piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 25

Zwiedzali, spacerowali i było im dobrze. Amy buzia się nie zamykała, ale kiedy widziała, że Paddy pisze czy się nad czymś zastanawia zostawiała go w jego świecie. Uwielbiała na niego patrzeć jak był taki skupiony, coś pisał, coś nucił albo grał na gitarze. Wtedy nie mogła na niego liczyć, że coś jej pomoże w domu. Ale nie przeszkadzało jej to, była do tego przyzwyczajona, że sama zajmuje się domem. Tak samo było w Kolonii, a Paddy rzadko pomagał, ale zdarzało mu się. Patrzyła na niego i wręcz na jawie marzyła o nim, o ich wspólnej przyszłości, ich życiu, dzieciach. Czuła, że chce być z nim do końca życia, a on czasem coś przebąkiwał o tym, mimo, że nie było oficjalnej deklaracji z jego strony, wiedziała, że ją kocha i chce być z nią. Mówił o tym, mówił, że kocha, a w jego ustach było to poważne oświadczenie. Poza tym czuła się kochana, sama bardzo go kochała mimo wszystko. Wiedziała, że ostatnio zachowywał się jak idiota, ale przeszli to i miała nadzieję, że więcej nie będzie tak się do niej odzywał. Teraz był zrelaksowany, wypoczęty i to było najważniejsze. Tu w Irlandii nie było problemów, byli tylko oni. Chodzili tam gdzie chcieli i nie było fanek, które koniecznie chciały z nim zdjęcie, autograf. Doceniał to, że Amy pozwala mu ‘nic nie robić’ w domu. Mógł sobie tworzyć i wyrażać siebie, a ona zajmowała się wszystkim. Była dla niego wielkim oparciem i wiedział to, wiedział, że go kocha, a on kochał ją. Zastanawiał się nad ich przyszłością, chciał być z nią, chciał ślubu, domu, dzieci i myślał o tym coraz bardziej. Tylko ona się liczyła, nikt inny. Chciał spędzić z nią życie, tylko z nią, mieć dzieci, kochać tylko ją. Pamiętał jak to było kiedyś, kiedyś by ją zdradził, teraz to chyba ktoś by musiał go związać, aby to zrobił. Nawet sobie tego nie wyobrażał, ona znała jego potrzeby i nie krępowała się dawać mu tego czego potrzebował.
Znali już całe Galway i okolice, bardzo im się tam podobało, to było ich magiczne, wspólne miejsce. Dni płynęły szybko, ale i tak było super. Obydwoje byli spokojni i zakochani, jakby na nowo. Któregoś dnia byli na spacerze, gdy zobaczyli takie stoiska z różnymi rzeczami typu koraliki, bransoletki, pierścionki i inne. Paddy ze śmiechem kupił Amy pierścionek z niebieskim oczkiem.
  • To co Amy, zostaniesz moją żoną? Pierścionek już mam – zapytał nieco zakłopotany, ale uśmiechnięty.
  • Tak pewnie – kontynuowała Amy z uśmiechem, myśląc, że on żartuje.
  • Nie żartuje Amy, może to nie prawdziwy pierścionek, ale kupię prawdziwy – uśmiechnął się tak, że tym razem wiedziała, że on nie żartuje.
  • Ty nie żartujesz? – zapytała zaskoczona.
  • Nie, nie żartuje. Teraz masz zastępczy.
  • Paddy... – uśmiechnęła się i pocałowała go – Kochanie to bardzo miłe, co teraz zrobiłeś, jak dla mnie może być i taki.
  • A nie, kupię inny, bo zasługujesz na więcej niż ten zwykły.
  • Dziękuje kochanie – powiedziała cicho i ze łzami ze wzruszenia oglądała pierścionek.
