W
pokoju zaniemówili jak usłyszeli rozmowę swojego brata, nie
poznawali go.
- Dzień dobry maleńka. – uśmiechnął się do telefonu – Jak Ci minął dzień?
- Było dobrze, ale tęsknię za Tobą tata.
- Ja za Tobą również kochanie, ale zobacz, że już minął jeden dzień, potem będzie czwartek, a w piątek wieczorem będę już w domu. – tłumaczył spokojnie, jak radziła mu Amy.
- Wiem, ale chciałabym abyś tu był, nawet Fiona tęskni.
- No pewnie Fiona szczególnie. – zaśmiał się – A obiadek zjadłaś?
- Tak, a potem byłyśmy w parku. A teraz mama sprawdza coś tam dla uczniów, a ja się bawię lalami. A pobawisz się ze mną jak już będziesz?
- A to pewnie sprawdza sprawdziany albo testy. No pewnie, że się z Tobą pobawię lalami. A Twoja barbie nie potrzebowała przypadkiem czegoś do ubrania czy innych gadżetów? – zapytał i powstrzymał śmiech, nadal go bawiło to, że teraz bawił się lalkami, znał się na barbie i dodatkach.
- Sukienki balowej nie ma.
- Aaa sukienki balowej, no to trzeba będzie jej kupić. – spojrzał na Maite, która z niedowierzaniem na niego patrzyła i mrugnął do niej – No to koniecznie będę musiał odwiedzić sklep dla barbie.
- Oooo super. Dziękuje. Kocham Cię wiesz. – powiedziała to tak naturalnie, a jemu stanęły łzy radości w oczach.
- Molly, dlaczego naciągasz tatę na prezenty. – powiedziała Amy do Molly i odezwała się do telefonu – Paddy, rozmawialiśmy o tym.
- No wiem Amy, ale ten jeden raz, jedyny. – powiedział w stylu Molly – Sama słyszałaś, co mi powiedziała. Jak teraz mam jej czegokolwiek odmówić?
- Nie podlizuj się. – zaśmiała się z niego – Ten jeden raz, ale nie przesadzaj, bo dzieci szybko się uczą.
- Wiem. Kupie tylko domek, konia, aaa i ze stosik ubranek. – zażartował.
- No bardzo dowcipny jesteś. – roześmiała się serdecznie z niego, bo wiedziała, że sobie żarty robi. – Możesz rozmawiać?
- Tak i nie.
- Aha, więc nie jesteś sam. Rodzeństwo?
- Tak, dokładnie tak, jak mówisz. – powiedział konspiracyjnie.
- Aaa, pewnie słuchają o czy rozmawiamy. Spoko, tylko odpowiedz, a ja się domyślę. Było ostro?
- Trochę tak, ale lot minął szybko.
- Aaa ok, próbowali Cię ochrzaniać, ale się nie dałeś? – zapytała.
- Idealnie to ujęłaś. Maite chciałaby przyjechać w sobotę.
- Ooo to super, a zaprosiłeś ją? Zaproś, niech przyjadą.
- Tak już to zrobiłem. Zadzwonię potem jak mała zaśnie, bo jestem ciekawy, jak to będzie.
- Mam nadzieję, że będzie bezproblemowo, ale skoro musisz wiedzieć, co i jak to pewnie, zadzwoń. Teraz nie przeszkadzam, idź na dalsze tortury. – tym razem ona zażartowała.
- No wiesz. – oburzył się Paddy – Nawet tak nie żartuj. – po czym roześmiał się – Dobra zadzwonię koło 22, ok?
- Twojego czy mojego czasu? – zapytała śmiejąc się.
- Rany zapomniałem. Faktycznie. No to chyba Twojego, nie?
- Niech będzie. To na razie.
- Hej, a jakby coś to dzwoń.
- Dobrze Paddy, do widzenia.
Rozłączyła
rozmowę i śmiała się z tego jak rozmawiali. Od razu rozszyfrowała
go i to, co chciał przekazać. Kiedyś również tak rozmawiali, jak
nie można było inaczej.
Maite
roześmiała się i zapytała.
- Paddy, to Ty się znasz na barbie?
- Miałem przyspieszony kurs u Molly. No nie mogę się nie znać, kto co, czym jeździ itd. Sama rozumiesz.
- No właśnie słyszałam, że mała wyćwiczyła Cię. Zabawne to było. I co bawisz się z nią lalami?
- No pewnie. Nie podarowała mi, a ja nie mogłem sobie odmówić tej przyjemności poznania jej ulubionych zabaw. No i poznałem chyba wszystkie bajki i przeczytałem chyba ze sto książeczek dla dzieci.
