Szykowała
obiad, był u nich Colin i miał lekcję z Molly. Mała grała gamy,
słychać było, że Colin jej coś tłumaczy, poprawia i zaległa
cisza. Po chwili Amy chciała zobaczyć, co tak cicho i usłyszała
głos Colin’a, który tłumaczył jej córce, że chciałby, aby
jej mama została jego dziewczyną, a on będzie Molly tatą. Amy
bardzo się tym zdenerwowała, mówiła mu już nie raz, że ona nie
szuka taty dla Molly, bo mała go ma. Chyba sobie nic nie zrobił z
jej słów, wynikało to z tego, co właśnie mówił jej córce.
- Molly skarbie na dziś lekcja skończona – powiedziała do małej, a na niego popatrzyła spod oka – Mama zaprowadzi Cię do Iggy’ego, dobrze?
- Oooo super – ucieszyła się Molly.
- A Ciebie zapraszam do kuchni – zwróciła się do Colin’a.
Molly
była już przy drzwiach. Zapukała do sąsiadki i zapytała Riannę
czy Molly może u niej chwilę być, bo chce porozmawiać z Colin’em.
Rianna, która o wszystkim wiedziała oczywiście się zgodziła i
zasugerowała wieczorny kieliszek wina. Wróciła do mieszkania i
popatrzyła na niego groźnie.
- Co to miało być? – zapytała.
- Chciałem się dowiedzieć, co ona o tym sądzi, żebym był jej tatą – odpowiedział spokojnie.
- Colin! – nie wytrzymała Amy – Mówiłam Ci tysiąc razy, że nie szukam ojca dla Molly, bo ona go ma. Złamałeś mój zakaz, a Molly ma dopiero siedem lat i takich spraw nie rozumie.
- Ma go? - powiedział ironicznie – Gdzie w takim razie jest jej ojciec? Pytam no gdzie?
- To nie ma nic do rzeczy – odpowiedziała – Zawsze mówiłam Ci, że takowy istnieje i nie szukam zastępstwa.
- Amy do cholery! – zdenerwował się – Czego Ty chcesz? Spotykasz się ze mną, sypiasz ze mną. Przebywam z Wami, bawię się z Twoją córką, więc liczę na więcej.
- Nie unoś się – odpowiedziała – Nie ukrywałam przed Tobą mojej przeszłości. Nie okłamywałam ani Cię nie oszukiwałam, więc nie miej do mnie pretensji.
- Prawda Cię nie ogrzeje w łóżku, a ja tak.
- Nie sprowadzaj tego, co mówisz i robisz tylko do łóżka.
- Ta! I jeszcze mi zaraz powiesz, że on był lepszy w łóżku i miałaś z nim orgazm za orgazmem. A nie tak jak ze mną!
- Słucham? – zapytała zaskoczona – Chyba trochę się zagalopowałeś kolego! Nie będę z Tobą rozmawiać w taki sposób. Chciałam dać nam szansę, ale wiedziałeś, jaka jest sytuacja.
- Nic nie wiem, nie mówiłaś, w jakich okolicznościach się rozstaliście i co sobie na koniec obiecywaliście. Ale kobieto minęło osiem lat!
- Ciebie ta sprawa nie dotyczy. Molly jest moja, a nie Twoja, wiec nie masz prawa wtrącać się w te sprawy, które dotyczą mojej córki.
- Nie rozumiem Cię! Minęło tyle lat, a Ty, co, nadal czekasz, tęsknisz i co może jeszcze kochasz? Śmieszne to! Myślisz, że wróci? A ja to byłem tylko zabawką na samotne wieczory?
- Hej, nie obrażaj mnie. Nie zasługuje na to! To Ty za mną chodziłeś, a nie ja za Tobą, więc nie mów mi, że byłeś zabawką. Dlaczego teraz wszystko psujesz?
- Powstrzymywałem się do tej pory, bo miałem nadzieję, że coś do mnie czujesz. Jednak widzę, że się pomyliłem. Ty jak głupia nadal za nim tęsknisz i masz nadzieję, że on wróci do Ciebie. Nie dociera do Ciebie, że on nie wróci!
- Colin przestań! – próbowała powstrzymać go przed powiedzeniem czegoś gorszego.
- Nie, nie przestanę. Mam dość, ok mówiłaś mi od początku, że masz obawy itd., ale myślałem, że w końcu nam się uda, że zapomnisz o nim. Ale nie, Ty wolisz wspomnienia o jakimś facecie, który zrobił Ci dziecko i odszedł. No tak, pobawił się Tobą i odszedł!
- To były Twoje ostatnie słowa skierowane do mnie o moim życiu z tatą Molly. Cokolwiek czułam do Ciebie, właśnie tymi tekstami usunąłeś to wszystko. To koniec Colin i na pewno nie będę Ci się tłumaczyć z mojego związku z Paddy’m. To nie jest Twój interes jak było. Ale wiedz, że to była moja największa miłość i nasz związek trwał cztery lata. Nie wykorzystał mnie ani nie porzucił.
- Tak, to gdzie jest ten pan idealny? No gdzie?
- Colin ta rozmowa nie ma sensu. Obrażasz mnie, a ja sobie na to nie pozwolę. Przykro mi, że tak to się kończy, ale chyba obydwoje się pomyliliśmy, co do siebie.
- Ja na pewno tak! – wykrzyczał – W stosunku do Ciebie! Zrobił Ci dziecko i was zostawił. Potraktował Cię jak zwykłą dziwkę!
- Stop! Idź sobie! Natychmiast! – krzyknęła Amy.
Amy
była w szoku, bo Colin był zawsze spokojny i delikatny, a teraz
dopiero pokazał jej swoje ‘oblicze’. Czuła się dziwnie i bała
się go. Obraził ją jak nikt inny. Paddy nigdy nie traktował jej
jak dziwki, tego była pewna, on ją kochał. Colin podszedł do niej
i chciał ją pocałować, ale odwróciła głowę w drugą stronę.
Przytrzymał ją dość mocno, za sobą miała szafę, a przed sobą
Colin’a, który próbował ją całować. Trzymał jej ręce swoją,
a drugą próbował rozebrać ją. Szarpał jej bluzkę i próbował
podciągnąć spódnicę do góry. Nie miała się jak bronić, bo
była słabsza od niego fizycznie. Chwilę się szamotali. Rozerwał
jej bluzkę, aż guziki poleciały. Trzymał ją i rozpinał sobie
spodnie. Przez głowę przechodziły jej tysiące myśli. NIE! NIE!
Dopiero jak krzyknęła i próbowała go kopnąć, to jakby się
obudził z jakiegoś transu. Puścił ją i wyszedł z domu,
trzaskając drzwiami. Dopiero teraz pozwoliła sobie na łzy. Nawet
go nie tłumaczyła, bo to, że się pokłócili nie tłumaczyło
jego zachowania. Był brutalny, a jego słowa zraniły ją mocno.
Nawet Paddy w swoim najgorszym okresie nie był tak brutalny w
słowach jak Colin teraz. Uspokoiła się, przebrała i poszła do
swojej sąsiadki po córeczkę. Rianna zaprosiła ją na ciasto i
wino, bo dzieci bawiły się i nie chciała im przerywać. Amy
siedziała z brodą opartą na dłoni i nic nie mówiła, a Riannę
zmartwiła smutna mina koleżanki i zapytała.
- Amy, co się stało? – spytała cicho.
- Och Rianna, pomyliłam się, co Colin’a. Dziś pokazał, na co go stać. Wiem ja również nie jestem bez winy, ale niezbyt ładnie mnie potraktował.
- Molly mówiła, że on pytał jej czy może być jej ojcem. Była trochę zaniepokojona, więc jej wyjaśniłam, że ona go ma. Może nie ma go tutaj, ale go ma. Przepraszam, że to powiedziałam, ale wiem, że Ty jej tak mówiłaś. Rozmawiałyśmy o tym.
- Dziękuję Rianna, powiedziałaś jej, co trzeba. A co do Colin’a obrażał mnie, a potem wyżył się słownie na tacie Molly. Stwierdził, że on mnie wykorzystał i odszedł, a przecież tak nie było.
