Gdy
zjedli śniadanie, Paddy poprosił ją do salonu.
- Amy chciałem porozmawiać…- powiedział cicho.
- Wiem, mów.
- To trudna rozmowa – powiedział patrząc jej w oczy – Może zacznę od tego gdzie byłem, bo na pewno chcesz wiedzieć.
- Oczywiście, że chce.
- Byłem we Francji, pod Paryżem. Eeee w zakonie. Dużo rozmyślałem nad wszystkim.
- Ale lepiej się czujesz? – zapytała – Odstresowałeś się, przemyślałeś wszystko?
- Nie Amy – powiedział cicho – Nadal nie poradziłem sobie z tą sytuacją. Nie potrafię i nie rozumiem tego, co się stało. Chcę tam wrócić.
- Gdzie? - zapytała zaskoczona.
- No do Francji. Będę studiować.
- Paddy! Powoli, ale co i jak?? Dlaczego? W zakonie?
- Chcę studiować filozofie i teologię – popatrzył na jej zaskoczoną minę – Amy… tak będzie lepiej.
- Lepiej? – zapytała zaskoczona – Dla kogo będzie lepiej?
- Dla Ciebie, dla mnie, dla wszystkich – odparł cicho.
- Chcesz odejść od swojego życia? – zapytała – Już nie mówię, że ode mnie, bo … to jest wytłumaczalne, ale dlaczego chcesz przekreślić swoje życie?
- Nie, to nie tak.
- A jak Paddy? Jak? – poleciały jej łzy, nic nie rozumiała.
- Nie zasługuje na Ciebie. Zdradziłem Cię. Teraz sam sobie nie potrafię poradzić. Nic nie rozumiem.
- Paddy! To nie była zdrada. To ona zrobiła coś złego, nie Ty. Rozmawialiśmy parę godzin wcześniej, wiem co mówiłaś i jak. Od samego początku ufałam Ci i wiedziałam, że nie ma w tym Twojej winy.
- Mimo wszystko czuje się z tym źle i nie potrafię sobie poradzić. Tu chodzi o mnie, o Ciebie i o John’a. Amy…. To jest trudne, wiem, ale tak będzie lepiej.
- Nie karz się za to, że ona jest… taka. To ona to zrobiła, a nie Ty. Nie było w tym Twojej winy.
- Nie potrafię Amy. Nie zasługuje na to, co mam. Już dawno miałem problem ze swoją sławą, fankami i tym cholernym show biznesem. Zdjęcia, autografy męczy mnie to.
- Wiem, rozmawialiśmy o tym, ale dlaczego chcesz iść do zakonu? To nie jest wyjście.
- Jest, tam będę mieć spokój. Będę mieć czas na rozmyślanie o wszystkim, o życiu – popatrzył na jej smutną buzię – Amy, ale nie myśl sobie, że przestałem Cię kochać, bo to niemożliwe. Ja po prostu wiem, że nie zasługuję na Ciebie.
- Pozwól, że ja będę decydować, kto na mnie zasługuje, a kto nie.
- Amy jest mi ciężko i bardzo trudno to robić, ale muszę. Muszę zwrócić Ci wolność.
- Ale kto powiedział, że masz to zrobić Paddy. Nie chcę! – nie potrafiła powstrzymać łez, które lały się strumieniami z jej oczu.
Nie
dała rady z nim więcej rozmawiać i poszła do łazienki opanować
się. Czuła co się stanie i nie myliła się. Znała go dobrze. To
koniec, właśnie przekreślał ich wspólne życie, ich wspólne
lata i miłość. Nie mogła powstrzymać łez, ale nie chciała, aby
je widział. Było mu ciężko i mimo, że uważał, że robi dobrze,
ona tak tego nie odczuwała. Pukał do drzwi i wołał po imieniu.
Słyszała w jego głosie żal.
Kochał
ją, tak kochał i dlatego musiał odejść. Musiał pozwolić jej
żyć, z nim już nie będzie szczęśliwa, czuł to i wiedział o
tym. Dał jej czas, słyszał jej urywany oddech i wiedział, że
płacze. W końcu wyszła.
- Amy… - powiedział cicho i przytulił do siebie – Amy… przepraszam. Wiem, że sprawiam Ci ból, ale kiedyś zrozumiesz, że tak musiało być.
- Będzie dobrze, bez Ciebie? – zapytała trzęsącym się głosem – Nie będzie.
- Amy to jest konieczne – próbował jej tłumaczyć – Tak powinno być. Dasz radę, jesteś silną kobietą.
