środa, 15 października 2014

Rozdział 56



Nie wiedziała, co będzie dalej, do czego ich to wszystko zaprowadzi. Cieszyła się, że już rozmawiają, że Paddy jej opowiedział o rodzinie. Nie poruszyli tylko jednego tematu – o Johnny’m. Nie zapytała, wiedziała tylko, że jest z Maite Itoiz. Pamiętała ją, a nawet lubiła. Ona już wtedy kochała John’a, ale on tego nie widział, bo Joanne była dla niego ważna. Bała się zapytać jak ta sprawa się skończyła. Nie był to jej ‘ulubiony’ temat, miała nadzieję, że prawnicy Johnny’ego zrobili wszystko, aby ona nic nie dostała. Nie zasługiwała na to, a Amy mimo upływu lat, nadal jej nie lubiła. Nie wybaczyła jej, tego, co się stało. Niby wiedziała, że tak naprawdę przyspieszyła proces depresji Paddy’ego, ale może udałoby się tego uniknąć, jeśli by się to nie wydarzyło. Nadal miała przed oczami wyraz twarzy Joanne jak wyszła z tego pokoju. Była dumna z tego, że w końcu ‘dopadła’ brata swojego męża. To nic dla niej nie znaczyło, ona była zadowolona z tego, że to zrobiła. Nie interesowało jej ani to, że zrobiła krzywdę swojemu mężowi, że wszyscy jej nienawidzą, że przez nią tyle krzywd się wydarzyło. Niby to było tyle lat temu, ale Amy pamiętała o tym. To zostało w niej, bo tego tematu w sumie ani wtedy ani teraz nie poruszyli. A Joanne nawet sobie nie wyobrażała ile zła spowodowała. Amy już nie chciała o tym myśleć, Paddy miał rację, trzeba było iść naprzód. Było jej żal tej nieznajomej dziewczyny, tej Very. Była z Paddy’m, a teraz on zniknął i był u Amy. Tylko jedno mogło jej przyjść do głowy, że oni z Paddy’m nie wychodzą z łóżka. A prawda była zupełnie inna. Jedynie tylko te dwa razy przytulali się. Było jej wtedy miło i dobrze, ale nic więcej ich teraz nie łączyło. No może po tych wszystkich rozmowach, faktycznie potrzebnych, było lepiej. Wiedziała, że muszą wszystko sobie poukładać. Na to potrzeba czasu, cierpliwości i wzajemnego zaufania. Wiedziała, co zrobi. Tylko skończy się rok szkolny przeprowadzą się do Dublina. Chociaż uwielbiała Galway, dobrze się jej tam mieszkało, to jednak czas na kolejną zmianę. Trochę i tak w życiu małej namieszali. Pojawił się Paddy, teraz będzie musiał wyjechać, a Molly musi się nauczyć tego, że taty nie ma z nią, na co dzień. Przecież miał koncerty, pracował, wyjeżdżał, siedział godzinami w studio. Molly musi wiedzieć, że zawsze będzie, tylko nie zawsze obok. Będzie do tego wszystkiego musiała jej zmienić szkołę, a sobie pracę. Ale z drugiej strony czuła, że mimo wszystko Paddy ją wspiera i nawet to, że powiedział jej braciom o Colin’ie dowodzi temu, że się martwił. Chciała mu zaufać, ale na razie nie potrafiła, ale chciała dać im szansę.
Poszli do jej rodziców i Molly od razu poszła do taty i coś mu opowiadała. Rianna pomagała jej mamie i Amy do nich dołączyła. Nat, Mike i tata Amy rozpłynęli się, co oznaczało, że nie chciało im się pomagać. Olivia karmiła synka, a dzieci bawiły się. Po obiedzie panowie zniknęli i Amy wiedziała, że jej bracia ‘spowiadają’ Paddy’ego, ale stwierdziła, że sobie poradzi. Około 18 wyjechali i prowadziła Amy, bo Paddy coś za bardzo ‘rozmawiał’ z jej braćmi i czuć było od niego piwem. Jak go zapytała, o co go pytali, stwierdził, że to pozostanie tajemnicą. Ale minę miał nietęgą, więc wiedziała, że mu trochę nagadali. W Galway byli około 21, wiec Molly zasnęła w samochodzie i Paddy niósł ją do domu. Szybko ją przebrali w pidżamkę, a potem każde z nich miało chwilę dla siebie. Poszli spać. Rano Amy szykowała śniadanie, a Paddy, który nie mógł spać, poszedł z Fioną na