niedziela, 21 września 2014

Rozdział 50

Czytał małej na dobranoc, bo ostatnio było to zwyczajem, ich zwyczajem. Amy zadzwoniła do Kiry. Chwilę z nią rozmawiała i umówiła się, że przyjadą. Potem rozmawiała z Maite i wtedy akurat przyszedł Paddy, podał jej kieliszek z winem. Skończyła rozmawiać i napiła się łyczek wina.
  • Mogę mu odpisać? – zapytał nieco wzburzony Paddy – On sobie już i tak nagrabił dziś u mnie. Próbował sprowokować mnie w sklepie, ale była Molly ze mną, więc się opanowałem. Ale ten mail do Ciebie nie może przejść bez echa.
  • Paddy, daj spokój. Nie będę z nim dyskutować. Po co? Nie jest tego wart, aby się wkurzać.
  • Być może, ale za dużo sobie pozwolił. Co to cholera za teksty. Jak on śmie tak się do Ciebie zwracać? Jeszcze żebym tego nie widział Amy, ale widziałem. A to, co napisał dotyczy całej naszej trójki, więc muszę zareagować.
  • Proszę Cię. Nie chcę żadnych konfrontacji, nie chcę go ani widzieć ani z nim pisać. Nie ma takiej potrzeby.
  • Sam to załatwię. Ty nawet nie próbuj z nim rozmawiać, nie po tym, co napisał.
  • Paddy? – powiedziała zdziwiona Amy – Hej, co to ma być?!
  • To, co napisał było obraźliwe i nie mogę tego tak zostawić. Nie będzie Cię tak wyzywał do cholery! Nie pozwolę na to, byłaś kiedyś ze mną, jesteś matką mojego dziecka. Nie będę przyglądał się jak ktoś Cię obraża.
  • Proszę Cię Paddy – powiedziała smutno.
  • Amy, czego Ty się boisz? – zapytał, niby nie widzieli się tyle lat, a on od razu wyczuł – Powiedz mi – poprosił.
  • Paddy, nie rób nic, to nie ma sensu. Nie chcę akurat z Tobą tego omawiać, co się stało. On.. On zachował się trochę brutalnie, ale całe szczęście nic się nie stało.
  • Ale mogło, tak? – zapytał wkurzony Paddy – Cholera jasna! Słyszałem, co dziś o Tobie mówił, ale wtedy nie wiedziałem, że to on. Potem zaczepiał przy mnie nasze dziecko, a na koniec próbował mnie sprowokować. Miał szczęście, że Molly była ze mną, bo, mimo, że jestem spokojnym człowiekiem, to miałem ochotę mu przywalić.
  • Szkoda nerwów na niego – powiedziała cicho – Paddy, co to za historia z tymi kondomami? A co z tym zgubieniem się Molly?
  • Zmieniasz temat, ale ok na razie koniec. No to właśnie również przez niego. Miałem ją na oku i w pewnym momencie zmieniłem alejkę, a ona się biedna wystraszyła i wrzasnęła na cały regulator „tatusiu” i chyba w pięć sekund byłem przy niej.
  • Nie przejmuj się tym, to się czasem zdarza. Mi również kilka razy się ‘gubiła’, nie lubi tego, by jej zniknąć z oczu.
  • Trochę się wystraszyłem. Ale, to miłe, bo powiedziała do mnie tatusiu. Uczucie niesamowite.
  • Domyślam się, jakie to dla Ciebie było miłe, jak to usłyszałeś. Cudowne uczucie. Nie odpowiedziałeś mi na pytanie.
  • No…, bo – Paddy nie mógł się powstrzymać od uśmiechu – Jak zaczepił małą, zabroniłem mu tego, a potem chciałem mu zrobić na złość. Przepraszam, nie pomyślałem jak to będzie wyglądać i że Cię obrazi. To było głupie, ale chciałem mu pokazać gdzie jest jego miejsce i chwyciłem te kondomy.
  • Paddy! Nigdy się tak nie zachowywałeś – zdziwiona była, ale rozumiała go, bo miała braci i oni nie raz jej tłumaczyli, że faceci mają wielkie ego i gdy poczują zagrożenie od razu muszą je sobie podnieść – Paddy, tylko, że to wyglądało jakbyśmy sypiali ze sobą.
  • Ale my nigdy ze sobą nie sypialiśmy – uśmiechnął się – My się kochaliśmy.
  • Ale Nas nie ma i to, co było, to już czas przeszły.
  • Nic straconego Amy. Zawsze jest szansa – popatrzył na nią, doskonale zdając sobie sprawę, że łatwo nie będzie – Pamiętaj o tym. Mimo, że się tyle lat nie widzieliśmy, ja nadal Cię znam.
  • Paddy! Przestań – powiedziała – Obydwoje się zmieniliśmy.
  • Tak, to prawda. Tylko, że wszystko do mnie wraca. Jakbym Cię nie widział, nie osiem lat, a osiem dni, miesięcy. Rozumiesz to, prawda?
  • Paddy, proszę nie wracajmy do tego – powiedziała cicho – Teraz tak mówisz, ale nie chciałeś ze mną rozmawiać. Ignorowałeś mnie przez te dwa tygodnie.
  • Wiem Amy. Musiałem sobie wszystko poukładać. Byłem na Ciebie zły, bałem się, że coś Ci powiem. Teraz już o wiele więcej rozumiem, o wiele więcej wiem. Wykonałaś wielką pracę przez te lata, nie tylko dla naszej córki, ale także dla mnie. Mimo, że Cię zostawiłem. Ty zawsze pamiętałaś o mnie.