- No to faktycznie miałeś przyspieszony kurs. – dodał Joey – Opowiedz o Molly.
- Oooo dużo by opowiadać, mogę film pokazać.
- Super. – stwierdził Jim – Jestem jej ciekawy.
Wyciągnął
płytę, a rodzeństwo zaciekawione usiadło przed telewizorem. W tym
momencie nie chcieli rozmawiać o Paddy’m, Amy, skupili się na
tym, aby zobaczyć tę małą dziewczynkę, ich bratanicę. Był to
filmik z Paddy’m i Molly kręcony przez Amy. Oni bawiący się w
pokoju małej, na dywanie w otoczeniu zabawek, czytający książeczki,
na spacerze z psem, na placu zabaw, jak sobie śpiewali czy grali na
keyboardzie. Z różnych dni, w różnych sytuacjach. Maite nawet nie
kryła się z tym, że płacze ze wzruszenia, a Patricia ocierała
łzy, nie chcąc pokazać bratu, że to, co widzi jej się podoba.
Zauważyli, że brat bardzo kocha swoją córkę. A on się tego nie
wstydził, on się tym cieszył. Dla niego mała była
najcudowniejsza. Czasem w filmiku słyszeli głos Amy, która coś
pytała, albo odpowiadała na pytania małej czy na zaczepki
Paddy’ego. Słychać było, że Molly była jej maleńką, ukochaną
córeczką, a gdy spoglądali na brata widzieli, że jest szczęśliwy.
Nagle w ich oczach dorósł, to nie był zagubiony chłopak, jakim
był, gdy wyszedł z zakonu. Po tych trzech tygodniach nagle to był
mężczyzna, ojciec. Byli zdumieni jego zachowaniem i jego postawą.
Nie pozwolił na to, aby ktoś mówił źle o Amy. Bronił jej, a
przecież dopiero, co jak sam powiedział, porozmawiali o tym
wszystkim, co się wydarzyło. Musiał być to dla niego szok, ale
mimo to dał sobie radę i szedł naprzód. Nie chciał się cofać,
ale wiedział również, że mimo wszystko nie porozmawiali o jednym
temacie, o Joanne. On nawet z John’em nie rozmawiał na ten temat.
Patricia
zamówiła obiad, bo nie chciało jej się gotować. Rozmawiali o tej
całej sytuacji i co dalej. John i Patricia nie zmienili zdania, choć
Molly chcieli poznać. Jimmy natomiast przemyślał sprawę i
powiedział, że on widzi i chce, aby Paddy był szczęśliwy. Kiedyś
był, ale zbyt dużo spraw się nagromadziło. Teraz widzi, że brat
dorósł i jest spokojny o jego wybory. Paddy o 23 swojego czasu, a
22 czasu Amy zadzwonił. Amy powiedziała, że mała trochę
marudziła, że tata miał jej czytać, że go nie ma, ale ogólnie
dość szybko zasnęła. Ulżyło mu. Nawet mówił Maite jak wygląda
sytuacja i oczywiście Amy miała rację. Zrobił jak mu radziła i
Molly dała sobie faktycznie radę. Maite śmiała się z niego i
powiedziała mu, że przecież Amy jest mamą od wielu lat i zna
swoje dziecko, wie jak z nią postępować. Dlatego dała mu dobrą
radę, a to znaczy, że jej zależy, aby mała miała fajnego,
mądrego tatę. Mówił im również o tym, że byli u adwokata i
podpisał wszystkie dokumenty. Teraz czekają na wyrok sądu.
Patricia nadal na nich zła, zapytała czy teraz będzie Molly nosić
jego nazwisko. Zaskoczył ich mówiąc, że mała od samego początku
ma dwa nazwiska. Joey uśmiechnął się i powiedział, że
faktycznie Amy nigdy go nie pominęła z tego, co brat mu powiedział
i z tego, co widział. Rozmawiali do późnych godzin nocnych. Rano
wypił kawę, zjadł kanapkę i pojechał do Very.
Zapukał
do jej drzwi. Gdy wszedł, siadł na kanapie, usłyszał.
- Dlaczego tak ze mną rozmawiałeś w niedzielę?
- Vera, obrażałaś mnie. Chce Ci tylko powiedzieć, że oskarżyłaś mnie bezpodstawnie, bo z nikim nie byłem w łóżku. Przez te trzy tygodnie poznawałem moją córkę.
- Co?! – zapytała zdziwiona – Masz córkę?
- Mam, od siedmiu lat. – dodał spokojnie.
- Ale…ale jak to? Nigdy nic nie mówiłeś. – dodała oskarżycielskim tonem.
