piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 29

Paddy stał nadal na środku pokoju i chociaż starał się być twardy jemu również popłynęły łzy. John podszedł do niego i poklepał go po plecach i wyszedł z pokoju. Musiał wyjść stąd, koniecznie, bo on też zaraz się popłacze, ostrzegali go, a on głupi jeszcze ją tu przyprowadził. Czuł się winny, bo to on powinien oberwać, a nie Amy i Paddy.
Paddy próbował się skupić, ale nie mógł. 'Boże, co tu się stało?' pomyślał. Popatrzył bezradnie na młodszego brata, który od razu zebrał się w sobie  i zadyrygował wszystkimi. 
  •        Joey – brat na niego popatrzył – Weź dziewczyny zawieź do nas, proszę. 
  •      Jasne – powiedział spokojnie Joey – Chodź Amy, Kira....
Pomogli jej wstać, a ona wstała, a potem podeszła do otwartych drzwi i popatrzyła na Paddy'ego. Siedział na fotelu i trzymał ręce przy twarzy. Podeszła do niego i pogłaskała po głowie, ale słowa już nie potrafiła wydusić z siebie. Podniósł głowę i zobaczyła łzy na jego policzkach, aż westchnęła głośno, wtedy Paddy cichutko powiedział do niej 'tak bardzo mi przykro Amy, tak mi przykro, przepraszam'. Pogłaskała go jeszcze raz, a Kira podeszła do niej i delikatnie zabrała stamtąd. Amy wyszła, czuła, że nie może mu teraz pomóc, bo sama doznała szoku, ale widziała po nim, że on również. Był z Angelo i wiedziała, że w tej chwili tak jest najlepiej. Słyszała co do niej mówił i mimo że do końca nie wiedziała co się stało, czuła, że on był Joanne ofiarą, tak samo jak teraz Johnny czy ona. Biedny Paddy pomyślała. Poszła za Kirą i Joey'em do samochodu. Nie miała siły, jakby opadła z nich. To Joey jej pomógł wsiąść, zapiął jej pas i zamknął drzwi. Nie docierało do niej nic.
Kira była wstrząśnienia, nie wiedziała co się stało, bo przyszła za późno. Jak zaprowadzili Amy na kanapę w salonie, załatwiła z rodzicami, aby dzieci u nich zostały, to wyszła przed dom i zapytała Joey'a co się stało. Powiedział jej co słyszeli i uznała, że już się nie dziwi Paddy'emu, który był w szoku. Wysłała Joe do studio i kazała się informować. Zrobiła ciepłej herbaty i poszła z nią do Amy.  
  •  Amy – powiedziała delikatnie – Powiedz coś.
  • Kira, ona to naprawdę zrobiła, groziła mi, że go będzie miała i zrobiła to. Nie wiem na ile czy.. czy O Boże Kira, a jeśli on z nią... Nie!
  • Ciiii, kochana. Z tego co mówił mi Joey, to Paddy nie wiedział, że ona tam jest, że był wstrząśnięty, w szoku, więc na pewno z własnej woli z nią nie.  
  •  Kira... - Amy znowu się rozpłakała i płakały obie, bo to było zbyt dużo, zbyt mocne, aby to zrozumieć.
Angelo wyprosił Jima z pokoju, ale Paddy powiedział. 
  •  Angelo, ja tu w tym pokoju nie zostanę, muszę stąd iść, pod prysznic.  
  •  Ok, pójdziemy do innego, gdzie Twoja torba z ubraniami? - szybko się zgodził. 
  •   Jest tu, no gdzieś tu jest – nie mógł się skupić.  
  • Znajdę ją, a Ty idź pod prysznic.
Zaprowadził brata do łazienki, znalazł torbę i zaniósł mu ją. Potem poszedł do tego pokoju, bo chciał tam posprzątać. Otworzył rolety, zwinął koc i znalazł prezerwatywę. Sam nie wiedząc czemu spojrzał na nią, jak ją wyrzucał do kosza, była pusta, więc możliwe, że Paddy z nią nie spał, a na pewno nie doszło do spełnienia, pomyślał. Nic nie rozumiał, ale chciał wierzyć, że Paddy został zaskoczony przez Joanne. Wiedział, że brat kocha swoją dziewczynę i chciał jej się oświadczyć, założyć rodzinę i być po prostu szczęśliwy, a teraz sam nie wiedział jak to się skończy.
Zadzwonił do Kiry i gdy usłyszał jej głos, wiedział, że musiały z Amy płakać. Chwilę porozmawiał z nią. Przetarł dłońmi twarz i westchnął głośno. Miał ochotę krzyczeć, przeklinać i wiedział, że musi się uspokoić i iść do Paddy'ego. Paddy wyszedł z łazienki i zobaczył Angelo z kubkiem kawy, sam sobie też nalał. 
  •  Angelo, dzwoniłeś do Kiry? - zapytał cicho – Jak Amy się czuje? 
  • Dzwoniłem – odpowiedział – Płaczą obie. Paddy co się stało? 
  • Sam nie wiem. Spałem gdy poczułem rękę na moim... sam wiesz. Myślałem, że to Amy, ale coś mi nie grało. To nie mogła być ona, otworzyłem oczy, ale było ciemno – opowiadał bratu szybko i trochę nieskładnie – Przyzwyczaiłem się do zmroku i zobaczyłem ją, ale ona już na mnie siedziała i już chwile... Boże.
