poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 34

Paddy poszedł do sypialni, bo usłyszał, że skończyła rozmawiać z Nat’em. Spała. Popatrzył na nią, wyglądała tak delikatnie jak spała. Przykrył ją i spakował te rzeczy, które wyciągnęła z szafy. Chociaż tyle mógł dla niej zrobić. Przyjechała Patricia z jedzeniem, bo dziś pakował kuchnie. Kupiła nawet plastikowe sztućce. Przez tydzień chyba wytrzymają na plastikach. Byleby teraz Amy doszła do siebie, bo jednak choroba ją wyczerpała. Martwił się o nią i o Kirę, która teraz jak donosił Angelo odsypiała te kilka nocy, kiedy czuwała przy Amy. Siadł na łóżku i patrzył na nią, chciał zapamiętać jak wygląda. Mimo, że uważał, że dobrze robi odchodząc, to również musiał uporać się z tą decyzją. Jego decyzją. Cieszył się jednym, że rozstają się w taki sposób. Spokojnie. Chyba gorzej by było jakby były awantury, krzyki, ale w sumie to w nie Amy stylu. Dobrze, że tu była. Cieszył się, że jej bracia po nią przyjadą i będą z nią. Na pewno przyda jej się to, że nie będzie sama. Miała rację, traciła nie tylko jego, ale również Kirę z którą się zaprzyjaźniła. Miał nadzieję, że za jakiś czas odezwie się do Kiry i będą utrzymywać kontakt. A on… będzie się za to modlił. Nie wiedział jak to wszystko będzie wyglądało, co będzie za kilka lat czy zostanie w zakonie czy tylko będzie tam studiować. Poszedł dalej sprzątać kuchnię, bo za godzinę przyjedzie Joey zabrać kilka kartonów. Był zmęczony tym wszystkim, a do tego martwił się o Amy. Nie wyglądała dobrze. Poszedł ją obudzić żeby coś zjadła.
  • Amy – powiedział i delikatnie dotknął jej czoła, nie miała gorączki – Amy, obudź się. Musisz coś zjeść.
  • Nie chcę – powiedziała cicho – Chcę spać.
  • Wiem, ale trzeba coś zjeść.
  • Nie jestem głodna.
  • Proszę Cię, musisz coś zjeść.
  • Paddy… nie chcę – wiedziała, że powinna, ale nie miała ochoty – Tylko pić.
  • Naleję Ci, ale proszę Cię chociaż zupę. Patricia przywiozła.
Nie zdążyła odpowiedzieć, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Paddy poszedł otworzyć. Był to Joey. Słyszała po głosie, a za chwilę zjawił się w sypialni.
  • Dzień dobry Amy – uśmiechnął się do niej – Słyszałem, że nie chcesz jeść. Ale maleńka trzeba jeść. Chora byłaś, a jedzenie regeneruje. Ja tam lubię jeść.
  • Wiem, ale jakoś nie mam ochoty.
  • No, no. Nie kapryś – zaśmiał się – Wstawaj szybciutko i chodź coś zjeść. Paddy już nalewa, a my za kartony się bierzemy i do auta.
Uśmiechnął się i wyszedł. W jego oczach zobaczyła, że jest smutny, ale bardzo chciał ją pocieszyć. Widziała, że on też przeżywa całą tą sytuację, a jednak próbował żartować. Dlatego wstała i poszła do kuchni, siadła przy stole i zaczęła jeść. Zmęczyło ją to, ale dała radę. Widziała przez okno jak pakują do samochodu rzeczy i Joey odjechał. Paddy przyszedł i nalał sobie wody.
  • A Ty jadłeś? – nie potrafiła tak od razu się nim nie interesować.
  • Nie, ale chyba zjem.
Popatrzył na nią i miał ochotę się do niej przytulić, tak po prostu, ale bał się jak ona to przyjmie, więc nic nie zrobił. Zapytał czy jej pomóc, bo widział, że nie ma siły.
  • Nie, nie trzeba. Poradzę sobie – odpowiedziała cicho.
  • Amy – zaczął łagodnie – Nie musisz teraz radzić sobie sama, ja tu nadal jestem i chętnie Ci pomogę.
  • Dobra – odpowiedziała zrezygnowanym tonem.
