Stała
przed ogromnym lustrem i patrzyła na siebie. Podobało jej się, co
widziała. Myślami była już w kościele, przy ołtarzu, tam czekał
na nią Paddy. Miała długą do samej ziemi suknię, dopasowaną
gorsetem w biuście, obszytym koronką i delikatnymi koronkowymi
ramiączkami. Na łączeniu gorsetu ze spódnicą sukienki był
dziesięciocentymetrowy pas, a cała suknia delikatnie układała się
na biodrach. Była to tak zwana suknia balowa, więc Molly się nią
zachwyciła i mówiła, że mama wygląda jak księżniczka. Z tyłu
znajdowało się około piętnaście guziczków, które zapinały
suknię. Nie miała welonu, tylko pięknie upiętą fryzurę.
Dodatkami były tylko kolczyki i bransoletka. Podeszła do niej
Olivia, która delikatnie poprawiała niewidoczne fałdki na sukni.
Sprawdziła czy fryzura się nie zburzyła i makijaż wygląda
dobrze. Poinformowała, że druhenki, włącznie z Molly czekają
niecierpliwie, a pan młody wypatruje jej. Amy uśmiechnęła się do
przyjaciółki. Ona zawsze z nią była, tyle lat, tyle wspólnych
przeżyć. Tylko ona wiedziała, co Amy czuła przez te lata, gdy nie
było z nią Paddy’ego. Olivia również patrzyła na swoją
przyjaciółkę i cieszyła się z tego, co widziała. Amy miała na
twarzy wypisaną miłość i szczęście. Wszystko ułożyło się
dobrze. Teraz brali ślub i mieli zamiar powiększyć rodzinę, na co
namawiała ich córka. Oczywiście tak chcieli i tak planowali, ale
cieszyli się, że Molly również tego chce. Już teraz Amy
odstawiła tabletki, a Paddy bardzo się starał, aby rodzina się
szybko powiększyła. Stwierdził, że nie ma, na co czekać.
Wyszła
z pokoju i podeszła do swojego ojca, który miał ją poprowadzić
do ołtarza. Jej świadkiem była oczywiście Olivia, a Paddy’ego
Angelo. Zobaczyła z daleka swojego narzeczonego, który już za
chwile miał zostać jej mężem. Uśmiechnęła się i wzięła pod
ramię swojego tatę. Wolnym krokiem zbliżali się do ołtarza,
gdzie stał uśmiechnięty, ale nieco zdenerwowany Paddy. Zobaczył
ją, wyglądała przepięknie i szła do niego. Była jego, tylko
jego. Tyle lat ją kochał, a teraz miała zostać jego żoną.
Patrzył na nią z miłością w oczach. Suknia była piękna, a Amy
wyglądała jak księżniczka. Pierwszy raz ją zobaczył tak ubraną.
Był zachwycony. On również prezentował się nieźle. Miał czarny
garnitur z kamizelką oraz białą koszulę i krawat. Molly stała
obok niego, przejęta, szczęśliwa i on patrząc na swoją córeczkę
czuł przepełniającą go miłość. Pogłaskał ją po głowie, już
nie odrywając oczu od Amy, swojej dziewczyny, narzeczonej, matki
jego dziecka, a za chwilę jego żony. Jak składali przysięgę
widział na jej wzruszonej twarzy wypisaną miłość do niego.
Kochała go, zaufała mu, a on nie zamierzał nigdy tej przysięgi
złamać. Chciał z nią być do końca. Przypieczętowali to
pocałunkiem tak długim, aż usłyszeli chrząknięcie. Na co
oderwał się od żony i uśmiechnął do gości. Molly cały czas
się śmiała i była szczęśliwa. Potem było wyjście z kościoła,
życzenia, zdjęcia, pierwszy taniec. Molly przy krojeniu tortu
powiedziała, że to jest jej najlepszy dzień na świecie, a
urodziny były jednak drugim takim dniem.
Uroczystość
może nie była skromna, ale była tylko najbliższa rodzina i
przyjaciele. Zjawiło się całe rodzeństwo Paddy’ego z rodzinami,
a to z czterdzieści osób plus wujkowie, ciotki, kuzyni oraz rodzina
Amy. Był oczywiście Sven z narzeczoną oraz inni przyjaciele
Paddy’ego i Amy. Zabawa trwała do białego rana, a goście dobrze
się bawili. Paddy najchętniej by nie wypuszczał żony z objęć,
ale musieli zatańczyć również z innymi.
Amy
patrzyła na swoją przyjaciółkę i jej męża, a Amy brata. Zawsze
byli obok niej, wspierali ją, kochali, a ona ich. Nathan, czyli
starszy brat, cudowny wujek, a teraz i on był szczęśliwy. Rianna
była z nim i coraz lepiej układało się między nimi. Amy się tym
cieszyła, bo Nat zasługiwał na szczęście, a Rianna mogła mu je
dać. Jej rodzice patrząc na nią i jej męża uśmiechali się,
widzieli szczęście wypisane na ich twarzach. Cieszyli się, że
ukochana córka i wnuczka są szczęśliwe.
