Dwa
miesiące później….
Paddy szykował się do koncertów. Już
odzyskał sprawność fizyczną i była dla nich to ogromna radość, bo za kilka dni
rozpoczynał koncerty. Było ich tylko dziewięć, więc rozłąka nie miała być
długa. Miał być w trasie tylko dwa tygodnie. Molly przyjęła to dobrze i miała
obiecane, że pojadą z Amy na jakiś weekend na koncerty. Szukali domu w Dublinie,
miał być remont mieszkaniu w Kolonii, o którym Amy nie wiedziała. Naprawdę byli
już razem i podobało im to się. Poznawali się na nowo i lubili. Amy widziała,
że Paddy się zmienił, wiec mu zaufała. Czasem dzwoniła do niego Vera, albo
Patricia coś o niej wspomniała, ale on zawsze powtarzał, że tylko Amy się
liczy. Kochał ją, chyba nawet bardziej niż kiedyś, a jej uczucia odżyły i były
mocne. Opiekowali się wspólnie Molly, podejmowali razem decyzje i tak było
dobrze. Paddy miał nadzieję, że ich pocałunki w końcu staną się czymś więcej.
Na razie dotyk czy pocałunki im wystarczały, on nie naciskał, choć coraz
bardziej jej pragnął i czuł, że ona jego również.
Któregoś dnia wieczorem ktoś zapukał
do drzwi. Amy otworzyła, a to był Johnny i Maite Itoiz. Była bardzo zaskoczona,
ale cieszyła się, że John w końcu tu jest, bo to oznaczało zakończenie starych
spraw. Przywitała się z nimi i zaprosiła do środka. Paddy akurat coś brzdękał
na gitarze, a Molly mu wtórowała na keyboardzie. Miała obiecane, że tata jej
coś nagra, jakieś kołysanki, aby mogła ich słuchać na dobranoc. Paddy z Amy
wymyślili dla niej prezent, a miały być to bajki, chciał nagrać jej na płycie.
Bardzo mu się ten pomysł podobał i codziennie nagrywał, jak ona spała.
Maite była bardzo zaciekawiona, co u
nich słychać, a John’owi było chyba głupio.
·
Paddy,
Molly chodźcie, mamy gości. – zawołała Amy.
Molly po chwili wpadła jak burza do
pokoju, ale jak zobaczyła nieznajomych ludzi, to trochę się wycofała i stanęła obok mamy. Paddy, który po chwili przyszedł nie krył zdziwienia, że widzi
John’a. Z Maite od razu się przywitał i przedstawił jej córkę, potem bratu i w
między czasie opowiadał małej, kto to jest. Amy z Maite poszły przygotować
kolację, a Paddy zaprosił brata do salonu.
John rozglądał się wokoło. Wszędzie
stały zdjęcia dziecka, była sama lub z rodzicami czy psem. Czuł i widział
miłość brata do jego córki. Paddy niczego nie udawał i chyba po raz pierwszy w
życiu John widział go tak szczęśliwym. Maite opowiadała Amy, co u nich słychać,
o koncertach, muzyce, a potem dodała, że chciała i namawiała John’a na to, aby
poznał bratanice. Poza tym jak powiedziała, chciała zakończyć stare sprawy i
pogodzić braci. Amy nie raz próbowała namówić Paddy’ego, aby porozmawiał z
bratem, ale on był uparty. Teraz nie mieli wyboru i musieli porozmawiać.
Pomyślała, że Maite ma rację, trzeba zamknąć tę starą sprawę. Zapytała ją czy
wie o wszystkim i jak się skończyła tamta sytuacja z Joanne. Maite opowiedziała
jej jak długo John musiał się ‘zbierać’ po byłej żonie, ile go to kosztowało,
ale opłacało się. Joanne nie dostała nic materialnego, wszystko było Johna.
Tylko jakąś tam sumkę i tyle. Maite wiedziała o wszystkim i teraz chciała
naprawić wszelkie zło, które było między braćmi. Zostawiły ich samych z
dzieckiem, tak było dobrze. Nie mieli wyboru i musieli rozmawiać. A one
rozmawiały o wszystkim i o niczym. Były same chyba z godzinę i pozwoliły
braciom pobyć trochę sam na sam. Paddy pomyślał, że dziewczyny to zgrabnie wymyśliły,
bo oni z Johnem zostali postawieni przed faktem dokonanym i faktycznie spędzili
trochę czasu. Nie było teraz czasu na kłótnie czy dogadywanie sobie, bo Molly
szybko nawiązała znajomość z wujkiem i chciała się z nimi bawić. Paddy śmiał
się i mówił do Johna, że niech teraz się nie dziwi, że on tyle wie o świecie
dziecięcych zabaw. John patrząc na dziecko i jej tatę razem, rozumiał, dlaczego
brat tak walczył o swoją rodzinę. Zrozumiał już wszystko i zmienił swoje
nastawienie. Molly szybko go zwojowała i uwielbiał ją. Pomyślał, że faktycznie
Amy wykonała kawał dobrej roboty. Przy kolacji John obserwował relacje między
Paddy’m a Amy i widział ich uczucia. Kiedyś Amy była bardzo zamknięta w sobie i
wtedy to ona zabiegała o jego brata, a on dominował w ich związku. Teraz
słuchali się nawzajem i jeśli jedno coś powiedziało do dziecka, drugie od razu
stawało za tym pierwszym. Widać było, że dużo rozmawiają i starają się o
siebie. Jak Molly poszła spać, to spędzili w czwórkę bardzo miły wieczór. To
był dobry pomysł, by panowie porozmawiali i chyba całej czwórce ulżyło. Było to
potrzebne i pomogło, by potrafili na nowo ze sobą rozmawiać. Paddy z Amy po ich
wyjściu rozmawiali po raz pierwszy o Joanne i była to jedna z ważniejszych
rozmów. Mimo upływu lat obydwoje trzymali to w sobie.
Pakował się na wyjazd, a mała mu
pomagała. Chcieli, aby była włączona w to, by nie czuła się ominięta. I to
działało. Tata opowiadał jej gdzie będzie i co będzie robił. Znała wszystkie
piosenki, które miał zaśpiewać i miały być z Amy na dwóch ostatnich koncertach i potem razem wrócić do domu. To było pierwszy raz, takie rozstanie na dwa
tygodnie we trójkę. Wiedział, że Amy da radę, zawsze dawała, a wtedy trasy
bywały dłuższe. Teraz przede wszystkim chodziło o Molly, to właśnie dla niej
był ten pierwszy raz. Cieszyła się, bo dostała od taty prezent, a mianowicie
dwie płyty jedną z piosenkami, a drugą z bajkami. Mogła, co wieczór słuchać
jego głosu na dobranoc. To ją uspokoiło.
Anette zajęła się sprawą pobicia i
oczywiście wywalczyła wysokie odszkodowanie. Colin zadzwonił do Amy i
przeprosił za swoje zachowanie. Nic to nie zmieniło, a oni nadal planowali
wyprowadzkę z Galway i nawet znaleźli dom w Dublinie. Między nimi układało się
coraz lepiej. Paddy w końcu się ogarnął, jeśli chodzi o Molly. Teraz już
wiedział, że od niego wiele zależy, że nie może rozpieszczać bezkarnie małej,
bo i na nim się to w końcu odbije. Jak pojechał na koncerty Amy pakowała
wszystko, bo mieli w lipcu przeprowadzić się do Dublina. Amy załatwiła sobie tam
pracę, a Molly szkołę. Mieli mieszkać niedaleko jej rodziców. Jednak
najbardziej to cieszyło Olivię, nareszcie miała mieć Amy blisko siebie. Molly
było wszystko jedno, gdzie miała mieszkać, byleby z rodzicami. Plan był prosty
Amy miała przygotować wszystko, co mogła do przeprowadzki, a jak Paddy wróci
mieli to przewieść. Mała bardzo jej pomagała i miała ogromną frajdę pakując
swoje zabawki. Jak pojechały na weekend do Dublina to zabrały trochę tych
rzeczy. Mieszkanie u rodziców również miało być zlikwidowane i oddane Nat’owi.
Tak dobrze układało się między nim, a Rianną. Amy chciała, aby mieli całą górę
do dyspozycji. Na razie dom był pusty, ale kartony z zabawkami małej wylądowały
w którymś z pokojów, a one spały w domu jej rodziców. Amy pakowała tym razem w
tym mieszkaniu. Myślała często o tym jak bardzo ich życie się zmieniło. Paddy
znowu był w jej życiu i było nawet lepiej niż kiedyś. Teraz oboje mieli pewne
doświadczenia za sobą. Doceniali bycie razem. Paddy na nią nie naciskał, czekał
na nią, co pokazywało, że mu bardzo na niej zależy. Chciała się z nim kochać,
ale nie było jak, bo najpierw jego rekonwalescencja, teraz koncerty i rozłąka. Myślała
o tym jak im będzie po latach. Znowu brała tabletki, więc była przygotowana.
Nie rozmawiali z Paddy’m, co dalej, na razie byli po prostu razem i to się
liczyło. Poznawali się na nowo i na razie tylko to się liczyło. Paddy dzwonił
codziennie po południu. Molly z radością słuchała płyt, które nagrał jej tata.
Grzecznie czekała, aż będzie z mamą na koncertach. Czas szybko minął i
poleciały do Hannoveru, gdzie odbywał się przedostatni koncert, potem miał być
jeszcze w Cloppenburgu i mieli wrócić do Irlandii. Molly bardzo się podobało, a
nawet śpiewała, bo Paddy gdzieś musiał ćwiczyć i robił to w domu, a mała szybko
nauczyła się piosenek. Paddy był bardzo szczęśliwy, że dziewczyny były na dwóch
koncertach. Potem zostali jeszcze jeden dzień w Niemczech i polecieli do
Galway.
Ojeeej! Maite i John! Nareszcie! Wiemy, co było z Joanne, jak to się skończyło. Zszokowałam się, ze jest 2 miesiące później, ooooj, pomyślałam sobie o czymś :( Ale ale! Na razie nie będę się martwić. Super, że Amy i Paddy się poznają, ale bez seksu przez dwa miesiące? No ciekawe, kiedy się zdecydują na ten krok i powiem, że doczekać się nie mogę. Pomysł z bajkami i piosenkami dla Molly - genialny! No genialny! To jest rewelacyjne! Aniu, ale Ty to tak robisz, że ja już bym chciała przeczytać, co jest dalej. Ech... Tak czytałam, czytałam czytałam i nagle koniec... A mogłabym poczytać jeszcze troszeczkę.
OdpowiedzUsuńtak jest dwa miesiące później... a seks ach Paddy był poturbowany, poobijany, musiał dojść do siebie... wiec minęło dwa miesiące...
UsuńMolly musiała dostać cos od taty, a że jest muzykiem to piosenki, a bajki, no cóż jako czytelnik wiesz, ze tata od kiedy się pojawił czyta bajki na dobranoc... :)
jak nagle koniec- jest duzo słów, duzo, naprawdę, te rozdziały mają od 1500 do 1900 słów, kiedys miały około 1400, no jest różnica, co? :)
Tak sobie myślę po latach, ze 2 miesiace, to naprawde duzo. Mogła. Mu chociaż łodzika zrobić.
UsuńHahaha
UsuńNo w sumie mogła
ojej, a mi się robi smutno, bo chyba zbliżamy się do końca? Aniu proszę, bardzo proszę pisz jak najdłużej.Uwielbiam czytaC Twojego bloga.
OdpowiedzUsuńOleńko :( wiem, że uwielbiasz, ale czasem już tak jest, że czas skończyć. Nie mogę napisać kiedy, bo ktoś mnie o to prosił...
Usuńa będzie ślub? bo jeszcze tylko jego brakuję i drugiego dziecka :)
OdpowiedzUsuńa jak skończysz ten blog to założysz drugi?? please
takich informacji nie sprzedam :) wszystko się okaże...
Usuńa co do drugiego bloga, raczej na razie nie, ale jeśli coś bedę pisać, na pewno dostarczę Ci lekturę w inny sposób :)
Znowu zostawiłam sobie nadrabiania... Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej mam więcej czytania :DDD Bardzo mi się podoba jak Pady i Amy się do siebie zbliżają. Widać, że Padzik się bardzo zmienił i nie jest już taki impulsywny, również więź miedzy nim a Molly zaciska się coraz bardziej - mała jest bardzo za ojcem. Ahhh no i John i Maite - w końcu ich odwiedzili, w końcu pogadali. Czuć było skruchę Johna, no ale skrucha musi być :D
OdpowiedzUsuń