Całą
drogę płakała. Nawet nie wiedziała gdzie ją wiozą. Jak
dojechali na miejsce zobaczyła, że to szpital. Tam ją zaprowadzili
pod salę. Weszła i zobaczyła Paddy’ego, który leżał na łóżku.
Chyba spał, bo widziała jak oddycha. Delikatnie go dotknęła i
pocałowała w czoło. Miał brudną twarz, a na głowie krew, która
była również na buzi, ramionach, rękach. Był obandażowany,
ogólnie nie wyglądał dobrze, aż musiała usiąść. Przyszedł
doktor i pielęgniarka. Jak ją zobaczyli, lekarz kazał dać jej
środek uspokajający. Została wyprowadzona z sali, zaprowadzono ją
do pokoju pielęgniarek, gdzie dostała lekki środek. Siedziała jak
odrętwiała, długo to trwało nim zaczęła dochodzić do siebie.
Paddy żył, wiec już jest dobrze, ale nadal nie wiedziała, co się
stało i co mu jest. Przecież poszedł tylko po mleko i jajka. Łzy
leciały jej, nie potrafiła ich opanować. Paddy!
Bolała
go głowa. Co się stało? Pomyślał i przypomniał sobie. Bolało
go również ramię i kuło w boku. Gdzie on jest? Otworzył oczy i
zobaczył, że w szpitalu. Oberwał i czuł to całym sobą. Gdzie
jest Amy? Czy ona już wie, ile to minęło czasu. Tyle pytań, a on
nic nie wie. Biedna Amy, pewnie się martwi. Jęknął i nie mógł
nic powiedzieć, ale boli. Szybko koło niego zjawiła się
pielęgniarka, która uśmiechnęła się do niego.
- Spokojnie. Niech Pan się nie rusza. Jest Pan w szpitalu. Jestem Anna i razem z koleżanką będziemy zajmowały się Panem.
- Głowa. – wyszeptał.
- Podejrzewamy lekkie wstrząśnienie mózgu, ale ogólnie nic się nie dzieje. Musi Pan leżeć, aż miną zawroty. Proszę leżeć spokojnie i niczym się nie denerwować.
- Amy. – powiedział cicho.
- Jest tu, ale musieliśmy dać jej coś na uspokojenie. Zaraz przyjdzie do Pana lekarz, ale teraz musimy zająć się Pana wyglądem. Umyje Pana i od razu będzie lepiej.
Po
jakimś czasie przyszedł lekarz, zbadał Paddy’ego i stwierdził,
że nic nie zagraża jego życiu. Miał zwichnięty bark i pęknięte
żebro. Całe szczęście nie potwierdziło się wstrząśnienie
mózgu. Brzuch również nie ucierpiał, choć był dość mocno
poobijany. Musiał zostać na kilka godzin w szpitalu na obserwacji.
Miał obandażowane żebra i bark po nastawieniu dali mu w temblak.
Bolał go brzuch, miał mnóstwo siniaków. Był już umyty, więc od
razu lepiej wyglądał. Dostał kroplówkę na wzmocnienie. Nadal
leżał, ale już czuł się lepiej. Przyszła do niego Amy z drugą
pielęgniarką, która przedstawiła się jako Alexa. Powiedziała do
Amy, że jak tylko będą potrzebowali czegoś, ona i Anna chętnie
pomogą. Amy płakała. Widział jej łzy i nic nie mógł zrobić.
- Amy… - powiedział cicho.
Podeszła
bliżej i siadła obok niego na krześle, głaskała go po ręce i
wycierała łzy. Chciał coś powiedzieć, ale był potwornie
zmęczony, więc zasnął. Czuł się bezpiecznie przy niej. Była z
nim i to było najważniejsze. Tyle pytań przechodziło jej przez
głowę, zastanawiała się, co się stało. Przyszły pielęgniarki
i powiedziały, że będzie wszystko w porządku. Jedna z nich
przyniosła jej kawę, bo Amy nie chciała zostawić go samego.
Chwilę z nią rozmawiały, uspokoiły ją. Odpowiadały na wszystkie
pytania. Powiedziały, że jakby miała jakikolwiek problem niech je
woła. Nawet nie wiedziała, która godzina, ale wszędzie była
cisza, wiec na pewno było późno. Molly, pomyślała, ale spojrzała
na zegarek i zobaczyła, że minęła już 1 w nocy. Spojrzała za
telefon, a tam było kilkanaście nieodebranych połączeń od
Nathana. Zadzwoniła i odebrał po pierwszym sygnale. Powiedziała
mu, że Paddy został pobity, ma pęknięte żebro, wybity bark i
mnóstwo siniaków. Teraz spał, a ona czuwała obok. Poprosiła, aby
zajął się dzieckiem i poszedł spać. Ona zadzwoni rano. Po jakimś
czasie zadzwonił jej telefon, a to była Olivia. Amy nie była w
stanie z nią rozmawiać, ale Livia to rozumiała i prowadziła
monolog, który uspokoił Amy. Jej przyjaciółka wiedziała, co
powiedzieć, by ją ukoić. Powiedziała, że rano przyjadą i żeby
się nie martwiła, będzie dobrze.
