niedziela, 14 września 2014

Rozdział 48



Był umówiony na 12 z Panią Mecenas, był ciekawy, co mu powie. Gabinet był bardzo ładny, dobrze urządzony, ale jednocześnie ciepły. Był zdenerwowany i nie wiedział, czego się może spodziewać. Tak bardzo chciał mieć to za sobą, ale wiedział, że może to być skomplikowana sprawa. Przedstawił się i siadł na wskazanym fotelu. Popatrzył na Panią Mecenas i wydawało mu się, że ją gdzieś widział. Nawet ją o to zapytał i powiedziała mu, że spotkali się kilka lat temu w samolocie i ona z Amy rozmawiała. No tak, przypomniał sobie. Anette, bo tak kazała się zwracać, podeszła do szafki i wyciągnęła teczkę. Położyła na stole a tam był napis ‘Amy O’Reilly – Patrick Kelly’. Pomyślał ‘o kurde mamy wspólną teczkę u adwokata’. Aż mu się śmiać zachciało, taki pusty śmiech, Anette to zauważyła, ale nie skomentowała. Otworzyła tę tekę.
·        Papiery potem, teraz może wytłumaczę jak to wygląda w prawie.
·        Poproszę, bo wiem tylko, że nie mam praw – powiedział trochę wzburzony Paddy.
·    Panie Kelly, niech Pan tak nie mówi, zaraz coś Panu pokaże – coś tam szukała i podała mu jakieś papiery
·        Proszę mówić mi Paddy – szybko odpowiedział – Co to jest?
·        To są dokumenty dotyczące małoletniej, jeszcze nienarodzonej, a drugi dokument już urodzonej dotyczący opieki w razie śmierci matki. Patrzył na to, na daty i nie mógł uwierzyć.
Pierwszy był ze stycznia 2005 roku, a drugi kwiecień 2005 dotyczyły kwestii opieki w razie śmierci Amy O’Reilly, aż mu się słabo zrobiło. Popatrzył na Anette z pytaniem w oczach, ‘o co chodzi?’
·    Mówisz, że nie masz praw, a jednak. Amy u mnie była jeszcze w ciąży, tak jak Ty znała prawo i bała się. Poprosiła, aby zrobić wszystko, byś te prawa miał.
·        Ale dlaczego taki dokument? – zapytał szybko.
·        To bardzo ważny dokument. Jest to wola matki, aby ojciec miał prawa. Chciała, abyś, jeśli coś jej się stanie, miał prawo wychowywać Wasze dziecko. Faktycznie w prawie irlandzkim jest tak, że jeśli rodzice nigdy nie byli małżeństwem wszelkie prawa do dziecka ma matka.
·        No właśnie do tego zmierzam, że nie mam praw.
·    Spokojnie, masz, bo matka dziecka od początku wyrażała taką chęć. Od początku była to jej wola, by nie było problemu z przywróceniem praw rodzicielskich. Wiesz, co możesz zrobić, masz cztery możliwości?
·        Nie, nie wiem. Amy powiedziała, że wyjaśnisz mi wszystko.
·   Do tego zmierzam. Wiem, że teraz Ci ciężko i czujesz się oszukany, ale po to ja jestem, aby pomóc w tej sytuacji. Przygotuję odpowiednie papiery, które złożymy do sądu o przywrócenie praw rodzicielskich do małoletniej Molly Patricii O’Reilly- Kelly.
·     Oooo – aż się zdziwił, bo Molly miała dwa nazwiska, był zły na Amy, ale widział, że przygotowała mu powrót do praw idealnie – Teraz?
·      Nie, teraz nie, bo muszę wszystko dokładnie sprawdzić, dobrze dobrać argumenty. Co powiesz na przyszły wtorek o godzinie 14?
·        Pasuje mi. Ale nie powiedziałaś mi o tych czterech możliwościach.
·    Zagadałeś mnie. Już Ci wyjaśniam. Możesz się zarejestrować jako ojciec dziecka, złożyć podanie do sądu o przywrócenie praw i właśnie to na początek zrobimy. Można też zawrzeć porozumienie z matką dziecka, to jest dobry sposób i te dokumenty też przygotowuje, ale uważam, że na początek najlepsze będzie sądowne przyznanie tych praw.
