Nie wiedziała, co będzie dalej, do
czego ich to wszystko zaprowadzi. Cieszyła się, że już rozmawiają, że Paddy jej
opowiedział o rodzinie. Nie poruszyli tylko jednego tematu – o Johnny’m. Nie
zapytała, wiedziała tylko, że jest z Maite Itoiz. Pamiętała ją, a nawet lubiła.
Ona już wtedy kochała John’a, ale on tego nie widział, bo Joanne była dla niego
ważna. Bała się zapytać jak ta sprawa się skończyła. Nie był to jej ‘ulubiony’
temat, miała nadzieję, że prawnicy Johnny’ego zrobili wszystko, aby ona nic nie
dostała. Nie zasługiwała na to, a Amy mimo upływu lat, nadal jej nie lubiła.
Nie wybaczyła jej, tego, co się stało. Niby wiedziała, że tak naprawdę
przyspieszyła proces depresji Paddy’ego, ale może udałoby się tego uniknąć,
jeśli by się to nie wydarzyło. Nadal miała przed oczami wyraz twarzy Joanne jak
wyszła z tego pokoju. Była dumna z tego, że w końcu ‘dopadła’ brata swojego
męża. To nic dla niej nie znaczyło, ona była zadowolona z tego, że to zrobiła.
Nie interesowało jej ani to, że zrobiła krzywdę swojemu mężowi, że wszyscy jej
nienawidzą, że przez nią tyle krzywd się wydarzyło. Niby to było tyle lat temu,
ale Amy pamiętała o tym. To zostało w niej, bo tego tematu w sumie ani wtedy
ani teraz nie poruszyli. A Joanne nawet sobie nie wyobrażała ile zła
spowodowała. Amy już nie chciała o tym myśleć, Paddy miał rację, trzeba było
iść naprzód. Było jej żal tej nieznajomej dziewczyny, tej Very. Była z Paddy’m,
a teraz on zniknął i był u Amy. Tylko jedno mogło jej przyjść do głowy, że oni
z Paddy’m nie wychodzą z łóżka. A prawda była zupełnie inna. Jedynie tylko te
dwa razy przytulali się. Było jej wtedy miło i dobrze, ale nic więcej ich teraz
nie łączyło. No może po tych wszystkich rozmowach, faktycznie potrzebnych, było
lepiej. Wiedziała, że muszą wszystko sobie poukładać. Na to potrzeba czasu,
cierpliwości i wzajemnego zaufania. Wiedziała, co zrobi. Tylko skończy się rok
szkolny przeprowadzą się do Dublina. Chociaż uwielbiała Galway, dobrze się jej
tam mieszkało, to jednak czas na kolejną zmianę. Trochę i tak w życiu małej
namieszali. Pojawił się Paddy, teraz będzie musiał wyjechać, a Molly musi się
nauczyć tego, że taty nie ma z nią, na co dzień. Przecież miał koncerty,
pracował, wyjeżdżał, siedział godzinami w studio. Molly musi wiedzieć, że zawsze
będzie, tylko nie zawsze obok. Będzie do tego wszystkiego musiała jej zmienić
szkołę, a sobie pracę. Ale z drugiej strony czuła, że mimo wszystko Paddy ją
wspiera i nawet to, że powiedział jej braciom o Colin’ie dowodzi temu, że się
martwił. Chciała mu zaufać, ale na razie nie potrafiła, ale chciała dać im
szansę.
