Była
bardzo szczęśliwa, nawet nie wyobrażała sobie, że można być aż tak. Niestety
urlop się skończył i musieli opuścić swoją samotnię i pojechali do Dublina. Tam
było wesoło i jak co roku impreza. Amy powiedziała Olivii o tych zaręczynach i
pokazała pierścionek, który powiesiła na łańcuszku. Livia bardzo się cieszyła i
również jej powiedziała, że mają niespodziankę dla rodziny, bo jest w ciąży.
Miała urodzić w listopadzie. Paddy, który usłyszał nowinę oczywiście
pogratulował przyszłym rodzicom. Tylko bracia Amy i Livia wiedzieli o tym, że
Amy z Paddy'm, mieli własne zaręczyny. Oczywiście pomagali przygotować imprezę
urodzinową Mike'a, każde na swój sposób. Dziewczyny nie mogły się nagadać, tyle
się zmieniało w ich życiu. Amy opowiedziała swojej przyjaciółce jak wyszło z
tym pierścionkiem.
·
To musiało być bardzo spontaniczne – stwierdziła
Livia.
·
I takie było, chodziliśmy między tymi stoiskami i
oglądaliśmy te wszystkie pamiątki, a Paddy kupił ten pierścionek. Potem jak
sobie rozmawialiśmy zapytał czy zostanę jego żoną.
·
To miłe, po tym co się działo niedawno, że tak się
wściekał na wszystko, nie spodziewałam się tego – stwierdziła Olivia.
·
Ja również, było tak beznadziejnie, że myślałam,
że to będzie koniec – odpowiedziała Amy – Ale jak widać jemu bardziej zależy niż
to pokazywał po sobie.
·
Dokładnie, teraz widać, że bardzo. Bardzo się
zmienił.
·
To prawda Olivia. Bardzo, czasem i mnie to
zaskakuje, że aż tak. Nawet z Kirą o tym rozmawiałam.
·
Szkoda, że mieszkasz tam i nie widujemy się tak
często jakbyśmy chciały – powiedziała Olivia – Ale najważniejsze, że wszystko
się układa.
·
To prawda, bardzo rzadko się widujemy, ale chyba
nie jest tak źle, co? - zapytała Amy.
·
No niby nie, ale teraz szczególnie fajnie byłoby
mieć Cię koło siebie – odpowiedziała Livia.
·
Wiem, ale obiecuje, że będę często przyjeżdżać.
·
To super.
Amy
popatrzyła na przyjaciółkę i uśmiechnęła się do niej. Zawsze mogła na nią
liczyć, a Olivia na nią, to była przyjaźń. Bardzo lubiła Kirę, ale Livia była
najważniejsza. Spędzili kolejne dwa dni z jej rodziną i było bardzo miło, ale
potem musieli wracać do Kolonii.
Paddy został w
domu, bo dowiedział się od Angelo, że Johnny jest w studio i to nie sam. Pomógł
Amy posprzątać mieszkanie, aż była zdziwiona. Potem kolejnego dnia zrobili
wielkie zakupy i dopiero gdzieś po paru dniach pojechali do studia. Wszyscy
byli zdziwieni, że Paddy był aż trzy tygodnie na urlopie i tyle wytrzymał.
Zrobili przerwę, zamówili pizzę i rozmawiali.
·
Paddy, widzę, że wypoczęty jesteś – zagadał do
niego Joey.
·
Tak to prawda. Przydały się te wakacje, z chęcią
bym tam wrócił.
·
Ha ha chyba dobrze Wam tam było, co? - zapytał
Jimmy.
·
Oj dobrze. Pewnie, że dobrze – odpowiedział z
uśmiechem Paddy, który mu zaraz zamarł na buzi, bo do pokoju wszedł John z
Joanne.
·
Czy coś się dla nas znajdzie do jedzenia? -
zapytał John.
·
Tak, tutaj jest pizza – odparła Patricia i
popatrzyła z niepokojem na Paddy'ego.
Amy
widząc, że lekko się zdenerwował, podeszła do niego, przytuliła i szepnęła na
ucho, że nie warto. Czuła, że po chwili jego mięśnie przestały być tak napięte
i się rozluźnił. Przytulił ją do siebie i tak sobie stali, aż w końcu Maite ze
śmiechem powiedziała.
