środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 38

Poszła spacerkiem do domu. Mama zawołała ją na obiad, bo mimo że Amy miała u siebie kuchnię, to jednak mama teraz dbała o nią.
  • Mamo... - powiedziała Amy – Musze Ci coś powiedzieć.
  • Kochanie ja chyba nawet wiem co, który to miesiąc?
  • Wiesz? A ja się dziś dowiedziałam. Już czwarty, a urodzę w marcu.
  • Kochanie wiem, bo znam moją córeczkę. Dlatego dbam tak o Ciebie, czekałam, aż sama mi powiesz. Musisz teraz zadbać o siebie i o dziecko. Wszystko się ułoży, nawet Cię nie będę pytać czy mu powiesz, bo przecież znam Waszą historię. Dasz sobie radę, a my Ci pomożemy. Dziecko to skarb.
  • Dziękuję Ci mamo. Ale wiesz co jak ja mogłam nie zauważyć? No jak?
  • Kochanie byłaś smutna, mało jadłaś, płakałaś i pewnie dlatego nie zauważyłaś co się dzieje.
  • Widziałam, że nie mam okresu, ale myślałam, że to dlatego, że odstawiłam tabletki. Ach… Powinnam zauważyć.
  • Dobrze, że wszystko jest w porządku. Nie martw się już. Amy jesteśmy z Tobą.
Amy nie wiedziała co powiedzieć i przytuliła się mocno do mamy i rozpłakała tym razem ze szczęścia. Nie spodziewała się, ale faktycznie mama znała całą historię, bo jej opowiedziała i na pewno rozumiała o wiele więcej niż się zdawało. Gdy do kuchni przyszli tata Amy i Nat, nie wiedzieli o co chodzi, ale mama im powiedziała, bo widziała ile Amy to kosztuje. Tata nic nie powiedział, a Nat rzucił się do siostry, złapał i okręcił dookoła. Był zachwycony i stwierdził, że pomoże jej z szykowaniem pokoju, bo tego jednego nawet nie wykańczał i teraz jest w sam raz dla malucha. Potem złapał Amy za rękę i pociągnął na górę, a tam roztaczał wizję i zachęcał ją do wyrażenia własnej opinii. Dzień za dniem mijał, a ona coraz częściej się uśmiechała na myśl o dziecku. Cieszyła się bardzo, że będzie mamą. To było cudowne uczucie i to ją trzymało. Już nie płakała. To było bardzo ważne dla niej, że ją tak bardzo wspierali.
Paddy był już tu tyle miesięcy i przyzwyczaił się do tego rytmu. Dużo się modlił i wracał do siebie. Czasem zastanawiał się co słychać u Amy. Wiedział, że zawsze będzie dla niego ważna, ale teraz odnajdywał w sobie spokój ducha. Mimo to tęsknił wciąż za nią, za jej uśmiechem. Odnajdywał wreszcie siebie. Nikt go nie nagabywał, nie musiał udzielać wywiadów, choć muzyki mu brakowało. Jeszcze do muzyki wrócę, przekonywał sam siebie.
Mike nie był zły na siostrę, ale na Paddy’ego już tak, rozmawiał o tym z Nat’em.
  • Zrozum stary, szedł do zakonu, ale jeszcze sypiali. Co to za facet do cholery! Nie wiedział jakie mogą być konsekwencje? - pytał wkurzony Mike.
  • Stary, sam tego nie robił, więc daj spokój. Ona nie potrzebuje teraz wyrzutów i tak ma tysiące spraw na głowie.
  • Wiem o tym. Nie zamierzam jej tym obarczać, ale jest mi jej żal. Wiem co to znaczy mieć dziecko, bo je mam. A nas jest dwoje.
  • Ja jestem. Ja jej pomogę i damy radę. Wiem, że jestem tylko wujkiem, ale to moja mała siostra i teraz mnie potrzebuje, jak nigdy wcześniej.
  • Wiem Nat. Ja jak będę mógł to też pomogę. Jest mi jej po prostu żal i do tego nie chce mu powiedzieć.
  • A jak to ma zrobić? Mike on zdecydował o rozstaniu, poszedł do zakonu i co ma jechać teraz do Francji i błagać go, aby wrócił do niej?
  • No nie, tak nie powinno to wyglądać.
  • No właśnie, więc nie ma co gdybać. Teraz jest najważniejsza Amy i ta mała istotka, która się urodzi. Będzie dobrze.
  • Pewnie, że będzie dobrze. Amy jest silną kobietą, wróci do równowagi i teraz nie będzie myśleć tylko o nim, sobie, ale o dziecku.
  • Pewnie, że tak. Ja w to nigdy nie wątpiłem. Jak będzie wiadomo czy to chłopak czy dziewczynka to pokój przygotuje.
  • Pomogę Ci.
