Amy będąc w pracy myślała o tej sytuacji,
w której się teraz znaleźli. Był na nią zły, widziała to, ale ogólnie
zachowywał się w porządku. Przychodził i spędzał z małą czas, a nawet chodził z
nią do parku. Bardzo dużo się bawili, nawet lalkami, co Paddy’ego bardzo
bawiło. On i lalki, ale dla małej chciał zrobić o wiele więcej niż sobie
wyobrażał. Ciągle brakowało im czasu by porozmawiać, więc stwierdziła, że go
poprosi, aby z nią porozmawiał. Molly bardzo się podobało, że ma tatę, ale na
razie ani razu nie nazwała go tak. Amy widziała, że on to rozumie. Zaprosiła go
do Dublina na urodziny Mike’a i zgodził się. Paddy na razie się skupił na tym,
aby dać małej to, czego ona potrzebowała, widział, że mała coraz chętniej mu o
czymś opowiada, że dzieli się z nim jakimiś jej tajemnicami. Czuł, że tu
potrzeba czasu, bo znali się tak krótko. Któregoś dnia zagrał jej na
keyboardzie i ona to powtórzyła. Nie było to trudne, ale jednak sobie
poradziła. Zapytał Amy czy ona uczyła się grać. Zauważył, że spąsowiała, ale po
chwili dodała, że mała miała lekcje.
·
Miała?
– zapytał.
·
Już
nie ma od trzech tygodni – widział, że jakoś jej było głupio – Pokłóciłam się z
jej nauczycielem od pianina.
·
Aha,
a można wiedzieć, dlaczego? – zapytał zaciekawiony.
·
Niby
możesz pytać. Hm… Obraził mnie.
·
Jak
to Cię obraził? – zapytał zaintrygowany – Przecież to tylko nauczyciel –
popatrzył na Amy, która była już czerwona – Nie tylko?
·
No,
nie tylko. Spotykałam się z nim, ale się pokłóciliśmy i rozstaliśmy.
·
O
co? – zapytał, bo stwierdził, że ma prawo wiedzieć ze względu na Molly –
Powiesz czy mam to z Ciebie teraz wyciągnąć?
·
Paddy!
Po co mam Ci o tym opowiadać? Po co chcesz to wiedzieć? – zirytowała się.
· Amy,
nie denerwuj się – powiedział spokojnym głosem – Po prostu pytam, tak po
prostu. Proszę Cię.
· Dobrze
powiem Ci, bo to również dotyczyło Ciebie i Molly. Zdenerwował mnie, bo, mimo,
że go upominałam i mówiłam, że Molly ma tatę, on ją zapytał bez mojej zgody.
Zapytał czy może być jej ojcem, bez mojej zgody! – widział, że nawet teraz była
tym faktem zdenerwowana, że zaskoczyło ją to.
·
Co?
– był zszokowany – Zapytał ją czy chce jego na ojca?
·
Tak
i powiedziałam wtedy, że sobie nie życzę, a on mnie wtedy obraził.
·
Jak?
– pomyślał, że jak dorwie gościa to mu parę słów od siebie powie.
·
Paddy,
proszę – popatrzyła na niego z łzami w oczach, ale on czekał na odpowiedź – No,
bo ... Powiedział, że jestem głupia i że czekam. Nieważne.
· Na
kogo? – zdziwił się – Na mnie? Powiedź mi, bo to ważne, on nie miał prawa wtrącać
się do dziecka, a tym bardziej obrażać Ciebie. Nawet, jeśli miał nadzieję na
bycie z Tobą. Długo z nim byłaś?
·
Rok
czy półtora.
· Aha
– westchnął, uspokoił się i dodał – Nie miał prawa zadawać takich pytań. Ona
jest moja. Co Ci dokładnie powiedział? Chcę wiedzieć – powiedział to twardo i
nie miała wyboru.
·
Paddy…
- zawahała się – To trudna sytuacja. Nie chcę Cię w to mieszać.
·
Powiedziałaś
już tak wiele, że chcę usłyszeć to do końca. Zaufaj mi.
· Powiedział,
że zrobiłeś mi dziecko, odszedłeś i nigdy nie wrócisz – łzy jej poleciały, bo
ta sytuacja nie była miła.
