niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 37

         Myślała, że da radę i nie będzie płakać przy rozstaniu. Teraz w samochodzie płakała już cały czas, aż nie zasnęła. Nat w końcu zamienił się z Mike’m i obaj siedzieli z przodu. Mało rozmawiali, bo nie byli w stanie. Chcieli ją szybko zawieść do domu, a tam oddać  w ręce mamy i Olivii, bo nawet nie wiedzieli co mają jej powiedzieć i jak ją pocieszyć. Bo czy da się pocieszyć po czymś takim. Widzieli, że to nie tak, że Paddy ją nie kocha, to było widać, po sposobie w jaki ją traktował. Tu chodziło o inne rzeczy, ale oni nie wiedzieli, bo ani Amy ani Olivia im tego nie powiedziały. Angelo nie zapytali, bo jednak to był brat Paddy’ego. Ale jedno wiedzieli, Amy cierpiała cholernie mocno i bardzo chcieli jej pomóc. Wieczorem już w Anglii zatrzymali się na kolację i musieli zmusić siostrę, aby coś zjadła. Już nie płakała, chyba zabrakło jej łez.
       Paddy pożegnał się z bratem i jego rodziną, wsiadł do samolotu. Szybko doleciał i pojechał do zakonu. Nie mógł zapomnieć o jej smutnej buzi. Starał się tak bardzo się starał, aby móc wszystko zrozumieć i wrócić do równowagi. Zaczynał nowe życie, a jeszcze za plecami czuł dawne. Czy kiedyś ją zapomni? Czy kiedyś przestanie być taka ważna dla niego? Nie wiedział i nie potrafił sobie niczego wytłumaczyć, ani tego zrozumieć. Chciał tego, chciał się zbliżyć do Boga i na tym postanowił się skupić, to było ważne.
        Amy dojechała do domu i w końcu mogła zobaczyć swoje nowe mieszkanko, bardzo jej się podobało. Było małe, ale jej. Cieszyła się, że Nathan pomyślał o niej. Rodzice mieli dół, Nat piętro z osobnym wejściem, a dla niej zaadoptował strych, ale ona uwielbiała go, jak była mała zawsze mówiła, że chce tam mieszkać i Nat o tym pamiętał. Teraz też chciał, aby mimo, że mieszkała w domu rodzinnym czuła się, że ma coś własnego. Były tam dwa pokoje, salon, mała kuchnia oraz łazienka. Bardzo jej się podobało. Na razie miała tylko kilka rzeczy, bo mama i Olivia stwierdziły, że ona sama będzie wiedzieć, co tam chce mieć. Chciała szukać pracy, ale na razie nie była na siłach tego robić, zresztą na razie miała oszczędności, ale nie chciała ich tracić do zera.
         Mijały dni i Paddy dobrze odnalazł się w nowym miejscu. Na razie nie zaznał całkowitego spokoju, ale był na dobrej drodze. Myślał czasem o Amy i o tym jak sobie radzi, ale wiedział, że dobrze zrobił. Tęsknił za nią, ale starał się skupiać na nowym życiu. Odnaleźć w sobie spokój.
       Cieszyła się, bo znalazła pracę tłumacza, mimo, że była nauczycielką. Tak na razie było lepiej dla niej, bo nadal nie czuła się na siłach, aby wyjść do ludzi. Będzie kiedyś uczyć powtarzała sobie, ale na razie praca w domu była lepsza niż wyjście na zewnątrz. Pomagała Olivii, bo niedługo miała urodzić. Więc chodziła z nią do sklepów i kompletowały wyprawkę. Czasem szła z nią nawet do lekarza, jak Mike nie mógł. Dzięki Olivii i malutkiej Erin uśmiechała się coraz częściej. Oczywiście zastanawiała się co słychać u Paddy’ego, Kiry i Angelo. Nawet napisała do Kiry maila, że ma pracę i niedługo zostanie ciocią. Kira odpisała, że bardzo się cieszy i tęskni. Minęły wakacje, a Amy zamiast czuć się lepiej po tym wszystkim, czuła się źle. Olivii nie podobało się to, ale Amy powiedziała, że to dlatego, że źle sypia i mało je. Tak to było przekonywujące dla ich obu. Chociaż mama Amy uważała, że powinna wybrać się do lekarza.
       Czuł się dobrze, chociaż czasem leżąc w łóżku myślał o Amy. Miał nadzieję, że już jakoś sobie poradziła. Dni mu mijały szybko, miał je wypełnione od samego rana do wieczora.
