Był
w szoku. Spotkał Amy, a ta mała dziewczynka była jego, na pewno,
widział to i nawet nie musiał pytać. O Boże, mam córkę,
pomyślał. Nawet nie wiedział czy ma się złościć na Amy, że
nie powiedziała mu. Dlaczego tak postąpiła? A potem milion pytań
i myśli przeszły mu przez głowę. Odwrócił się do tyłu i
popatrzył na małą. Uśmiechała się i coś opowiadała swojej
mamie. Była już taka duża, a on stracił tyle czasu. Zastanowię
się nad tym wszystkim potem, stwierdził. Teraz patrzył na Molly.
Molly, a to on wybrał to imię, a Amy nawet daleko od niego, dała
ich córce tak na imię. Dlatego nie pisała do Kiry, pomyślał. Czy
wtedy czuła to, co ja teraz, zastanawiał się. Popatrzył na dłonie
Amy, ale nie było tam obrączki, więc nie wyszła za mąż.
Ostatnio powiedział Joey’owi, że jeśli by tak było, by się z
tym pogodził, ale teraz już nie był pewny, co sądzić.
Zastanawiał się czy mała wie o nim. Aż zamknął oczy i po chwili
przetarł ręką twarz, jakby chciał wszystkie myśli wymazać.
Spojrzał na Amy, była tak samo zaskoczona jak on i chyba nie
wiedziała, co zrobić.
Popatrzyła
na niego. Zmienił się, ale nadal było w nim widać tamtego
Paddy’ego. Teraz był starszy i jakby poważniejszy niż kiedyś.
Widziała, że jest w szoku, również była, ale on chyba bardziej.
Zastanawiała się, co teraz i jak ma swojemu dziecku wytłumaczyć,
że to jej tata. Ostatnio ciągle o niego pytała, a teraz właśnie
się zjawił. Nie chciała małej oszukiwać. Przypadkiem się
spotkali, ale Molly powinna wiedzieć, kto to. Aż westchnęła.
Cieszyła się, że mała niczego nie zauważyła, opowiadała o
Fionie. Całe szczęście, że Molly wypełniała ciszę, którą oni
stworzyli. Podjechali pod Hotel i Paddy się w końcu odezwał.
- Amy, poczekacie na mnie? – zapytał – Przebiorę się...
- Dobrze. Zaparkuję tutaj niedaleko i poczekamy na Ciebie.
- Molly, a Ty pomyśl, co byś zjadła dobrego – uśmiechnął się do małej – Zapraszam na obiad.
- Dobrze pomyśle – odpowiedziała nieco zawstydzona Molly.
Poszedł
do hotelu, przebrał się szybko. Miał żal do Amy, ale chciał
poznać jej punkt widzenia. Tego się nauczył przez te lata. Jednak
lekko jej nie było, była tutaj, a nie w Dublinie, więc nie
wiadomo, co się wydarzyło. Miał nadzieję, że przez te lata nie
była sama, że jej rodzina pomagała. Mimo tego, że był zły, że
nic nie wiedział o dziecku. Zmieniła się, to już nie była ta
sama dziewczyna, którą zostawił, teraz to była kobieta i matka. A
Molly była jego, nie mógł się opanować, aby tak nie myśleć.
Amy
zaparkowała i siadła sobie z tyłu, koło swojej córeczki. Musiała
odbyć dość trudną rozmowę z Molly, bo jak wytłumaczyć
siedmioletniemu dziecku, że to jej tata.
- Molly, pamiętasz, co Ci mówiłam o Twoim tacie?
- Tak, wszystko pamiętam. Ale nie wiem gdzie on jest?
- Kochanie tuż obok. Pamiętasz, opowiadałam Ci, że tata i mama musieli się rozstać, ale bardzo się kochali. Ja miałam Ciebie. Teraz go spotkałyśmy.
- To ten Pan? – zapytała zdziwiona Molly, – Ale ja go nie poznałam.
