niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 63

Dwa miesiące później….

Paddy szykował się do koncertów. Już odzyskał sprawność fizyczną i była dla nich to ogromna radość, bo za kilka dni rozpoczynał koncerty. Było ich tylko dziewięć, więc rozłąka nie miała być długa. Miał być w trasie tylko dwa tygodnie. Molly przyjęła to dobrze i miała obiecane, że pojadą z Amy na jakiś weekend na koncerty. Szukali domu w Dublinie, miał być remont mieszkaniu w Kolonii, o którym Amy nie wiedziała. Naprawdę byli już razem i podobało im to się. Poznawali się na nowo i lubili. Amy widziała, że Paddy się zmienił, wiec mu zaufała. Czasem dzwoniła do niego Vera, albo Patricia coś o niej wspomniała, ale on zawsze powtarzał, że tylko Amy się liczy. Kochał ją, chyba nawet bardziej niż kiedyś, a jej uczucia odżyły i były mocne. Opiekowali się wspólnie Molly, podejmowali razem decyzje i tak było dobrze. Paddy miał nadzieję, że ich pocałunki w końcu staną się czymś więcej. Na razie dotyk czy pocałunki im wystarczały, on nie naciskał, choć coraz bardziej jej pragnął i czuł, że ona jego również.

Któregoś dnia wieczorem ktoś zapukał do drzwi. Amy otworzyła, a to był Johnny i Maite Itoiz. Była bardzo zaskoczona, ale cieszyła się, że John w końcu tu jest, bo to oznaczało zakończenie starych spraw. Przywitała się z nimi i zaprosiła do środka. Paddy akurat coś brzdękał na gitarze, a Molly mu wtórowała na keyboardzie. Miała obiecane, że tata jej coś nagra, jakieś kołysanki, aby mogła ich słuchać na dobranoc. Paddy z Amy wymyślili dla niej prezent, a miały być to bajki, chciał nagrać jej na płycie. Bardzo mu się ten pomysł podobał i codziennie nagrywał, jak ona spała.

Maite była bardzo zaciekawiona, co u nich słychać, a John’owi było chyba głupio.
·        Paddy, Molly chodźcie, mamy gości. – zawołała Amy.

Molly po chwili wpadła jak burza do pokoju, ale jak zobaczyła nieznajomych ludzi, to trochę się wycofała i stanęła obok mamy. Paddy, który po chwili przyszedł nie krył zdziwienia, że widzi John’a. Z Maite od razu się przywitał i przedstawił jej córkę, potem bratu i w między czasie opowiadał małej, kto to jest. Amy z Maite poszły przygotować kolację, a Paddy zaprosił brata do salonu.

John rozglądał się wokoło. Wszędzie stały zdjęcia dziecka, była sama lub z rodzicami czy psem. Czuł i widział miłość brata do jego córki. Paddy niczego nie udawał i chyba po raz pierwszy w życiu John widział go tak szczęśliwym. Maite opowiadała Amy, co u nich słychać, o koncertach, muzyce, a potem dodała, że chciała i namawiała John’a na to, aby poznał bratanice. Poza tym jak powiedziała, chciała zakończyć stare sprawy i pogodzić braci. Amy nie raz próbowała namówić Paddy’ego, aby porozmawiał z bratem, ale on był uparty. Teraz nie mieli wyboru i musieli porozmawiać. Pomyślała, że Maite ma rację, trzeba zamknąć tę starą sprawę. Zapytała ją czy wie o wszystkim i jak się skończyła tamta sytuacja z Joanne. Maite opowiedziała jej jak długo John musiał się ‘zbierać’ po byłej żonie, ile go to kosztowało, ale opłacało się. Joanne nie dostała nic materialnego, wszystko było Johna. Tylko jakąś tam sumkę i tyle. Maite wiedziała o wszystkim i teraz chciała naprawić wszelkie zło, które było między braćmi. Zostawiły ich samych z dzieckiem, tak było dobrze. Nie mieli wyboru i musieli rozmawiać. A one rozmawiały o wszystkim i o niczym. Były same chyba z godzinę i pozwoliły braciom pobyć trochę sam na sam. Paddy pomyślał, że dziewczyny to zgrabnie wymyśliły, bo oni z Johnem zostali postawieni przed faktem dokonanym i faktycznie spędzili trochę czasu. Nie było teraz czasu na kłótnie czy dogadywanie sobie, bo Molly szybko nawiązała znajomość z wujkiem i chciała się z nimi bawić. Paddy śmiał się i mówił do Johna, że niech teraz się nie dziwi, że on tyle wie o świecie dziecięcych zabaw. John patrząc na dziecko i jej tatę razem, rozumiał, dlaczego brat tak walczył o swoją rodzinę. Zrozumiał już wszystko i zmienił swoje nastawienie. Molly szybko go zwojowała i uwielbiał ją. Pomyślał, że faktycznie Amy wykonała kawał dobrej roboty. Przy kolacji John obserwował relacje między Paddy’m a Amy i widział ich uczucia. Kiedyś Amy była bardzo zamknięta w sobie i wtedy to ona zabiegała o jego brata, a on dominował w ich związku. Teraz słuchali się nawzajem i jeśli jedno coś powiedziało do dziecka, drugie od razu stawało za tym pierwszym. Widać było, że dużo rozmawiają i starają się o siebie. Jak Molly poszła spać, to spędzili w czwórkę bardzo miły wieczór. To był dobry pomysł, by panowie porozmawiali i chyba całej czwórce ulżyło. Było to potrzebne i pomogło, by potrafili na nowo ze sobą rozmawiać. Paddy z Amy po ich wyjściu rozmawiali po raz pierwszy o Joanne i była to jedna z ważniejszych rozmów. Mimo upływu lat obydwoje trzymali to w sobie.

Pakował się na wyjazd, a mała mu pomagała. Chcieli, aby była włączona w to, by nie czuła się ominięta. I to działało. Tata opowiadał jej gdzie będzie i co będzie robił. Znała wszystkie piosenki, które miał zaśpiewać i miały być z Amy na dwóch ostatnich koncertach i potem razem wrócić do domu. To było pierwszy raz, takie rozstanie na dwa tygodnie we trójkę. Wiedział, że Amy da radę, zawsze dawała, a wtedy trasy bywały dłuższe. Teraz przede wszystkim chodziło o Molly, to właśnie dla niej był ten pierwszy raz. Cieszyła się, bo dostała od taty prezent, a mianowicie dwie płyty jedną z piosenkami, a drugą z bajkami. Mogła, co wieczór słuchać jego głosu na dobranoc. To ją uspokoiło.

Anette zajęła się sprawą pobicia i oczywiście wywalczyła wysokie odszkodowanie. Colin zadzwonił do Amy i przeprosił za swoje zachowanie. Nic to nie zmieniło, a oni nadal planowali wyprowadzkę z Galway i nawet znaleźli dom w Dublinie. Między nimi układało się coraz lepiej. Paddy w końcu się ogarnął, jeśli chodzi o Molly. Teraz już wiedział, że od niego wiele zależy, że nie może rozpieszczać bezkarnie małej, bo i na nim się to w końcu odbije. Jak pojechał na koncerty Amy pakowała wszystko, bo mieli w lipcu przeprowadzić się do Dublina. Amy załatwiła sobie tam pracę, a Molly szkołę. Mieli mieszkać niedaleko jej rodziców. Jednak najbardziej to cieszyło Olivię, nareszcie miała mieć Amy blisko siebie. Molly było wszystko jedno, gdzie miała mieszkać, byleby z rodzicami. Plan był prosty Amy miała przygotować wszystko, co mogła do przeprowadzki, a jak Paddy wróci mieli to przewieść. Mała bardzo jej pomagała i miała ogromną frajdę pakując swoje zabawki. Jak pojechały na weekend do Dublina to zabrały trochę tych rzeczy. Mieszkanie u rodziców również miało być zlikwidowane i oddane Nat’owi. Tak dobrze układało się między nim, a Rianną. Amy chciała, aby mieli całą górę do dyspozycji. Na razie dom był pusty, ale kartony z zabawkami małej wylądowały w którymś z pokojów, a one spały w domu jej rodziców. Amy pakowała tym razem w tym mieszkaniu. Myślała często o tym jak bardzo ich życie się zmieniło. Paddy znowu był w jej życiu i było nawet lepiej niż kiedyś. Teraz oboje mieli pewne doświadczenia za sobą. Doceniali bycie razem. Paddy na nią nie naciskał, czekał na nią, co pokazywało, że mu bardzo na niej zależy. Chciała się z nim kochać, ale nie było jak, bo najpierw jego rekonwalescencja, teraz koncerty i rozłąka. Myślała o tym jak im będzie po latach. Znowu brała tabletki, więc była przygotowana. Nie rozmawiali z Paddy’m, co dalej, na razie byli po prostu razem i to się liczyło. Poznawali się na nowo i na razie tylko to się liczyło. Paddy dzwonił codziennie po południu. Molly z radością słuchała płyt, które nagrał jej tata. Grzecznie czekała, aż będzie z mamą na koncertach. Czas szybko minął i poleciały do Hannoveru, gdzie odbywał się przedostatni koncert, potem miał być jeszcze w Cloppenburgu i mieli wrócić do Irlandii. Molly bardzo się podobało, a nawet śpiewała, bo Paddy gdzieś musiał ćwiczyć i robił to w domu, a mała szybko nauczyła się piosenek. Paddy był bardzo szczęśliwy, że dziewczyny były na dwóch koncertach. Potem zostali jeszcze jeden dzień w Niemczech i polecieli do Galway. 