  • Jesteś jej tatą i nie potrafiłam zrobić niczego przeciwko Tobie. Paddy… nie rozstaliśmy się w złości, więc dlaczego miałam Cię tego wszystkiego pozbawić? Kochałam Cię… mimo wszystko, więc podjęłam takie decyzje, chociaż wiedziałam, że kiedyś będziesz na mnie zły.
  • Wiem Amy, teraz to wiem. Dlatego potrzebowałem czasu, by to wszystko sobie poukładać. Powinienem wcześniej z Tobą porozmawiać.
  • Byłeś u Anette?
  • Tak, jest bardzo miła. Jesteśmy umówieni na wtorek o 14, mam nadzieję, że możesz iść. Dużo mi wyjaśniła, chyba trochę Cię to kosztowało nerwów, że podpisałaś takie dokumenty. Amy, nawet nie wiesz, co poczułem, jak pokazała mi dokumenty dotyczące opieki nad Molly w razie... Aż nie przechodzi mi to przez gardło. To musiało być straszne, coś takiego podpisać.
  • Było, ale musiałam. Nie miałam wyjścia. Przykro mi, że nie powiedziałam Ci wcześniej o Molly, że spotkaliście się dopiero jak ona ma siedem lat i tak naprawdę te urodziny będą pierwszymi. Nie miałam wyjścia Paddy, nie miałam... – Aż jej się głos załamał.
  • Ciii. Spokojnie. Staram się, naprawdę się staram wszystko zrozumieć, poukładać sobie, przypomnieć sobie i wcale nie muszę się jakoś strasznie wysilać, bo doskonale pamiętam ostatnie nasze wspólne dni i słowa, które powiedzieliśmy.
  • Paddy, mi wtedy tysiące myśli przechodziło przez głowę. To była naprawdę trudna decyzja, nie mówić Ci. Może byś wyszedł. Tylko czy bylibyśmy szczęśliwi?
  • A czy w tej sytuacji jesteśmy? – zapytał – Amy, ja rozumiem. Naprawdę staram się zrozumieć, co wtedy czułaś. Nawet Angelo mi to zobrazował i pewnie miał rację. Ale mogłaś mi powiedzieć, chociaż dwa lata temu.
  • Wiem. Naprawdę mi przykro, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Chciałam, by wszystko było dobrze, starałam się, a dla małej zrobiłam bym wszystko.
  • Wiem, widzę to, również to, że wszystko, co dotyczyło małej, miało również związek ze mną. Dziękuję za to, że nazwałaś ją Molly, bo mi się podobało to imię, niby nic, a dla mnie wiele znaczy. Nawet pies dostał imię, bo żartowałem, że ruda, więc ze Shreka, prawda?
  • Tak, to prawda. Mogę o coś zapytać?
  • Pytaj. Jest mnóstwo rzeczy, o które ja również chcę zapytać, ale wszystko po kolei. Ty również możesz pytać. Amy to, że nie widzieliśmy się prawie osiem lat, nie znaczy, że musisz mnie pytać czy możesz pytać.
  • To Ci się zdanie udało – zaśmiała się – Chciałam się zapytać czy byłeś szczęśliwy czy jesteś szczęśliwy?
  • Odnalazłem siebie, zmieniłem się. Tak chyba tak, byłem szczęśliwy. Teraz mi żal tych lat straconych dla mnie i Molly, ale to można naprawić. Ale chcę znowu czuć się szczęśliwy. I wiesz, co, nigdy nie mogłem o Tobie zapomnieć i w tym zakresie ‘szczęścia’ nie odnalazłem. Różnie między nami było, ale tych cudownych chwil było tak dużo, że mimo wszystko nie potrafiłem o Tobie zapomnieć.
  • Nie pytałam o Twoje życie osobiste.
  • Ale jakby nie patrzeć my to my, ale mamy wspólną córkę i powinnaś wiedzieć czy kogoś mam czy nie.
  • Paddy, to Twoja prywatna sprawa. Nie muszę wiedzieć. Jeśli chodzi o małą dogadamy się, by przebywała i z Tobą i ze mną. Pozwolę na wakacje, jakieś święta i jeśli kiedykolwiek przyjedziesz, to będziesz mógł spędzać z nią czas.
  • Co? – zapytał zdziwiony Paddy – A może ja tak nie chcę? Może do cholery nie chcę być niedzielnym ojcem! Nie decyduj w ten sposób.
  • Chcę jak najlepiej, ale za daleko mieszkamy, więc pomyślałam, że tak będzie dobrze. Na razie tak to widzę.
  • Nie wiem, czego chce na razie. Teraz chcę się skupić na tym, aby ją poznać. Nie chcę teraz o niczym decydować. Rozumiesz to? – dodał głośniej.
  • Nie krzycz. Rozumiem, ale co mam się wcale nie odzywać, tak? – popatrzyła na niego wyzywająco – Bo co? Popełniłam błąd, ok i nawet rozumiem, co czujesz, ale chcę jak najlepiej dla mojej córki. W tym momencie ona jest najważniejsza, nie chcę teraz myśleć o sobie czy o Tobie, tylko o niej i tym, co będzie dobre.
