niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 65

Amy ubrała się i poszła do łazienki umyć zęby, gdzie zaraz dołączył Paddy. Śmiać jej się chciało, jak przypomniała sobie ich nocne ‘powitanie’, ale wiedziała już od jakiegoś czasu, że Paddy potrzebuje i chce być z nią, więc nie dziwiła się wczorajszemu wybuchowi namiętności. Ona również potrzebowała jego dotyku. Nie było możliwości, aby mogli się kochać. Nie chcieli tak spędzić pierwszego razu po powrocie do siebie. Paddy nawet kiedyś w rozmowie wspomniał, że chce, aby mieli dla siebie wtedy dużo czasu, a nie krótkie spotkanie w łóżku. Cieszyła się, że to dla niego ważne, że chce jej w ten sposób pokazać, że to ona jest najważniejsza dla niego. Czekał na dobry moment, a wczoraj w nocy pokazał jej, jak bardzo jej pragnie. Przede wszystkim myślał o niej, dopiero później o sobie. Nie mogli z Paddy’m powstrzymać się od śmiechu, jak tylko na siebie spojrzeli. Pomogła małej umyć się, ubrać i uczesała ją. Molly zaprowadziła ją do kuchni, szła przodem i tanecznym, radosnym krokiem wbiegła tam. Patricia była zdziwiona, wczoraj wystraszona dziewczynka, a dziś radosna, uśmiechnięta. Jak tylko zobaczyła Amy wiedziała, dlaczego dziecko tak się zmieniło i trochę jej mina zrzedła. Amy przywitała się z Patricią, Denisem, chłopcami oraz z jakąś kobietą, nie znała jej. Patricia ją przedstawiła i okazało się, że to Vera. Więc to z nią Paddy był, pomyślała Amy. Ona też jej się przyglądała. Amy nie była zazdrosna, wiedziała, że to ona się dla niego liczy i ją kocha. Była tego pewna, więc spokojnie do tego podeszła. Była ciekawa jak on zareaguje na Verę. Przyszedł Paddy, który miał zaskoczoną minę, że Vera przyszła. Pomyślał, że może to, że jest Amy, jego ‘kochanej’ siostrze da to myślenia. Zaprosiła Verę i co, chciała pokazać jego dziecko? Chciała, aby Vera znowu próbowała się do niego zbliżyć? Nie życzył sobie tego. Nalał do dwóch kubków kawy, a do kawy Amy dodał cukru i mleka. Podał jej, był wściekły na siostrę i popatrzył na nią, zrozumiała to natychmiast, ale nie zamierzał tracić dobrego humoru. Siadł koło swojej dziewczyny i delikatnie pogłaskał po udzie. Cieszył się, że jednak tu jest i swoją osobą pokazuje, że są razem. Tego nikt już nie mógł zmienić. Amy pomyślała, że Patricia chciała być sprytna, zobaczyła, że jej nie ma i szybko zaprosiła swoją przyjaciółkę. Ale ona przyjechała i nie miała zamiaru ‘oddawać’ Paddy’ego. Kochała go, a on ją. Nie miała ochoty nic jeść, piła tylko kawę, którą podał jej Paddy. Cisza aż dzwoniła w uszach, nikt nic nie mówił, dopiero, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi wszyscy drgnęli. Denis poszedł otworzyć i po chwili w kuchni zjawił się Joey z Tanją. Brat jej faceta natychmiast wypatrzył ją, podał jej rękę i gdy wstała po prostu ją przytulił, aż podniósł do góry. Jego żona śmiała się z niego, że tak się ucieszył. Podszedł do małej, kucnął sobie i zaczął z nią rozmawiać, a ona nie wstydziła się. Rozmawiali o prezencie, który od nich dostała, a Molly była zaciekawiona gdzie jest Lilly. Po chwili napięcie opadło, Paddy rozmawiał z bratem, który mu coś wręczył. Pomachał Amy przed nosem kluczami i powiedział ‘niespodzianka’. Była tak zaskoczona, że nie od razu domyśliła się, co to za klucze. Wyjaśnił jej, że to od domu w Kolonii. To była ta niespodzianka, o której mówił jej w Dublinie. Cieszyła się bardzo, że mają tu dom. Nie będą musieli mieszkać u Patricii jak przyjadą tutaj, a na pewno dość często będzie to miało miejsce. Joey śmiał się i mówił, że to przede wszystkim zasługa Tanji. To ona wszystko dobierała jak tylko Paddy przesyłał jej zdjęcia z domu w Dublinie. Amy była zaskoczona, ale jej wyciął numer. Dwa domy w jednym czasie, a dom w Niemczech, to ten, w którym zaczynali swoje bycie razem, rozstali się tam, mnóstwo wspomnień. Znowu ten w Dublinie był ważny, bo tam rozpoczynali nowe życie, już we trójkę. Paddy widział, co się z nią dzieje, po prostu podszedł i przytulił ją mocno do siebie. Pocałował ją lekko, a Molly podeszła do nich i weszła w środek, obejmując ich za uda. Paddy pogłaskał ją po głowie i znowu pocałował Amy. Nie zamierzał kryć się ze swoimi uczuciami. Skoro Patricia tak sobie pogrywała z nimi i ich uczuciami. Zaprosiła Verę, więc i jej robiła niepotrzebne złudzenia, on na pewno nie zamierzał patrzeć na to biernie. Porozmawia z siostrą, jeśli jeszcze nie zrozumiała. Joey zaprosił ich na obiad do siebie, a potem mieli jechać do swojego domu. Była bardzo wdzięczna Joey’owi i Tanji za pomoc. Tanja śmiała się i powiedziała, że ona również miała dobrą zabawę. Nawet zrobili im zakupy i nie mają pustej lodówki. Joey wypytywał Amy jak poszła przeprowadzka do Dublina, o nową pracę i inne rzeczy, ale tylko takie, które dotyczyły teraźniejszości. Wiedział, co się ostatnio działo u nich i nie zamierzał tych spraw poruszać w obecności dzieci, a tym bardziej Very. Joey myślał nad tym, co zobaczył. Paddy opowiadał mu ile razy próbował porozmawiać z Verą i Patricią, ale obie były uparte. Teraz śmiał się w głębi duszy z obu. Mają za swoje, po co wpychają swoje trzy grosze w nie swoje sprawy. Może to da im do myślenia i trochę utrze nos. Po Amy i Paddy’m widział jak bardzo są za sobą i nie ukrywali tego. Cieszył się z tego, że mimo wszystko potrafią być ze sobą. Widać było, że wszystko miedzy nimi jest wyjaśnione. Tak powinno być. A ich mała córeczka była właśnie taka jak sobie wyobrażał. Widział w niej mamę i tatę, to było niesamowite jak bardzo przypominała ich oboje. Brat był szczęśliwy i to było dla niego najważniejsze. Potem rozmawiali o grudniowym Stille Nacht i Molly z uwagą słuchała siedząc u taty na kolanach. Paddy popatrzył w pewnym momencie na Verę i widział, było jej głupio, że tu jest. W sumie było mu jej żal, ale tyle razy jej tłumaczył przez telefon, że on jest z Amy. Nie słuchała, próbowała znowu się do niego zbliżyć, a teraz zobaczyła na własne oczy. Może zrozumie i da sobie wreszcie spokój, pomyślał. Nie zamierzał po raz kolejny z nią rozmawiać. Widział również, że Amy źle się tu czuje i chciał swoje dziewczyny stąd zabrać jak najszybciej. W tym pomogła mu Tanja, która stwierdziła, że oni muszą jechać i czekają na nich u siebie za dwie godziny. Gdy wyszli Paddy powiedział gospodarzom, że oni również jadą, bo przecież muszą jeszcze pojechać do swojego domu. Amy była mu wdzięczna za tą szybką reakcję. Miała nadzieję, że Patricia ochłonie i da im szansę, a przede wszystkim jej. Szybko spakowali swoje rzeczy do walizek, a mała cały czas do nich mówiła, pytała, bo była ciekawa domu. Odpowiadali jej cierpliwie na wszystkie pytania. Mówili, że kiedyś tam mieszkali, a teraz to będzie ich drugi dom. Oni mieli tam wrócić razem, tam się kochali ostatni raz, tam poczęli Molly. Ten dom był pełen wspomnień i obydwoje chcieli tam jak najszybciej pojechać. Żegnali się właśnie z gospodarzami, a Paddy dziękował im za przygarniecie. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a to była ich najmłodsza siostra z córkami. Roześmiała się jak zobaczyła Amy i powiedziała im, że miała zamiar zaprosić Molly z tatą do siebie na noc. Dziewczynki ją bardzo prosiły o to, a Molly ku zdziwieniu rodziców stwierdziła, że ona chce. Przecież tam będzie Agnes, Josie i ciocia. Paddy od razu podjął temat, bo pomyślał, że będzie miał Amy dla siebie. Przed oczami miał kolację, świece i ich. Popatrzył z wdzięcznością na siostrę, a ona czując jego wzrok uśmiechnęła się domyślnie. Umówili się u Joey’a, Maite stwierdziła, że się do nich na obiad wprosi. Pożegnali się i poszli do samochodu.
