środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 22

Wyjechał na koncerty i Amy była sama w domu, ale pocieszała się, że pojedzie w weekend do Berlina i razem wrócą w niedzielę. Całe szczęście, że czas szybko płynął i nastał piątek i poleciała, by już wieczorem być na koncercie. Bardzo je lubiła, uwielbiała patrzeć na Paddy'ego na scenie. Poza tym pomagała Kirze przy maluchach, bo jedno szło w jedną stronę, a drugie w inną. Po sobotnim koncercie siedzieli z Paddy'm w pokoju i rozmawiali.
  • Ja mam dość już tych fanek! - powiedział wkurzony Paddy – Gdzie nie pójdę tam i one. Niedługo nawet w kiblu je spotkam.
  • Ale kochanie, wiesz, że to normalne. Uwielbiają Cię i jesteś ich idolem.
  • No i co z tego? - odpowiedział – Mam ich dość i tyle.
Chodził po pokoju i przerzucał swoje i Amy rzeczy w inne miejsca.
  • Cholera Amy, mogłabyś nie układać ich po swojemu? Poukładałem sobie, a teraz nic nie mogę znaleźć.
  • Ja nic nie przekładałam, to Ty ciągle coś mieszasz.
  • Ja? - zdziwił się – Miałem poukładane, a Ty mi to wyciągnęłaś z walizki!
  • Hej! Nie przesadzaj, na Twoją prośbę wyciągnęłam Twoje spodnie, bo się pogniotły.
  • Nic takiego nie mówiłem – zaperzył się Paddy.
  • Nie wyżywaj się na mnie, jeśli masz jakieś frustracje to idź sobie pobiegać z Joey'em albo na siłownię i tam się wyżyj, ok?
  • Odwal się, dobra? – powiedział ostro.
  • Co? - zapytała zdziwiona, bo on nigdy się tak nie odzywał do niej – Chyba coś Ci się pomyliło mój drogi.
  • Niekoniecznie – odpowiedział złośliwie.
  • Teraz przegiąłeś Paddy! Dobranoc.
Położyła się na łóżku, przykryła kołdrą i obróciła do ściany. Znała go i widziała, że teraz szuka zaczepki i jeśli pozwoli mu na to, to pokłócą się jeszcze bardziej. Najlepszym sposobem na to, było zakończenie dyskusji. Wiedziała, że nie jest ideałem, ale czasem zachowywał się jak ostatni cham. A jego to nawet nie ruszyło, był zły, prawie udało mu się złość wyładować, ale oczywiście Amy nie podejmowała tematu. Znał ją, zawsze tak robiła. Teraz nawet nie pozwoli mu się tknąć i w sumie nie dziwił się, bo niepotrzebnie się zezłościł, a ona była pod ręką i to jej się oberwało najbardziej za fanki. Już tyle razy obiecywał sobie, że nie będzie się na niej wyżywał za nie, ale nadal to robił. Nie umiał się opanować. Zdawał sobie, że miał dwie cechy charakteru, nad którymi nie panował. Była to zazdrość i wyżywanie się na Amy. Angelo nie raz zastanawiał się dlaczego ona to znosi, choć walczyła z tym na początku, teraz go już tylko upominała i dawała sobie spokój, bo wiedziała, że to nie ma sensu, bo on i tak robił dalej to samo. Fanki go denerwowały i on nie panował nad sobą. Tyle razy mu mówiła, żeby dał sobie spokój, że ich nie zmieni, a jemu przeszkadzało to, że krzyczą jego imię na koncertach, że chodziły za nim, chciały zdjęcia, autografy. Miał dość. Nie mógł zasnąć, bo jednak wyrzuty sumienia go dopadły. Patrzył przez okno, a czasem na Amy, która zasnęła. Wyglądała tak ładnie, tak spokojnie, a on ją ranił. Nie rozumiał tego, przecież ją kochał, powinien ją chronić, a on ją ranił. A w zamian dostawał wiele, miał mnóstwo miłości, czuł to, na każdym kroku. Wspierała go w trudnych chwilach i brała na swoje barki wiele, a w zamian miała zbyt mało. On brał od niej pełnymi garściami, a ona dostawała tak niewiele. Jednak z nim była, zawsze wspierała, doradzała i zawsze chciała, aby robił coś dla siebie. Cieszyła się każdym jego sukcesem, ale on również jej, też ją przecież wspierał jak miała ciężkie egzaminy. Tego nie mógł mu nikt zarzucić, bo zawsze był jak go potrzebowała. Nie rozumiał tylko jednego, dlaczego tak się na niej wyżył, przecież to nie jej wina, że fanki takie są. Ona nic złego nie zrobiła. Wiedział, że będzie musiał ją przeprosić, ale już spokojniejszy położył się koło Amy i zasnął. Obudził go ruch, otwarł oczy i zobaczył, że to Amy próbuje wstać, a on ją trzymał, więc miała problem.