  • Jak mamy upraszczać tak sprawę, to jedno mi tylko do głowy przychodzi by mała była szczęśliwa - popatrzył na nią z wyzwaniem w oczach - Wiesz, co mam na myśli? I naprawdę nie wiem, czego Ty chcesz? Nic już nie rozumiem.
  • Nie wiem, co masz na myśli.
  • Bo tak łatwiej? – zapytał – Doskonale wiesz, bo i o tym punkcie mówiła Ci Anette. Dobrze, przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana, bo minęło osiem lat, ale nie wierze, że przestałaś o mnie myśleć. Zresztą akurat tego jestem pewien.
  • Ale to nie ma nic do rzeczy Paddy – powiedziała cicho – A zresztą… nieważne. Pójdziemy do Anette i chciałabym, abyśmy się do tego czasu jakoś dogadali w tej kwestii. Nie mam siły teraz z Tobą walczyć i słuchać jak to źle postąpiłam. Mam wyrzuty patrząc jak się ze sobą z Molly czujecie. Naprawdę jestem już tym wszystkim zmęczona, tym, że muszę się tłumaczyć, tym, że ciągle ma ktoś do mnie pretensje.
  • Ale to nie tak. Może i mam, ale staram się. Ile mam to powtarzać? – zapytał już spokojnie – Może i faktycznie zbyt często to mówię, a sam wcześniej nie byłem aniołem. Zaraz mi powiesz, że znowu do tego wracam, co było dawno. Ale chcę zrozumieć wszystko, co Was dotyczy. To nie jest tak, że rozgraniczam Ciebie i Molly. Obie jesteście ważne, bo jakby nie patrzeć od siedmiu lat wychowujesz nasze dziecko. Teraz oczywiście jest Ci pewnie ciężko i wcale się nie dziwię. Ja się szykowałem do tego, że Cię zobaczę a Ty nie wiedziałaś o tym.
  • To akurat nie ma znaczenia – odpowiedziała cicho – Ty masz do mnie pretensje teraz, a ja miałam do Ciebie jak urodziłam Molly. Nie było mi łatwo, ale musiałam dać radę, musiałam stanąć na nogi, otrząsnąć się i przestać płakać.
  • Bardzo mi przykro. Nie chciałem, abyś płakała.
  • Ale płakałam, nie dałam rady inaczej, bo Ty tylko myślałeś o tym, co Ty czujesz. Do samego końca z Tobą byłam i odchorowałam to, Paddy. Taka jest prawda i nigdy nie potrafiłam ułożyć sobie życia z kimś innym, bo zawsze stałeś pomiędzy. Myślisz, że było mi łatwo?
  • No wiem, że nie. Uwierz mi, że ja też miałem dziewczyny i co z tego, jak zawsze porównywałem je do Ciebie. Teraz to wiem, podświadomie to robiłem i żadna nie wygrała z Tobą. Nikt mi się nie podobał na tyle, by mógł zapomnieć o Tobie. Żadna tego nie sprawiła.
  • Paddy, ale nie musisz mi mówić o swojej dziewczynie.
  • Dziewczynach Amy. Czterech – powiedział cicho i dobitnie – Żadna z nich nie miała nawet szansy. Więc nie mów mi, że to ja stałem Ci na drodze – nic nie powiedziała, bo nie wiedziała, co powiedzieć - Chcę, abyś czuła się bezpiecznie, nawet w takiej sytuacji, w jakiej się teraz znaleźliśmy.
  • I w tym sęk Paddy, bo ja straciłam moje poczucie bezpieczeństwa już dawno temu – teraz już nawet nie powstrzymywała się od płaczu, a Paddy był wstrząśnięty, bo wiedział, że on jej to zabrał.
  • Amy – podszedł do niej – Amy… nie płacz.
Czuł, że tak dawno schowała te wszystkie smutne wspomnienia w sobie, że teraz poszła tama. Siedziała na fotelu i nie wiedział jak ma ją pocieszyć, więc kucnął obok i głaskał ją po ręce. Podał jej chusteczkę. Stwierdził, że będzie lepiej jak wypłacze się, a do rozmowy jeszcze wrócą. Nie potrafił się zdecydować iść do hotelu czy może zostać tutaj, bo i tak jadą do Dublina.
  • Amy – powiedział cicho – Mogę zostać? Będę spać w salonie, ale nie chcę, abyś była sama dzisiaj.
  • A Twoje rzeczy? – spytała, ale popatrzyła na niego, już było jej lepiej, mimo, że padło tyle słów, ale były potrzebne. Musiał wiedzieć, co ona o tym wszystkim sądzi.
  • Pójdę do hotelu, zabiorę je, wymelduje się i wrócę. Jak sądzisz?
  • Ale Paddy…
  • Będę spał w salonie – spojrzał na nią ciepło – Czuje, że tak będzie lepiej. Pozwól mi tu dziś być. Kanapa w salonie wygląda na wygodną.
  • Niech będzie. Przygotuje Ci posłanie, ręczniki w łazience i pójdę się wykapać. Klucze masz.
  • Mam. Wrócę za pół godziny.
Wstał i poszedł do przedpokoju ubrać się, a Amy za chwilę już spokojna przyszła zamknąć drzwi. Spontanicznie objął ją w pasie i przyciągnął do siebie. Przytulił ją mocno, chociaż z jej strony czuł opór, ale stwierdził, że się jej nie dziwi. Chwilę tak stali i puścił ją, uśmiechnął się, a potem pogłaskał po policzku. Wyszedł na dwór i poszedł przed siebie.