Pojechali do domu, trzymając się za ręce przekroczyli próg. Znowu byli tam, gdzie wszystko się skończyło. Amy miała łzy w oczach. W domu wszystko lśniło i było pięknie. Tanja z Joey’em naprawdę się postarali, była im ogromnie wdzięczna. Mała była ciekawa swojego pokoju, więc tam się udali. Bardzo jej się podobało, było tu wszystko, co mała dziewczynka może potrzebować. Molly, choć podobał się jej pokoik stwierdziła, że i tak chce spać u cioci, bo tam ma się, z kim bawić. Spakowała swoje ubranka do plecaka i była już gotowa. Byli zszokowani, bo noc wcześniej zrobiła awanturę, że nie ma mamy, a teraz jechała zupełnie sama do cioci. Pytali jej czy nie będzie płakać, ale wyglądało na to, że nie. Nie raz spała u Olivii czy babci, ale je znała od urodzenia. Maite dopiero poznała. Mieli wątpliwości czy ją zostawić. Pojechali do Joey’a, gdzie było gwarnie, dużo ludzi i świetna zabawa. Molly dobrze bawiła się z dziewczynkami, doszła jeszcze Lilian i cztery małe dziewczynki hasały już wszędzie. Maite powiedziała Amy, że da sobie z nią radę, a zabierze jeszcze Lilly i Molly nie będzie miała czasu się zastanowić nad tym, że rodziców nie ma. Kazała przestać się denerwować i iść sobie do domu. Około 20 udało im się wyrwać, mała im tylko machała z okna.
Gdy tylko przekroczyli próg domu i Paddy zamknął za nimi drzwi, przytuliła się do niego i pocałowała go. Po chwili oderwała się od niego i powiedziała.
  • Kochanie tu jest pięknie.
  • Prawda? – odpowiedział cicho – I znowu jesteśmy w tym miejscu. Tu gdzie się skończyło.
  • Wróciliśmy do domu. – powiedziała wzruszona Amy.
Paddy już nic nie mówił, popatrzył takim wzrokiem, że aż kolana się pod nią ugięły. Przyciągnął ją do siebie i pocałował, a jego ręce błądziły jej po plecach, by przejść na talię, a potem na pupę. Amy nie była mu dłużna i jako pierwsza zaczęła ściągać mu koszulkę, chciała go dotknąć, poczuć jego ciało przy swoim. Pragnęła go, aż do bólu. Powoli przesuwali się w stronę sypialni. Zniknęły już jego koszulka, jej bluzka i biustonosz. Zatrzymali się w progu sypialni całując się, stali tak blisko siebie, że czuła jego męskość. A on tak bardzo chciał z nią być, że szybko ściągnął jej spódnicę, gdy ona zajęła się jego paskiem od spodni. Całował ją po szyi, by przejść na dekolt i niżej aż do piersi. Jego ręce gładziły jej brzuch, uda, pupę, a ona robiła szlaczki na jego plecach. Ostatkiem myśli przeszło jej przez głowę, że tak dobrze było jej tylko z nim. Jęknęła, a Paddy podniósł głowę popatrzył jej w oczy i pocałował tak namiętnie, że myślała tylko o tym, aby być z nim. Już, natychmiast! Udało im się wreszcie dotrzeć do łóżka i pozbyli się zbędnych części garderoby. Już nie mógł się powstrzymać, czuł, że zaraz spłonie. Nie czekał dłużej, pocałował, a potem wszedł w nią zdecydowanym ruchem. Było im niewiarygodnie dobrze, a ich ciała szybko przypominały sobie wspólny rytm. Było tylko słychać westchnięcia i przyspieszone oddechy. Już po wszystkim leżeli przytuleni do siebie, a Amy głaskała go po torsie. Uśmiechali się do siebie i delikatnie całowali. Zasnęli, ale ta noc nie skończyła się, bo jak tylko nabrali sił znowu się kochali i znowu. Ponowie obudzili się koło południa. Wzięli razem prysznic, a potem zjedli śniadanie. No nieco spóźnione, ale jednak śniadanie. Rozmawiali i Amy w pewnym momencie powiedziała.
  • Było pięknie.- uśmiechnęła się do Paddy’ego – Tak sobie pomyślałam, że tu się skończyło i tu się zaczęło na nowo.
  • Dokładnie. A może przy okazji stworzyliśmy kogoś nowego? – zapytał z uśmiechem.
  • Paddy? – zapytała zaskoczona – Chciałbyś? Chcesz mieć ze mną dziecko?
  • Już mam, ale tak. Chciałbym, aby nasza córka miała rodzeństwo.
  • Tylko, że ja zaczęłam brać tabletki, więc chyba na razie się nie uda.
Roześmiał się i dodał.
  • Kochanie, odstaw je szybciutko. – zaśmiał się ponownie – Ale najpierw… ee… poczekaj chwile.
Wyszedł z kuchni, poszedł do sypialni, gdzie słyszała, że czegoś szukał. Po chwili wrócił i położył przed nią pudełeczko. Aż jej się trzęsły ręce jak je otwierała. Był tam pierścionek, tak jak przypuszczała. Przypominał, nie on wyglądał jak ten pierwszy z Galway. Miała łzy w oczach, bo Paddy pamiętał o tym. Zamówił kopię tamtego pierścionka, który jej podarował. Wtedy się jej oświadczył. Ten był równie piękny, ze złota i miał prawdziwy kamień, ale wyglądał jak tamten.
  • Ja mam ten pierścionek. – powiedziała cicho, patrząc na niego – Zatrzymałam go.
  • Ten wygląda identycznie. – powiedział – Wyjdziesz za mnie Amy?
  • Tak. – szepnęła, ale po chwili dodała już głośniej – Tak, wyjdę za Ciebie!