· Jakoś
tu siebie widzę i jestem tutaj. Więc chyba nie miał racji. Prawda? – stwierdził
- Znał naszą historię? – zobaczył, że Amy nie może się opanować i podał jej
chusteczkę – Tyle dla Ciebie znaczył, że płaczesz?
· Nie,
to nie tak. Nie znał naszej historii, bo to nie była jego sprawa, ale mówiąc
takie słowa chciał mnie zranić i udało mu się.
·
Palant
i tyle – skwitował krótko Paddy.
·
Masz
rację, dopiero wtedy pokazał mi, jaki jest naprawdę.
·
Czy
to przeze mnie płaczesz? – zapytał cicho – Nie płacz.
·
Nie
mówmy o tym.
· Amy,
nie oszczędzaj minie. Przeze mnie i pewnie nie pierwszy raz. Wiem, co zrobiłem,
zostawiłem Cię jak mnie potrzebowałaś, ale mogłaś dać mi znać, że jesteś w
ciąży.
· Mogłam,
ale przypomnij sobie, co się wtedy działo, jak się czułeś, więc zdecydowałam,
że muszę sobie poradzić. Widzę, że dałeś radę i to jest ważne.
· Zdecydowałaś
za mnie Amy, ja miałem prawo wiedzieć. Ale czasu nie cofniemy, prawda?
·
Jeszcze
raz Cię przepraszam, ale wtedy wydawało mi się to najwłaściwsze.
·
Pewnie
tak, a kiedy się dowiedziałaś o ciąży?
·
Dopiero
w październiku. Olivia urodziła wtedy Erin, jakoś tak źle się czułam, chudłam i
mama mnie namówiła. To był szok, ale pozytywny, bo dałeś mi ją.
·
No
widzisz, powinienem być wtedy z Tobą. Czekaj, to Ty dopiero po kilku miesiącach
się dowiedziałaś? Wow.
· Nic
nie podejrzewałam. Nie miałam jakichś specjalnych objawów, ale mama
podejrzewała, dlatego mnie namawiała na wizytę.
·
I
dobrze zrobiła. No dobra, na dziś starczy tych rewelacji. Porozmawiamy jeszcze,
ale muszę przyswoić te nowe wiadomości.
·
Dobrze.
A powiedziałeś rodzeństwu?
·
Wie
Kira z Angelo, ale powiem im. Amy czytałem w internecie, że w Irlandii to matka
ma wszelkie prawa do dziecka.
· To
prawda, ale nim Molly się urodziła byłam u prawnika i Pani Mecenas zrobiła, co
mogła, abyś nie miał problemu z uzyskaniem praw. Ona Ci wszystko wytłumaczy.
Dam Ci jej wizytówkę.
·
Oooo
świetnie, a to w Dublinie?
·
Nie,
tutaj. To może nim pojedziemy do Dublina pójdziesz do niej?
·
Daj
wizytówkę, to od razu zadzwonię.
Amy podała mu ją, zadzwonił.
Porozmawiał i umówił się na następny dzień. Anette znała sytuację i dlatego tak
szybko go przyjęła. Tego dnia już nie miał Amy nic do powiedzenia. Zajął się
Molly, a jak zasnęła wyszedł.
Chciało mu się krzyczeć przez to
wszystko, ale zamiast tego pojechał nad morze. Spacerował, a potem zadzwonił do
Angelo i opowiedział mu, czego się dowiedział.
· Paddy,
to ciężka sytuacja, ale nie tylko dla Ciebie. Kurde człowieku, ona została
sama. Zrozum to! Ty miałeś nowe życie w zakonie i wiedziałeś, co dalej, ona
zupełnie sama, bez Ciebie, a na koniec okazało się, że jest w ciąży.
·
Wiem
Angelo, ale mogła choćby zadzwonić do Kiry.
· Mogła,
ale podjęła tę decyzję ze względu na Ciebie. Widziała, w jakim jesteś stanie
psychicznym. Pomyślałeś o tym? Może faktycznie mogła dać znać, choćby po roku,
ale wyszedłbyś?
·
No
tak! – zirytował się Paddy.