13 komentarzy:

  1. Dziś 50- dziesiąty rozdział, co oznacza, ze jubileuszowy :)
    Dedykacja dla wszystkich i wielkie dzięki, że jesteście ze mną i 'moimi' bohaterami już tak długo :)
    Dziękuję :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania! Jesteś miszczem! Tyle myśli kłębi mi się w głowie, nawet nie wiem, co mam napisać, jak opisać ten rozdział, jak skomentować? Może najpierw, to ja podziękuję Tobie za to, że piszesz i dostarczasz mi takich emocji! Dzię-ku-ję! A teraz spróbuję. W tej ich rozmowie padło wiele słów, ktoś się wzburzył, ktoś popłakał, ale jak dla mnie była ona mega oczyszczająca, potrzebna i czekałam na nią od paru części. To o tym "nie musisz pytać czy możesz pytać", o bezpieczeństwie, które Amy straciła, o tym, że Paddy widzi jakieś wyjście (swoją drogą jaki pewny siebie kogut!!!), o tym, że dobrze wychowała córkę, że odchorowała to, że została z nim do końca, że on był zły i ją ignorował, nie chciał rozmawiać, że nie chce być niedzielnym ojcem, że chce poznać Molly, że Amy mówi o tym, że to mała jest najważniejsza... Nie wiem, czy wszystko wymieniłam. Rewelacja! Na to czekałam, dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki :) proszę bardzo, staram sie jak mogę, sama wiesz, bo widzialas mnie przy pracy hihi..
      musiała byc ta rozmowa i trzeba było na nią poczekac. Paddy musiał pewne rzeczy zrozumiec i jeszcze troche przed nim...