- Wiem kochanie, bo wygląda teraz trochę inaczej niż na zdjęciach, ale to on.
- I teraz go poznam i będę miała własnego tatę jak Erin? – zapytała mała, a Amy w oczach stanęły łzy. Pomyślała, że jednak za długo zwlekała. To jej wina.
- Zawsze miałaś tatę kochanie, tylko, że nie było go przy Tobie, ale zawsze był – popatrzyła przez okno, które było lekko uchylone, a tam stał Paddy, który słyszał, co mówiły i sam miał zaskoczoną minę. Uśmiechnęła się smutno do niego i wysiadła z auta i siadła za kierownicę.
- Mamo, a czy mogę powiedzieć gdzie pójdziemy na obiad? – zapytała mała.
- Możesz... – odpowiedziała Amy – To gdzie chcesz zabrać nas na obiad Molly?
- Do McDonalda – odpowiedziała mała – Dobrze? Tam są nowe zabawki, a ja ich nie mam. Byłam ostatnio z wujkiem Nat’em i Erin, a wujek musiał zjeść dwa zestawy dla dzieci, bo dla mnie zabawkę i dla Erin. I miałyśmy po dwie zabawki. Wujek zawsze tak robi jak idzie do McDonald ’a z nami.
- Erin jest córką Olivii i Mike’a. Starsza od Molly o no w sumie o pół roku, ale praktycznie o rok. Urodziła się w październiku, a Molly w marcu – wyjaśniła szybko Amy.
- Aha. To chyba ja również zjem zestaw dla dzieci żebyś miała zabawkę – uśmiechnął się Paddy.
- A może dwa? – zapytała rezolutnie mała – Bo jedna dla Erin.
- Niech tak będzie.
A
mała aż krzyknęła z radości. Paddy się uśmiechnął. Molly
miała temperament i chyba wiedział, po kim. Nie mógł się na nią
napatrzeć. Było to dla niego zaskoczeniem, że spotkał Amy,
chociaż to planował, a do tego dowiedział się, że ma córkę. A
on nic nie wiedział, że od siedmiu lat jest ojcem. Pojechali do
McDonald ‘a, zamówili, a mała pobiegła bawić się. Siedzieli
naprzeciwko i patrzyli na siebie. Amy nie wiedziała, co mu
powiedzieć.
- Miałem pojechać potem do Dublina. Nie spodziewałem się Ciebie tutaj.
- Do Dublina? Chciałeś się ze mną spotkać? - zapytała zaskoczona - Mieszkam tu od czterech lat. Te pierwsze lata mieszkałam w Dublinie. Dostałam tu pracę i postanowiłam się trochę uniezależnić od Nat’a i rodziców. Poza tym Nat za bardzo mi rozpieszczał małą – uśmiechnęła się.
- Ale pomagali Ci, nie byłaś sama? – zapytał zaniepokojony.
- Pomagali, wszystko w porządku. Zawsze byli i są. Bardzo Molly kochają.
- To dobrze – dodał uspokojony, że chociaż tyle, nie były same – Amy, dlaczego?
Wiedziała,
o co pyta, ale nie chciała teraz o tym rozmawiać, nie tu, nie w
takiej sytuacji. To były prywatne sprawy i nie chciała, aby ktoś
usłyszał.
- Paddy... Porozmawiamy o tym wszystkim, ale nie tutaj. Proszę...
- W porządku – popatrzył na nią i widział jak ciężko jej w tym momencie, czuł, że ma wyrzuty sumienia, to było widać w jej oczach – Opowiedz coś o Molly. Ona wie o mnie, prawda?
- Tak wie, nigdy nie oszukiwałam jej, zawsze wiedziała, że ma tatę. Znała Cię ze zdjęć i z opowiadań, ale dziś Cię nie poznała.
- No pewnie, przecież ona jest mała. Nie można od niej wymagać, aby mnie rozpoznała. Ja to rozumiem, ale chcę ją poznać, chcę spędzić z nią trochę czasu.