  • Spokojnie. To nie Twoja wina, że ona jest suką! - powiedział ostro Angelo – Ty tego nie chciałeś. 
  •  No tak, ale od razu powinienem się skapnąć, że to nie moja Amy. 
  •  Proszę Cię Paddy. Zrobiła to, a Ty po prostu zareagowałeś jak facet. Wykorzystała to, że spałeś, a to poniżej jakiekolwiek krytyki. 
  • Niby tak, ale jednak byłem z brata żoną. Angelo czy Ty to rozumiesz?
  • Ale chyba to przerwałeś? 
  • Tak, tak! - krzyknął – Ale jednak z nią... - urwał i nie wiedział co powiedzieć – Jednak chwilę z nią byłem, zdradziłem Amy, Johna, swoje teraźniejsze wartości. Rozumiesz to? 
  • Rozumiem, ale Amy na pewno Ci wybaczy. Ona to zrozumie. 
  •  Sam już nic nie wiem. Jak ja jej spojrzę w oczy... Angelo jak?
  • Kiedyś wybaczyła to i teraz to zrobi. Ona Cię kocha.
  • Wiem, ale kiedyś to były po prostu panienki, nie znałem ich, a teraz to była żona brata. Mimo, że ją zrzuciłem z siebie to czuję się z tym obrzydliwie.
  • To ten huk, który słyszeliśmy to była Joan? Spadająca na ziemię? - Angelo nie mógł powstrzymać uśmiechu. 
  • Tak, no bo jak zobaczyłem, że to ona to po prostu ją zrzuciłem z siebie. 
  • Aaa to się wszystko zgadza. Poszła do Ciebie z perfidnym planem Paddy. Wykorzystała to, że śpisz i wlazła na Ciebie. 
  • Przestań! Aż mi niedobrze – dodał już cicho. 
  • Domyślam się – odpowiedział mu – Ale najważniejsze, że Ty tego nie chciałeś i nie dokończyłeś, tylko podjęłaś jedyną słuszną decyzję... Posprzątałem tam, wyrzuciłem .. ee.. no.. prezerwatywę. 
  • Właśnie, to we mnie obudziło poważne ostrzeżenie, bo my z Amy nie używamy – spojrzał na minę brata – Bierze tabletki.  
  • Aaa. Rozumiem, to co zrobiła Joanne, to było chore Paddy i nie powinieneś dłużej zwlekać by pogadać z Amy.  
  • Wiem. Jedziemy? 
  • Tak. Powiem reszcie, że wychodzimy.
Angelo poszedł do reszty, a oni wszyscy byli w takim szoku. Pytali jak się czuje Paddy, Amy, John. Odpowiedział krótko, że to była zemsta Joan i że to ona sprowokowała te sytuację, a Paddy nie wiedział i nie chciał jej. Uwierzyli mu, a dziewczynom popłynęły łzy, bo rozumiały jak teraz czuje się Amy czy Paddy. Widzieli jak Paddy ją kocha, wiedzieli wszyscy co planował, a teraz wszystko stało pod znakiem zapytania. Przez jedną głupią decyzję o zemście.
Pojechali do domu Angelo, bo tam była Amy. Paddy ze zwieszoną głową poszedł do domu, a tam skierował swe kroki do salonu, zobaczył Amy z chusteczką przy oczach. 'Jak bardzo ją zraniłem' pomyślał. Podszedł do niej i siadł obok, a ona po prostu się do niego przytuliła. Angelo z Kirą wyszli i zostawili ich samych. Paddy był w szoku, po tym wszystkim, co usłyszała tuli się do niego. Głaskała go, a on przytulił ją mocno do siebie. 
  •  Amy – szepnął – Przepraszam. Nie wiem jak to się stało. 
  • Ciii – odpowiedziała również szeptem –  Zrobiła to specjalnie, prawda? 
  • Tak. Ja spałem, nie miałem pojęcia, myślałem, że to Ty, ale to nie byłaś Ty.  
  • Tak myślałam. Mówiła mi nie raz, że Cię uwiedzie, ale nie wiedziałam, że to zrobi. Jeszcze w taki sposób.
  • Ja spałem, przysięgam. 
  • Paddy, na razie nic nie rozumiem, nic nie wiem. To jakiś koszmar i dla Ciebie i dla mnie, ale również dla John'a.
  • Nie wiem co Ci teraz powiedzieć. Źle się z tym czuje. 
  • Wiem Paddy, wiem. Powinniśmy porozmawiać – spojrzała na jego minę i widziała, że nie ma na razie ochoty- Ale teraz chyba ani ja ani Ty na razie nie ma na to siły. Prawda? 
  • Tak, muszę to poukładać. Rozwaliła mi cały system wartości. Z głupiej zawiści i chęci zrobienia na złość.
  • Nie wiem, co Ci powiedzieć. Porozmawiamy jak sobie poukładasz, ale chcę coś wiedzieć.. .
  •  Pytaj. 
  •  Czy Ty z nią... 
  •  Nie Amy, nie w takim sensie jak myślisz. Jak tylko się dobudziłem i zobaczyłem, że to nie Ty, zrzuciłem ją na podłogę, ale tak, niestety miałem z nią bliższy kontakt – dodał cicho. 
  •  O Boże...
Zapadła cisza, Amy miała ochotę krzyczeć, ale czuła, że on czuje się o wiele gorzej niż ona. To on brał w tym udział, on ma wyrzuty sumienia. Znała go i widziała to po nim. Była zła, ale nie na niego tylko na Joanne. Jak ona jej nienawidziła.