        Olivia urodziła na początku października córeczkę, mała była cudowna i Amy nie mogła się na nią napatrzeć. Została poproszona o bycie chrzestną i oczywiście się zgodziła. A gdy wyszły ze szpitala, pomagała jej. Schudła, choć teraz jadła już więcej i lepiej spała. Po rozmowach z Olivią już lepiej sobie radziła z tęsknotą. W końcu po namowach mamy poszła do lekarza i doznała szoku. Była w ciąży i to był już czwarty miesiąc. Miała urodzić w marcu. Od razu wiedziała, kiedy to się wydarzyło. To ich ostatnie wspólne chwile zaowocowały. Pojechała do Olivii. Rozmawiały o wszystkim, a Olivia zapytała, co ją gryzie.
·        Nic, nic Livia – zaprzeczyła szybko Amy.
·        Kochana widzę – powiedziała Livia – Nie chcesz mówić?
·        Chcę, ale nie wiem jak – zrobiła smutna minę.
·        Jesteś w ciąży? – zapytała jej przyjaciółka.
·        Tak – odparła cicho.
·        Amy, ale mimo wszystko to jest cudowna wiadomość! – wykrzyknęła uradowana.
·        Nie wiem co o tym sądzić. Olivia ja będę sama. Jak ja sobie poradzę?
·        Nie będziesz sama, masz nas, a może jak mu powiesz…
·        Nie Oli, nie powiem. On wybrał inną drogę, beze mnie. Teraz jakbym powiedziała to tak jakbym go zmuszała do wyjścia. To jest jego dziecko, ale on wybrał.
·        Amy!? – Olivia była zdziwiona – Kochana, ale to on jest ojcem. Dlaczego nie chcesz mu powiedzieć?
·        To nie tak Olivia, że nie chce, ale on teraz jest całkowicie niedostępny. I co powiem mu, a potem będzie tak jak on przewidywał, gdyby teraz został. Moglibyśmy się znienawidzić. Byłby ze mną dla dziecka i nie bylibyśmy szczęśliwi. Mogłoby tak być, a tak to zostawił mi po sobie coś cudownego.
·        Ale kiedyś mu powiesz? – zapytała.
·        Pewnie kiedyś nadejdzie ten moment.
·        A kiedy urodzisz? Wiesz już? I czy to syn czy córka? – zasypała ją pytaniami.
·        Termin mam na marzec. To już czwarty miesiąc, a jeśli chodzi o płeć, na razie nie chciałam wiedzieć.
·        O matko! Czwarty? Faktycznie. Amy, a cieszysz się?
·        Cieszę się, bo go kocham. Odchodziłam jak go kochałam, a on mnie.
·        Hm, noooo.. nie da się ukryć – zaśmiała się Olivia.
·        No cóż – zarumieniła się Amy – No tak, to przed jego wyjazdem. Samo wyszło, ale oboje chcieliśmy bliskości.
·        Ale przecież brałaś tabletki – kombinowała dalej Olivia.
·       To fakt, ale zachorowałam i kilka dni nie brałam, a potem jakoś tak samo wyszło, że w sumie przestałam, bo nie były mi potrzebne. No w każdym razie tak myślałam.
·        No tak, nie spodziewałaś się, że będziecie jeszcze…
·        Tak, tego się nie spodziewałam, a potem jak byliśmy … w łóżku..
·        Nazwij to, a nie się wstydzisz i to kogo, mnie? – zaśmiała się Livia.
·        No tak, kochaliśmy się, a że od lat brałam tabletki, to chyba żadne z nas nie pomyślało o zabezpieczeniu. Powiedz mi jak ja mam to powiedzieć reszcie.
·       Rodzice na pewno nic złego nie powiedzą. Martwili się, a przecież wiedzą mniej więcej co się stało. Pomogą, Mike’a zostaw mi, a Nat na pewno pomoże. Oni naprawdę bardzo to przeżyli jak się dowiedzieli, że się rozstajecie.
·  Wiem, a teraz to nie wiem czy to będzie takie proste, bo sama przyznasz, że to skomplikowana sytuacja.
·       No tak, to fakt, ale to nie oznacza, że nie pomogą, że będą potępiać. Sama zobaczysz, a do tego Erin będzie już duża na tyle, że jej ubranka będą w sam raz. Znalazłaś tę pracę, pracujesz w domu, więc idealnie, prawda?
·        Dziękuje za wsparcie.
·        No przecież wiesz, że kocham Cię i zawsze będę Cię wspierać.