Po objedzie poszli do sypialni, bo tam były jej i jego rzeczy, nie wszystkie stąd zabrał. Wyciągnęła z szafy ubrania i położyła na łóżku. Popatrzyła na niego i poprosiła o spakowanie ich. Tak jak on zostawiła sobie tylko kilka, może kilkanaście na przebranie. Pakowała swoje notatki, skrypty i pamiątki. Zabierała je wszystkie. Paddy pakował jej ubrania do walizki, zawsze robił to lepiej, więc wiedziała, że będzie dobrze. Minęły dwie godziny w ciszy. Amy myślała o tym, że chętnie by poleżała, a najlepiej w ramionach Paddy’ego. Popatrzyła na niego i doszło do niej, że to ich ostatnie chwile razem. Potem nic nie będzie takie samo. Wytarła łzę, która poleciała jej po policzku. Spakowała kilka ostatnich rzeczy i usiadła. Miała dość na dziś. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a za chwilę pojawił się Angelo, który zobaczył bladość Amy i wysiłek malujący się na jej twarzy, nie wytrzymał i opieprzył Paddy’ego. Za chwilę się uspokoił i stwierdził, że przyszedł na chwilę dowiedzieć się jak się czuje. Ale prosił, aby Amy jednak nie przemęczała się, bo na pewno jest słaba. Gdy tylko wyszedł, Amy poszła do łazienki, a Paddy stwierdził, że wraca do sypialni. Miał dość spania na kanapie. Zmienił więc pościel, a gdy wróciła on poszedł. Położyła się i myślała o nich. O tym kiedy Paddy się załamał. Niby wszystko było dobrze, ale jemu chyba już to nie wystarczało, może to ona nie zauważyła, że ma problemy. Sama już nic nie rozumiała ani nie wiedziała. Leżała z zamkniętymi oczami i zamyśliła się. Położył się koło niej, tak zdecydowanie tak, pomyślał. Tu jest wygodnie, miło i jest Amy, uśmiechnął się i położył jeszcze bliżej. Miał w końcu okazję popatrzeć na nią, znowu się złapał na tym, że chce patrzeć na nią. Zastanowił się nad tym i stwierdził, że przecież ją nadal kocha, więc to naturalne. Dotknął delikatnie opuszkami palców jej ramienia, a potem pocałował ją w ramie. Ułożył się wygodnie i zasnął. Miłe to było, pomyślała, zastanowiła się nad tym zachowaniem Paddy’ego. Kiedyś by nie odpuścił, już by ją rozbierał, całował, a od tego incydentu z Joanne, on nigdy nie próbował jej dotknąć. Dopiero teraz, a tego się nie spodziewała. Zasnęła spokojna, mimo wszystko. Obudziła się w Paddy’ego ramionach i było jej dobrze. I przyszło jej do głowy, że to ostatnie takie chwile. Popłynęły jej łzy, a on właśnie wtedy się obudził i delikatnie pocałował w policzek, gładząc ją po policzku. To było miłe, chciał ją pocieszyć. Wstała po chwili i poszła do łazienki, a potem udała się do kuchni. Przyszykowała śniadanie. Pomyślała, że prawie nic nie zostało w kuchni, ale był zapas plastikowych kubeczków, talerzyków, ale Paddy nie zapomniał, o dwóch normalnych kubkach, które kupili w Irlandii, one zostały. Stwierdziła, że je zabierze i jak mu powiedziała o tym, to aż się uśmiechnął i kiwnął głową na tak.
  • Paddy…- zawahała się, ale widziała, że słucha, więc dokończyła – Jak to teraz będzie z Tobą?
  • Teraz przez 18 miesięcy będę w nowicjacie, jest to czas dla mnie, by poznać życie zakonne, by potwierdzić to czy chcę tam zostać czy mam otwarty umysł na Boga.
  • Rozumiem, więc będziesz…
  • Tak, wiem co masz na myśli. To tylko czas dla mnie bym się otworzył na Boga.
  • Tak myślałam, a dalej to już wiesz? – zapytała.
  • Nie, nie wiem co dalej. Teraz trudno o tym decydować, teraz idę tam, a potem nie wiem.
  • No tak – przytaknęła – Paddy… myślisz, że gdyby nie to co ona zrobiła, bylibyśmy razem czy prędzej czy później…
  • Amy – popatrzył na nią zaskoczony – Myślałem nad tym i wydaje mi się, że przez to co się wszystko działo, w sposób w jaki Cię traktowałem, wszystko co robiłem, w końcu okazało by się, że któreś z nas jest wypalone. Źle Cię traktowałem, mimo, że kochałem. Chyba nie bylibyśmy szczęśliwy, a teraz mimo, że się rozstajemy, napędza mnie Twoja miłość.
  • Tak właśnie myślałam, że by się nie udało. Tak masz rację, nie bylibyśmy szczęśliwi. Już nie i to nie chodzi o Joanne, tylko o wszystkie sprawy. Co nie zmienia faktu, że jej nienawidzę.
  • Domyślam się, ale nie myśl o tym. Nie warto, zachowaj lepiej w pamięci coś dobrego.
  • Tak właśnie zamierzam, a Ty mam nadzieję będziesz w końcu szczęśliwy. Obiecaj mi to, że odnajdziesz siebie i będziesz szczęśliwy.
  • Postaram się, a Ty… też bądź szczęśliwa.
Kiwnęła głową i odwróciła się patrząc w okno. Łzy stanęły jej w oczach, ale cieszyła się, że odbyli tę rozmowę, bo była pomocna i oczyszczająca, mimo całego bólu związanego z rozstaniem. 