spacer. Amy z Molly pojechały, a on został w domu. Trochę posiedział i nic nie robił, myślał nad dniem jutrzejszym oraz tych kolejnych w Kolonii. Zarezerwował sobie bilety, pojechał do sklepu i ugotował obiad. Dobrze się czuł czekając na dziewczyny w domu. Dziś wieczorem mieli powiedzieć małej, że on leci do Kolonii, bał się tego, chyba bardziej niż tych rozmów w Kolonii. Zadzwonił do Angelo i rozmawiali. Trochę się uspokoił. Angelo z rodzinką mieli być tu w sobotę z samego rana. Nie mógł ukryć uśmiechu jak dziewczyny wróciły do domu. Molly była radosna i uśmiechnięta, nawet Amy się do niego uśmiechała. Już po obiedzie, Amy powiedziała mu, że teraz małej powiedzą. Bał się tego bardzo. Zawołali ją do salonu i jej mama wzięła to na siebie. Powiedziała Molly, że tata musi na trzy dni lecieć do Kolonii. Nie chciała o tym słyszeć, zaczęła krzyczeć i płakać, a Paddy’emu się serce krajało, ale gdy spojrzał na Amy, wiedział, że ma nie robić z tego problemu. Tłumaczyli dziecku, że tata wróci, że to tylko trzy dni. Amy po raz pierwszy widziała tak zdenerwowane swoje dziecko, ale wiedziała, że nie może pokazać jej swoich emocji. Zobaczyła jak zareagował Paddy, więc pod pretekstem wyjścia z psem wysłała go na dwór, by miał czas by się opanować. Tłumaczyła małej, że to normalne, tata wyjeżdża i wraca. To tylko kilka dni, Molly słuchała jej, już nie krzyczała, ale nadal płakała. Amy rozumiała, że musi wyrzucić swoje żale, więc pozwoliła jej na to. Do samego wieczora Paddy był z nią, opowiadał jej, że czasem będzie musiał wyjeżdżać, bo ma koncerty, ale zawsze jak tylko będzie mógł wróci. Potem czytał jej bajki, aż zasnęła. Miała urodziny, a Paddy imieniny, ale umówili się, że odbędą się w sobotę, więc mała miała, na co czekać.
Amy widziała, że Paddy bardzo to przeżywa. Poszedł do salonu, gdzie nad czymś intensywnie myślał, widać było, że musi się sam z tym uporać. Podeszła do niego i poklepała po ramieniu. W środku nocy obudził ich krzyk. To była Molly, śniło jej się coś i krzyczała. Amy dobiegła do niej pierwsza i zdążyła ją obudzić. Przytuliła i pocałowała, ale mała nie mogła się uspokoić, więc Amy chciała ją wziąć na ręce i zabrać ze sobą do łóżka. Paddy delikatnie małą zabrał i zaniósł ją. Amy szybko przytuliła i chciała ją ukołysać do snu, a mała otworzyła oczy i powiedziała „tata też”, więc Paddy położył się z drugiej strony. Chciał potem iść na kanapę, ale zasnął. Molly ich obudziła o 7 rano, już w lepszym humorze. Była zadowolona, bo spała z nimi, a oni byli zdziwieni. Chociaż przedzielała ich córka, to jednak spali w jednym łóżku. Po tylu latach, raczej żadne z nich się tego nie spodziewało. Nawet, jeśli była w nich taka nadzieja.
Paddy był bardzo podekscytowany tym, co miało się dziś wydarzyć. Molly miała zajęcia dodatkowe, wiec mieli ją zabrać po spotkaniu z Anette. Widziała, że on bardzo serio podchodzi do sprawy i starała się go wspierać. Był to i dla niej ważny moment, więc tak samo jak i on przeżywała to. Wysiedli z auta i Paddy zobaczył Colin’a. Niewiele myśląc wziął Amy za rękę, a ona delikatnie ją ścisnęła, czuł, że z własnej woli go trzyma. Nie mogli go zignorować, bo podszedł do nich. Chciał porozmawiać z Amy, ale ona od razu powiedziała, że teraz nie ma czasu, bo mają umówione spotkanie. Wyminęła go, pociągając Paddy’ego za sobą. Wiedziała, że będzie musiała z nim porozmawiać, ale w tym momencie Paddy i Molly byli najważniejsi. Poszli do gabinetu Anette, ale musieli chwilę poczekać, bo kończyła poprzednie spotkanie. Chyba po 10 minutach zaprosiła ich do siebie.

