środa, 3 września 2014

Rozdział 44

     Minęło kilka dni i pozbierała się po Colin’ie. Chociaż zrozumiała wiele. Rozmawiała nawet z Olivią o tym, co powiedział i zrobił. Olivia powiedziała, że Amy, powinna się więcej z nim nie spotykać. Oczywiście powiedziała, co sądzi o tym, że dawno jej mówiła, aby dała sobie spokój, bo to się nie uda. A teraz Amy bała się go i miała nadzieję, że będzie się trzymał od niej z daleka. Niepotrzebnie tak długo się z nim spotykała i robiła mu nadzieję. Rozumiała to bardzo dobrze. Popełniła błąd, który mógł ją wiele kosztować. Zraniła Colin’a, a przecież tego nie chciała. Zastanawiała się czy w Galway jest bezpieczna czy Colin da jej spokój. Może powinna Nathan’owi o tym powiedzieć. Zastanawiała się nad jednym czy Colin nie miał racji mówiąc, że może zbyt dużo sobie podświadomie wyobrażała. Paddy’ego nie było i nie wiedziała czy wyszedł czy nie. Minęło więcej niż sześć lat, więc może tam został, a może wyszedł, ma kogoś i jest szczęśliwy z inną kobietą, życzyła mu tego, by zaznał szczęścia. Nie skontaktował się z nią, a ona miała wyrzuty sumienia. Myślała o tym wszystkim, co się działo i po raz pierwszy od ponad siedmiu lat stwierdziła, że chyba czas umówić się z Kirą. Chyba czas powiedzieć o Molly. Jej córka i Paddy zasługują na to, aby się poznać.
       Cieszył się, że poleci do Irlandii. Tam zawsze czuł się dobrze i chciał ponownie tam być, po tylu latach. Miał już zarezerwowany bilet i odliczał dni. Wszyscy kazali mu pozdrowić Amy jak się z nią spotka. Przypadkowo odnalazł wśród swoich rzeczy, które nadal składował u Joey’a ich wspólne zdjęcia. Były również jej zdjęcia, które zrobił na jakieś wycieczce. Przypomniał sobie, kiedy je jej robił, była wtedy taka szczęśliwa. Zastanawiał się czy teraz jest szczęśliwa. Chciał to wiedzieć, więc czuł, że musi się z nią spotkać. Czuł się winny, bo przecież ją kochał, a jednak ją zostawił. Ona była do końca, która by tak zrobiła jak Amy? To była miłość, prawdziwa, mocna miłość, a on tak łatwo to wszystko zostawił. Teraz to rozumiał i było mu przykro. Amy miała zostać jego żoną, ale nią nie została i miała prawo do tego, aby ją jeszcze raz za wszystko przeprosił. Prosto w oczy. Jego dziewczyna nie rozumiała tego, że wyjeżdżał bez niej. W sumie się nie dziwił, że tak to odbiera, ale nie składał jej żadnych deklaracji, więc uważał, że chociaż może to wyglądać dziwnie, to musiał się zobaczyć z Amy. Chociaż czuł, że Vera tego nie zrozumie i widział jej zazdrość o Amy. Rozmawiał z nią o tym i tłumaczył, ale niestety ona tego nie rozumiała. Czuł się z tym źle, bo nie tak chciał załatwić sprawę. Wiedział jednak, że nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli nie zobaczy czy u Amy wszystko w porządku. Musiał to wiedzieć. Męczyła go ta sytuacja, choć wiedział, że minęło wiele lat.
     Zabrała Molly na weekend do Dublina. Mała lubiła tam jeździć, bo tam spędziła pierwsze lata swojego życia, tam się czuła bezpiecznie. Od incydentu z głupim pytaniem Colin’a, pytała Amy o swojego tatę i oglądała ich wspólne zdjęcia. Teraz już ją to interesowało, a Amy tym bardziej stwierdziła, że to czas na to, aby skontaktować się z Kirą. Bała się tego i nie wiedziała, co zrobić. Więc czekała, sama nie wiedziała, na co, chyba na odwagę. Mama, Olivia i Nat doradzali jej, aby to zrobiła. Molly potrzebowała poznać rodzinę swojego taty i jego samego. Miała swojego ukochanego wujka, który zastępował jej tatę, ale widać było, że jest smutna jak Erin mówiła ‘tato’ do Mike’a. Ona też tak chciała. To chyba przekonało Amy o konieczności skontaktowania się z jego rodziną.
     Był w Galway. Było tu cudownie jak kiedyś. Trochę pochodził po mieście i dopadły go wspomnienia. Był nawet na tym samym targu, co kiedyś z Amy, tu właśnie kupił jej pierścionek. Po tylu latach właśnie sobie to przypomniał. Ciekawe czy go nadal ma, zastanawiał się. Pewnie nie, bo i po co, szybko sobie odpowiedział. Pewnie już sobie ułożyła życie, ale mimo to chciał się z nią spotkać, chociaż po to, aby się o tym przekonać. Codziennie chodził na plażę. Uwielbiał to, spacerował, myślał, odpoczywał. W sumie zbierał siły, bo nie wiedział, co go spotka w Dublinie. Stwierdził, że musi tam dotrzeć przed urodzinami Mike’a, bo potem będzie tam impreza, jak co roku. No chyba, że już nie robi, minęło tyle lat, że to mogło się zmienić.
       Pojechała nad morze z Molly i Fioną. Piesek uwielbiał bawić się na plaży albo wchodzić do wody. Potem uciekała przed falami, a Molly miała ogromną zabawę. Rzucała patyki, zbierała muszelki, które znosiła Amy. Mała i Fiona przynajmniej się wybiegają, pomyślała Amy. Uwielbiała na nie patrzeć, robiła im zdjęcia i zastanawiała się, co napisać Kirze.