Tak
bardzo cały tydzień się starali, chcieli dziecku zrobić
niespodziankę. Po co prosiła o te jajka i to cholerne mleko. Nie
mogła sobie z tym poradzić. To jej wina, powinna mieć te produkty
w domu, skoro piekła kilka ciast, powinna … Starała się trzymać
w ryzach, jak zawsze, ale teraz nie potrafiła, patrząc na niego.
Był taki biedny, blady, a te cholerne prześcieradło, którym go
przykryli, wcale jej nie pomagało. Lekarz powiedział, że nic mu
nie będzie, dobrze, że śpi. To jej wcale nie pomogło. Dobrze, że
ta pielęgniarka Anna go umyła, od razu wyglądał lepiej. Kochała
go, a on o tym nie wiedział. Nigdy nie przestała go kochać.
Dlatego nie potrafiła być szczęśliwa z nikim innym. Tylko Paddy
się liczył. Nie powinien zostać pobity, dlaczego właśnie on?
Pytała się w myślach i w tym momencie, o czymś pomyślała. To
chyba nie Colin? A jeśli tak? Co się stało? Paddy spał, a ona
musiała wiedzieć. Wyszła z pokoju i zobaczyła tego policjanta,
który ją tu przywiózł. Podeszła do niego i w tym momencie
zobaczyła Colina, którego badał lekarz, ale właśnie wychodził z
izolatki. Pielęgniarka Alexa powiedziała, że przywieźli go
tutaj, bo stawiał się policji przy zatrzymaniu i musieli użyć
gazu pieprzowego. Zobaczył ją i miał nietęgą minę. Podeszła i
zapytała czy to on zrobił, uśmiechnął się drwiąco. Policjant,
który był również przy całej akcji, wiec znał sprawę, odwrócił
się i wyszedł z pokoju. Słyszał, że Colin się przyznał, ale
uznał, że może ich na chwilę zostawić. Niewiele myśląc,
zacisnęła dłoń w pięść i uderzyła Colina w nos. Nikogo więcej
nie było, a on był tak zdziwiony, że nawet nic nie powiedział.
Odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju. Poszła z powrotem do
Paddy’ego. Siadła koło niego, już nie płakała, wiedziała, że
teraz da sobie radę. Musiała, Paddy też dał. Mimo obrażeń musi
być dobrze i będzie. Pocałowała go w czoło, a on się uśmiechnął
przez sen. Była bardzo zmęczona, więc zasnęła. Obudził ją
Paddy o 7 rano.
- Amy. – powiedział – Ty całą noc spałaś na tym krześle?
- Paddy. – powiedziała zaskoczona – Jak się czujesz?
- Lepiej, wyspałem się i już inaczej to wygląda. Boli mnie ramie i czuje ucisk przy oddychaniu. Ale ogólnie już jest dobrze. Nie martw się.
- Jak mam się nie martwić? Bardzo się bałam, przyjechała policja, ja nic nie wiedziałam. – znowu łzy jej kapały, spływając po policzkach – Dobrze, że żyjesz. Nie wiem, co bym zrobiła…
- Ciii. Wszystko jest dobrze. Nie płacz. Ja też się bałem, ale nie miałem szans z nim.
- Złamałam mu nos.- powiedziała cicho.
- Co? – chciał się zaśmiać, ale wyszło tylko pokasływanie - Amy, kiedy, gdzie?
- Tutaj w szpitalu. Dostał gazem pieprzowym po twarzy, bo chcieli go zatrzymać po tym zdarzeniu, jak Cię pobił, a on się policjantom stawiał. Potem go przywieźli tu i go dorwałam. Ręka mnie bolała, ale mi ulżyło.
- Kochanie, ale jestem dumny. – powiedział z uśmiechem – Ja nie miałem szansy, bo na początku był sam, uderzył mnie w tył głowy, potem przewrócił i zjawiło się jego dwóch kumpli, oni mnie trzymali.
- Co? We trzech?! A to gnojek! – była zdenerwowana - O Boże! Przecież to się mogło skończyć tragicznie!
- Chyba ktoś zobaczył to zdarzenie, bo jakaś kobieta zaczęła krzyczeć. A potem obudziłem się tu. Która godzina, przecież Molly ma urodziny.
- Paddy spokojnie. Ona pewnie jeszcze śpi, bo inaczej by już Nat dzwonił. Akurat z Rianną przyjechali, ach nie wiem, jak miałabym to zrobić. Musiałabym się rozdwoić. Dobrze, że byli.
