Na
początku grudnia pojechała do Galway, gdzie była umówiona z
Anette Fox. Pojechała do niej i chwilę musiała poczekać, ale gdy
już została poproszona do niej, aż się zdenerwowała. Pani
Mecenas widziała, że to dla niej ciężka sprawa, więc zaprosiła
ją na kanapę, poczęstowała wodą i rozmawiała z nią. W końcu
Amy opowiedziała jej o co chodzi. Wytłumaczyła, co by chciała
osiągnąć.
- No tak rozumiem już złożoność problemu – powiedziała Anette – Nie wiem czy znasz prawo Irlandzkie dotyczące opieki rodzicielskiej.
- Czytałam o tym i dlatego uznałam, że powinnam z Panią porozmawiać – powiedziała smutno Amy.
- Sprawa wygląda tak. Jeśli matka i ojciec w chwili urodzenia dziecka nie są małżeństwem, wszelkie prawa do dziecka należą się matce. Tak jest z automatu.
- Wiem, ale ja bym nie chciała utrudniać wszelkich praw do dziecka w przyszłości i dlatego chciałabym wiedzieć, co mogę zrobić. Jakie mam możliwości.
- Są cztery możliwości, ale to dopiero jak ojciec dziecka się pojawi. Może najpierw omówimy sprawę, co będzie w chwili urodzin dziecka.
- No tak, ma Pani rację. To chyba najpierw będzie ważne.
- Na pewno będziesz musiała zarejestrować, podać dane itd. Więc podaj dane ojca dziecka, żeby były od razu w akcie urodzenia. Zawsze to będzie jakiś krok dla ojca. Możesz dać również dwa nazwiska, ale korzystaj tylko z pierwszego tzn. z Twojego, będzie to wygodniej dla Ciebie, dopóki nie ustali się co dalej. To załatwimy przy wyrabianiu dokumentów.
- Tak właśnie chciałam zrobić. Nie wiem czy on kiedyś będzie w życiu mojego dziecka, ale nie chciałabym jakiś ewentualnych problemów robić w przyszłości.
- Rozumiem. Teraz opowiem, co będzie można zrobić kiedy się zjawi ojciec. Są cztery możliwości. Pierwsza to taka, że jeśli matka i ojciec wezmą ślub, to ojciec automatycznie ma wszelkie prawa. Może też wystąpić do sądu o przyznanie mu praw rodzicielskich do dziecka, albo zawrzeć porozumienie z matką o przyznanie takich praw. Jest też czwarta możliwość, może zarejestrować się jako ojciec dziecka.
- Rozumiem. Ale to są możliwości dopiero kiedy się pojawi, wcześniej tylko ja będę decydować o dziecku. Chodzi o wszelkie sprawy związane ze zdrowiem, szkołą i np. sprawami urzędowymi.
- Dokładnie. Teraz byłoby ciężko jeśli go nie ma w Twoim życiu i dziecka. Lepiej jak sama możesz decydować, gdzie i kiedy wyjedzie twoje dziecko, pójdzie do lekarza, pojedzie za granicę i związku ze szkołą itd.
- No tak, bo nie wiem jak się wszystko ułoży, więc oczywiście w takiej sytuacji muszę liczyć na siebie. Nie wiem czy kiedykolwiek się zjawi, ale bym nie chciała utrudniać mu w przyszłości praw do dziecka.
- Mam nadzieję, że Ci choć trochę rozjaśniłam sprawę.
- Tak, ale mam jeszcze jedno pytanie. Co by się stało jeśli mi by się coś stało. Och trochę zapętliłam.
- Nie szkodzi. Zrozumiałam o co pytasz. Możemy jeśli chcesz spisać oświadczenie nawet już teraz, że zgadzasz się na opiekę nad dzieckiem ojca dziecka. Potem po urodzeniu również kolejne.
- Tak oczywiście, że chce. Mam rodzinę i oni by się zajęli, ale nie ma powodu by ojciec dziecka nie miał takiego prawa, więc chciałabym poczynić wszelkie kroki, aby nigdy nie miał problemu.