· Tylko,
że Ty dopiero pod koniec bycia w zakonie wiedziałeś, czego chcesz – przypomniał
Angelo – A ona od sześciu lat była sama i musiała sama sobie radzić.
·
To
fakt. Cholera masz rację, ale czuję się pominięty.
· Nie
byłeś Paddy, nigdy Cię nie pominęła. Teraz trudno to zrozumieć, ale zobacz
szykowała albumy dla Ciebie, była u prawnika, a do tego z tego, co mówisz
dopiero niedawno kogoś miała, nie wcześniej tylko teraz. Jakby straciła
nadzieję, którą miała przez te sześć lat. Tak na to spójrz.
·
Ty
to potrafisz człowieka usadzić.
·
Staram
się być obiektywny.
·
Wiesz,
co? Jak spotkam tego gościa, co jej tak nagadał, to mu chyba krzywdę zrobię. Kurde,
jakim prawem za plecami Amy z małą rozmawiał, a potem jak mu zwróciła uwagę to
jej tyle nieprzyjemnych słów powiedział?
· Co
mam Ci powiedzieć? – odpowiedział jego brat – Cham i tyle. Jedziesz z nimi do
Dublina?
·
Jadę,
jadę. Pewnie. Molly opowiadała mi o swoim domku u dziadków i jestem ciekaw,
gdzie moja córka spędziła te pierwsze lata życia.
·
Dla
małej to robisz? – zapytał.
·
Przede
wszystkim Angelo. Jutro idę do adwokata.
·
Paddy
– zawahał się – A co z Verą?
· A
co ma być? – odpowiedział Paddy i po raz pierwszy od kilku dni sobie o niej
przypomniał – Zadzwonię do niej i porozmawiam z nią. Jakby nie patrzeć, to nie
widzę możliwości bycia z nią. Nawet nie pomyślałem o niej, nie zabrałem jej tu,
nie dzwonię. No, szkoda żeby czekała, bo ja jej nie kocham.
·
No
tak, jak i poprzednich trzech.
· To
fakt. Angelo wiem, że tak nie można. Zadzwonię do niej w między czasie. A dziś
pomyślę o Molly, aha no i jutro idę do adwokata. Potem weekend w Dublinie.
·
To
daj jutro znać. Dobrze?
·
Dobra,
a dziś już kończę. Do usłyszenia. Pa.
Pomyślał, że brat ma rację, a do tego
on sam czasem też dla Amy miły nie był… Kiedyś...
Teraz jest inaczej, słucha, co ona
mówi i rozmawia z nią. Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Przecież i dla niego
przez te lata była ważna, teraz jest zły, ale cholera miał prawo. Było mu żal
Amy, musiała sobie radzić sama i za to ją podziwiał. Musi załatwić sprawę z
Verą. Głupia sytuacja, ale trzeba to skończyć. Szkoda dziewczyny, żeby czekała,
bo on nie miał zamiaru do niej wrócić. Teraz najważniejsza była jego córka.
Ooo! Ale fajna część! Zaczęli rozmawiać, ale to Paddy nie chce rozmawiać, to on przerywa, bo mówi, że za dużo wiadomości jak na jeden raz. No nie mogę! Wyciągał z Amy informacje odnośnie Colina, ale w sumie miał prawo wiedzieć, skoro dotyczyło to jego córki. Dobrze, że Amy mu powiedziała. No i zrozumiał pacan jeden, ze Amy przez niego płakała i to nie raz. I bardzo mi się podobało to zdanie 'nie oszczędzaj mnie'. Słusznie, nie oszczędzaj go Amy. Jak już przyjdzie co do czego, to powiedz mu prosto w oczy jak bardzo Cię wtedy zranił! Rozmowa z Angelo genialna! Ciekawe czy sam na to wpadł czy to zasługa Kiry? Hahaha! A zdanie o usadzeniu rewelacja, to to z zajawki :P Podoba mi się! Ale nie miał racji? No pytam się czy nie miał racji? Jaha, że miał i to jaką! Ania leży sobie obok i nie ma pojęcia, jaki ja długi komentarz smaruję chociaż chyba słyszy to stukanie klawiatury. A! I jeszcze jak Angelo pyta, a co z Verą i Paddy odpowiada 'a co ma być?', piękne!!! No i potem jak Angelo skwitował, że Paddy nie kocha Very jak poprzednich trzech. No bo nie kochał. Czegoś mu brakowało, a jeśli facet sam to rozumie, to znaczy, że jest dobrze. Brawo Ania!