Poszli do jej rodziców i Molly od razu
poszła do taty i coś mu opowiadała. Rianna pomagała jej mamie i Amy do nich
dołączyła. Nat, Mike i tata Amy rozpłynęli się, co oznaczało, że nie chciało im
się pomagać. Olivia karmiła synka, a dzieci bawiły się. Po obiedzie panowie
zniknęli i Amy wiedziała, że jej bracia ‘spowiadają’ Paddy’ego, ale
stwierdziła, że sobie poradzi. Około 18 wyjechali i prowadziła Amy, bo Paddy
coś za bardzo ‘rozmawiał’ z jej braćmi i czuć było od niego piwem. Jak go zapytała, o co go pytali, stwierdził,
że to pozostanie tajemnicą. Ale minę miał nietęgą, więc wiedziała, że mu trochę
nagadali. W Galway byli około 21, wiec Molly zasnęła w samochodzie i Paddy
niósł ją do domu. Szybko ją przebrali w pidżamkę, a potem każde z nich miało
chwilę dla siebie. Poszli spać. Rano Amy szykowała śniadanie, a Paddy, który
nie mógł spać, poszedł z Fioną na spacer. Amy z Molly pojechały, a on został w
domu. Trochę posiedział i nic nie robił, myślał nad dniem jutrzejszym oraz tych kolejnych w Kolonii. Zarezerwował sobie bilety, pojechał do sklepu i ugotował
obiad. Dobrze się czuł czekając na dziewczyny w domu. Dziś wieczorem mieli
powiedzieć małej, że on leci do Kolonii, bał się tego, chyba bardziej niż tych
rozmów w Kolonii. Zadzwonił do Angelo i rozmawiali. Trochę się uspokoił. Angelo
z rodzinką mieli być tu w sobotę z samego rana. Nie mógł ukryć uśmiechu jak
dziewczyny wróciły do domu. Molly była radosna i uśmiechnięta, nawet Amy się do
niego uśmiechała. Już po obiedzie, Amy powiedziała mu, że teraz małej powiedzą.
Bał się tego bardzo. Zawołali ją do salonu i jej mama wzięła to na siebie.
Powiedziała Molly, że tata musi na trzy dni lecieć do Kolonii. Nie chciała o
tym słyszeć, zaczęła krzyczeć i płakać, a Paddy’emu się serce krajało, ale gdy
spojrzał na Amy, wiedział, że ma nie robić z tego problemu. Tłumaczyli dziecku,
że tata wróci, że to tylko trzy dni. Amy po raz pierwszy widziała tak
zdenerwowane swoje dziecko, ale wiedziała, że nie może pokazać jej swoich
emocji. Zobaczyła jak zareagował Paddy, więc pod pretekstem wyjścia z psem
wysłała go na dwór, by miał czas by się opanować. Tłumaczyła małej, że to
normalne, tata wyjeżdża i wraca. To tylko kilka dni, Molly słuchała jej, już
nie krzyczała, ale nadal płakała. Amy rozumiała, że musi wyrzucić swoje żale,
więc pozwoliła jej na to. Do samego wieczora Paddy był z nią, opowiadał jej, że
czasem będzie musiał wyjeżdżać, bo ma koncerty, ale zawsze jak tylko będzie
mógł wróci. Potem czytał jej bajki, aż zasnęła. Miała urodziny, a Paddy
imieniny, ale umówili się, że odbędą się w sobotę, więc mała miała, na co
czekać.
Amy widziała, że Paddy bardzo to
przeżywa. Poszedł do salonu, gdzie nad czymś intensywnie myślał, widać było, że
musi się sam z tym uporać. Podeszła do niego i poklepała po ramieniu. W środku
nocy obudził ich krzyk. To była Molly, śniło jej się coś i krzyczała. Amy
dobiegła do niej pierwsza i zdążyła ją obudzić. Przytuliła i pocałowała, ale
mała nie mogła się uspokoić, więc Amy chciała ją wziąć na ręce i zabrać ze sobą
do łóżka. Paddy delikatnie małą zabrał i zaniósł ją. Amy szybko przytuliła i
chciała ją ukołysać do snu, a mała otworzyła oczy i powiedziała „tata też”,
więc Paddy położył się z drugiej strony. Chciał potem iść na kanapę, ale zasnął.
Molly ich obudziła o 7 rano, już w lepszym humorze. Była zadowolona, bo spała z
nimi, a oni byli zdziwieni. Chociaż przedzielała ich córka, to jednak spali w
jednym łóżku. Po tylu latach, raczej żadne z nich się tego nie spodziewało.
Nawet, jeśli była w nich taka nadzieja.
Paddy był bardzo podekscytowany tym,
co miało się dziś wydarzyć. Molly miała zajęcia dodatkowe, wiec
mieli ją zabrać po spotkaniu z Anette. Widziała, że on bardzo serio podchodzi
do sprawy i starała się go wspierać. Był to i dla niej ważny moment, więc tak
samo jak i on przeżywała to. Wysiedli z auta i Paddy zobaczył Colin’a. Niewiele
myśląc wziął Amy za rękę, a ona delikatnie ją ścisnęła, czuł, że z własnej woli
go trzyma. Nie mogli go zignorować, bo podszedł do nich. Chciał porozmawiać z
Amy, ale ona od razu powiedziała, że teraz nie ma czasu, bo mają umówione
spotkanie. Wyminęła go, pociągając Paddy’ego za sobą. Wiedziała, że będzie
musiała z nim porozmawiać, ale w tym momencie Paddy i Molly byli najważniejsi.