- Oczywiście. Nigdy bym Ci nie utrudniła tego, zabezpieczyłam twoją pozycję, jeśli chodzi o ojcostwo.
- Tak? – spojrzał na nią – Ale co z tego Amy, skoro ja nie wiedziałem, że zostałem ojcem.
- Wiem Paddy, przepraszam... – łzy napłynęły jej do oczu, ale byli w miejscu publicznym, więc opanowała się.
- Daj spokój. Opanuj się, proszę. Porozmawiamy o tym potem, ale jestem zły na Ciebie.
- Domyślam się, przepraszam.
- No już spokojnie – nakrył jej dłoń swoją, chciał jej pokazać, że mimo wszystko jest spokojny, zabrała ją szybko, czując dreszcz – Porozmawiamy, ale nie dziś. Dziś Was odnalazłem, bo i tak chciałem zobaczyc co u Ciebie. Masz pozdrowienia od wszystkich. Prosili abym Ci przekazał. Angelo i Kira chcą się z Tobą spotkać.
- Dziękuje. Chciałam napisać do Kiry, bo zrozumiałam, że to błąd, że Ty nic nie wiesz. A ja nie wiedziałam nic o Tobie. Czy jesteś tam czy nie.
- Wyszedłem po sześciu latach, ale musiałem dojść do siebie, potem koncerty, studio, aż w końcu poczułem, że muszę dowiedzieć się, co u Ciebie. Kurczę, szkoda, że nie szybciej.
- Przepraszam mimo wszystko, ale wtedy uznałam, że nie bylibyśmy szczęśliwi z sobą. Nadal tak sądzę, że tak mogło się zdarzyć, ale powinnam chociaż ze dwa lata temu się odezwać. Ze względu na Molly.
- Pytała o mnie? – zapytał z zainteresowaniem.
- Tak. Uwielbia oglądać nasze zdjęcia i słuchać o Tobie. Chyba będziemy się zbierać, co?
- Mogę przyjść do niej jutro? – zapytał – Tutaj to ona nawet nie da się poznać – zaśmiał się.
- Tak, zapraszam. Zaraz zapisze adres i telefon – od razu to zrobiła.
- Ok, tak będzie dobrze.
Wstała
i zawołała Molly.
Ale mega rozdział! Łzy mi pociekły... Piękna rozmowa Amy z Molly o tacie, potem to, że on się pyta o to czy mała wie, a Amy mówi, że nigdy nie ukrywała, że zabezpieczyła ojcostwo, ojeju, jeju, jeju! Ale emocje! Pięknie, no pięknie po prostu! I niby nie chcą gadać w tym miejscu publicznym, a jednak coś gadają, jednak o coś jedno i drugie pyta. Paddy w szoku, totalnym, powiedział, że jest zły, ale ma prawo, poza tym jest wytłumaczenie, że on jest spokojny, nauczył się tego w zakonie. Aniu, jesteś mistrzem! Naprawdę, totalnym!
OdpowiedzUsuńach... cieżko było, ale nie jest źle, na razie są w szoku, obydwoje i nie wiedzą jak ze sobą rozmawiać...
UsuńAniu masz ode mnie litra a nie 0,7.... Napiszę krótko.....przegenialny rozdział, zamiast pisać jaki jest ach i och....przeczytam jeszcze raz....taaaakie opowiadanie to można czytać i zaraz dzień staje się lepszy....ale przyznam, wzruszyłam się jak stary siennik 😊😉
OdpowiedzUsuńoch po 0,7 padnę, ale dziękuje :)
Usuńdzieki, dzieki dzieki :):):)
No kurczę...a mi jakoś tak dziwnie tę rozmowę ich czytało...Tyle lat się nie widzieli...jakoś za spokojnie im to wyszło ....Wiem, że jeszcze czeka ich poważniejsza rozmowa, a Paddy już nie jest tym samym Paddym, co kiedyś..jest spokojniejszy, ułożony i poukładany. Mimo wszystko jednak oczekiwałam więcej emocji podczas ich pierwszego spotkania. Chyba, że szykujesz jakieś inne, większe niespodzianki wybuchowe B-)
OdpowiedzUsuńJak na szybkiego oblukał, czy nie nosi obrączki hehehe 3:-)
Ech,ta dzisiejsza młodzież 3:-)
No nic, czekam na next część ! Oby sobie wszystko wyjaśnili i podjęli odpowiednie kroki, by być kompletną rodziną. Niech Paddy nacieszy się córką. W końcu ma do nadrobienia kupę straconych lat.