·   No tak i jak sąd mi przyzna, to będę miał takie same prawa jak Amy? – zapytał ostrożnie.
·        Tak, do niej również zadzwonię i umówię się na wtorek.
·  Mogę jej przekazać. Aha, jak dobrze kojarzę powiedziałaś mi tylko o trzech możliwościach.
·        Tak ta ostatnia, a za razem jedna z ważniejszych dla prawa to małżeństwo. Także we wtorek o godzinie 14 zapraszam Państwa do siebie na podpisanie dokumentów. Czy jest coś, co mogę Ci jeszcze wytłumaczyć?
·        Tak. Chciałbym wiedzieć, dlaczego tak jest w prawie.
·        Hm, Paddy, to jest trudne pytanie. Może wyjaśnię to na Waszym przykładzie.
·        Dobrze.
·   Tutaj Amy nie miała możliwości kontaktu, ale jest matką, która chciała zadbać o interesy swojego dziecka i jej ojca. Od początku mówiła, że nie chce Cię ich pozbawiać, ale prawnie nie było wyboru. Dlatego też powstały wszelkie dokumenty, które Twoje ojcostwo potwierdzało. Zazwyczaj matki w różnych sytuacjach nie chcą mieć nic wspólnego z ojcem dziecka i te prawo daje im taką możliwość, decydowania o dziecku, ale Amy chciała, abyś te prawa miał.
·    No fakt, trudno byłoby jej decydować jakbym miał coś do powiedzenia, a mnie nie było. Teraz jest inaczej, bo możemy się porozumieć.
·        No tak, to prawda. Jak będziesz miał jakieś pytania, to możesz dzwonić.
·        Dobrze. Dziękuję i do zobaczenia we wtorek.
·        Do zobaczenia.
Wyszedł stamtąd i szedł spacerkiem. Doceniał to, że Amy w tym względzie zrobiła wszystko, co mogła, ale nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego mu nie powiedziała, te kilka lat temu. Nie wiedział, co będzie dalej, ale Molly teraz była najważniejsza, nie oni. Stwierdził, że może odbierze małą ze szkoły i pójdą na zakupy. Zadzwonił do Amy i umówił się, że podejdzie do szkoły po Molly. Amy miała jeszcze jakieś zebranie. Zadzwonił do Angelo i przekazał wiadomości. Angelo nie był zdziwiony postawą Amy i powiedział mu, że postąpiła dobrze w tej sytuacji. Młodszy brat poprosił, aby Paddy wszystkich zawiadomił, bo powinni wiedzieć. Szedł i myślał jak im to powiedzieć i miał pomysł na to, ale potrzebna była mu Molly. Czekały pod szkołą na niego i mała aż podbiegła. Amy podała mu klucze od domu, samochodu i dokumenty.
·        O której będziesz w domu? – zapytał.
·        Dlaczego pytasz – była zaskoczona, że pyta ją o to.
·   Bo chcę zrobić obiad – uśmiechnął się – Pojedziemy do sklepu z małą, a potem będziemy gotować.
·        Ale fajnie – ucieszyła się Molly i aż zaczęła podskakiwać z radości.
·        Będę o 16, może być? – powiedziała Amy.
·    Pewnie. Hm, chyba zdążę. Chodź Molly mamy trochę do zrobienia. Aha Amy czy mogę jej zrobić zdjęcie i wysłać mojemu rodzeństwu? – zapytał.
·        Eee tak, tak chcesz to zrobić? – zapytała.
·    Tak, bo nie będę do wszystkich po kolei dzwonić – zaśmiał się – Dużo ich mam, dowiedzą się w tym samym czasie. Angelo Cię pozdrawia. Aha i muszę coś kupić Mike’owi, lubi to, co kiedyś?
·       Tak, gust mu się nie zmienił. Ok. Paddy muszę iść, to do zobaczenia później. Bawcie się dobrze.
·        No to pa. Chodź Molly.
·        Paaaa mamo – zawołała Molly i pobiegła za Paddy ’m.
Wsiedli do auta, przypiął ją i pojechali do sklepu.