- Wiem Amy, opowiadałaś mi o tym, co się stało. Masz rację, co do Colin’a i nawet nie będę go próbowała bronić. Nie ma prawa tak się zachowywać, a jeśli została zraniona jego męska duma, powinien sobie ją do kieszeni wsadzić. Głowa do góry.
- Powiedział mi, że Paddy potraktował mnie jak dziwkę, zrobił mi dziecko i porzucił.
- Co?! Co za cham. Amy będzie dobrze. Nie martw się już.
- Dzięki. To miłe jak można liczyć na przyjaciół. Potrafisz pocieszyć.
- A ile razy Ty mnie pocieszałaś? – uśmiechnęła się Rianna - To normalne.
- Rianna on próbował... Wykorzystał swoją siłę przeciwko mnie, jakby był w transie. Chciał mnie … O Boże! Nie miałabym szansy... Dopiero jak krzyknęłam to się ocknął.
- Co??? Co za... Kurde... Amy tak mi przykro. Ale nic Ci się nie stało? – Rianna była w szoku, aż nie mogła się pozbierać. Podeszła do Amy i ją przytuliła.
- Nie całe szczęście, że się opamiętał. Nie miałabym szans.
Amy
była wdzięczna Riannie, że potrafiła jej wysłuchać i nie
próbowała bronić Colin’a ani nie mówiła, co ona zrobiła źle.
Tylko wysłuchała ją i pocieszyła. Czuła, że sama również
zawiniła. Wiedziała, że mało do niego czuje, a jednak z nim była.
Nie rozumiała tego, podobał jej się, lubiła go, ale nie kochała.
Teraz zraniła jego ego, co jednak nie tłumaczy tego, co zrobił.
Tego brutalnego zachowania w stosunku do niej. Nie wiedziała, co by
się stało jakby się nie opanował. Mogło się to różnie
skończyć. Przecież ona nie miała z nim żadnej szansy. Nie
obroniłaby się, nie dałaby rady.
Aaaalleeeee rozdzial! Jeden z lepszych moim zdaniem. I nie tylko akcja,ale tez stylistycznie. Ciekawa bylam dialogu z Colinem i tego jak rozmawia z Amy, to się doczekalam. Nie myslalam jedynie,ze bedzie to ostatni ich dialog. Przesadzil! Przesadzil w slowach, choc w niektorych mial racje. Ze ona czeka. Ja to tak odebralam teraz. Nie zamknela drzwi Paddy'emu, mysli o nim itp. Ale Colin mial racje w tym,ze minelo 8 lat i powinnna zapomniec. Ale tez ostatnio pisalam,ze ona Colina nie kocha. Powinna go zostawic i sprobowac z kims innym, a nie z nim na sile. Aniu-swietny rozdzial! I Rianne lubie! Fajnie miec taka sasiadke :D
OdpowiedzUsuńtak miał rację mowiąc, ze ona czeka... ale niestety użył słów które zabolały... a do tego co zrobił... a czy ich ostatnia rozmowa to sie jeszcze okaże, bo czy on odpuści jej i odejdzie z honorem...
UsuńMoze i powinna zapomnieć, może i powinna przestac myślec o Paddy'm, ona to wie, ale niektóre słowa nie powinny paść. Nie kocha go, ale chciała byc spróbować być z nim, niestety Paddy zawsze gdzieś tam jest i nie pozwala jej zapomniec o sobie, a do tego ma wyrzuty sumienia, że mu nie powiedziała, więc i to równiez jest dla niej problemem..
a Rianna :) jeszcze bedzie :)
Ale emocje ! No jednak Colin to burak ! Tyle się dzieje,ze jednak jego tym psem poszczuje!!!Ani Paddy ani Colin nie zasługują na Amy !!!!szkoda ,bardzo chciałam żeby Amy poznała kogoś wartościowego ,ale temu Panu raczej podziekujemy.Niecmial prawa mówić Molly ,ze chce zostać jej tata ! Tez bym się wkurzyla! Z jednym się tylko zgodze,ze minelo tyle lat....ale pewnych osób,wydarzeń się nie zapomni nigdy :) a na sile z kimś być to niema sensu bardzo bliskie są mi rozdzialy,.....świetnie rozumiem Amy .....calusy dla autorki
UsuńRiri ok możesz poszczuć, tylko jakiś 'ostry' musi byc ten pies...