    Był nad morzem i szedł sobie przy plaży. Zobaczył dziewczynkę z psem. Widać było, że mała bardzo dobrze się bawi, rozglądał się i zobaczył w dość dużej odległości kobietę, która akurat robiła im zdjęcia. Był coraz bliżej i aż się zaśmiał, bo przypomniał sobie pewną rozmowę z Amy. Czemu tu ciągle o niej myślał czy to miejsce musi mu tak ją przypominać, zastanawiał się. Piękny pies, pomyślał, patrząc na tego młodego setera irlandzkiego. Fiona, tak kiedyś do Amy powiedział o takim psie, jak ze Shreka, bo ruda. A dziewczynka wyglądała na szczęśliwą, biegała, śmiała się, rzucała patyk pieskowi. Tak powinny wyglądać szczęśliwe dzieci. Zobaczył, że piesek wbiegł do wody, a potem podbiegł prosto na niego i otrzepał się. A on był cały mokry. Nawet nie był zły, raczej zaskoczony i rozbawiony. Roześmiał się. Usłyszał głos kobiety, jakoś tak znajomy, który krzyknął ‘Fiona nie!’. Popatrzył na nią i aż zamarł, to była Amy. Popatrzył na tę dziewczynkę, która miała zmartwioną minę. ‘O Boże! Pomyślał – Ona wygląda jak ja.”
        Patrzyła na swoją siedmioletnią córeczkę, taką radosną, uśmiechniętą i pełną życia. Przyszło jej do głowy, że jej ojciec też powinien ją oglądać właśnie taką, ale niestety nie było mu to dane. Tak zdecydowali, ale czy to była dobra decyzja dla Molly? Coraz częściej dopadały ją wątpliwości czy powinna pozwolić mu odejść. Chociaż w głębi duszy wiedziała, że tak, bo nie byliby ze sobą szczęśliwi. On wybrał, to, co wybrał, a ona go kochała i musiała pozwolić mu odejść. Chociaż śnił się jej po nocach i bardzo za nim tęskniła od tylu lat. Molly była cudowną dziewczynką, którą kochała bardzo, była wszystkim, co pozostało jej po nim. Tak się zamyśliła, że nie zauważyła, że Molly rzuciła patyk do wody, a jej wierna sunia weszła tam, całe szczęście, że zaraz wyszła, ale otrzepała się prosto na jakiegoś mężczyznę, który akurat przechodził obok i właśnie podziwiał pięknego rudowłosego setera irlandzkiego, czyli Fionę. Zdążyła tylko krzyknąć:
  • Fiona nie! - ale było już za późno, Fiona była szybsza niż głos jej pani. Amy, czym prędzej biegła na ratunek zmokniętemu mężczyźnie. Fiona, która była nauczona bronić swojej małej pani, właśnie szczekała wniebogłosy. Molly, bowiem przyszła do swojego pieska i znalazła się blisko obcego mężczyzny.
  • Bardzo pana przepraszam – powiedziała Amy dość głośno, aby przekrzyczeć psa – Fiona cicho! – pokazała jej komendę i nagle zapadła cisza.
  • Mamusiu, Fiona nie chciała, ale ja jej wrzuciłam patyk do wody – powiedziała mała.
  • Kochanie wiesz, że nie wolno wrzucać patyków do wody, bo jest zimna – delikatnie zganiła małą.
  • Tak wiem – odpowiedziała Molly i uśmiechnęła się do nich wesoło, po czym pogłaskała pieska za uchem.
  • Jeszcze raz bardzo pana przepraszam - zwróciła się do mężczyzny, który nie powiedział ani słowa. W tym momencie zwróciła uwagę na niego i popatrzyła.
Przez głowę przebiegały jej tysiące myśli, tysiące pytań.
O Boże – pomyślała – to on! Co on tu robi? – popatrzyła na niego i zobaczyła w jego oczach milion pytań. Nie widzieli się osiem długich lat, a ona nadal miała go w sercu, ale jak mogła nie mieć skoro wychowywała najcenniejszą osobę, jaką jej pozostawił…
  • W samochodzie mam ręcznik, więc tam zapraszam - powiedziała, bo był cały mokry, a wiał zimny wiatr. Mała już biegła przodem, a za nią nieodłączny pies. – Chodź, bo zmarzniesz.
Osiem długich lat bez niego, w samotności, bez wiadomości, ale tak zdecydowali, kiedy go ostatni raz widziała. Nie wiedział o ciąży, nie powiedziała mu, bo wiedziała, że nie byliby szczęśliwi, zbyt dużo wydarzyło się wtedy.
Podeszli do samochodu i podała mu ręcznik, by mógł, choć trochę wytrzeć się z wody morskiej. Miał mokrą kurtkę i spodnie. Widziała, że przygląda się jej i małej. Nie miała wątpliwości, że wiedział, kim jest mała. Było to widać, po niej miała tylko kolor oczu, no i może sylwetkę, ale była bardzo podobna do niego. W końcu się odezwał, ale nie do niej, tylko do dziecka.
  • Twój piesek lubi się bawić patykiem, co? - uśmiechnął się do dziecka - Powiesz mi jak masz na imię, Ty i twój piesek? – zapytał spokojnym głosem.
  • Ona wabi się Fiona, a ja mam na imię Molly. A Ty? – zapytała odważnie.
  • Molly skarbie, nie mówi się do dorosłych na Ty, przecież o tym wiesz, prawda? – zapytała jej mama, choć wiedziała, że jej córeczka była bardzo odważna, właśnie tę cechę miała po swoim tacie.
  • Nie szkodzi – powiedział – Piękne masz imię – uśmiechnął się do Molly, a Amy popatrzyła na niego i stwierdziła, że bardzo się zmienił fizycznie, a także jego zachowanie było inne niż kiedyś.
  • Przyjechałeś tu samochodem? Jeśli nie, to zawiozę Cię do hotelu czy gdzieś gdzie chcesz – powiedziała uprzejmie do niego. Nic nie odpowiedział, dopiero jak wymieniła jego imię zareagował.
  • Przyszedłem tu na spacer, mieszkam w hotelu, tu niedaleko – zauważyła, że uśmiechnął się lekko, gdy usłyszał swoje imię, które wypowiedziała i wreszcie na nią spojrzał.
Zaprosiła go gestem do samochodu, sama otworzyła bagażnik swojego kombi, by Fiona mogła się tam ulokować, a potem pomogła córce dobrze zapiąć pasy. Usiadł z przodu.
  • Gdzie Cię zawieźć? - zapytała.
  • Do hotelu „Park House Hotel”. Wiesz gdzie to jest? - zapytał.
  • Tak wiem – odpowiedziała.