13 komentarzy:

  1. No rozmowa z Anette genialna, on tak się chciał dowidzieć, jakie ma prawa i co może zrobić, że ciągle jej przerywał. Nie mogła bidna dokończyć myśli i gubiła wątek. Rewelacja! Pewnie dlatego była pod wrażeniem Paddy'ego Kelly. A jak się zdziwił, jak się naprawdę nazywa Molly. No i wiemy, do czego mu ona potrzebna. Moim zdaniem rewelacyjny pomysł, aby poinformować rodzinę. Zdjęcie wyśle i niech mają zagwostkę. Hahaha! A potem rozmowa z Amy już wyglądała inaczej, tak na luzie, 'aha, Angelo pozdrawia' i dalej nadaje. No podoba mi się i serio jestem ciekawa jak to się dalej rozwinie... Ach! A Anette Fox zadowolona z roli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodziło :) Anette i Paddy rozmawiali inaczej niż Amy z Anette :) a Paddy ma o czym myśleć...

      Usuń
  2. super warto było czekac...no to się Padzik w roli ojca odnajduje ..i oby tak dalej...świetna rozmowa z Pnią Mecenas;0chcialabym to widzieć;)i mógłby sobie już ten swój żal do Amy darować ...nie mogła inaczej postąpić ...i tak była ponad swój żal ....i fer się zachowała ...raczej powinien być jej wdzięczy...Rozumiem jednak żal straconych lat z córką...Czwarta opcja małżeństwo bardzo mi się podoba ;)ale będzie się Padzik musiał dużo nastarać;)super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o bycie tatą, faktycznie sobie radzi...żal jest i musi sobie coś poukładać... a co do małżeństwa Anette o tym powiedziałą bo takie jet prawo i to nie nic w tym momencie nie znaczy...

      Usuń
  3. Anette bardzo zadowolona....przyznam, trochę się bałam tej rozmowy, bo Paddy dobrze był do niej przygotowany....obawiałam się że wyskoczy z takim pytaniem. na które mecenas nie będzie znała odpowiedzi... z Padzikiem nigdy nic nie wiadomo... :)
    We wtorek kolejne spotkanie....jupi!!!
    Bardzo mi się podobają relacje...Paddy, Amy, Molly.... nic na siłę...a jest fantastycznie ..... małymi kroczkami do przodu....
    Aniu dziękuję.... kochana jesteś... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anette sobie poradziła bo od lat zajmuje się prawem, a że ją zagadał, no cóż, cały Paddy :)
      powoli, bo nie można pewnych rzeczy przyspieszać...

      Usuń
    2. pisała oczywiście Ania, le nie zmieniła nazwy:(

      Usuń
    3. Ania gapa, była u Oli, bo widać ze to wrzesień wiec wiadomo ze to letnisko :) haha

      Usuń
  4. Super, super, super! Jak czytałam to ---> "Tak ta ostatnia, a za razem jedna z ważniejszych dla prawa to małżeństwo. Także we wtorek o godzinie 14 zapraszam Państwa do siebie na podpisanie dokumentów." to zabrzmiało to tak, jakby o tej 14 mięli brać ślub ;-) aż zapiszczałam ze śmiechu. Przyszedł Padzik do mecenaski i dowiedzial się, że się hajta xD Ale jajca !
    A potem do mnie dotarło, że ze ślubu lipa....na razie.
    Hmm....zrobi małej fotoni co ? Wyśle masowo do rodzeństwa z info, że to jego córka? Hehe. No tak, nie chce mu się każdemu z osobna tłumaczyć, co, jak i dlaczego...więc smsem ...Już widzę ich miny i telefony , które pochwycą w dłonie, by do brata zadzwonić. W sumie, to i tak nie uniknie tłumaczenia się każdemu po kolei. Każde z rodzeństwa będzie chciało się dowiedzieć...co jest grane. Jedynym wyjściem będzie konferencja ! Hehehe
    Podejrzewam, że rodzina Padzika ( oprócz Angelo i Kiry) będzie zła, że Amy nic nie powiedziała o ciąży.
    Pożyjemy, zobaczymy..Aniu, czekam na następną część z niecierpliwością B-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi to mnie rozbawiłaś:) małżeństwo, och nie to było tylko powiedzenie tego co jest w prawie...:)

      Usuń
    2. pisała oczywiście Ania, le nie zmieniła nazwy:(

      Usuń
  5. Wszystko super, część super, ale jedyną rzeczą jaka mnie dziwi to ich spokój i wzajemne relacje. Nie widzieli się 8 lat, ale żal pozostał. Amy zawsze miała żal, że tak się to skończyło, że Paddy odszedł, a Paddy ma żal, że mu nie powiedziała o dziecku. Dziwi mnie jedynie, że zachowują się, rozmawiają jakby się nic nie stało. Minęło już trochę czasu od kiedy Paddy wrócił, a Oni nadal nie porozmawiali :o Ja bym chyba tak nie potrafiła... Musiałabym wyrzucić wszystko serducha, aby być "na czysto", aby móc funkcjonować - ale ja nie Amy :) Mam nadzieję, że im się ułoży i mam nadzieję, że Paddy nie spali obiadu, tylko przygotuje coś pysznego. Hihihi, muszę się zaopatrzyć w jakieś dobre papu jak będę czytać kolejną część, bo pewnie smaka narobisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, wiem, że strasznie długo trzeba czekać na tę rozmowe i w nowym rozdziale też jej nie będzie, ale to wszystko po coś... ale będzie...
      jest między nimi żal, ale chcą aby mała tego nie odczuła, więc w stosunku do niej i przy niej nie ma negatywnych rozmów czy zachowań, jej to nie potrzebne...
      nie spali odiadu, będzie coś dobrego...

      Usuń