Usuńzobaczymy co będzie dalej... może Amy pozna kogoś... może nie, nie zdradzę...
Masz rację pisząc, ze pewnych osób i zdarzeń nie zapominamy. ja osobiscie bardzo lubię sąsiadkę Amy- Rianne, ponieważ dobrze doradza, ale Amy ma dwie 'dobre' duszyczki przy sobie i mimo, ze 250km dalej mieszka Olivia, równiez o wszystkim wie...
Wiedziałam, że ten cały Colin to kawał gnojka....od początku mi się nie podobał. Ja już się nie mogę doczekać prologu....kiedy oni się spotkają.....co będzie dalej....Aniu cudowna część, trzymająca w napięciu.....w pewnym momencie myślałam,że ten debil ją zgwałci....dobrze,że poszedł i niech nie wraca.....Paddy niech lepiej wróci.... Buziaczki 😊
Usuńwiem, że wiedziałaś, ze Colin to nie dobry pomysł...
UsuńNie mogłam Amy tego zrobić, ale chciałam aby padły te słowa, bo Amy inaczej na całą sprawę z Paddy'm, bo faktycznie dalej o nim nie zapomniała :( a Paddy wróci, mimo, że Colin pytał Amy gdzie jest 'pan idealny'...
Co za skurwysyn z tego Collina!!! Wyszło szydło z worka!!! Takiego to za jaja na drzewie powiesić!!! Chodzi mi tu głównie o próbę gwałtu, bo jego słowa, to co powiedział, to smutne ale miał rację. Amy zbyt długo żyje marzeniami (choć wiem, że będzie to miała wynagrodzone w przyszłości) i powinna sobie poukładać życie zapominając o Paddym, ale ich miłość jest olbrzymia i dlatego ona o nich tak walczy... Wciąż ma nadzieje... A co do tego dupka, samca suki to ma rację! Ileż można żyć marzeniami? Ileż można się łudzić? I w tym jednym jedynym ma rację, a to co zrobiło: próba gwałtu, bałamucenie niewinnego dziecka i mieszanie mu w głowie jest dla mnie karygodne!!!! Dobrze, że obok mieszka kochana Ririanka, która zawsze służy dobrą radą, ciastkiem i winkiem :D Kochana super rozdział, super opisane emocje!!! Czekam niecierpliwie na kolejną część!!!
OdpowiedzUsuńA jednak! Ch*j, prostak i buraczana menda parszywa! Dobrze, że polazł w piździeć !
OdpowiedzUsuńAmy, oj Amy...sama do tego doprowadziłaś kobieto. Nie ma nic gorszego, niż zwodzić faceta, dając mu fałszywą nadzieję na jakikolwiek krok do wspólnej przyszłości. W jednym się z Collinem zgadzam...potraktowała go jak zabawkę..erotyczną zabawkę. Brała go do wyra...jak wibrator :-[ Tak się nie robi..Tak nie robi porządna kobieta...nie sypia się z factem bez zobowiązań.
Miał prawo się wkurzyć...ale nie miał prawa do brutalnego potraktowania..emocje jednak wzięły górę. Dobrze, że się opamiętał i nie doszło do gwałtu =-O
Jestem rozemocjonowana, no niech jego ptaka szlak trafi. Jak on mógł? Przecież takich rzeczy się nie robi. Jejku najważniejsze, że jej krzywdy nie zrobił. Co to by się wtedy porobiło. Była by oschła względem Paddiego, który niedługo się pojawi. Moim zdaniem, to Amy jest za dobra brakuje jej pazura. No przecież ja bym odepchnęła i strzeliła mu w twarz. Jejuszku, ale normalnie się we mnie zagotowało. Bardzo, ale to naprawdę bardzo dobra część.
OdpowiedzUsuń