11 komentarzy:

  1. Ooo! Duzo się dzisiaj zadzialo. Przez chwile przeszla mi przez mysl Maite Itoiz,ale zapomnialam napisac na grupie. Amy się lamie, Amy się lamie... A czy ja dobrze zrozumialam, ze ona pomyslala w tej czesci, ze sprobuje dac im szanse? Akcja z Colinem i reka rewelacja! Super! Widac,ze Amy się go boi,a ze Paddy probuje ja bronic i chronic. Ach... Moze jednak uda im się odbudowac zwiazek? Moze nadrobia te stracone lata? Jak byla wzmianka o Riannie, to spodziewalam się,ze bedzie cos powiedziane,ze cos tam z Natem bedzie na rzeczy,a tu dupa, hehe! Czekam na jakies informacje. Molly plakala i krzyczala,bo tata się pojawil i teraz ma zniknac, wystraszyla się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak działo się dużo :) tak powiedziała że da szansę...
      będzie o Riannie i Nacie, na razie są w Dublinie a nasi bohaterowie w Galway, ale przyjadą na urodziny Molly już w piatek :) we trójkę....

      Usuń
  2. Super...są coraz bliżej siebie 😊 Molly ich połączy...spali w jednym łóżku, jak prawdziwa rodzina. Wszystko idzie ku dobremu....niech Amy się już dłużej nie waha...tylko niech zaufa Paddy'emu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaaa no spali w tym samym łózku, spali, a dzieci potrafią, tym razem Molly nie kombinowała, ale kto ją wie...

      Usuń
  3. Swietnie ... Coraz bliżej , coraz bliżej :) biedna Molly boi sie , ze tata nie wroci .... Mam nadzieje , ze niedługo beda tworzyć szczęśliwa rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacyjna część! No genialna! Czekam teraz na rozmowę z Anette :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie bedzie rozmowy z Anette :( bedzie opis tego co się wydarzyło...

    OdpowiedzUsuń
  6. $%^&* Nie dodał się mój komentarz, ani tu ani na NWR ani na HF $%^&*( Mam nową przeglądarkę i mam nerwy!!!!!!!!!!! A tak sie rozpisałam!!! Zatem w skrócie: lód topnieje a z nim Amy i dobrze!!!!!!!!!!!! Nie ma sie co dziwić, że Molly tak reaguje!!! Przecież dopiero odzyskała tatę a już chce wyjechać, dzieci nie rozumieją takich spraw no i jeśli chodzi o dzieci to są niezłymi manipulatorami tak jak w przypadku wspólnej nocy A, P, and M :)))) I ja to wiem, Ty autorko to wiesz, czytelniczki to wiedzą, Paddy to wie, i AMY to wie, że stara miłość nie rdzewieje!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja Twój poprzedni komentarz widziałam, nie wiem co sie stało...
      Amy ma sie dobrze jesli chodzi o Padda, powiedziała że spóbuje...i tak zrobi. Tak Molly sie wystraszyła, musi się nauczyc, że tata mówi prawdę jesli mówi że wróci to wróci...a wspólne łózko, coż czy to ostatni raz, hihi, jak piszesz dzieci to nieźle potrafią manipulować... kochającymi rodzicami...

      Usuń
  7. Wygląda na to że powoli próbują się do siebie zbliżyć, poznać na nowo. Mam nadzieję, ze już nikt ani nic, nie skomplikuje ich relacji. Tylko, że to by było zbyt piękne, prawda?

    OdpowiedzUsuń