Dzień
mijał spokojnie, pakowali, układali, sprzątali. Wieczorem do
Paddy’ego zadzwonił telefon i rozmawiał po francusku. Czuła, że
to z zakonu.
- Amy – odezwał się jak skończył rozmawiać – To z zakonu. Za cztery dni jest dla mnie miejsce, więc idę.
- Co? – popatrzyła smutno na niego – To już?
- Tak, już. Musze sobie bilet zabukować, a Ty proszę poproś braci żeby przyjechali, chcę być pewny, że nie jesteś sama.
- Dobrze – nawet nie dodała nic więcej, nie była w stanie.
Popatrzyli
chwilę na siebie i Paddy włączył laptop, Amy wzięła do ręki
swój telefon i nacisnęła słuchawkę.
- Olivia – była w stanie tylko tyle wypowiedzieć.
- Cześć. Mam wysyłać chłopaków? – zapytała.
- Tak, niech będą w sobotę wieczorem. Wyśpią się i w niedzielę pojedziemy.
- Dobrze. A jak się czujesz po chorobie?
- W porządku, już mi lepiej. Ok Livia porozmawiamy jak będę. Teraz muszę się trzymać.
- Jasne. Dawaj znać. Pa.
- Pa pa.
Odłożyła
telefon i podeszła do Paddy’ego zerkając mu przez ramię. Miała
ochotę przytuli się
do jego pleców, objąć go, ale nie wiedziała jak zareaguje.
Powiedział cicho ‘zrób to’ jakby czuł na co ma ochotę.
Przytuliła się, objęła mocno jak się tylko dało, a on podniósł
do góry rękę, przełożył do tyłu tę rękę by móc ją dotknąć i pogłaskał
ją w ramie. Objęła go i położyła podbródek na jego głowie.
Jedną ręką dotykał jej ręki, a drugą pisał swoje dane na
komputerze, zamawiając bilet. Gdy skończył, delikatnie obrócił
się na krześle i posadził Amy na swoich kolanach. Teraz oboje nie
potrzebowali słów, ale własnej bliskości. Mimo, że to on
zdecydował, jemu było tak samo ciężko jak jej. Nie miała ochoty
się ruszyć, chciała jego dotyku, chciała aby ją pocałował
mimo, że wiedziała, że być może będzie to ostatni raz. Poczuła,
że dotknął ustami jej szyi, by po chwili pocałować ją w usta.
Najpierw był to delikatny dotyk ust, by po chwili pogłębił ten
pocałunek. Jeszcze chyba tak nigdy ją nie całował, tak
delikatnie, a za razem mówił wszystko o jego uczuciach. Włożyła
ręce w jego włosy, głaszcząc jego głowę, a jego ręce dotykały
jej pleców. Mimo wszystko, mimo tego, że się rozstawali on nadal
na nią działał, a ona na niego. Myślała, że wszystko za chwilę
będzie poza ich kontrolą, ale właśnie zadzwonił dzwonek do
drzwi. Był to Angelo z kolacją i był smutny.
- Paddy to prawda? – zapytał jak tylko zamknęły się za nim drzwi – To prawda, że w niedzielę jedziesz? – popatrzył na Paddy’ego tak, że i Amy aż się nogi ugięły.
- Tak Angelo to prawda, a skąd wiesz? – zapytał Paddy.
- Nat zadzwonił zapytać czy mogą spać z soboty na niedzielę.
- No tak, Amy dzwoniła do Olivii. Tak Angelo, dzwonili do mnie z godzinę temu. Zabukowałem sobie już lot.
- Paddy, a może zmienisz zdanie… - poprosił jego brat – Może da się bez zakonu wszystko poskładać.
- Angelo, proszę…
Nie
padło już więcej żadne słowo, ale to gdzieś tam zostało,
wisiało nad nimi. Angelo został i pomagał im, teraz już
wiedzieli, że czas rozstania zbliża się. Próbowali rozmawiać,
ale nie bardzo im wychodziło. Około północy Angelo poszedł do
domu, a oni poszli spać. Mimo wszystko Amy cieszyła się, że Paddy
śpi obok, że teraz tu jest, bo chyba by nie zniosła więcej
samotnych nocy, jak on jest obok w pokoju. Słyszała jego spokojny
oddech, gdy przytulił się jak kiedyś do jej pleców.