Mimo, że był plastikowy, zwyczajny był bardzo ważny. Tak samo jak Paddy, ich miłość i nie chciała innego. Dał jej go, bo chciał, właśnie teraz i w tej chwili. Długo spacerowali nic nie mówiąc. Amy przypominała sobie tę scenę z pierścionkiem i cieszyła się, że odbyło się to tak, a nie inaczej. Tak było dobrze, spokojnie i tylko między nimi. Paddy również myślał nad tym co się wydarzyło, zrobił to, bo tak chciał, bo tak czuł i mimo wszystko było to dobre i miłe. Teraz wszystko było na swoim miejscu i tak chciał tego, dziękował Bogu za to, że postawił ją na jego drodze. Zmienił się, dorósł, tylko te fanki, a on musiał wrócić niedługo do rzeczywistości, ale pocieszał się, że teraz ma coś więcej niż dziewczynę, że to jego narzeczona, mimo niecodziennych oświadczyn i pierścionka. Aż stanął w miejscu, a Amy razem z nim.
  • Paddy? - zapytała zdziwiona – Coś się stało?
  • Amy... - popatrzył na nią – Kochanie, ja Ci się oświadczyłem!
  • No chyba tak – powiedziała zaskoczona.
  • No jakby nie patrzeć, zrobiłem to, więc jesteś moją narzeczoną.
  • A Ty moim narzeczonym – uśmiechnęła się do niego.
Nie mogła uwierzyć w to, co Paddy powiedział 'narzeczona' wow – pomyślała, to było jak sen i nie chciała się obudzić. To wszystko było tak zaskakujące, że uśmiechy nie schodziły im z twarzy, trzymając się za ręce i wymieniając buziaki poszli do swojej ulubionej kawiarni na deser. Siedli przy stoliku, ale Paddy cały czas trzymał ją za rękę, albo bawił się nią, robił szlaczki lub całował. Milczeli, ale tak było dobrze. Patrzyli i uśmiechali się do siebie. Dzisiejszy dzień był dla nich bardzo ważny, a Amy chciała go zapamiętać, bo był wyjątkowy.
  • Amy – powiedział cicho – Mimo, że tego nie planowałem w ten sposób, to bardzo się cieszę.
  • Ja też, mimo wszystko, to było piękne – odparła równie cicho.
  • Jestem skołowany tą sytuacją i marzę o tym, aby być już w domu – popatrzył na nią wymownie.
  • I co pójdziesz spać jak wrócimy? - wiedziała co ma na myśli, ale chciała się podroczyć z nim.
  • Tak, oczywiście kochanie, że pójdę do łóżka, a Ty razem ze mną – patrząc na nią uniósł brwi do góry i patrzył wyczekująco co powie.
  • Tak? - odpowiedziała – A jesteś tego pewny?
  • Oczywiście. A wiesz dlaczego? - zrobił pauzę i czekał co powie, ale ona tylko pokręciła głową, na nie – Bo ten dzień jest wyjątkowy i chcę go w wyjątkowy sposób zakończyć.
  • Paddy czy my zawsze będziemy tak szczęśliwi jak dziś? – zapytała.
  • Mam nadzieję kochanie. Chciałbym, żeby tak było. Chodź do domu.
  • Oj Paddy, Paddy. Jesteś szalony. Wiesz o tym?
  • Jestem szczęśliwy skarbie – przytulił się do niej i pocałował.
  • Ja też bardzo – roześmiała się głośno – To co idziemy do domu?
  • Idziemy.
Poszli do domu, a tam spędzili bardzo miły i romantyczny wieczór, który przekształcił się w noc. Słychać było przyspieszone oddechy, było im tak dobrze jak chyba nigdy wcześniej. Byli szczęśliwi i to w tym momencie się liczyło, nic więcej. Spali tak długo, że minęło południe. Pierwszy obudził się Paddy i postanowił zrobić śniadanie. Szykując je nucił sobie coś, a uśmiech nie schodził mu z buzi. Przypomniał sobie tę noc i inne w Irlandii, to było coś, podobało mu się, że Amy od czasu do czasu budziła go dotykiem, pocałunkami i potem kochała się z nim, jak się budził. To było takie ich, takie miłe, że nie tylko on budził ją dotykając, ale ona również.
Kolejne dni były cudowne, a oni cały czas się uśmiechali, nadal chodzili do swojej kawiarenki i zaprzyjaźnili się z rodzicami małej Molly, która nadal uwielbiała siadać u Paddy’ego na kolanach. Raz nawet spotkali przypadkiem Anette z rodziną, uśmiechnęli się do niej i każdy poszedł w swoją stronę.