- Nie… nie jestem. Zawsze walczyłam dla nas, a teraz przekreślasz wszystko, co nas łączyło.
- Nie, to nie tak – odpowiedział smutno – Proszę Cię nie płacz.
- Przepraszam, wiem, że nie powinnam, ale nie potrafię się opanować.
- Ułożysz sobie życie. Dasz radę, musi być dobrze. Proszę Cię zrozum mnie.
- Zawsze się staram zrozumieć Twoje zdanie. A Ty zrozumiałeś moje…
- Tak. Przemyślałem wszystko, tak będzie lepiej dla Ciebie. Ja sobie nie potrafię poradzić z sobą. To nie chodzi tylko o tę sprawę, ona tylko zaważyła na tym wszystkim.
- Paddy… ja nie jestem zła na Ciebie o to co się stało.
- Wiem, ale jak ja mogę Ci teraz pomóc przez to przejść. To trudne. Ja już z tym żyje od tygodnia, a Ty dowiedziałaś się właśnie teraz. Wiem, że jest Ci przykro, ale tak będzie lepiej… Ta sprawa… przepraszam.
- Paddy, ale to nie była Twoja wina. Ona to zaplanowała, chciała, aby nam się nie udało – westchnęła – I dopięła swego.
- Nie mów tak. Ułożysz sobie życie.
- Myślisz, że to będzie takie proste? – popatrzyła mu w oczy – Co?! Mam zastąpić Ciebie innym? – widziała w jego oczach tę sama zazdrość jak zawsze.
- Nie mogę Ci zabronić, bo sam zwracam Ci wolność. Mi też nie jest łatwo.
- To po co to robisz? – zapytała.
- Bo nie potrafię teraz inaczej. Proszę Cię wybacz mi.
- Wtedy nie byłam zła na Ciebie. Teraz jestem, bo… bo zabierasz mi wszystko.
- Nie, to nie tak. Te lata z Tobą były piękne i doceniam wszystko co kiedykolwiek dla mnie zrobiłaś. Zostanie to w moim sercu, ale teraz nie mogę być z Tobą. Teraz muszę posklejać się, bo czuję się niekompletny. Proszę Cię nie bądź zła na mnie.
- Daj mi czas, na razie nie potrafię inaczej o tym myśleć. Na razie jest to dla mnie trudne. Pozwól mi się wypłakać i zrozumieć.
- Rozumiem to, ale Amy masz przecież swoją rodzinę, przyjaciół i moją również.
- Nie Paddy, zabrałeś mi nie tylko siebie, ale również Kirę… Angelo, dzieciaki i wszystkich innych.
- Przecież możesz się z nimi widywać.
- Nie, nie mogę, bo wtedy nigdy nie odejdę jak byś tego sobie życzył, zawsze będę rozdarta i nie będę potrafiła żyć bez Ciebie. Muszę odejść w całości.
- Ale jeszcze nie teraz, prawda? – popatrzył na nią – Wiem, że to egoistyczne, ale zostań ze mną. Sam sobie nie poradzę. Oni nie wiedzą, a Ty byłaś pierwsza.
- Zostanę. Przepraszam pójdę na spacer.
- Dobrze, skoro musisz.
Poszła
przed siebie. Nie mogła poradzić sobie z tym wszystkim co
usłyszała. To było za trudne. Kochała go i teraz mimo wszystko
chciała go wspierać do końca, aż nie wyjedzie. Był taki
zagubiony, tak bardzo potrzebował wsparcia, tylko, że nie od niej.
Już jej nie chciał, nie potrzebował jej, nie chciał jej!
Przechodziła, koło domu Kiry i Gabriel ją wypatrzył i zawołał
‘ciocia’. Musiała się zatrzymać. Przyszedł Angelo, a ona
patrzyła na niego i nawet łzy obeschły.
- Angelo, on wrócił. Idź do niego.
- Amy… kiedy? – popatrzył na nią - Co się stało?
Nie
odpowiedziała, tylko pokiwała głową na ‘nie’ i ruszyła przed
siebie. Nie chciała i nie była w stanie rozmawiać z Angelo. Tak
jak powiedziała Paddy’emu straciła i jego i jego rodzinę. Jeśli
by nadal spotykała się z nimi, byłoby jej o wiele trudniej, a ona
tak nie chciała. Skoro rozstali się, zniknie i postara sobie ułożyć
życie na nowo, bez niego.