  • Puść mnie – powiedziała cicho.
  • Nie, poleż ze mną trochę.
  • Muszę wstać. Puść! - powiedziała głośniej.
  • Ok, ok. Rozumiem, ale wróć – puścił ją, więc wstała i zniknęła za drzwiami łazienki, gdy wróciła powiedziała.
  • Idę z Kirą i dziećmi na spacer.
  • Amy! Myślałem, że wracamy do Kolonii – powiedział ostrzej niż zamierzał.
  • Nie krzycz. Jedziemy, ale później. Ty sobie poleż, odpocznij, pomyśl. Potem nas spakuj, a ja może kolejny raz nie oberwę, jak będę daleko. Może wyżyjesz się na kimś innym.
Patrzył na nią jak szuka czegoś w walizce i szykuje się do wyjścia, widział, że jest jej przykro, że ma żal. Znała go i jego zachowania. Wstał i poszedł do łazienki. Gdy wrócił zobaczył, że stoi i czesze włosy, więc cicho podszedł i złapał ją w pasie, a głowę wtulił jej ramię, a potem pocałował w policzek.
  • Skarbie przepraszam, wiem, że zachowałem się jak głupek.
  • Paddy, ile razy ja to słyszałam? - zapytała – Proszę Cię tylko o jedno, myśl co mówisz i do kogo, ok?
  • Wiem, że nie powinienem się do Ciebie tak zwracać, bardzo przepraszam.
  • Jest mi bardzo przykro, wiesz? - powiedziała cicho – Niestety ostatnio ciągle Ci się wyrywają takie słowa do mnie. To nie jest fair.
  • Wiem, jakoś ostatnio nie panuję nad słowami. Przepraszam.
  • Jeden raz za dużo, Paddy, a ja ostatnio ciągle za wszystko obrywam. Powinieneś odpocząć i zdystansować się, a także pomyśleć, co jest dla Ciebie ważne. Tym razem znowu przyjmę Twoje przeprosiny.
  • Dzięki, wiem, że jestem jak chorągiewka. Sam to widzę i czuję. Pomyślę nad wszystkim, sama zobaczysz, że postaram się.
  • Dobrze, a teraz idę na spacer, ok? - dodała cicho – Będę za dwie, trzy godziny.
  • No dobrze, a po obiedzie wyjedziemy? - zapytał spokojnie.
  • Tak. Aha, pomyśl nad jakimś wyjazdem, co?
  • Tak masz racje, zajmę się tym. Na pewno chciałbym do Irlandii, do Galway. Tam jest co zwiedzać.
  • Dobrze. To na razie. Pa.
  • Amy! - krzyknął i szybko znalazł się koło niej – A buziak na pożegnanie? Nie wychodź zła.
  • Paddy – uśmiechnęła się smutno – Nigdy nie nadążam za Twoim tokiem myślenia.
  • Ale to właśnie kochasz we mnie, prawda? - zapytał z uśmiechem.
  • Nie mogę zaprzeczyć temu, że Cię kocham – pocałowała go i wyszła.
  • Ja Ciebie też – powiedział jak zamknęły się drzwi od pokoju.