- Oczywiście. Przygotuje dokumentację i możemy umówić się na inny termin.
- Dobrze. Tak będzie w porządku. Bardzo dziękuje za poradę.
- Taka jest moja rola. Mam nadzieję, że Ci pomogłam i polecam się w przyszłości.
- Bardzo mi Pani pomogła.
- Mów mi Anette. Teraz skończyłyśmy oficjalną część, a mogę nie oficjalnie?
- Pewnie.
- Bo to już chyba gdzieś połowa, więc chyba wiadomo kto to będzie.
- Rodzę w marcu, ale nie wiem kto, bo nie chciałam wiedzieć. Dowiem się jak przyjdzie na świat, wiem że wszyscy chcą wiedzieć, ale postanowiłam poczekać.
- O to super. A wybrałaś już imiona? Przepraszam, że tak wypytuje.
- Nic nie szkodzi. Tak wybrałam, jeśli będzie chłopczyk to będzie Patrick Nathan, pierwsze po tacie, a drugie po wujku czyli moim bracie. A jeśli będzie dziewczynka to będzie Molly Patricia, drugie po tacie a pierwsze to bo Paddy je wymyślił, bardzo mu się podobało te imię, a kiedyś rozmawialiśmy o dzieciach.
- To fajne imiona, podobają mi się. Jakby coś Amy, to zapraszam. Spotkamy się pewnie w styczniu a potem jak urodzisz jeszcze raz, z tym, ze jeśli kiedykolwiek byś chciała coś się dowiedzieć czy zmienić ja jestem i zawsze możesz dzwonić z pytaniami.
- Dziękuje. Jeśli będę potrzebować to zadzwonię i zapytam.
- A czy mogę zadzwonić w marcu żeby zapytać o dziecko?
- Tak oczywiście, nie ma problemu. Mam termin pod koniec marca.
- Super. Na pewno zadzwonię.
- Oczywiście. To do widzenia.
- Do zobaczenia.
Amy
pojechała do hotelu w którym się zatrzymała i zastanawiała się,
dlaczego wszystko musi być takie zagmatwane. Teraz to powinna się
cieszyć, szykować wszystko dla dziecka, a ona chodzi do prawnika.
Było to bardzo przygnębiające dla niej i w sumie upokarzające.
Tylko, że czuła, że w sumie nie ma wyboru. Mimo wszystko nadal go
kochała i zawsze będzie dla niej ważny, bo był ojcem jej dziecka.
Cieszyła się, że je ma. Nie będzie jej łatwo, ale jednak miała
swoje maleństwo i chciała być szczęśliwa, aby jej maleństwo
nigdy nie poczuło, że był jakikolwiek problem z jego przyjściem
na świat. Już je kochała, tylko miała nadzieję, że rozstanie z
Paddy’m przestanie aż tak boleć. Tyle miesięcy już go nie było
i nie będzie go dalej. Musiała sobie poradzić sama, stanąć na
nogi i wychowywać ich dziecko. Ich dziecko, pomyślała i
uśmiechnęła się do swoich myśli. Pogłaskała swój brzuch i
przyszła jej myśl do głowy, że Paddy pozostawił jej kawałek
siebie. Kochała go i kochała ich dziecko. Szkoda, że nie są teraz
razem i nie cieszą się z tego wspólnie. Wszystko się
skomplikowało, wszystko. On we Francji, a ona tu sama w ciąży.