- Jak mogłem Ci powiedzieć, jak sam nie wiedziałem. Mam cudowną córkę i teraz to ona jest najważniejsza. Jedyna osoba, która kocha mnie, bo jestem. Chciałem być w stosunku do Ciebie fair, ale jeśli słyszałem tylko same oskarżenia pod moim adresem, to nawet nie chciało mi się z Tobą gadać.
- Co? – krzyknęła – Mówisz mi, że masz córkę. Nie oskarżałam Cię bezpodstawnie, na pewno spałeś z tą całą Amy. Ty jesteś jakiś głupi czy ja czegoś nie rozumiem?
- Nie obrażaj mnie, bo ja Ciebie nie obrażam. – dodał stanowczo – Vera zrozum jedno, nie możemy być razem. Bo to by się nigdy nieudało. To już koniec z Tobą i mną. Przykro mi. Ja kocham tylko jedną kobietę i zawsze ją kochałem. Chcę być z moimi dziewczynami, chcę odzyskać mamę mojej córeczki. Przykro mi.
W
tym momencie Vera podeszła do niego i uderzyła go w twarz.
Popatrzył na nią z pogardliwą miną i powiedział.
- Widzę, że miałem rację, co do Ciebie. Nie chcę być okrutny, ale faktycznie nawet nie żałuję, że to koniec. Chciałem z Tobą porozmawiać, ale widzę, że to nie ma sensu.
- Traciłam swój cenny czas na Ciebie! Jakbym wiedziała, że masz dzieciaka, to bym nie była z Tobą. Myślisz, że jesteś taki super? Sława i kasa, nic więcej.
- A mi szkoda słów… Nie chce mi się teraz już z Tobą rozmawiać. Wychodzę.
Poszedł
do drzwi wyjściowych, szybko ubrał buty i zabrał kurtkę.
Zatrzasnął za sobą drzwi. Mocno.
- Paddy! – Vera wyszła za nim – Poczekaj! Porozmawiajmy!
- Nie mamy, o czym. Nie po tym, co teraz zrobiłaś. Do widzenia.
- Ale ja tak łatwo nie odpuszczę! – krzyknęła.
Paddy
już tego nawet nie skomentował, tylko poszedł do samochodu.
Pojechał na kolejne spotkanie ze Sven’em. Tam dopiero zobaczył
siniaka pod okiem.
Od końca tym razem. Vera przegięła! Nie powinna była. Jeszcze jej chłop mówi, że go obrażała, a ta dalej swoje i że był w łóżku z Amy. no co za baba! Rozmowa z dziewczynami przez telefon jest genialna! Serio! Taka naturalna, bardziej wesoła. No i jak Molly powiedziała 'kocham Cię tato', ojojojoj! No super! Amy też jakby inaczej. Konspiracja. Brakuje mi myśli Amy, co ona na to wszystko i już się doczekać nie mogę, kiedy będą jej myśli i to, co wyduma. Czytałam już dwa razy - hehe!
OdpowiedzUsuń:) ach no cóż Vera przegięła, ale Paddy zdania nie zmieni :) hehe
Usuńbardzo lubię rozmowę przez telefon :) Paddy żartuje i Amy również nawet z niego sobie zażartowała :)
Molly kocha swojego tatę i mu to mówi :)
Kolejna rewelacyjna część! Rozmowa telefoniczna super, z Verą poleciały iskry, no genialnie!
OdpowiedzUsuńTylko godziny przesuwa się nie w tę stronę ;) Jak w Irlandii jest 22 to w Niemczech 23 a nie 21 :)
o jasny gwint, no pewnie ze tak :) dzięki za przypomnienie, juz poprawiam :) dzięki :)
Usuńciesze się, że Ci się podoba :)
Nadrabiam :D Ja osobiście uważam jednak, że Paddy zasłużył na policzek od Very. Traktował ją bardzo z góry i o niczym nie powiedział, szczerze to Vera powinna mu poprawić jeszcze z drugiej strony dla równości! Rozmowa Paddyego z małą Molly o lalkach przesłodka, a filmik który oglądało rodzeństwo zajebiaszczy - miałam wszystko przed oczami, a gdy czytałam o wzruszeniu Maite i Patki to samej mi się łezka w oku zakręciła...
OdpowiedzUsuńmoże i zasłużył, a może nie, jestem przeciwna biciu ogólnie...
Usuńa filmik hm, chciałam pokazać jak Paddy traktuje 'związek' z Amy i swoją córkę, dlatego rodzeństwo musiało na to popatrzyć jego oczami. Tylko tak mogą zrozumieć, Ci bardziej sceptyczni, ze Paddy naprawdę kocha...