Nic więcej nie powiedziała, była w szoku, że znowu go widzi po tylu latach.

26 komentarzy:

  1. O Jezusie! Wiedziałam, że to już niedługo, wiedziałam... Ach! Spotkali się! Wreszcie się spotkali! Ania, w takim momencie znowu urwane? I znowu nic nie wiem? Nie dziwne, że Vera nie rozumie, w sumie ja też byłabym zazdrosna. Amy trochę się boi Colina, myśli o tym, aby Molly poznała ojca. No i bach! poznała! Tzn. jeszcze nie wie, że to ojciec. Ale mała jest mała, mogła nie skojarzyć, bo przecież zdjęcia taty zna. Ja to chyba nie wytrzymam do niedzieli, Boże Drogi! No nie wytrzymam! Ale świetna część! Widzimy rozkminy Amy i rozkminy Paddyego. Nawet nie wiem, co napisać, no nie wiem, co napisać, ochłonąć trza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to dziś ten dzień. Mamy prolog!
      chciałam właśnie tak połączyć żeby było widać, co sądzi Paddy i zeby było widać kiedy do niego doszło, że ta kobieta to Amy, a Molly on zobaczył i od razu wiedział... jest w szoku, no w sumie obydwoje są w szoku. AMy chciał napisać do Kiry i tu nagle 'bach' i się to spotkali...
      No niestety do niedzieli trzeba czekać :)

      Usuń
  2. OMFG!!!!!!!!!!!!! Nie jestem w stanie nic więcej napisać, oprócz: ja pierdole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry za przekleństwo, ale rozhuśtała mnie emocjonalnie ta część, na nią czekałam, genialna, genialna, genialna!!!!