Popłynęły jej łzy. Łzy smutku, których nie mogła powstrzymać,
żal miała trochę i mimo wszystko do niego, że nie chciał walczyć
z demonami, tylko się poddał. Poszedł swoją drogą, a ją
zostawił, twierdząc, że tak będzie lepiej, tylko dla kogo,
pytała. Chyba tylko dla niego. Zastanawiała się czy powinna mu
powiedzieć, ale im dłużej nad tym myślała, wiedziała, że teraz
to nie miałoby sensu. Byłyby z jego i jej strony wzajemne pretensje
do siebie. Teraz myślała o nim dobrze, mimo myśli, dlaczego tak
egoistycznie postąpił. Ale jednak przeważały te dobre strony jego
decyzji, ale w głębi duszy żałowała, że nie jest im dane się
cieszyć z ich dziecka razem. A ono będzie wychowywało się bez
taty i nie wiedziała czy kiedykolwiek się poznają. Musiała
pozwolić mu odejść i dać sobie szansę na poukładanie swojego
życia. Teraz była mamą i to powinno być najważniejsze. Miała
rodzinę i wiedziała, że może na nich liczyć.
Dla Paddy’ego po raz pierwszy miały być
święta bez rodziny, bez Amy. Minęły spokojnie, pełne modlitwy i
ukojenia. Dobrze się tu czuł, coraz lepiej i był spokojny, a to
było dla niego ważne. Zadzwonił do rodzeństwa i życzył im
spokojnych świat i cudownego kolejnego roku. Wiedział, że oni za
nim tęsknią, on za nimi też, ale tak było lepiej. Mógł do nich
jechać, ale wolał być tym razem tutaj. Podjął decyzję i uważał,
że mimo wszystko było warto. Czasem tęsknił za swoim dawnym
życiem, za Amy i jej uśmiechem, ale wiedział, że musiał podjąć
takie decyzje a nie inne. Nie był tu sam, a o sobie dowiadywał się
coraz więcej. Patrząc wstecz nie podobało mu się jego zachowanie
nim tu trafił. Był egoistą, ale już nie zamierzał nim być.
Nigdy.
Dni i miesiące mijały szybko. Nie chciała
wiedzieć czy będzie miała synka czy córkę. Nat przyszykował
pokoik i złożył łóżeczko, które kupili tego dnia. Było
wszystko przygotowane, brak tylko tej małej istotki na którą
czekała. Nie mogła się doczekać, aż weźmie na ręce, przytuli i
pocałuje swoje dziecko, ich dziecko, Paddy’ego i jej.
Dziś dedykacja dla Anety zwanej również Anette Fox :) Pani Mecenas mam nadzieję, że Pani jest zadowolona :)
OdpowiedzUsuńRozmowa z Anette wyjasnia nie tylko Amy,ale tez czytelnikom. Podoba mi się,ze Amy poplakala się na mysl o Paddym i o tym,ze powinni byc razem i razem wychowywac dziecko. Mysli o nim i teskni, a to wazne. Czesc o Paddym super! Jego mysli tez sa wazne i bardzo byloby fajnie, gdyby się pojawialy co jakis czas. Fajna czesc!
OdpowiedzUsuńWłasnie rozmowa z Anette miała na celu pokazać prawo irlandzkie, tak inne od naszego, jednak ... trudne i autorka musiała poczytać a i tak niewiedzę wypełniła swoimi pomysłami :)
UsuńAmy nadal go kocha i pamięta, szczególnie teraz kiedy musi podejmować tak trudne decyzje dotyczące przyszłości...
a Paddy i jego myśli będą się pojawiały, choć jak widać są o wiele krótsze niż 'Amy' życie i mysli, ale zacznie się pojawiać i na dłuzej...
dzieki :)
Przeczytałam raz jeszcze, na spokojnie. Widać, że Amy ma żal do Paddy'ego jednak i bardzo dobrze, przynajmniej wiadomo, że z nią wszystko w porządku. Bo weź tu człowieku nie miej żalu? Nie pamiętaj? Nie tęsknij? I nie zadawaj sobie pytania 'dlaczego'? Ech... Dobrze, że Amy tak cudownie podchodzi do bycia mamą, nie jest to dla niej żaden problem, żaden, cieszy się, doczekać nie może. Myślę, że to ma też związek z tym, iż to dziecko Paddy'ego, jej Paddy'ego, cząstka niego będzie w tej małej istotce. Ale się rozpisałam.