·
Trzy tygodnie razem, a Wy nadal tacy stęsknieni?
·
Zawsze – odpowiedział Paddy – Zrozumiesz jak się
zakochasz – powiedział śmiejąc się i mrugnął do niej okiem.
·
Zakochałam się – powiedziała cicho Maite.
·
Co? - było słychać kilka głosów rodzeństwa, aż
wybuchnęli śmiechem.
·
Ma na imię Flo – uśmiechnęła się Maite – I koniec
przesłuchania, nic więcej nie powiem – zaśmiała się.
·
Och moja mała siostrzyczka się zakochała –
powiedział z uśmiechem Paddy.
·
Oj, cicho Paddy – odpowiedziała mu Maite.
Już dawno
tak wszyscy się nie śmiali wszyscy razem. Angelo patrzył na brata i Amy,
widział, że te trzy tygodnie razem bardzo im się przydały. To było widać. Paddy
był spokojniejszy i jakoś tak inaczej patrzył na Amy, a ona była pewniejsza
siebie. Bardzo mu się to podobało. Popatrzył na rodzeństwo i ich partnerów,
byli uśmiechnięci, ale mina mu zrzedła jak popatrzył na Joanne. Ona nie
zauważyła, że Angelo jej się przygląda. Minę miała taką jakby coś kombinowała i
patrzyła z politowaniem na Amy. Nie spodobało mu się to co widzi, pomyślał, że
musi ostrzec brata i chyba czas pogadać z Johnem. Popatrzył na niego i
zobaczył, że Johnny zobaczył to samo co on. Czyżby w końcu dowiedział się o
tym jaka jest Joanne? Przegadywali się
przez chwilę, a Kira zawołała do siebie Amy i siadły sobie z boku i pogrążyły
się w rozmowie. Amy opowiadała jej o Irlandii, gdzie byli, co widzieli. Kira
nawet nie musiała pytać jak było, bo widziała po niej, że było cudownie.
Opowiadała jej spokojnie o wszystkim, jak ktoś się odezwał.
·
Oooo,
jaka wielka miłość – prawie z sykiem powiedziała Joanne – No kto by pomyślał,
że ‘wielki’ Paddy Kelly zostanie usidlony przez taką jak Ty.
·
Odwal
się – powiedziała Amy – To nie Twoja sprawa. Zajmij się swoimi sprawami.
·
Co
Ty nie powiesz? I myślisz, że będzie Ci do końca życia wierny? Dobre sobie –
zaśmiała się Joanne.
·
Nic
Ci do tego, ok? Zajmij się własnym życiem i mężem – powiedziała już
zdenerwowana Amy.
·
Co
Ty nie powiesz? Będę się zajmować kim chce.
·
No
na pewno nie moim Paddy’m – odpowiedziała jej Amy.
·
Założymy
się, że jakbym kiwnęła tylko palcem, to bym go miała – powiedziała z uśmiechem
Joanne.
·
Jesteś
nienormalna – powiedziała jej Kira – Weź się ogarnij dziewczyno.
·
Co
Ty nie powiesz? – zaśmiała się Joanne – Twojego bym nie ruszyła, bo jest za
gruby.
·
Joanne?
– powiedział nagle ostro John – Co Ty kurwa mówisz?
·
Och
kochanie nic - uśmiechnęła się do męża –
Tak tu z dziewczynami rozmawiam sobie.
·
Tak?
– powiedział z powątpieniem John – Tylko ja słyszałem co mówiłaś. Nie zbliżaj
się do moich braci, ani do ich partnerek. Ja nie żartuje Joanne.
W pokoju zrobiła się cisza, bo Johnny
powiedział to dość ostro i głośno. Wszyscy patrzyli na ich czwórkę z pytaniem w
oczach. Amy z Kirą podeszły do nich i przytuliły się, każda do swojego. Amy
powiedziała Paddy’emu, że w domu mu powie. Czuła, że Joanne nie żartowała, że
jest niebezpieczna. Paddy może jej nie chciał, ale ona miała ogromną desperację
w oczach. Widać było, że jej małżeństwo miało kryzys i chyba John wreszcie się
postawił. Nikt już nie miał ochoty być w studio, więc rozjechali się do domów.