13 komentarzy:

  1. No proszę, nawet Joey próbował pomóc Amy. Ładnie z jego strony. A Paddy dalej egoista, jeszcze się przy niej położył. Moim zdaniem powinien jej jeszcze powiedzieć, że ją kocha i mam nadzieję, że to zrobi. A rozmowa, potrzebna i oczyszczająca, faktycznie. Ale tak się teraz smutno czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to był Joey :) miły jest nie? :)
      jest egoistą, ale z drugiej strony jest facetem, a to jego ostatnie chwile z kobietą, którą mimo wszystko kocha...

      Usuń
    2. To prawda, że kocha i to pokazuje i jego myśli też to pokazują. Ja nie chcę tego rozdziału, gdy już sobie powiedzą "żegnaj" i każde pojedzie w swoją stronę. Teraz jest jeszcze tak, że są razem, ech...

      Usuń
  2. Wcale nie jest egoistą, ma tylko depresję po tych wszystkich przeżyciach.....podjął taką a nie inną decyzję.....to Jego wybór. On też cierpi. Chciał się na Amy napatrzeć.....jakby na zapas. Smutne to całe pakowanie, pożegnanie, ostatnie wspólne spanie......ostatnie rozmowy.....ufff.....niech już jedzie do tego klasztoru....bo łez mi braknie.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz Anetko rację, chce się na nią napatrzeć, ale oboje już cierpią, bo jak piszesz ostatnie chwile razem...
      coś mi długo wyszło, chyba bardzo nie chciałam ich rozstać i wyszło kilka rozdziałów i teraz brakuje łez...

      Usuń
  3. A ja po tym rozdziale zaczynam go rozumieć. Czasami, aby zrobić krok do przodu, trzeba najpierw zrobić dwa kroki w tył. Może jego zachowanie wydaje się egoistyczne, ale w obecnym stanie ducha nie mógł zrobić inaczej. Zostając przy niej, wbrew sobie, unieszczęśliwiłby ich oboje. Mam tylko nadzieję, że gdy się spotkają po latach, mądrzejsi o doswiadczenia, okaze się, że miłość wcale się nie wypaliła i będą w stanie zbudować swoją relację na nowych fundamentach i dać szczęśliwy dom swojej córce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda cofnął się , aby pójść w przód...

      Usuń
  4. OOO matko!!! Jak ją pocałował w to ramię to już myślałam, że ją bzyknie na pożegnanie!!!! A tu tylko buzi :( Ja też tutaj Paddyego rozumiem i zgadzam się z tym co napisała Jesień, że czasami aby zrobić krok do przodu trzeba zrobić dwa w tył! Zbyt dużo rzeczy w jego życiu było, zbyt "lekko" się prowadził zanim poznał Amy, zbyt dużo zazdrości w nim było, i ta cała Joanne, która przelała czarę goryczy (I hate bitch) Ja mam nadzieję, że On wyjdzie z klasztoru oczyszczony, odmieniony i tam w końcu sam sobie wybaczy!!! Potem spotka Amy i swoją córeczke i będą żyli długo i szczęśliwie!!! O!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) pocałował bo miał na to ochotę...
      masz rację we wszystkim co piszesz, za dużo działo się wcześniej w jego życiu, za łatwo mu było i zbyt duzo presji...

      Usuń
  5. Smutno ... Z jednej strony mam żal do Padzika , ze kończy Ich związek ... Z drugiej to by sie teraz nie udało . Tylko szkoda mi Amy ...mam wrażenie , ze wniosła do tego związku wiecej , wiecej rozumiała , miała większa cierpliwość ..a teraz musi sie pogodzić z Jego decyzja ...jak juz pisałam czasem kochać to umieć nie być razem ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojjj biedna dziewczyna, tak zmanipulowana przez faceta... gorzej być nie mogło

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam cichą nadzieję że nastąpi zwrot akcji. Dużo nerwów mnie to kosztuje.

    OdpowiedzUsuń