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Aniu, miałaś rację, wzruszyłam się niebotycznie! Nic się nie liczyło, tylko ja i You are the reason... Chyba nie mogę napisać na razie więcej...

      Usuń
    2. Ola oczywiście, że poczekam na komentarz...
      Ja pisząc to również się wzruszyłam...

      Usuń
  2. No no!!! Cóż ja mogę napisać? Bardzo "ciepła'' i namiętna części. Scena zaręczyn jak z bajki... A ten plastikowy pierścionek jest jeszcze więcej wart niż platyna z wielkim diamentem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, że chociaż zwykły, plastikowy ma wielka wartość, a zaręczyny wyszły same, wahałam się czy powinny być, ale Paddy zdecydował...

      Usuń
    2. Bardzo dobrze Paddy zdecydował!!! Jestem z niego taka dumna!!!!! Już się nie mogę doczekać co będzie dalej, no i kiedy Amy urodzi córeczkę :D

      Usuń
  3. Pokusiłam się i przeczytałam w pracy..... Mimo, że Ania uprzedzała.... będzie wzruszenie...... i było.... scena zaręczyn.... nie wiem jak opisać.... chyba nie ma dziewczyny, która by nie chciała czegoś takiego przeżyć.. Plastikowy pierścionek.... marzenie....jeszcze to pytanie..czy my zawsze będziemy tak szczęśliwi jak dziś ....najgorsze to, że ja wiem, że nie..... Nie potrafię sobie wyobrazić co będzie przyczyną rozłąki.....wiem, że to już tuż tuż..... Aniu ....nawet ja się pojawiłam....i spotkałam Padzika... DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie tego znając odpowiedź była ciężka ale cieszę się że się podoba ta część... Mimo wzruszeń i braku odpowiedzi na pytanie. Ach

      Usuń
  4. No pięknie!!!!sielanka trwa ,oświadczyny i pierścionek!tak prosto z serca .Podziwiam Amy wiem juz to 100 razy pisalam ,podziwiam cechy których sama niemam.Amy ma wielką cierpliwość,zrozumienie ,Pad niesamowicie się zmienił ...oby na zawsze i nie wróciły jego stare przyzwyczajenia .Pieknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sielanka trwa, to prawda :)
      oj ma ogromne pokłady wyrozumiałości, cierpliwości, zrozumienia, ach....

      Usuń
  5. Jeszcze raz nie zaszkodziło preczytać. Piękna część. Taka spokojna, a jednocześnie ważna i wzniosła. Nie było krzyków i pisków, łez szczęścia, ale taki wszechogarniający spokój bijący od Amy i Paddy'ego. Scena zaręczyn - mega wzruszająca, plastikowy pierścionek - czasem więcej wart niż taki zwykły. A teraz właśnie jak wiemy, że coś się popsuje, to tym bardziej smutno się człowiekowi robi. Ech... Aniu, fabułę masz wymyśloną niesamowitą! Wiadomo, że grasz na naszych (i swoich) emocjach, ale o to w tym wszystkim chodzi. Za to dla Ciebie wielkie brawa i ogromne podziękowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie było tu odpowiedzi i teraz po latach odpisze :) tak ta część jest piękna i wzruszająca....

      Usuń
    2. czytam to znowu- ja autorka i cieszę ogromnie, że tak to napisałam a nie inaczej :)

      Usuń
    3. zawsze jak czytam to widzę ,że tu komentuje haha wiec i teraz znowu po 3 latach piszę tak nadal jestem dumna z tej części i myślę sobie, ze takie zaręczyny są super- zwykłe, bez nikogo postronnego, proste i piękne w swojej prostocie :)

      Usuń
    4. Nie zawsze komentujesz autorki, więc czas to nadrobić
      Ale czas mnie zmienił, ale nie zmienił tego, że faktycznie wolę ciche i spokojne sytuację niż głośne
      Taka jestem

      Usuń
  6. O rety rety ! zaręczyny?
    A Padzik się zmiękczył....xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest tak pięknie, że boję się czytać dalej!

    OdpowiedzUsuń