UsuńMa zal, mimo wszystko ma, wiedziała, że on nie jest ideałem, ale nie musiał iść, nie musiał jej zostawić. To była jego decyzja....
UsuńDokładnie. Jego i tylko jego, nikogo nie pytał o zdanie, a już najmniej Amy...
UsuńHeh, ciężki jest los samotnej matki...A jezcze cięższy dla ojca dziecka...on nawet nie wie, że nim zostanie. Omijaja go wszystkie piękne chwile....pierwsze ruchy, płacz przy narodzinach, pierwsza kąpiel...ząbek, kroki....Zastanawiam się, czy decyzja Amy o przemilczeniu o ciąży jest słuszna....a z drugiej strony, jakby Paddy się dowiedzial, to pewnie zrezygnowałby z zakonu ...nie wiem, co byłoby lepsze :-[ Jego demony męczyłyby go od środka...i mogłoby to mu zaszkodzic, dopwadzić do depresji....
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem tylko, jak zareaguje, jak już w końcu się dowie =-O Czy będzie zły, że nie wiedział o dziecku....czy będzie rozumiał, dlaczego Amy tak postąpiła....hmmmm
Anette B-) to taka mądra pani adwokat, hehe, bardzo ciekawska :-P
Cieszy mnie to, że Amy myśli o wszystkim i chce dla Paddyego jak najlepiej.
faktycznie jest ciężko, ale z tym, ze omijają go wszystkie chwile to masz rację :( ale i Amy o tym pomyśli...
Usuńa paddy czy byłyby szczęśliwy jakby teraz wyszedł? jak piszesz jego demony, by pozwoliłyby być szczęśliwym, nawet będąc z Amy i dzieckiem? hhhmmm
ja już wiem jak zareagował, ale nie powiem...
A Pani Mecenas jest ciekawska, miła i jakby nie patrzeć pomaga jak moze, a jakże by inaczej, w końcu ma swój pierwowzór najlepszy jaki mogłam znaleść :):)
a Amy ma dużo zagwozdek do przemyslenia...
hahah....Aniu...strasznie dziękuję.... za dedykację rozdziału jak i za obsadzenie mnie w roli tak niezwykle mądrej pani adwokat..... Jest mi naprawdę bardzo miło. Jest ciekawska, a jak.... Nie ukrywam, że żal mi Padzika....Betsy dobrze pisze...zostaje pozbawiony wielu radosnych chwil z życia własnego dziecka.....a tego mu nikt nie wróci....to przepadnie. A Amy z jednej strony współczuję samotnego macierzyństwa ale z drugiej strony łatwiej jej mając w brzuszku małego Padzika..... Zbliżamy się do prologu.....czuję to....
OdpowiedzUsuńproszę bardzo :)
Usuń' brzuszku małego Padzika' że kogo? hehehehe ale to na pewno jakiś plus i na pewno poradzi sobie
nic nie powiem kiedy prolog...
OO jaka miła Pani adwokat nam się pojawiła :DDD Decyzje Amy faktycznie bardzo trudne, ale również i słuszne. Dobrze, ze chce, aby Paddy miał wszelkie prawa! Oj lada chwila narodziny, ciocia Ola już się nie może doczekać :PPP
OdpowiedzUsuńPani adwokat, bardzo miła i pomoże jak się da i jeszcze się pojawi :)
Usuńa dzidzia rzeczywiście juz nie długo, ale ośmiu lat nie będę opisywać :) oj nie:)
Smutne .... Amy da radę jest wspaniała i mądra kobieta . Mimo wszystko chce Paddiemu zostawić otwarta furtkę ... Ws dziecka ... Ciekawe jak to sie wszystko ułoży :)
OdpowiedzUsuńMoże to i lepiej, że nie wie o dziecku? bo rzeczywiście mógłby to kiepsko przyjąć i znienawidzić ją? hmmm
OdpowiedzUsuń