      Usuń
    2. Olusha, ja też nie wiem, co mogę napisać. Pocisnę na grupie jak ochłonę. Nareszcie! I nie wiem, co dalej, no co dalej?

      Usuń
    3. Wszystko ok, rozumiem emocje i słowa z tym związane, dla mnie to wręcz jest cudowne, bo wiem, ze wywołało to emocje... a chyba o to chodziło
      Doszłyśmy do prologu, ach... jak mi teraz już dobrze...

      Usuń
    4. Nie no mistrzunio!!! Kurde a musisz w niedziele dopiero??? Nie możesz wcześniej, taki wyjątek z okazji na prolog? :D

      Usuń
    5. no to jesteś trzecia z tą petycją :) jesli chodzi o kolejny rozdział, pomysle nad tym, może nie dzis, ale czwartek moze piatek jak Ola sie podzieli czasem :) pomysle hehe

      Usuń
  3. Aniu....nie doczekam do niedzieli.....w takim momencie zakończyć .... Proszę chociaż w czwartek..... No to mamy prolog. Genialnie to Aniu wymyśliłaś..... Przepiękna historia.....Niech go nie wiezie do hotelu.....tylko do domku....tam jest jego miejsce. Przy córeczce 😊 Aniu jeszcze raz serdecznie proszę o przyspieszenie następnej części......umrę z ciekawości 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałam zakonczyć, dalej byście mi zawału dostały, a tak to już wiecie, ze się w końcu spotkali :)
      czy go odwiezie do hotelu... hm... :)
      tak odwiezie przecież Fiona tonę wody na niego wylała :)

      Usuń
  4. No jeszcze niewiem co napisać ! Chce wiecej i wiecej i wiecej ! Wrzuć wcześniej rozdział plis !!!pieknie !!! Co teraz bedzie ??:) czekam !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też nie wiem co napisać, cieszę się ze się podoba :)

      Usuń
  5. Ania chyba nie masz wyjścia!!! Musisz zrobić wyjątek jak wszyscy tak proszą!!! :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi, mam wybór mogę sie nie zgodzić, ale pomysle, tyle moge obiecać :)

      Usuń
  6. Ania lud cię prosi :) :) widzisz jak kochamy Twoje opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem w szoku, bo nie spodziewałam się takiej reakcji
      bardziej liczyłam ze będziecie pisac 'ooo prolog' a tu cos takiego, szok :)

      Usuń
  7. Ja to chyba nawet dzisiaj bym nie chciała. Muszę ochłonąć, myślę, że każda z nas musi. Ale jutro... Hmm... Może ja też się przyłączę do petycji, co? Lud prosi, lud pragnie, lud wzywa autorkę do nagięcia planu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Ty Brutusie? hehe :)
      pomyśle, może nagnę plan, ach...

      Usuń
  8. Aaaaaaaale jaja! W końcu! Nareszcie ! Super! Genialne spotkanie! Od razu zajarzył, że to jego córka! Zobaczył podobieństwo! Mega!!
    I fo teraz!? Co zrobią? Paddy ma dziewczynę...ale nie ma takiego wagonika, którego nie dałoby się odczepić 3:-) Czy Paddy dalej kocha ją na tyle mocno, by się z nią zejść? Czy córka to wystarczający powód? Mam nadzieję, że dalej ich miłość jest tak silną, jak siedem lat temu <3
    Dzięki Aniu, sprawiłaś mi ogromną radość ! I też podpisuje się pod petycją o szybszym dodaniu części ! Nie wytrzymam do niedzieli....bohaterzy chyba też nie 3:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ale mi dzis miło :):) ach...
      petycja przeszła, jutro będzie kolejny rozdział :)
      odpowiedzi na te pytania będą w kolejnych rozdziałach, tak sądzę...

      Usuń
  9. Super, super, super!!! Na taki rozdział czekałam! Ach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Spotkali się, po 8 długich latach, jestem taka szczęśliwa. To spotkanie bylo takie, takie pełne wspomnień, będzie dużo żalu łez, wkurzy się o to, że nie powiedziała mu o dziecku. No to prolog wita. Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy, ale wierzę w to, że Paddy będzie chciał utrzymywać z małą kontakt nawet jeśli nie będzie razem z Amy. Chociaż ta miłość w nich obu nie zgasła.. Może da się coś jeszcze uratować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach...cieszę się, że jesteś tu i witam po prologu :)

      Usuń
  11. Jej ale tu emocji
    Prolog....

    OdpowiedzUsuń