Amy wiedziała, że wszyscy chcą jej pomóc, więc sama uwierzyła w to, że da sobie radę. Myślała o Paddy’m dość często, bo teraz tym bardziej nie była w stanie o nim zapomnieć. Miała urodzić jego dziecko, więc ciężko by było zapomnieć o jego ojcu. Wiedziała, że zawsze będzie o nim pamiętać i to się nie zmieni. Miała tylko nadzieję, że ból stanie się mniejszy, a ona będzie potrafiła żyć dalej. Teraz nosiła w sobie dziecko, jego dziecko i to o nim myślała najbardziej. Nie wiedziała o tym, że jest w ciąży przez cztery miesiące. Była już spokojniejsza. A ona czuła już ruchy maleństwa, mówiła do niego. I ogólnie już częściej się uśmiechała. Myślała pozytywnie patrząc w przyszłość. Zastanawiała się kto to będzie – chłopczyk czy dziewczynka, ale nie chciała wiedzieć. Dowie się za parę miesięcy. Mama miała rację, pomyślała, dziecko to skarb. Myślała nad imieniem i miała już wybrane. Syn by się nazywał Patrick, a córeczka Molly, bo Paddy’emu podobało się to imię. Zastanawiała się, co powinna zrobić. Znała prawo irlandzkie, a nie chciała zrobić krzywdy ani Paddy’emu ani swojemu dziecku. Musiała coś wymyślić, chciała porozmawiać z adwokatem, aby się dowiedzieć co powinna zrobić, ale żadnego nie znała. Któregoś dnia przeglądała swój portfel i znalazła wizytówkę Anette Fox, którą poznała w marcu, a przecież ona mówiła, że jest od prawa rodzinnego. Ucieszyła się, bo jednak ta sprawa nie dawała jej spokoju. Zadzwoniła do Anette i umówiła się na początku grudnia.
Dużo rozmyślała jak bardzo jej się życie zmieniło. Najpierw rozstanie z Paddy’m, teraz okazuje się, że pozostawił jej coś najcudowniejszego na świecie czyli dziecko. Żal jej było, że on nie będzie wiedział, ale zdawała sobie sprawę, że by wyszedł i chciał być z nimi, a nie był gotowy. Wybrał zakon, nie ją i wiedziała, że teraz to nie był dobry czas na to, aby dowiedział się, że będzie ojcem. Może kiedyś będzie miał pretensje, a może nigdy nie będzie miał okazji, aby się dowiedzieć. Teraz musiała skupić się na swoim dziecku. Już nie płakała teraz szła do przodu.
Nat, Mike i jej tata przygotowali pokój dla dziecka.Nathan ‘oszalał’ na punkcie maluszka. Gdy pokój był gotowy kupił mebelki do pokoju i czytał wszystkie książki jakie wpadły mu w ręce, albo dyskutował z Mike’m o dzieciach. Amy z Olivią miały z nich ubaw. Wózka nie kupowała, bo jak stwierdziła Olivia, po co skoro jest, a Erin do tego czasu będzie miała kilka miesięcy i wtedy czas będzie na kolejny wózek. Ubranka już się ‘zbierały’. Myślała o Paddy’m, ale wiedziała, że musi sobie układać życie bez niego. Tylko na razie było to ciężkie do zrozumienia, ale wierzyła, że wszystko się poukłada. Nie wiedziała co będzie za kilka lat, ale chciała, aby jej dziecko miało kiedyś szansę poznać swojego tatę, a jeśli Paddy by chciał to i on powinien mieć szansę, aby poznać swoje dziecko. Dlatego stwierdziła, że wizyta u prawnika będzie dobrym rozwiązaniem, by się dowiedzieć, co może w tej trudnej jednak sprawie postanowić. Teraz myślała już na spokojnie o swoim życiu, chciała je poukładać. Dla siebie i dla swojego dziecka. Nie była z tym sama, miała rodziców, braci i Olivię. Wspierali ją, a to było bardzo ważne, wiec chciała, aby wszystko się ułożyło. Dni mijały szybko. Trochę się zmieniła jej figura, było już widać brzuch, ale nie było to dziwne dla niej, bo w końcu czas mijał.
Paddy miał swoje życie i coraz lepiej się tu czuł. Myślał o swoim życiu, rodzinie i Amy. Miał nadzieję, że wszystko u nich w porządku. Wiedział z listów, że rodzeństwo sobie świetnie radzi, a o Amy nie mieli wiadomości. Zniknęła i tylko raz napisała do Kiry. Może to lepiej zastanawiał się i pomyślał, że faktycznie tak będzie lepiej dla wszystkich.