Ooo! Ale super, że była Livia i Mike, oooo! Amy pewnie będzie matką chrzestną bobasa :P Świetna rozmowa w studio, tak się fajnie czytało, taka sielanka i zakochana Maite, a na koniec ta &^*&(*&%^$#@#@!!$%%&$@# grrrr! Suka! Dobrze, że John w końcu zauważył, co i jak. Może przejrzy na oczy. Dobrze by było, boroczek jeden. Paddy odpoczął i od razu inny jest i tyle wytrzymał, hmm... no spróbowałby nie! Ależ ten mój komentarz chaotyczny dzisiaj! Sorry :P
OdpowiedzUsuńPewnie będzie chrzestną :) Paddy faktycznie jest inny, wypoczęty, szczęśliwy... a ona tzn. Joanne ach nawet autorka jej nie lubi, ale cóż zrobić, to John ja wybrał, nie autorka....
UsuńDziękuje:)no pięknie,moglabym tak czytać i czytać....Nareszcie John zareagował!Mam nadzieje,ze przejzal na oczy!Amy z Padem tacy zakochani,!!!!Sielanko trwaj !Są we wspaniałym momencie swojego związku,są pewni swoich uczuć,zaręczyny.Uważam,ze ich związek ma silne fundamenty,ciężko go budowali!To jak bardzo Paddy się zmienił,cierpliwość Amy świadczy o ich wielkim uczuciu!Brawo!
UsuńRiri, mnie też się fajnie pisze i pisze....
UsuńJohn i mnie zaskoczył, bo zareagował...
A sielanka jest, bo oni naprawdę się kochają, masz rację ciężko na to oboje pracowali, nie ma dwóch zdań. Amy jest cierpliwa, ufa mu i bardzo go kocha...
Ufffff..... ulżyło. Świetnie Aniu, fajnie się czyta gdy oni się tak kochają. Tylko nie mogę znieść zachowania tej.....no.... samicy psa..... Czuję teraz, że Padzik jednak nie straci pamięci..... To ta dziwka namiesza...wrrrr. Ale czekam cierpliwie co będzie dalej.....Aniu kochana..... Ty mój mistrzu....
OdpowiedzUsuńbałaś się, że będzie coś złego? i tak nie powiem...
UsuńRozbawiłaś mnie tą 'samicą psa' Ola od razu ją nazwała, ale Ty ujęłaś to w fajny sposób :)
dziękuje Anetko za komplement, a ja piszę, piszę :)
Bałam się Aniu...jednak wolę nie nie wiedzieć kiedy się schrzanił. Nie myślałam, że samica psa zrobi taką furorę. Haha
Usuńsamica zrobiła wielką furorę :)
Usuńok nie bedę ostrzegać, same zobaczycie, ja sama się boję...
Matko Bosko Kochano!!! Jak mnie ta piz#$%^a Joanne wu%^&*wia!!! Jakbym była w pokoju z Amy i Kirą to by doszło do wielkiego nieporozumienia między moją nogą a dupskiem tej całej Joanne. No co za prymitywne babsko!!!!!! Grrrr...!!! Dobrze, że Johnny Bravo w końcu zauważył, że ta lafirynda tylko knuje!!! Jezusie, ale się zdenerwowałam! Mam tylko cichą nadzieję, że to nie Ona zamiesza między Paddym a Amy :(
OdpowiedzUsuńJoanne zrobiła widzę furorę jako 'czarny charakter', ale tak to juz jest że taka osoba zawsze się musi znaleźć w życiu
Usuńdobrze, że ta 'osoba' jest tylko wymyślona, nie ma pierwowzoru ani nie istnieje :)
Dostałam głupawki, jak Olusha napisala o tym nieporozumieniu! No mega!
UsuńRobi się ciekawieeeeeee...W końcu John przekonuje się, że jego żona to suka ;/
OdpowiedzUsuńHaha
OdpowiedzUsuńEmocje wielkie, bo czarny charakter nadciąga....