wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 30

Widziała jak on się tym gryzie, jak mu z tym źle. Wierzyła mu, naprawdę mu wierzyła. Był w szoku, myślał, że pomyśli, że mógł ją zdradzić. Kiedyś by tak pewnie zrobił, ale nie z własną bratową, na Boga! Kochał Amy, ale teraz nic nie rozumiał. Nie wiedział jak to będzie, nie umiał się z tym uporać. Pamiętał jak zobaczył, kto na nim siedzi i z kim mu było przez chwilę dobrze, aż musiał zamknąć oczy. Naprawdę myślał, że to Amy i nigdy by nie przypuszczał, że to Joanne na nim... Gdyby tylko otworzył szybciej oczy, spojrzał kto go dotyka, ale tego nie zrobił. Czuł się winny, tak bardzo czuł się winny. A Amy może gdzieś w głębi duszy była smutna i zła, ale nie okazywała tego. Czuł, że stoi za nim murem, że mu ufa i wierzy, że wie. On nigdy by nie poszedł z Joanne, nigdy, zarzekał się tyle razy. A ta... suka to planowała, z wyrachowania. Wiedziała, że tyle osób skrzywdzi, ale nie interesowało ją to, chciała go mieć i przez chwile go miała. Nawet te paręnaście minut go miała. Mimo że spał to ona go dotykała, dotykała tam gdzie nie powinna i była gotowa. Nie dotknął jej ani rękoma, ani się z nią nie całował, ale jednak był w niej. Siedziała na nim jakby od dawna to robili, nie miała zahamowań. Czuł się wykorzystany, czuł się jak … Nie miał wytłumaczenia dla niej, żadnego, ani dla siebie.
Mijały dni, a Paddy nadal nie potrafił sobie z tym poradzić. John wyjechał, Amy próbowała rozmawiać, wytłumaczyć, ale on się zamknął w sobie. Wszystkie emocje, które wcześniej zacierał jak chodziło o fanki, koncerty i cały ten cholerny 'show business' teraz wróciły ze zdwojoną siłą. Czuł się wypalony, nic go nie cieszyło. Czuł jak zamyka się coś wokół jego głowy, jakaś stalowa obręcz, która nie chciała puścić. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Czuł, że powinien odejść i uporać się ze sobą.
Amy nie potrafiła mu pomóc, cierpiała razem z nim. Widziała co się dzieje i razem z jego rodzeństwem próbowała go wyciągnąć, ale on się coraz bardziej zapadał w swoich myślach. Bała się to nazwać, choć wiedziała co mu jest. Rozmawiała nie raz z Kirą i podejrzewały, że jest w depresji. Nic do niego nie docierało. Siedział w domu, patrzył się przez okno, a jak coś mówił to było to błahe. To jedno zdarzenie wywołało w nim całą lawinę wszystkiego co się nagromadziło do tej pory, przez te lata. Amy czuła, że on się od niej oddala i nie tylko od niej. To było straszne, bo nikt nie umiał mu pomóc. Nienawidziła Joanne jeszcze bardziej. A Paddy to był cień człowieka, gdyby nie dbała o to, aby coś zjadł, to on zapomniałby o tym. Angelo przekonał go do pójścia do lekarza. Przy nim trzymała się, ale jak rozmawiała z Olivią albo Kirą, to wtedy pozwalała sobie na łzy. Czuła, że nie skończy się dobrze, bo on potrzebował pomocy, a ona nie potrafiła mu tego dać. Chociaż próbowała, tak bardzo się starała, ale widziała, że to nie daje efektów.
Któregoś dnia zawołał ją i powiedział, że musi wyjechać na jakiś czas. Nawet nie protestowała, jeśli miało mu to pomóc uporać się ze wszystkim, to nie miała wyboru. Pojechał. Nie chciał nikomu powiedzieć gdzie, dał tylko znać, że już jest na miejscu. Miała nadzieję, że jak wróci wszystko będzie jak dawniej. Zastanawiała się nad tą całą sytuacją. Paddy jej nie powiedział dokładnie, co się stało, ale Angelo to zrobił. Uważał, że powinna wiedzieć. Nie była zła, nie na Paddy'ego, była wściekła na Joanne. Minęły dwa miesiące od tego wydarzenia, Paddy'ego nie było już trzy tygodnie. Nie było jej łatwo, ale miała Kirę i Angelo. Wspierali ją, często u nich była. Zastanawiała się co będzie dalej, co będzie z Paddy'm. Wiedziała, co oznacza depresja i jak trudno z niej wyjść. Tak bardzo go kochała, że zrobiła by wszystko, aby mu pomóc.
Paddy był sam, ale gdyby chciał miał z kim porozmawiać, ale nie chciał. Był w takim miejscu, że w końcu się wyciszył, chociaż głowę miał nabitą myślami o tym co się stało. Czuł się winny, ale znajdywał pocieszenie w Bogu. Wiedział co powinien zrobić, chociaż nie mógł się zdecydować. To było na razie nie wyobrażalne dla niego, ale czuł, że tak będzie dobrze dla niego. A Amy… ona da radę, nauczy się żyć bez niego. Wiedział, że będzie cierpieć, on też cierpiał. Teraz to już w ogóle ona była dla niego oparciem, a nie on dla niej. Właśnie ta jej miłość do niego, bardzo go trzymała, nawet jak czuł się tak bardzo źle. Ona zawsze gdzieś była, a teraz musi zwrócić jej wolność. Zbyt dużo zła z jego strony otrzymała, zbyt dużo. Nie była to łatwa decyzja, ale musiał ją podjąć, sam. Chciał tu wrócić i poradzić sobie, chciał studiować teologię i filozofię. Rozmawiał z przełożonym i miał miejsce, chciał tu wrócić, ale najpierw musiał wrócić do Kolonii. Bał się rozmowy z Amy, rodzeństwem, ale musiał stawić temu czoła.
Otworzył drzwi, była 6 rano, więc Amy spała, tak myślał, ale nie, stała rozespana i wyglądała tak cudownie. Popatrzył na nią i uśmiechnął się, a ona rzuciła mu się w ramiona. Było mu dobrze, ale wiedział, że rozmowa będzie konieczna. Podjął decyzję i musiał się jej trzymać. Cieszył się, że ją widzi, a ona uśmiechała się tak miło do niego.
  • Paddy – uśmiechnęła się – Jesteś…
  • Jestem… - powiedział cicho.
  • Chodź zrobię śniadanie, bo pewnie głodny jesteś – powiedziała zatroskana – Schudłeś…
  • Trochę, ale to nic. Naprawdę – widział jak ona się cieszy, a czekała ich poważna rozmowa, więc pozwolił się zaprowadzić do kuchni.
Amy szybko zrobiła śniadanie i siadła naprzeciwko niego. Patrzyła na niego, nie widziała go trzy tygodnie, a czuła oddalenie jego od siebie o całe lata świetlne. Czuła, że coś postanowił, aż bała się zapytać. Nie chciała wiedzieć, nie była na to gotowa. Gdzieś podświadomie wiedziała co on chce powiedzieć. Widziała w jego oczach, że jeszcze nie poradził sobie z tą sytuacją. Z jednej strony chciała wiedzieć co miał do powiedzenia, a z drugiej bardzo się bała tego usłyszeć. Patrzyła na niego i miała ochotę płakać.