Poryczałam się jak wściekła. Łzy leciały mi ciurkiem po twarzy. Że też człowiek tak się zżywa z tymi bohaterami, nooo! Aniu, pięknie napisana rozmowa, emocje po prostu z niej buchają. Tak bardzo mi żal Amy i Paddy'ego.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że zmusiłam do płaczu :(
Usuńdziękuje za miłe słowa, starałam się wszystko opowiedzieć w tej rozmowie i płakałam razem z Amy...
kurde, czytam po latach... zatraciła sie moja pamięć i nie pamiętałam tak do końca co i jak...
Usuńgłupia ja ryczę, ja autorka- wariatka :) ech...
Oszalałaś???? Popłakałam się w pracy :( Nie jestem w stanie nic więcej napisać, oprócz tego, że to smutne i mi smutno!!!!!!!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że zmusiłam do płaczu :(
Usuńjest to sutne i dla mnie :(
nie chciałam aby był zbiorowy płacz...
Piękna część! ALe ja go nie potrafię zrozumieć. Kolejny raz Pad okazuje się chrzanionym egoistą :(
OdpowiedzUsuńJesień
jest egoistą i sam o tym wie...
Usuńale on sobie nie wyobraża zostac teraz bez niej, to ciężkie czasy dla niego... tylko, że to on podjął tę decyzję, więc jej jej kilka razy trudniej niż jemu...
Ja też go nie potrafię zrozumieć.... w tym opowiadaniu przeszedł ze skrajności w skrajność... podejrzewam, że w realu było podobnie. Strasznie mi żal Amy... nie wyobrażam sobie jej bólu... chyba bym skakała z okna na jej miejscu.... Na zmianę ryczę raz z rozpaczy nad losem Amy a raz ze złości na Paddy'ego.... Czekam co będzie dalej....Aniu jesteś mistrzem....
OdpowiedzUsuńach... to możliwe, że tak było w rzeczywistości...
Usuńjest jej ciężko, ale musi sobie dać radę, nie ma wyboru :( musi sobie na nowo poukładać życie- on wie gdzie idzie i co będzie robił, ona nie. Na razie wie tylko tyle, że zostaje z nim do końca :(
Jestem załamana , popłakałam sie ... Jak zawsze podziwiam Amy ...i jestem zła na Paddiego .Staram sie zrozumieć jego decyzje , w tym momencie swojego życia chce , potrzebuje zmian , potrzebuje zostawić wszystko za sobą daleko ... Rozumiem , ze ma dość sławy ale ... Amy ? Zadecydował za Nia , najgorsze jest wiedzieć za innych co bedzie lepsze ... Amy to wspaniała , silna kobieta i da dobie radę nie bardzo ma wyjście ...tak odebrał jej wszystko .Podziekowal, przeprosił i odszedł ... Kocham Twoje opowiadanie ! I zgadzam sie jest mistrzowskie !
OdpowiedzUsuńach
UsuńCiebie też przepraszam, że płakałaś...
dziekuje dziekuje :):) za słowa uznania
to dla mnie ważne...
Ja też uwielbiam to opowiadanie. To jest tak, że patrzy się też na bohaterów. W każdym fan fic'u Paddy jest inaczej pokazywany, w każdym jest inna bohaterka. Amy jest spokojną dziewczyną i bardzo, bardzo wytrwałą i wyrozumiałą - moje przeciwieństwo, ale myślę, że mogłabym się z nią zakumplować. Byłabym taką Olivią :)
Usuńczesem chyba jednak az bardzo jest wyrozumiała...
UsuńOlivia, jak wiadomo ma swój pierwowzór...
Tak sobie mysle , gdyby teraz Paddy został ... Chyba by Im sie nie udało ,potrzebuje przerwy ..szkoda tylko ze chce zamknąć sie w zakonie ...
OdpowiedzUsuńto fakt Riri teraz by się nie udało...a zakon, hm tak postanowił
UsuńTak się zastanowiłąm, oni faktycznie nie byliby teraz szczęśliwi, za dużo się wydarzyło uPaddy'ego w głowie i jeśli Amy dalej by dała radę, to on już nie.
Usuńto prawda, on już nie...
UsuńMatko, jak strasznie dawno meni tu nie było... Ale może na temat, uprzedzam, że może być długo. Wszyscy piszę, że Paddy jest egoistę, że podjął decyzję za kogoś... i poniekąd jest w tym wiele prawdy. Ale chyba go rozumiem... może to kwestia takich, a nie innych życiowych doświadczeń, ale czasem lepiej jest odejść, niż zatruwać komuś życie... Owszem na początku jest ból, lęk, że się nie da, że się nie potrafi bez tego kogoś funkcjonować, że brakuje oddechu ale czasem lepsze jest to, niż kogoś po czasie znienawidzić... a tak mogłoby się to skończyć. Owszem decyzja Pada, może i jest trochę pochopna, ale on widzi, że sobie nie radzi, widzi, że nie potrafi już spojrzeć w oczy kobiecie którą kocha, to jest tylko moment, kiedy ona będzie miała do niego o to żal. Zacznie się wymiana, czyja to wina, i z miłości, okaże się że wyszła nienawiść... Więc czasem lepiej jest przynajmniej na jakiś czas się rozstać, ułożyć swoje życie na nowo, i z tym nowym ciałem wejść ponownie, bo miłość wtedy co najwyżej przyblaknie i będzie ją można jeszcze jakoś przywrócić do życia... Ale to taka moja prywatna opinia. Aniu, ty wiesz, i ja też zawsze to powtarzam, że świetnie piszesz. Potrafisz tak ująć, uczucia, że człowiek albo się śmieje, albo płacze, tak jak to ma miejsce akurat teraz. Niby każdy wie, że prolog jest, ale nie da się minąć, że prowadzą do niego silne emocje, bo one są, są od początku. Ale i tak nie ma szans się do nich przyzwyczaić...Od początku mamy do czynienia ze związkiem, pełnym wzlotów i upadków, ale mimo wszystko szczęśliwym, i nagle dzieje się coś, co to kompletnie rozwala i nie da się nad tym po prostu przejść, jakby nigdy nic się nie stało... Tacy już jesteśmy, że przeżywamy coś, z czym jesteśmy na co dzień, a tak jest w tych opowiadaniach. Z tymi bohaterami poniekąd żyjemy, i teraz płaczemy razem z nimi, bez względu na to, czy to rozumiemy, czy też ich zachowania są dla nas kompletnie nielogiczne. Ale coby już tak strasznie nie przedłużać, dodam tylko, że to niesamowity, bardzo emocjonalny rozdział i bardzo, ale to bardzo, bardzo mi się podobał. Gratulację! Sprawiłaś, że miałam łzy w oczach, a to bardzo rzadko się zdarza, bo nawet na Paddym, na koncercie miałam łzy w oczach dopiero na 2 ostatnich piosenkach. Dziękuję za uwagę i życzę weny, kochana :*
OdpowiedzUsuńMarta :):) piekne podsumowanie...
Usuńtak lepeij jest odejść mimo wzajemnej miłości i w tym przypadku tak będzie lepiej, mimo wszystko...
ja też ogólnie nie płaczę, na koncertach tylko Kira i Angelo sprawili, że płakałam, a teraz od kilku rozdziałów, te co znacie i tych co nie znacie płacze na okrągło, nie wiedziałam, ze można się tak mocno do swoich bohaterów przywiązać, chronic ich i pomagac jak tylko mogę...
dzięki Martuś :):)
Przepraszam Aniu, że mnie jakiś czas z Tobą nie było..ale po woli wracam i nadrabiam.
OdpowiedzUsuńWzruszająca część...ale wspaniała zarazem. Emocje totalne. Paddyemu należy się "chwila dla samego siebie". Może niekoniecznie musiałby być to zakon..ale sam wybrał...niestety. Współczuję Amy....nie chciałabym na jej miejscu zostać sama...na nie wiadomo jak długi czas ;( Widać, że strasznie go kocha....ta rozłąka może wcale nie wyjśc im na dobre...ale gdyby z nią zostrał, to mogłoby byc jeszcze gorze..Paddy by się kompletnie rozsypał. Rozumiem jego decyzję....częściowo ;)
Betsy, nie ma sprawy :)) każdy czyta jesli chce i moze :)
UsuńEmocje są i na razie takowe będą... Niestety Paddy tak wybrał i nic na to Amy nie może poradzić,.. może pozwolic mu odejść... ale niestety rozłąka bedzie o czym wiemy, jest to trudne dla nich obojga...
Paddy egoista! masakra, koniec wsparcia dla niego. Tak nie można myśleć tylko o sobie. Jestem zła na niego
OdpowiedzUsuńkochana będzie dobrze...
UsuńJak to jest napisane... majstersztyk!
OdpowiedzUsuńCo ja sobie wtedy myślałam... Ale tu emocji
OdpowiedzUsuńZnowu płacze, masakra jakaś! Za każdym razem jak czytam
OdpowiedzUsuńKtóry to już raz?
Milionowy 😀😃😄😁
UsuńA teraz milion pierwszy 😉
OdpowiedzUsuń