Przytulił ją do siebie i pocałował. Koło się zatoczyło i wszystko było tak jak powinno być wiele lat temu. Teraz byli bardziej szczęśliwi, zakochani i bardziej doświadczeni przez życie. Wiedzieli, że oboje muszą starać się, aby wszystko było dobrze.

14 komentarzy:

  1. Spłakałam się... Boże, jak Ty to pięknie opisałaś w tym rozdziale. Zaczytałam się... A na samo wspomnienie o tym domu, że tam się skończyło i tam się zaczyna, to już wiedziałam, o co chodzi. Nie chcę tego Anuś! Nie chcę tego, ale wiem, że to już... Jak Ty to pięknie opisałaś. Cudnie! Wspaniale! I sprawa z tym pierścionkiem. Amy ma tamten, a on zamówił prawdziwy. I z dzieckiem... Maite i Joey - suuuuuuper! Rewelacja! Siedzę i łzy mi płyną... Oj, jeszcze nie raz będę czytała te rozdział, nie raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, bo co innego moge tu napisać...
      aa i nie płacz...

      Usuń
  2. Też się spłakałam! Cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uch, wiedziałam, kiedy wrócić xD
    Sex..to jest to, co lubię 3:-) Aż mnie ciarki przeszły, gdy dotarł do pierwszej bazy...a potem gwałtownie w nią wszedł xD Brutal z tego Padzika, niezły brutal :P
    I oświadczyny...czyli wszystko wraca do normy ! Jak Amy powiedziała mu, że ma już taki pierścionek, to spodziewałam się większego zainteresowania ze strony Paddy'ego. A on nic, nul, dupa hehehhe. Mógł chociaż poudawać zaskoczenie 3:-) I wzruszyć się, że przechowała go tyle lat...Ja bym go pewnie do lombardu oddała 3:-)

    Patricia w końcu się ogarnie, wierzę w to :) A Joey? Świetny z niego brat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sex był a jak, musiał byc... oświadczyny też były :)
      jak do lombardu, jak tamten miał zwykłe kółeczko i szkiełko :) to byl taki zwyczajny pierścionek ale był bardzo ważny... a ten jest prawdziwy... a czemu się Paddy nie zaiteresował dowiesz sie... niedługo...

      Usuń
  4. Ja pierdole!!! Rycze!!! Jutro dam komentarz bo dzisiaj nie jestem w stanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otrząsnęłam się... Raz jeszcze przeczytałam na spokojnie... Piękna część, piękna!!!!!!!!!!! Vera i Patka mnie denerwują, bardziej Patka, bo Patka robi jakieś kombinacje wiedzą, że jej brat jest szczęśliwy! Tanija, Joey i dom w kolonii urządzony na nowo, ahhh jaka Ty romantyczna jesteś :P Ja pierdziule jak weszli do domu i ten seks, i rozmowa o kolejnych dzieciach/dziecku... Coś czuje, że Amy będzie miała jeszcze dzidziusia, i to ostatnie zdanie: "Koło się zatoczyło i wszystko było tak jak powinno być wiele lat temu" ja pierdole ciary... Pięknę, piękne, piękne!!!!!!! Czuje, że to już koniec i zapewne nie tylko ja, ale piękne!!!!

      Usuń
  5. Aniu pięknie....wiedziałam że to chodzi o piguły. Ahhhh....zatoczyli kołoi....żyli długo i szczęśliwie..Czuję ze to koniec...Aniu...mylę się???

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podobała ta część! Baaaardzo :)
    Czekam na kolejną :)
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadrobiłam łezka poleciała ...oni są dla siebie stworzeni , piękny rozdział !
    Wzmianka o dziecku , oświadczyny pięknie to autorka pokazała ...ile musieli przejść żeby znaleźć się w takim momencie ...a może wszystko dzieje się po coś? super !

    OdpowiedzUsuń