13 komentarzy:

  1. Emocje opisane w taki sposób, że... Smutek, żal, sama nie wiem, co mam jeszcze napisać. Amy czuje, a ja czuję, że ta rozmowa będzie bardzo emocjonująca, że to się stanie, że to będzie już 'to'. Że Amy się załamie. Bosz, ona go tak kocha. Potrzebował wyciszenia, wyjechał, ale wrócił. Ale wrócił po to, aby... :( :( :( :( :( Oj, ja nie dam rady :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przejmująca część. Czytałam z zapartym tchem. Biedny Paddy, biedna Amy. Przeczytałam i teraz mi smutno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( mi tez smutno, bo musiałam to napisać - wymysliłam sobie scenariusz, ale nie przewidziałam, że bedzie to takie trudne...

      Usuń
  3. Nie !!!!' Łezka poleciała , ale emocje .Smutno mi bo cos juz za Nami ,i zbliżamy sie do prologu .Padiemu było juz i tak cieżko a to wydarzenie go złamało ...Jak ja podziwiam Amy .Ja chce dalej czytac jacy sa szczęśliwi , nie chce ich rozstania !! Czasami kochać to umieć nie być razem ...ale to tylko słowa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Riri mi tez nie jedna poleciała...
      "Czasami kochać to umieć nie być razem ..." - piekne słowa Riri i bardzo prawdziwe, pozwól, że je wykorzystam w odpowiednim czasie :)

      Usuń
  4. Proba z bb. Dojdzie komentarz? Przeczytalam jeszcze raz. Aniu, wymyslilas piekna, choc smutna historie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz rozumiem jego emocje, po roku 2025 rozumiem go i te myśli w głowie, trzeba to przeżyć żeby rozumieć a ja opisałam to bez wiedzy....
    Gonitwe myśli nazywam, że ma się autostradę w głowie, tak pędzą myśli
    Ech
    Teraz jest to mi bliższe co się z nim działo niż kiedykolwiek wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz rozumiem jego emocje, po roku 2025 rozumiem go i te myśli w głowie, trzeba to przeżyć żeby rozumieć a ja opisałam to bez wiedzy....
    Gonitwe myśli nazywam, że ma się autostradę w głowie, tak pędzą myśli
    Ech
    Teraz jest to mi bliższe co się z nim działo niż kiedykolwiek wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się ten początek, pokazujący, jak Paddy czuł się po tym wszystkim. Dobrze uchwycony ten stan. No i teraz ja też czekam z Amy, choć domyślam się, co postanowił, ale to napięcie jest okrutne....

    OdpowiedzUsuń