Poszli do gabinetu Anette, ale musieli chwilę poczekać, bo kończyła poprzednie
spotkanie. Chyba po 10 minutach zaprosiła ich do siebie.
Ooo! Duzo się dzisiaj zadzialo. Przez chwile przeszla mi przez mysl Maite Itoiz,ale zapomnialam napisac na grupie. Amy się lamie, Amy się lamie... A czy ja dobrze zrozumialam, ze ona pomyslala w tej czesci, ze sprobuje dac im szanse? Akcja z Colinem i reka rewelacja! Super! Widac,ze Amy się go boi,a ze Paddy probuje ja bronic i chronic. Ach... Moze jednak uda im się odbudowac zwiazek? Moze nadrobia te stracone lata? Jak byla wzmianka o Riannie, to spodziewalam się,ze bedzie cos powiedziane,ze cos tam z Natem bedzie na rzeczy,a tu dupa, hehe! Czekam na jakies informacje. Molly plakala i krzyczala,bo tata się pojawil i teraz ma zniknac, wystraszyla się.
OdpowiedzUsuńTak działo się dużo :) tak powiedziała że da szansę...
Usuńbędzie o Riannie i Nacie, na razie są w Dublinie a nasi bohaterowie w Galway, ale przyjadą na urodziny Molly już w piatek :) we trójkę....
Super...są coraz bliżej siebie 😊 Molly ich połączy...spali w jednym łóżku, jak prawdziwa rodzina. Wszystko idzie ku dobremu....niech Amy się już dłużej nie waha...tylko niech zaufa Paddy'emu....
OdpowiedzUsuńhahaaa no spali w tym samym łózku, spali, a dzieci potrafią, tym razem Molly nie kombinowała, ale kto ją wie...
UsuńSwietnie ... Coraz bliżej , coraz bliżej :) biedna Molly boi sie , ze tata nie wroci .... Mam nadzieje , ze niedługo beda tworzyć szczęśliwa rodzinkę :)
OdpowiedzUsuńtak Molly się bała, ale tata wróci...
UsuńRewelacyjna część! No genialna! Czekam teraz na rozmowę z Anette :D
OdpowiedzUsuńNie bedzie rozmowy z Anette :( bedzie opis tego co się wydarzyło...
OdpowiedzUsuń$%^&* Nie dodał się mój komentarz, ani tu ani na NWR ani na HF $%^&*( Mam nową przeglądarkę i mam nerwy!!!!!!!!!!! A tak sie rozpisałam!!! Zatem w skrócie: lód topnieje a z nim Amy i dobrze!!!!!!!!!!!! Nie ma sie co dziwić, że Molly tak reaguje!!! Przecież dopiero odzyskała tatę a już chce wyjechać, dzieci nie rozumieją takich spraw no i jeśli chodzi o dzieci to są niezłymi manipulatorami tak jak w przypadku wspólnej nocy A, P, and M :)))) I ja to wiem, Ty autorko to wiesz, czytelniczki to wiedzą, Paddy to wie, i AMY to wie, że stara miłość nie rdzewieje!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńa ja Twój poprzedni komentarz widziałam, nie wiem co sie stało...
UsuńAmy ma sie dobrze jesli chodzi o Padda, powiedziała że spóbuje...i tak zrobi. Tak Molly sie wystraszyła, musi się nauczyc, że tata mówi prawdę jesli mówi że wróci to wróci...a wspólne łózko, coż czy to ostatni raz, hihi, jak piszesz dzieci to nieźle potrafią manipulować... kochającymi rodzicami...
Wygląda na to że powoli próbują się do siebie zbliżyć, poznać na nowo. Mam nadzieję, ze już nikt ani nic, nie skomplikuje ich relacji. Tylko, że to by było zbyt piękne, prawda?
OdpowiedzUsuń