jest spokojnie, bo są zaskoczeni i to nie czas i miejsce na jakies poważne rozmowy...
Usuńbędą emocje ale tym razem jest spokojnie... oblukał bo był ciekawy pewnie czy jego dziecko ktos inny wychowuje...
teraz najważniejsza jest Molly, nie oni i tyle moge powiedzieć :)
A moim zdaniem ta rozmowa była idealna. Po tylu latach czują się dziwnie i niezręcznie w swoim towarzystwie. Na wybuch emocji przyjdzie jeszcze czas ;)
OdpowiedzUsuńdziekuje... masz rację i oczywiście nie mam nic do dodania :)
Usuńzrozumiałaś przesłanie hehe :)
Jak dla mnie jest to cisza przed burzą... Amy wydaje się być taka delikatna i krucha. Tak szczerze mówiąc to trochę męczy mnie ten jej brak pazura, na wszystko tak niemrawo reaguje, na wszystko przyzwala. Owszem obiecała sobie, że Paddy będzie mógł się z dzieckiem spotkać, ale mam wrażenie że ona będzie taką ciapą względem Paddiego.
OdpowiedzUsuńAguś nie widzieli sie 8 lat i to nie w stylu Amy co do robienia scen... To nie jest tak, że jest ciapą, tylko na razie nie wie co zrobić, myslec i czuć... To trudne, a przede wszystkim jest mama, wystraszyłaby dziecko jakby wrzeszczała na niego...
Usuń:):)
och jak ja lubie komentarze i lubie poznawac wasze opinie :) ach
Ja nie mówię o tym, aby przy dziecku wrzeszczała, nie wiem no dziecko bym zostawiła u przyjaciółki i najpierw wolałabym się z nim spotkać osobiście, a później dopiero żeby poznał córkę. A nie na odwrót, podejrzewam, że bym ustaliła zasady, dopiero później by było spotkanie rodzinne. Nie chcę nawet myśleć o tym, że nie będą ze sobą....
Usuń:) wiesz co oni mnie nie pytali o zgodę, jest tak :)
UsuńAmy nigdy nie miała nic przeciwko temu aby poznał małą. Pewnie jakby umawiała się w normalny sposób to by poznał małą po rozmowie z Amy, ale spotkał je obie...oni sobie w końcu wszystko wyjaśnią, a mała może już poznac tatę, bo to nie jest takie łatwe...
a co do ich bycia, będzie co ma byc...może nie bedą, a może będa, wszystko w swoim czasie...
Super!!!!!!! Przeczytalam na jednym oddechu oczywiście wczoraj ;) niema to jak spotkanie w MC donalds;) oj będzie się działo....nie tylko Amy powinna przeprosić .....Padzik tez !!!! Ciekawe jaka/będzie ich relacja tyle czasu minęło....a Molly świetnie,ze poznała tate...;) Aniu pięknie !!!!!
OdpowiedzUsuńUfff, mogę w końcu skomentować :DDD Łzy mi pociekły przy rozmowie Molly z mamą, szczególnie wtedy jak Molly się zdziwiła: to jednak mam tatę tak jak Erin? Jezu normalnie ryczałam jak bóbr. Genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńAaawww!
OdpowiedzUsuń