7 komentarzy:

  1. Nie ma to jak mama, one wiedza od razu, widza takie rzeczy, znaja swoje dzieci. Podoba mi się postawa Nat'a, duzo tez wiemy z rozmowy jego z Mike'm, tez wyjasnia. No i niedlugo Anette Fox bedzie miala robote. Dobrze,ze Amy się cieszy,ze mysli pozytywnie o dziecku, w sumie,to Molly pomoze jej się pozbierac po tym rozstaniu z Paddym. Ma dla kogo zyc i o kogo dbac i martwic się. A to,ze uwaza,ze w przyszlosci Paddy bedzie mogl poznac dziecko,to jest slodkie!

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie, ze mamy wiedzą i widzą wszystko :) czekała aż sama Amy się dowie i powie... Nat to najlepszy starszy brat i przyszły wujek :)
    Anette niech się szykuje do roboty :)
    Amy cieszy się oczywiście, moze jest troche wystraszona tym, że będzie sama, ale wie że musi się pozbierać... kocha go, więc chce jak najlepiej dla niego i dla dziecka. Jakby nie patrzeć rozstali się w przyjaźni...

    P.S. jak to jest, że 27 osób czytało i tylko jedna Oleńka zostawiła komentarz:)
    P.S.2 Dziękuje Olu!! :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero teraz przeczytałam :)pięknie , lubię czytac o Amy .Mama zawsze wie najlepiej , super ze Amy ma wsparcie i dobra poradę prawna :) Padzik chyba wreszcie dochodzi do siebie , potrzebował sue wyciszyć , mysli o Amy ... Gdyby wiedział :) super ... Czekam na nAstepny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze mu chwilę to zajmie, ale pewnie dojdzie do siebie...

      Usuń
  4. Ecie ecie, bobas się szykuje do przybycia na świat :DDD Zgadzam się z przedmówczyniami, że mama to skarb, który wie wszystko najlepiej!!! Uwielbiam Amy, i rozumiem jej decyzje, że Paddyemu nic nie powiedziała. Przyjdzie na to czas :) Brawo brawo czekam na kolejną część!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie 'mała' nadchodzi... to fajnie, że ja rozumiesz, nie może mu powiedzieć, bo jak stwierdził Nat - ma jechac do Francji i co prosić aby wyszedł? on tak zdecydował, kiedyś ktos powiedział kochac to czasem nie byc razem...
      a kolejna część juz w niedzielę :)

      Usuń
  5. Jednak moje obawy się nie sprawdziły. Zaskoczyła mnie reakcja rodziców Amy. Bracia wściekli ale mimo wszystko rzucają wszystko by jej pomóc. Grunt to mieć oparcie w rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń