czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 26



Była bardzo szczęśliwa, nawet nie wyobrażała sobie, że można być aż tak. Niestety urlop się skończył i musieli opuścić swoją samotnię i pojechali do Dublina. Tam było wesoło i jak co roku impreza. Amy powiedziała Olivii o tych zaręczynach i pokazała pierścionek, który powiesiła na łańcuszku. Livia bardzo się cieszyła i również jej powiedziała, że mają niespodziankę dla rodziny, bo jest w ciąży. Miała urodzić w listopadzie. Paddy, który usłyszał nowinę oczywiście pogratulował przyszłym rodzicom. Tylko bracia Amy i Livia wiedzieli o tym, że Amy z Paddy'm, mieli własne zaręczyny. Oczywiście pomagali przygotować imprezę urodzinową Mike'a, każde na swój sposób. Dziewczyny nie mogły się nagadać, tyle się zmieniało w ich życiu. Amy opowiedziała swojej przyjaciółce jak wyszło z tym pierścionkiem.
·         To musiało być bardzo spontaniczne – stwierdziła Livia.
·         I takie było, chodziliśmy między tymi stoiskami i oglądaliśmy te wszystkie pamiątki, a Paddy kupił ten pierścionek. Potem jak sobie rozmawialiśmy zapytał czy zostanę jego żoną.
·         To miłe, po tym co się działo niedawno, że tak się wściekał na wszystko, nie spodziewałam się tego – stwierdziła Olivia.
·         Ja również, było tak beznadziejnie, że myślałam, że to będzie koniec – odpowiedziała Amy – Ale jak widać jemu bardziej zależy niż to pokazywał po sobie.
·         Dokładnie, teraz widać, że bardzo. Bardzo się zmienił.
·         To prawda Olivia. Bardzo, czasem i mnie to zaskakuje, że aż tak. Nawet z Kirą o tym rozmawiałam.
·         Szkoda, że mieszkasz tam i nie widujemy się tak często jakbyśmy chciały – powiedziała Olivia – Ale najważniejsze, że wszystko się układa.
·         To prawda, bardzo rzadko się widujemy, ale chyba nie jest tak źle, co? - zapytała Amy.
·         No niby nie, ale teraz szczególnie fajnie byłoby mieć Cię koło siebie – odpowiedziała Livia.
·         Wiem, ale obiecuje, że będę często przyjeżdżać.
·         To super. 
Amy popatrzyła na przyjaciółkę i uśmiechnęła się do niej. Zawsze mogła na nią liczyć, a Olivia na nią, to była przyjaźń. Bardzo lubiła Kirę, ale Livia była najważniejsza. Spędzili kolejne dwa dni z jej rodziną i było bardzo miło, ale potem musieli wracać do Kolonii.
Paddy został w domu, bo dowiedział się od Angelo, że Johnny jest w studio i to nie sam. Pomógł Amy posprzątać mieszkanie, aż była zdziwiona. Potem kolejnego dnia zrobili wielkie zakupy i dopiero gdzieś po paru dniach pojechali do studia. Wszyscy byli zdziwieni, że Paddy był aż trzy tygodnie na urlopie i tyle wytrzymał. Zrobili przerwę, zamówili pizzę i rozmawiali.
·         Paddy, widzę, że wypoczęty jesteś – zagadał do niego Joey.
·         Tak to prawda. Przydały się te wakacje, z chęcią bym tam wrócił.
·         Ha ha chyba dobrze Wam tam było, co? - zapytał Jimmy.
·         Oj dobrze. Pewnie, że dobrze – odpowiedział z uśmiechem Paddy, który mu zaraz zamarł na buzi, bo do pokoju wszedł John z Joanne.
·         Czy coś się dla nas znajdzie do jedzenia? - zapytał John.
·         Tak, tutaj jest pizza – odparła Patricia i popatrzyła z niepokojem na Paddy'ego.
Amy widząc, że lekko się zdenerwował, podeszła do niego, przytuliła i szepnęła na ucho, że nie warto. Czuła, że po chwili jego mięśnie przestały być tak napięte i się rozluźnił. Przytulił ją do siebie i tak sobie stali, aż w końcu Maite ze śmiechem powiedziała.
·         Trzy tygodnie razem, a Wy nadal tacy stęsknieni?
·         Zawsze – odpowiedział Paddy – Zrozumiesz jak się zakochasz – powiedział śmiejąc się i mrugnął do niej okiem.
·         Zakochałam się – powiedziała cicho Maite.
·         Co? - było słychać kilka głosów rodzeństwa, aż wybuchnęli śmiechem.
·         Maite, mów szybko – powiedziała do niej Meike, dziewczyna Jima.
·         Ma na imię Flo – uśmiechnęła się Maite – I koniec przesłuchania, nic więcej nie powiem – zaśmiała się.
·         Och moja mała siostrzyczka się zakochała – powiedział z uśmiechem Paddy.
·         Oj, cicho Paddy – odpowiedziała mu Maite.
Już dawno tak wszyscy się nie śmiali wszyscy razem. Angelo patrzył na brata i Amy, widział, że te trzy tygodnie razem bardzo im się przydały. To było widać. Paddy był spokojniejszy i jakoś tak inaczej patrzył na Amy, a ona była pewniejsza siebie. Bardzo mu się to podobało. Popatrzył na rodzeństwo i ich partnerów, byli uśmiechnięci, ale mina mu zrzedła jak popatrzył na Joanne. Ona nie zauważyła, że Angelo jej się przygląda. Minę miała taką jakby coś kombinowała i patrzyła z politowaniem na Amy. Nie spodobało mu się to co widzi, pomyślał, że musi ostrzec brata i chyba czas pogadać z Johnem. Popatrzył na niego i zobaczył, że Johnny zobaczył to samo co on. Czyżby w końcu dowiedział się o tym  jaka jest Joanne? Przegadywali się przez chwilę, a Kira zawołała do siebie Amy i siadły sobie z boku i pogrążyły się w rozmowie. Amy opowiadała jej o Irlandii, gdzie byli, co widzieli. Kira nawet nie musiała pytać jak było, bo widziała po niej, że było cudownie. Opowiadała jej spokojnie o wszystkim, jak ktoś się odezwał.
·        Oooo, jaka wielka miłość – prawie z sykiem powiedziała Joanne – No kto by pomyślał, że ‘wielki’ Paddy Kelly zostanie usidlony przez taką jak Ty.
·        Odwal się – powiedziała Amy – To nie Twoja sprawa. Zajmij się swoimi sprawami.
·        Co Ty nie powiesz? I myślisz, że będzie Ci do końca życia wierny? Dobre sobie – zaśmiała się Joanne.
·        Nic Ci do tego, ok? Zajmij się własnym życiem i mężem – powiedziała już zdenerwowana Amy.
·        Co Ty nie powiesz? Będę się zajmować kim chce.
·        No na pewno nie moim Paddy’m – odpowiedziała jej Amy.
·        Założymy się, że jakbym kiwnęła tylko palcem, to bym go miała – powiedziała z uśmiechem Joanne.
·        Jesteś nienormalna – powiedziała jej Kira – Weź się ogarnij dziewczyno.
·        Co Ty nie powiesz? – zaśmiała się Joanne – Twojego bym nie ruszyła, bo jest za gruby.
·        Joanne? – powiedział nagle ostro John – Co Ty kurwa mówisz?
·        Och kochanie nic  - uśmiechnęła się do męża – Tak tu z dziewczynami rozmawiam sobie.
·        Tak? – powiedział z powątpieniem John – Tylko ja słyszałem co mówiłaś. Nie zbliżaj się do moich braci, ani do ich partnerek. Ja nie żartuje Joanne.
W pokoju zrobiła się cisza, bo Johnny powiedział to dość ostro i głośno. Wszyscy patrzyli na ich czwórkę z pytaniem w oczach. Amy z Kirą podeszły do nich i przytuliły się, każda do swojego. Amy powiedziała Paddy’emu, że w domu mu powie. Czuła, że Joanne nie żartowała, że jest niebezpieczna. Paddy może jej nie chciał, ale ona miała ogromną desperację w oczach. Widać było, że jej małżeństwo miało kryzys i chyba John wreszcie się postawił. Nikt już nie miał ochoty być w studio, więc rozjechali się do domów.

13 komentarzy:

  1. Ooo! Ale super, że była Livia i Mike, oooo! Amy pewnie będzie matką chrzestną bobasa :P Świetna rozmowa w studio, tak się fajnie czytało, taka sielanka i zakochana Maite, a na koniec ta &^*&(*&%^$#@#@!!$%%&$@# grrrr! Suka! Dobrze, że John w końcu zauważył, co i jak. Może przejrzy na oczy. Dobrze by było, boroczek jeden. Paddy odpoczął i od razu inny jest i tyle wytrzymał, hmm... no spróbowałby nie! Ależ ten mój komentarz chaotyczny dzisiaj! Sorry :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będzie chrzestną :) Paddy faktycznie jest inny, wypoczęty, szczęśliwy... a ona tzn. Joanne ach nawet autorka jej nie lubi, ale cóż zrobić, to John ja wybrał, nie autorka....

      Usuń
    2. Dziękuje:)no pięknie,moglabym tak czytać i czytać....Nareszcie John zareagował!Mam nadzieje,ze przejzal na oczy!Amy z Padem tacy zakochani,!!!!Sielanko trwaj !Są we wspaniałym momencie swojego związku,są pewni swoich uczuć,zaręczyny.Uważam,ze ich związek ma silne fundamenty,ciężko go budowali!To jak bardzo Paddy się zmienił,cierpliwość Amy świadczy o ich wielkim uczuciu!Brawo!

      Usuń
    3. Riri, mnie też się fajnie pisze i pisze....
      John i mnie zaskoczył, bo zareagował...
      A sielanka jest, bo oni naprawdę się kochają, masz rację ciężko na to oboje pracowali, nie ma dwóch zdań. Amy jest cierpliwa, ufa mu i bardzo go kocha...

      Usuń
  2. Ufffff..... ulżyło. Świetnie Aniu, fajnie się czyta gdy oni się tak kochają. Tylko nie mogę znieść zachowania tej.....no.... samicy psa..... Czuję teraz, że Padzik jednak nie straci pamięci..... To ta dziwka namiesza...wrrrr. Ale czekam cierpliwie co będzie dalej.....Aniu kochana..... Ty mój mistrzu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bałaś się, że będzie coś złego? i tak nie powiem...
      Rozbawiłaś mnie tą 'samicą psa' Ola od razu ją nazwała, ale Ty ujęłaś to w fajny sposób :)
      dziękuje Anetko za komplement, a ja piszę, piszę :)

      Usuń
    2. Bałam się Aniu...jednak wolę nie nie wiedzieć kiedy się schrzanił. Nie myślałam, że samica psa zrobi taką furorę. Haha

      Usuń
    3. samica zrobiła wielką furorę :)
      ok nie bedę ostrzegać, same zobaczycie, ja sama się boję...

      Usuń
  3. Matko Bosko Kochano!!! Jak mnie ta piz#$%^a Joanne wu%^&*wia!!! Jakbym była w pokoju z Amy i Kirą to by doszło do wielkiego nieporozumienia między moją nogą a dupskiem tej całej Joanne. No co za prymitywne babsko!!!!!! Grrrr...!!! Dobrze, że Johnny Bravo w końcu zauważył, że ta lafirynda tylko knuje!!! Jezusie, ale się zdenerwowałam! Mam tylko cichą nadzieję, że to nie Ona zamiesza między Paddym a Amy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanne zrobiła widzę furorę jako 'czarny charakter', ale tak to juz jest że taka osoba zawsze się musi znaleźć w życiu
      dobrze, że ta 'osoba' jest tylko wymyślona, nie ma pierwowzoru ani nie istnieje :)

      Usuń
    2. Dostałam głupawki, jak Olusha napisala o tym nieporozumieniu! No mega!

      Usuń
  4. Robi się ciekawieeeeeee...W końcu John przekonuje się, że jego żona to suka ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha
    Emocje wielkie, bo czarny charakter nadciąga....

    OdpowiedzUsuń