13 komentarzy:

  1. Biedna Amy :((( A Joanne... Nie potrafię opisać jak bardzo mnie ta baba wkurw... Ciekawe czy nasz Paddy sobie poradzi z taką traumą... Życzę im aby to przezwyciężyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amy no biedna, a Paddy... czy przezwycięży?
      ja to wiem, bo już to napisałam, a Wy się dowiecie wkrótce...

      Usuń
  2. Angelo jak zawsze pomocny, dyrygował, co i jak. Super brat! Tłumaczenie i zachowanie PAddy'ego - rewelacja! Oszołomiony, zniesmaczony, poszedł pod prysznic. Sam nie mógł tego ogarnąć i zrozumieć, co się stało, co się dzieje. Amy, biedna Amy, oczywiście, że on tego nie chciał i cieszę się, że Amy to rozumie. Aniu, mam nadzieję, że wymyślisz coś mocnego na tę sukę! Serio! Niech cierpi! A jak oni zareagują dalej? Będzie sprawa w sądzie? Ale jestem ciekawa! Jejku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angelo bardzo tu lubię... sam z siebie zajął się wszystkim...
      a Paddy, on nie wie co się dzieje, to jednak nie była udana pobudka :(
      a Joanne, myślę nad tym i tym razem wasze opinie będę brała pod uwagę...
      nie powiem czy będzie sprawa, na pewno wiele zależy od samego Johna, tyle mogę powiedzieć...

      Usuń
  3. Połknęłam całość i jestem pod wrażeniem! Świetnie piszesz Aniu i czekam na więcej :)

    Jesień

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo jak mi Ich szkoda .... Łezka w oku sie zakręciła .Wierze w Nich , mimo wszystko wierze za ta kobieta , ten incydent ich nie rozdzieli .Tak kochany Angelo ....Rozdział bardzo emocjonalny , piękny ! Jestem pod wrażeniem Amy i mam nadzieje , ze to zrozumie .Chociaz nie bedzie łatwo ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się w ogóle podoba przedstawienie całej rodzinki w tym opowiadaniu. I emocje ogromne! Świetnie budowałaś ich relację. Ciekawe tylko co ich ostatecznie rozdzieli, o czym mowa w prologu.

    Jesień.

    OdpowiedzUsuń
  6. Serducho przez dwie ostatnie części WALIŁO. Śmieję się sama do siebie na samą myśl jak ja zwalił z siebie na podłogę .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to jednocześnie miało byc tragicznie, ale i śmiesznie z tym 'zwaleniem' jej na podłoge :)

      Usuń
  7. Obudziłam się i od razu czytam. Co za perfidna baba, jak tak można. Jak w jakimś horrorze. Coś okropnego. Najbardziej mi żal Paddyego, bo sobie poukładał życie, a tu takie coś. Amy sama nie wie, co myśleć. Johnowi wreszcie spadły klapki z oczu. Co za cześć! Co za historia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda? Czytam po 10 latach i tak myślę że to było trudne do zrozumienia, on miał dość i mimo wszystko nie poradził sobie z tym co się stało

    OdpowiedzUsuń
  9. Co ja wymyśliłam a teraz chyba bym się nie bałam pewnych słów i zwrotów, wtedy bardzo delikatnie pisalam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej, ale tu w ogóle nie ma winy Paddy'ego, nie zdradził Amy ani swojego systemu wartości, on tu jest ofiarą... Co za koszmar, Joanne to wariatka... Będzie zemsta? 😎

    OdpowiedzUsuń