Rodzina
Paddy’ego również była dla nich ważna. Angelo z Kirą chcieli
kupić dom w Irlandii i osiedlić się tutaj. Będą tak blisko nich,
a Amy z Paddy’m bardzo się z tego cieszyli. Patricia patrząc na
nich zrozumiała, że jej brat i jego żona kochają się, tego nic
nie zmieni. Pomyślała, że mimo upływu ośmiu lat bez siebie,
wystarczyło kilka miesięcy, aby ich miłość wróciła z
potężniejszą siłą. Nie było, z czym walczyć i pogodziła się
z tym. Był i Johnny, który z uśmiechem patrzył na nich jak
tańczą, patrzyli na siebie, tak, że on już nie miał wątpliwości.
Molly była teraz najszczęśliwszym dzieckiem. Miała mamę i tatę,
nie bała się już wyjazdów taty. Zawsze wracał. Tak jak obiecał.
Wszystkie
stare sprawy właśnie przestały być ważne, a państwo młodzi
patrzyli z uśmiechem w przyszłość. Mieli siebie, swoje dziecko,
miłość i nic więcej nie potrzebowali do szczęścia, więc
zamknęli drzwi do przeszłości.

Dziękuję za bycie przy ostatniej części i zapraszam do 'podziękowań', które są na kolejnej 'karcie' na blogu :)
OdpowiedzUsuńAaaawwww! Co za piękny rozdział! Epilog... Niedawno czytałam prolog, a teraz czytam epilog. I co? I koniec? Ach... Cudowna historia. Nie wiem, co mogę więcej napisać, no nie wiem. Może jak się ogarnę trochę. Widziałam, że zbliża się koniec. Wiedziałam... A jednak nadszedł. Jest. Oto on. Jeju, ale bredzę!
OdpowiedzUsuńtak to Epilog :) dziękuje i tak to już koniec :)
UsuńAniu... Wiesz, że ja zawsze wygadana... Ale teraz... teraz powiem, krótko w jednym zdaniu... Piękny epilog... A łezka w oku sie kręci... (No może dwa zdania ;))
OdpowiedzUsuńno jak Tobie brakło słów to znaczy że jednak udało mi się zaskoczyć z tym Epilogiem :)
UsuńWidziałam to wszystko oczami wyobraźni....boooskie zakończenie...przepiękna historia ....do ekranizacji się nadaje...Brawo Aniu ��
OdpowiedzUsuńoch dziękuję :)
UsuńGdy zobaczyłam pierwsze słowo: "epilog" to zrobiła mi się podkówka na twarzy. Co? Już? Ale po jego przeczytaniu stwierdziłam, że najpiękniejsze historie to takie, które tworzą spójną opowieść i całość od pierwszego słowa do ostatniego a nie są przeciągane w nieskończoność i napchane nierealnymi na siłę dodanymi wątkami. I tak właśnie jest z you-are-the-reason. Czytając kolejne części żyłam historią Amy i Paddy'ego i kibicowałam ich miłości, nawet gdy było z nimi źle. Dziękuję Ci za to opowiadanie i chwile wzruszeń i radości. Gratuluję talentu!
OdpowiedzUsuńDziękuje, to znaczy że mi się udało, bo bardzo nie chciałam przesadzić z pomysłami, chciałam aby miało swój początek i koniec i zamykało się w całości. A wątki bardzo się starałam, aby miały cokolwiek z realnego świata, a nie z romansów, które również czytam :) bardzo się cieszę że jednak się udało, dziękuje Tobie również za to, że tu byłaś ze mną i czytałaś coś co wymyśliłam :)
UsuńCała przyjemność po mojej stronie :-*
UsuńPiękny rozdział ... Wspaniale to opisalas ... Wszystko to mogłam sobie wyobrazic ... Wspaniale zakończenie ich miłości :) tyle przeszli .... ale w końcu znaleźli sie w odpowiednim miejscu . Dziękuje autorce za śmiech , łzy za ta wspaniała przygodę !
OdpowiedzUsuńdziękuje :)
Usuń"już nie odrywając oczu od Amy, swojej dziewczyny, narzeczonej, matki jego dziecka, a za chwilę jego żony." - oklaski za to zdanie Aniu... Rozwaliło mnie. Dzisiaj jeszcze raz przeczytałam epilog, cudownie to ujęłaś, zakończyłaś, cudownie... To były piękne miesiące, miesiące z You... Teraz brakuje opowieści o Amy i Paddym, ale naprawdę cieszę się, że jest to zamknięta całość, historia bardzo realna i prawdopodobna. Brawa Ci się należą! Kłaniam się nisko! :*
OdpowiedzUsuńtak te słowa są dobre i jestem z nich dumna :)
Usuńmi tez ich brakuje i kilka razy złapałam się jak o nich mysle i próbuje wysilic wyobraźnie haha :) i nagle zdawałam sobie sprawe że to koniec...