Z pracy wrócił Mike, więc Amy poszła do domu. Chciała porozmawiać z mamą, a potem z resztą rodziny. Olivia dała jej tyle pozytywnej energii i wiary w to, że wszystko się poukłada, że zaczęła patrzeć pozytywnie w przyszłość. 

15 komentarzy:

  1. Dedykacja dla Oli i za przyjaźń :)
    Czasem niewiele trzeba słów, a siła przyjaźni jest tak wielka, że potrafi nas ponieść, unieść i nie da nam spaść :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ty chcesz, żebym znowu ryczała na You? I to nie przez część, a komentarz? <3

      Usuń
    2. I przyjaźń dalej trwa...

      Usuń
    3. Ta rozmowa przyjaciółek jest taka prawdziwa...

      Usuń
    4. Czasem niewiele potrzeba mówić bo przyjaciółka wie

      Usuń
  2. Och, już tak daleko jesteśmy od ich rozstania... Wakacje minęły. Olivia urodziła. I ta ich rozmowa coś mi przypomina, haha! Takie ciągnięcie za język i to "kogo się wstydzisz? mnie?". Jednak brakuje mi tu bardzo przemyśleń Amy jak się dowiedziała o ciąży. Mało, mało! Nie wiemy, jak zareagowała poza doznaniem szoku, no i jak się okazało, że przez 4 miesiące się nie skapnęła? Bo kobiecie powinna się lampka zapalić, że nie ma okresu. Komentarzem chciałaś mnie popłakać, ale dzisiaj byłam już twarda. Teraz czekają nas osobne części Amy i Paddyego, co u nich, jak sobie radzą. A! I wyjaśnienie Amy, czemu mu nie chce powiedzieć - bingo! No idealne! Ach, ten moj kom taki nieskładny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz trochę będzie przeniesień w czasie, w końcu mam osiem lat do opowiedzenia :) czasem będziemy sie na chwilę zatrzymywać a czasem, szybko przechodzic dalej :)
      co do ciąży, zastanawiałam się kto pierwszy poruszy ten temat... bedzie wyjaśnienie, więc nic nie dopisze...
      a co Amy mysli tez się dowiemy, dopiero się dowiedziała... jest troche w szoku, cztery miesiące płakała, teraz musi się zebrać w sobie...

      Usuń
    2. Tak, ale mimo wszystko taka pierwsza reakcja jest ważna i myślałam, że będzie opisana. Ale cierpliwie poczekam :D

      Usuń
  3. Pięknie....no to Paddy zostawił jej piękny prezent.Amy na pewno da rade,ma wspaniałą rodzinę,która na pewno jej pomoże .Tez bym nie powiedziała na jej miejscu ...Może kogoś pozna?na pewno nie teraz ale za jakiś czas??ciekawe...czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prezent dostała i to jaki :)
      wszystko się okaże... z czasem i kolejnymi rozdziałami...

      Usuń
  4. W końcu nadrobiłam wszystkie zaległości po urlopie. Co ja mogę napisać? Jedynbie tyle, że znowu się wzruszyłam i część bardzo emocjonująca. Bardzo fajnie i lekko radzisz sobie z przeskokami w czasie, ja bym tak nie potrafiła a u Ciebie te skoki są fenomenalne! Riri dobrze napisała, Paddy zostawił Amy piękny prezent!!!!! Oh i ah, prolog coraz bliżej. Super Aniu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och dziękuje za komplement, staram się tak przeskoczyć w czasie, by za dużo nie stracić, a czytelnik żeby miał możliwość "zobaczyć" te wszystkie lata, bo jednak mamy osiem lat(prawie) do prologu...
      Chciałam pokazać i to co sę dzieje u Amy(to chyba jednak przede wszystkim) i u Paddy'ego, ale u niego jest dużo mniej z czasem będzie się zwiększał limit jego myśli/słów itd. :)
      także czekają nas teraz rozdziały z przeskokami w czasie

      Usuń
  5. No i jest ciąża 4 miesiąc... Olivia naładowała ją pozytywną energią ale jednak boję się, że rodzice Amy nie przyjmą tej wiadomości zbyt przychylnie.

    OdpowiedzUsuń