OdpowiedzUsuńpłakała nie raz... i dobrze że o tym wie...
UsuńO!!!!!!!!!!! Jutro mam spotkanie z Padzikiem....na pewno nie będzie lekko.... Aniu przeczytałam od razu dwie części....obie super. Świetnie opisany przebieg spotkań Paddyego z córeczką. Bardzo dobrze się stało, że Amy powiedziała mu o Colinie..... Teraz martwi mnie ta cała Vera....czuję, że to będzie"samica psa".....tak łatwo nie odpuści....... Brawo Aniu....ja też kocham Twoje opowiadanie.... 😊😊😊😊😊😊😊😊😊
OdpowiedzUsuńdziękuje :)
Usuńa o Colinie no w sumie dobrze że on wie...
Pięknie !!!!! Tez kocham Twoje opowiadanie <3 bardzo podoba mi sie postawa Padzika w roli ojca ... Super , ze sie angażuje , nadrabia stracony czas , jest i bedzie świetnym ojcem ! Ale jako facet .... Tz partner dla Amy absolutnie nie. !!! Pewnie mnie z czasem przekona , ale narazie nie!nie ! Nie ! Amy przeprasza , żałuje , płacze , nie utrudnia mu a On ma focha ! Jak miała mu wtedy powiedzieć ??? Zostawił ja , potrzebował spokoju , tyle co podjął decyzje .... Dobrze zrobiła , AMy przez 8lat miała jeden poważniejszy związek a on przez 2 lata po wyjściu z klasztoru chyba 4 ! Mam nadzieje , ze PAddy bedzie musiał zawalczyć i to porządnie o Amy jesli wogole bedzie chciał bo narazie tego niewidze chociaż teraz liczy sie córka i tutaj mam racje teraz ona jest najważniejsza ! Pięknie ANIU
OdpowiedzUsuńfaktycznie bardzo się zaangażował :) i w sumie dobrze, bo na razie mała jest najważniejsza :)
Usuńdziekuje
Genialna część!!!! Super, że Amy powiedziała o tym gnojku Collinie. Reakcja Paddyego super!!! Jecie, już myslałam, że się na siebie rzucą, ale to by było za szybko aby garderoba lądowała na ziemi ;) Czuje, jak moje przedmówczynie, że Padzik będzie musiał walczyć o Amy, będzie musiał odbudować zaufanie i pokazać, że jest dla nich całym sobą!!! A Vera? Już samo imię mnie wku****ia. Podobnie jak nasz Anetka, uważam, że może się okazać samicą psa, i mogą być przez nią problemy... Super Aniu!!! Rozkręciłaś się nam tak, że bijesz wiele opowiadań na łeb i szyję!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńnie można niczego dostać na tacy, trzeba czasem zobaczyc swoje błędy i zrozumieć wszystko...
UsuńI ja się przylączam do zachwytów nad częścią !
OdpowiedzUsuńSuper, rozmowa jako tako odbębniona i Paddy poznał w jakimś stopniu odpowiedź na swoje pytanie odnośnie zatajenia info o ciąży. I dobrze, że wie, iż Amy plakała przez niego niejednokrotnie. I o Collinie się dowiedział ( ciekawe, kiedy się skapnie, że Collin grywa w filmach ) 3:-)
Zazdoszczę Anette spotkania z Paddym hehe :-P
Angelo, super postawa!
Buziaczki Aniu :-*
tak Anette spotka Padda :)
Usuńbędzie rozmowa o wszystkim więc dowie się więcej...
hmm. Czuję niedosyt. Jak Betsy powiedziała rozmowa została "odbębniona". Ale cały czas gdzieś się plącze Molly, jednak wolałabym, aby się spotkali gdzieś sami, by mogli porozmawiać, o obawach, o problemach, o przyszłości.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, co będzie jak pojadą do rodziny Amy. Bracia Paddiego powieszą na szubienicy !
:) będzie dłuższa rozmowa to pewne, ale on musi być na nią gotowy :)
Usuń