Obudził
się, zobaczył Amy i aż się uśmiechnął, ale tylko przez chwilę.
Przypomniał sobie, że do niedzieli, no w sumie do soboty są razem.
Odchodził. Zostawiał ją, ale jednocześnie wiedział, że robi
dobrze, to był najlepszy moment żeby odejść. Właśnie teraz
kiedy jest miłość i to pozwala by mógł iść do przodu, nie bał
się już. Teraz mu wybaczyła, wszystko co było złe, ale kiedyś
to mogło wrócić ze zdwojoną siłą, znienawidziłaby go, a tak to
zostaną tylko dobre wspomnienia. Poruszyła się przez sen, a
Paddy’ego jakby poraził prąd. Aż rumieńce wyszły mu na
policzki, zastanowił się nad tym co czuje, tyle ostatnio nic nie
czuł, nic, a teraz, właśnie teraz jak odchodzi, poczuł się znowu
mężczyzną. Kiedyś miał panienki no prawie co noc, potem była
tylko Amy i właśnie znowu dzięki niej to poczuł. Przytulił się
do niej i pomyślał, że jeszcze w Irlandii obudził by ją, a teraz
nie wiedział jak się zachować. Nie chciał dać jej złudnych
nadziei, że zostanie, ale jednocześnie miał wielką ochotę kochać
się z nią, chociaż ten ostatni raz. Znowu się poruszyła, chyba
się budziła, a on znowu to poczuł, jakby go prąd poraził i już
nie mógł zapanować nad swoim ciałem. Jeśli teraz się
nie odsunie, a Amy się obudzi, będzie wiedzieć. Już sam nie
wiedział co zrobić.
Obudziła
się, czuła, że Paddy jest obok i jest gotowy. Tak dawno tego u
niego nie było, od tego dnia, kiedy Joanne… Nadal jej
nienawidziła. Jednak w głębi cieszyła się, że nadal na niego
działa, że znowu coś poczuł. Tak samo jak i ona. Powiedziała
‘dzień dobry’, odwróciła się do niego i uśmiechnęła.
Widziała, że się zmieszał, więc wstała, poszła do łazienki, a
potem zrobić kawę. Za chwilę zjawił się tam i wypili kawę w
milczeniu. Pakowali kolejne rzeczy, a on nagle powiedział ‘Amy’,
gdy na niego spojrzała, zrozumiała, pragnął jej tak samo jak ona
jego. Podeszła do niego i delikatnie pocałowała. Oddał pocałunek
bardzo namiętnie, przyciągnął ją do siebie i objął. Całowali
się jak szaleni, spragnieni siebie do granic możliwości. Czuła
jak przytulał ją do siebie, że jego gotowość nie minęła.
Pragnął jej, więc bez zbędnych słów, bez zbędnego myślenia
czy robią dobrze czy źle. Odsunęła się i zaprotestował, ale
zrobiła to tylko po to, aby chwycić go za rękę i pociągnąć w
stronę sypialni. Tam już rozebrał szybko ich oboje. Położyli się
na łóżku i przez chwilę wpatrywał w jej twarz. Potem już nie
było czasu na zastanawianie się nad tym wszystkim, co się działo,
był tylko on i ona, to się liczyło. Szybko znudziło im się samo
całowanie, chcieli się poczuć, dotykać i być ze sobą. Tutaj i
teraz. To było najważniejsze. Ich dłonie błądziły wszędzie, a
oni gdy tylko łapali kontakt wzrokowy uśmiechali się do siebie. I
w końcu nastąpiło, to do czego dążyli, do bycia blisko. Gdy był
w niej, dał z siebie wszystko, żeby było to najpiękniejsze
doznanie, by mogli pamiętać o swojej miłości do siebie. A ona
chciała, aby ta chwili trwała i trwała. Usłyszał jej krótki
krzyk i zaraz do niej dołączył. Leżeli spoceni w swoich
ramionach, a on nadal trzymał ją przy sobie i nie chciał wypuścić.