- Bardzo dobrze. Wiesz, o czym pomyślałem jak…. Pomyślałem, że nie zdążyłem Ci powiedzieć, że Cię kocham. Tak bardzo się bałem, że Cię znowu zostawię.
- Paddy. – powiedziała miękko, pochyliła się nad nim i dotknęła jego warg swoimi wargami – Ja też Cię kocham i nigdy nie przestałam. Teraz ważne, abyś doszedł do siebie, a reszta się ułoży.
- Wiem, bo jesteśmy razem. Uśmiechnij się. Głowa do góry.
- Ta noc była straszna. Dawno się tak nie bałam. Musieli mi dać coś na uspokojenie.
- Wiem. Pielęgniarka mi mówiła. Biedactwo. Dziękuję, że byłaś tu ze mną. Mam nadzieję, że szybko mnie stąd wypuszczą.
- Ja też mam nadzieję.
Siedziała
obok i patrzyła na niego, trzymając go za rękę. Strach mijał,
ale bała się nadal o niego. Przyszedł doktor i badał go, ale już
niebezpieczeństwo minęło. Miał przyjść w poniedziałek do
kontroli. Pewnie będzie musiał częściej się tam zjawiać, ale
niebezpieczeństwo minęło. Tylko był jeden problem, nie miał się
w co ubrać. Te ubrania, co miał na sobie wieczorem, były brudne
albo pocięte przez ratowników medycznych. Miała zadzwonić do
Nat’a i poprosi,
aby przyjechał po nich i zabrał ubrania dla Paddy’ego.
O Panie! Jednak dobrze się skończyło. I mimo tego, że taka poważna sprawa, to kilka razy się uśmiechnęłam. Anna i Alexa - niech skonam :D Po drugie, jak Amy przywaliła Colinowi, po trzecie, jak Paddy próbował się z tego roześmiać i tylko zakasłał. Hahaha! Dobre to było, dobre! Urodziny dla Molly się udadzą, przyjaciele pomogą. Dobrze, że Rianna jest obok. Myśli Amy były, ach, jak ja na nie czekałam. Super! Podejrzewałam, że to pobicie było po to, żeby Amy zrozumiała, że kocha go i chce spróbować z nim być. Oby im się udało! Tego życzę ja - czytelniczka! Bardzo mi się podobała ta część! Baaaaaaardzo!
OdpowiedzUsuńtak, dobrze się skonczyło, całe szczęście dla niego...
Usuńtak pielęgniarki the best hihi, przywaliła mu chyba za wszystko co się stało i nikt tego nie widział hihi ma pęknięte żebro, wiec biedak tylko zakasłał :)
Hahahaha, ale się uśmiałam jak Amy złamała nos Collinowi!!! Brawo Amy!!!!!!! Paddyemu nic nie jest, tym bardziej, że ma dwie takie zajebiste piguły, które o niego dbają!!! :DDDD hahaha śmieje się z tych imion tak głośno, że sąsiedzi se pomyślą, żem nawiedzona i tylko patrzeć jak egzorcysta zadzwoni do mych drzwi ;))) Super, super, SUPER!!!! W końcu Amy przełamała lody, pocałowała, przyznała, że kocha. Ahhhhh, od razu człowiekowi się robi lżej na duszy!!!! Dzięki autorko, miałam przemiłą pobudke :D
OdpowiedzUsuń:) Amy też ulżyło :) a piguły są faktycznie the best, nie tylko pacjentem się zajeły ale równiez Amy. Tak Amy duzo zrozumiała, oj duzo
UsuńNo żeby w realu piguły były takie miłe :) Co do imion to też się uśmiałam. Swoją drogą Amy w tej części okazała się twarda babka, zdzielic kogoś w twarz to nie taka prosta sprawa. Brawo!
OdpowiedzUsuńAmy... hm może nie do końca twarda babka, tu zadziałał strach o zycie kogoś kogo kocha. Nie zastanawiała się co robi, tylko to zrobiła, a przy okazji 'oddała' mu to czyli Colinowi co on jej i Paddy'emu zrobił...
Usuńdzieki za koment, bo coś ostatnio mało, ale są i to najważniejsze :)
Jak mu przywaliła i wyszła hahah najlepsze!
OdpowiedzUsuńDobrze że już dużo lepiej z obojgiem
😃
Hehe fajny rozdział
UsuńZaraz się skończy opowiadanie
OdpowiedzUsuńBędzie trzeba szukać kolejnego...
Pozdrawiam Kas
Nie podpisałam się pod wcześniejszym postem
Ej! Alexa, to wiem, ale Anna, to kto pierwowzorem?
OdpowiedzUsuńPonawiam pytanie!
UsuńAnia Sz.
Usuń