9 komentarzy:

  1. Ojeeej! Maite i John! Nareszcie! Wiemy, co było z Joanne, jak to się skończyło. Zszokowałam się, ze jest 2 miesiące później, ooooj, pomyślałam sobie o czymś :( Ale ale! Na razie nie będę się martwić. Super, że Amy i Paddy się poznają, ale bez seksu przez dwa miesiące? No ciekawe, kiedy się zdecydują na ten krok i powiem, że doczekać się nie mogę. Pomysł z bajkami i piosenkami dla Molly - genialny! No genialny! To jest rewelacyjne! Aniu, ale Ty to tak robisz, że ja już bym chciała przeczytać, co jest dalej. Ech... Tak czytałam, czytałam czytałam i nagle koniec... A mogłabym poczytać jeszcze troszeczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest dwa miesiące później... a seks ach Paddy był poturbowany, poobijany, musiał dojść do siebie... wiec minęło dwa miesiące...
      Molly musiała dostać cos od taty, a że jest muzykiem to piosenki, a bajki, no cóż jako czytelnik wiesz, ze tata od kiedy się pojawił czyta bajki na dobranoc... :)
      jak nagle koniec- jest duzo słów, duzo, naprawdę, te rozdziały mają od 1500 do 1900 słów, kiedys miały około 1400, no jest różnica, co? :)

      Usuń
    2. Tak sobie myślę po latach, ze 2 miesiace, to naprawde duzo. Mogła. Mu chociaż łodzika zrobić.

      Usuń
    3. Hahaha
      No w sumie mogła

      Usuń
  2. ojej, a mi się robi smutno, bo chyba zbliżamy się do końca? Aniu proszę, bardzo proszę pisz jak najdłużej.Uwielbiam czytaC Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko :( wiem, że uwielbiasz, ale czasem już tak jest, że czas skończyć. Nie mogę napisać kiedy, bo ktoś mnie o to prosił...

      Usuń
  3. a będzie ślub? bo jeszcze tylko jego brakuję i drugiego dziecka :)
    a jak skończysz ten blog to założysz drugi?? please

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takich informacji nie sprzedam :) wszystko się okaże...
      a co do drugiego bloga, raczej na razie nie, ale jeśli coś bedę pisać, na pewno dostarczę Ci lekturę w inny sposób :)

      Usuń
  4. Znowu zostawiłam sobie nadrabiania... Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej mam więcej czytania :DDD Bardzo mi się podoba jak Pady i Amy się do siebie zbliżają. Widać, że Padzik się bardzo zmienił i nie jest już taki impulsywny, również więź miedzy nim a Molly zaciska się coraz bardziej - mała jest bardzo za ojcem. Ahhh no i John i Maite - w końcu ich odwiedzili, w końcu pogadali. Czuć było skruchę Johna, no ale skrucha musi być :D

    OdpowiedzUsuń