Bał się, że już jej nie obejmie, nie przytuli i nie pocałuje.
Więc pocałował ją mocno, a ona przytuliła się do niego.
Zasnęli, ale nie na długo, bo obudził ich telefon. Paddy odebrał,
a to był Angelo, który powiedział, że robi grilla pożegnalnego
wieczorem i zapraszają.
Piękna część! Smutna, wzruszająca, piękna! Normalnie łzy mi lecą, wiedziałam, że tak to się skończy, że oni się w taki sposób pożegnają, że to będzie takie ich rozstanie. Te ich emocje, to, co czują, po prostu wszystko tak opisane, że normalnie aż sama spięłam mięśnie. Uważam, że dobrze zrobili, oboje tego potrzebowali, oboje byli spragnieni, oboje dalej się kochają i dalej działają na siebie.
OdpowiedzUsuńdziękuję... cóż więcej napisać jak napisałaś to co czułam pisząc to...
UsuńPiękna część!!! Mam motyle w brzuchu!!! Czułam, że tak się właśnie będą żegnać i bardzo dobrze!!! Matko ale emocje!!!
OdpowiedzUsuństarałam się, naprawdę się starałam opisać to wszystko dobrze...
UsuńNo i wiemy skąd się wzięła córcia w prologu ;) Piękne pożegnanie!
OdpowiedzUsuńtak Jesień stąd się wzięła :)
Usuńmamy w opowiadaniu czerwiec, więc można obliczyć kiedy się urodzi :)
chciałam, aby to pożegnanie było takie właśnie...
Pięknie ... Tylko strasznie smutno ... Gdyby nie prolog to bym miała nadZieje , ze moze jednak zostanie ... Strasznie ciężka sytuacja ... Pięknie to opisalas ...
OdpowiedzUsuńdzięki
UsuńNo masz, no! Rozkleiłam się :'( Ostatnie pocałunki, ostatnie przytulasy i ostatni orgazm przed wyjazdem :'( Jak im musi być cholernie ciężko :'(
OdpowiedzUsuńpiszesz że Ci smutno, a ja czytając Twój koment mam usmiech... no sorry ale ujęłaś to tak prosto, ze aż super mimo, że sytuacja nie do smiechu,....
UsuńA po prologu będą następne orgazmy.....mam nadzieję. Ja myślałam, że córcia została poczęta juz w Irlandii... ale super, że teraz. To na wiosnę mamy dzidzię, Bardzo smutna część.... łzy się leją, nos zasmarkany... nie wyobrażam sobie takiego pożegnania....to straszne.
OdpowiedzUsuńnie wiem czy po prologu będa orgazmy, to się jeszcze okaże...
Usuńto właśnie był mój niecny plan, ze dopiero teraz ....
nie płacz :(
W tej cześci było tyle żalu i smutku, a później spełnienie i miłość.... to wszystko tak sprzeczne ze sobą jednak tak miło się czytało :D ahhh
OdpowiedzUsuńA ja znowu cała cześć ryczę...
OdpowiedzUsuńAle po co ryczysz?
OdpowiedzUsuńJa już nie ryczę czytając, uśmiecham się....
OdpowiedzUsuńI znowu...
OdpowiedzUsuńO mamo....... Ja nie będę tu nic pisać, bo zaraz pęknę od ogromu emocji!! To jest najlepsza część jak dotąd dla mnie... (Jednak piszę 😅). Te słowa "zrób to"... 🤯 Rozwaliło mnie to. I cała reszta potem dobijała leżącą... Czuć to wszystko tak intensywnie, że zaraz sama się spakuję i wyjadę do Dublina 🙃
OdpowiedzUsuńDziękuję za komplementy
UsuńPo tylu latach jestem szczęśliwa że czytasz Antoninku i wzruszona