      Usuń
  3. O mamusiu!!! Kocham to opowiadanie! No kocham!!! Tyle emocji, już myślałam, że przy tych drzwiach zaczną się całować, że wszystko puści!!! Suuuper, że pogadali w końcu, bo już ta sytuacja była troszkę "niezdrowa" jak omijali ważne tematy szerokim łukiem. Boże jak Oni się kochają to widać i czuć z daleka!!! Wiele wycierpieli, wiele ran sobie zadali, ale teraz... Teraz przyszedł czas, aby byli w końcu szczęśliwi! Zasłużyli na to!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Olusha :) to miłe
      hehe przy drzwiach nie mogliby się całowac bo Amy tego nie chciala, a on to czuje, poza tym ma niedokończone sprawy i musi to załatwić do końca...

      Usuń
  4. Ja tez kocham to opowiadanie , emocje sa ! I to ja dziękuje , ze tak piękne opowiadanko piszesz ...hmm od czego by zacząć ..., denerwuje mnie Paddy no staram sie ale mnie wkurza ! Ale ja jestem skrzywiona psychicznie :) w roli ojca naprawdę super , to ze nie chce byc niedzielnym ojcem tez sie chwali ale w sprawy Amy nie powinien sie wtrącać ... Super , ze chce dać jej poczucie bezpieczeństwa , ze broni jej ale jakos od dupy strony sie za to bierze ... Ja to odbieram tak .... Wróciłem , należy mi sie i koniec ! Miałam wrażenie , ze za chwile powie ze weźmie Molly ze sobą albo sie wprowadzi bo musi nadrobić stracony czas !!!! Kibicuje im jako rodzinie , ich związkowi , .... Ale najpierw wychodzi przez 2 lata szuka szczęścia , pózniej strzela fochem na Amy , teraz ... Niewiem ale to Amy powinna grać pierwsze skrzypce w sprawie córki , ich związku .... On naprawdę ma szczęście ze Amy jest tak wspaniała kobieta z cierpliwością jakiej ja nie spotkałam ... Jednak wierze w ich uczucie a ludzie w związku , których kochamy nie musza buc idealni .... AAniu super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje Riri, ale trzeba dac mu chwilę na ogarnięcie się a na pewno to zrozumie, co i jak...

      Usuń
  5. Chyba moja ulubiona część. Piękna! Dziękuję Ci Aniu za te wszystkie emocje :-* Bardzo im jako rodzinie kibicuję i mam nadzieję, że odnajdą sposób na bycie ze sobą pomimo bolesnych wspomnień. Będzie im trudno, ale ja w nich wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny Rozdział będzie w niedzielę :)
    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. ach! W końcu wszystko sobie wyjaśnili i jest tak, jak powinno być. Oboje zaczną życie zaczynając od samego początku, małymi kroczkami...poznają się na nowo i kto wie? Może znajdą szczęście ? Najważniejsza jest Molly...ależ oczywiście, że tak! A mała będzie szczęśliwa tylko wtedy, gdy oboje z rodziców będą przy niej...ze sobą, już na zawsze. Szczęście Molly teraz zależy od ich szczęścia. Będzie dobrze, ta szczera rozmowa spowodowała, że nowe życie zaczną z czystą kartką...zapiszą swoją historię na całkiem nowych stronach księgi miłości < Ach!

    OdpowiedzUsuń
  8. wyjaśnili sobie dużo, ale jestem ciekawa jakie będą ich dalsze rozmowy i przede wszystkim jak będzie wyglądać wizyta u rodziny Amy. Jedyne co mi może przeszkadza to, to że wszyscy z rodziny Kellych tak łagodnie zareagowali a wieść o dziecku. Myslalam ze będzie jakieś podburzanie Paddiego przeciwko Amy

    OdpowiedzUsuń