dzieki
Ale ta część była piękna. Cieszę się, że im się udało, naprawdę, Czytałam, ale miałam wrażenie że oglądam film. Wszystko napisałaś tak sugestywnie. Och, to już koniec... Trochę mi szkoda... Plus takie wszystkie wątki zostały ładnie domknięte a nie przeciągnięte :) Gratuluję wspaniałego bloga. Mam nadzieję, że to nie koniec Twojej twórczości i że jeszcze nas (czytelniczki) zaskoczysz. Może innym blogiem? :) :) Póki co dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za ekscytujące chwilę z lekturą,
OdpowiedzUsuńooo to ogromny komplement dziękuje :)
UsuńWłasnie się zorientowałam, że masz już ponad 15 tysięcy wyświetleń! To robi wrażenie. Jeszcze raz gratuluję wspaniałego bloga,
OdpowiedzUsuńaa dzięki :)
UsuńŻe co??? KONIEC??? Jak możesz?
OdpowiedzUsuńPiękne opowiadanie, pięknie opisane uczucia. Ta miłość...
Mogę już wracać do rzeczywistości
Przeczytałam wszystko. Nie komentowałam każdego rozdziału, bo to skończona historia, ale teraz chciałabym zostawić ślad po sobie.
OdpowiedzUsuńOpowiadanie fantastyczne. Wymyśliłaś cudowną historię i pięknie ją opisałaś.
Zawarłaś w niej wszystko co lubię w książkach - miłość, romans, dramat, nieszczęście i piękne szczęśliwe zakończenie.
Trochę raziły mnie błędy stylistyczne, ale z tym można sobie poradzić.
Mam nadzieję, że nie skończysz, na tym jednym opowiadaniu i będziesz dalej tworzyła.
Szkoda, że się skończyło.
Wszystkich, którzy chcą poczytać inną historię o TKF zapraszam do siebie:
http://loveimagination.blog.pl
Witaj :)
UsuńMiło mi że przeczytałaś moje opowiadanie. Nie spodziewałam się, że ktoś czyta, bo tyle miesięcy ciszy tu już jest :) bardzo mi miło
Jeśli chodzi o błędy stylistyczne oczywiście są... niestety wdarły się choć starałam się, aby ich nie było, ale były i się do nich przyznaje...
Cieszę się że podobało CI się, uwielbiałam pisać tę historię świetnie mi się pisało. A jeśli chodzi o nową to cos w głowie się pojawiło, ale na razie nie piszę, mam nadzieję, ze zrobię to i spod mojej klawiatury wyjdzie jeszcze coś :)
Zaglądnę do Ciebie :)
Pozdrawiam
Dziękuję piękne opowiadanie dawno tyle nie płakałam ale były też chwile uniesień i śmiechu świetnie się czytało i zakończenie cudowne dobra robota przeczytałam całość w dwa dni ��
OdpowiedzUsuńwow
Usuńdziękuje, dla mnie to bardzo miłe, że czytałaś
pozdrawiam anonimku
Amazing
OdpowiedzUsuńCzytało się super, bardzo wciągająca opowieść! Również się popłakałam kilka razy, wkurzałam, śmiałam ....
Szkoda że już koniec ale cóż więcej pisać?
Cudo!
Ania jesteś mega!
Pozdrawiam
Kaś
Bardzo dziękuję
OdpowiedzUsuńW 10 rocznicę istnienia bloga i tej historii oczywiście łzy wzruszenia spływały, gdy czytałam epilog. Muszę chyba jeszcze raz, bo literki mi się zamazywały. Czytając poprzednie części wiedziałam, że to niedługo koniec. Uwielbiam to opowiadanie i kocham emocje, które mi za każdym razem towarzyszą. Ach!
OdpowiedzUsuńNie płacz....
UsuńI koniec, Ola ty wiesz... Znowu czytaliśmy w jednym czasie, to jest super
OdpowiedzUsuńI znowu łzy na epilogu mi leciały! Jest to jedyne opowiadanie, na którym tak emocjonalnie płacze. Nie ma drugiego takiego. I znowu razem czytane, i znowu mnie przegonilas.
UsuńNo i kolejny raz koniec 😉
OdpowiedzUsuńAle ciesz się, że to opowiadanie jest skończone, zamknięte i w całości 😉 oby to drugie było również w końcu dopięte
Tyle lat... Człowiek zna historię, zna początek, środek i zakończenie... i dalej płacze jak beksa. Jedyne opowiadanie, które tak emocjonalnie na mnie działa. Kilkanaście razy w trakcie płaczę, a na epilogu, to już w ogóle i muszę czytać dwa razy, zeby nic mi nie umknęło. Brawo Aniu! Doskonała jest ta historia!
UsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń