozwól mi poznać się bliżej.
  • Nie Paddy, nie mogę – odpowiedziała powstrzymując łzy - Tak będzie lepiej. Dziękuję za miły wieczór, ale właśnie dobiegł on końca. Dobranoc.
  • Nie Amy i tak będę dzwonił i pisał. Nie dam się zbyć – powiedział.
Paddy podszedł bliżej chcąc ją pocałować na dobranoc, ale odsunęła się i odwróciła buzię w inną stronę. Był zrezygnowany, nie rozumiał, o co chodzi, nigdy wcześniej nie zależało mu, aż tak na dziewczynie. A teraz nie dość, że przez tą głupią Joanne tracił brata, to jeszcze dziewczynę, którą poznał. Wyszedł w noc i wsiadł do samochodu. Pojechał do najbliższej dyskoteki i pił. Obudził się obok jakieś dziewczyny, szybko wstał i wyszedł. Nawet nie wiedział, gdzie jest, z kim był, nic nie pamiętał. Jak już udało mu się dotrzeć do domu pomyślał, że Kira i Amy miały rację. Jest palantem i chyba czas coś z tym zrobić.
                                                     
Amy nie mogła dać sobie rady z tą wiedzą jaką posiadała. Jak już wydawał jej się fajny, zaczęli się dogadywać to właśnie wszystko szlag trafił, pomyślała. Pomogła mu owszem, a nawet rozbawiła ją ta sytuacja ze stopą, ale nie chciała więcej takich sytuacji, nie miała już siły na takie zachowania. Ile jeszcze razy takie przedstawienia będą miały miejsce? Ile jeszcze kobiet „upomni” się o niego. Nie mieściło jej się w głowie, że John nic nie zauważa, co jego żona wyprawia i to na jego oczach. Dziwiła mu się, w tym względzie, akurat jeśli chodziło o tą sytuację, rozumiała Paddy'ego. Widziała jego przerażenie i manewry jakie zastosował, aby nie siedzieć zbyt blisko tej Joanne. Ten jeden, jedyny raz mu pomogła, ale koniec z nim, koniec z tą całą głupią sytuacją.