Poszła do Kiry, Angelo właśnie ubierał Helen, a Gabriel biegał wesoło po pokoju. Kira jak ją zobaczyła, podeszła i cicho na ucho powiedziała.
  • Znowu się na Tobie wyładował?
  • Oczywiście, że tak – odpowiedziała równie cicho – Bo przecież fanki to ja podburzam i każę im skandować jego imię. Ale to porozmawiamy potem.
  • Dobrze, pójdziemy sobie na spacer i pogadamy – uśmiechnęła się Kira.
Po jakiś 10 minutach Amy, Kira i dzieci poszły na spacer, a Angelo do starszego brata. Szły już dość długą chwilę, a Amy nic nie mówiła, tylko pchała wózek z Helen, która zasnęła. Kira raz czy drugi spojrzała na nią i w końcu zapytała.
  • Powiesz mi czy cały spacer będziemy milczeć?
  • Powiedział do mnie 'odwal się'. Coraz częściej się mu wyrywa takie czy inne słowo, dobrze, że nie gorzej. Kira mam coraz mniej siły do niego i ta jego odwieczna zazdrość, żebym jeszcze dawała mu powody, ale przecież nic takiego nie robię, aby miał prawo się wściekać. Teraz i tak już jest lepiej i bardziej nad sobą panuje. Po prostu np. zjawia się jak rozmawiam z jakim facetem, a kiedyś się awanturował. Ale tak czy siak, zachowuje się jak cham.
  • Nie wiem co Ci mogę na to poradzić, rozmawiałyśmy o tym chyba z tysiąc razy, a Angelo z nim. Przesadza jak cholera z tym zachowaniem. Wiem, że bywa super itd., ale Ty zawsze stoisz za nim, dajesz mu tak wiele, a on tego nie docenia.
  • Wiem. Ogólnie jest dobrze, tylko bywają takie chwile jak ta wczorajsza, że ja już nie mam siły, nie mam ochoty tego ciągnąć, ale poza rozmowami nic nie zrobiłam. Wiem o tym, a on to wykorzystuje. Bywa również cudownie, ale to wtedy kiedy ma wolne, nie ma koncertów, studia, wywiadów.
  • No właśnie, on już chyba jest tym całym 'show' wokół niego zmęczony i to go wykańcza.
  • No tak, tylko dlaczego potem ja słyszę nie miłe słowa. To jest nie fair.
  • No jest, albo on to zrozumie i zacznie się normalnie zachowywać, albo w końcu Ty stracisz cierpliwość do niego.
  • Ach... na razie jak sama widzisz jeszcze daje radę i mam nadzieję, że jednak sobie coś przemyśli. Głupia ta miłość, skoro tak mocno przywiązuje do kogoś...
  • To fakt, mocno wiąże, czasem aż za mocno.
Szły w ciszy i każda myślała o swoim związku.
Angelo poszedł do brata, który pakował walizki.
  • Cześć Paddy. Ja tylko na chwile, bo Kira z dziećmi wyszła i trzeba spakować wszystko.
  • Jak widzisz ja też pakuje – powiedział Paddy.
  • Widzę przecież, mam tylko jedno do powiedzenia stary. Amy nie mówi, ale ma dość, dość takiego traktowania.
  • Co takiego Ci powiedziała? - zapytał wkurzony.
  • Nic, no właśnie nic, ale ja ją znam. Nie wiem co zrobiłeś, ale Twoje zachowanie nie jest już fajne w stosunku do niej. Weź Ty się zastanów jak ją traktujesz, bo kiedyś powie Ci dość.
  • Daj mi spokój. Nie wtrącaj się – powiedział ostro Paddy.
  • Ok, już nie będę. Tylko chciałem Ci to powiedzieć. Spadam. Na razie.
  • To spadaj.
Angelo wzruszył ramionami i wyszedł. Gdy tylko wróciła Amy z Kirą, poszli na obiad, a potem wyruszyli w podróż do Kolonii.

13 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem. Serio! Co część, to lepsza! A tutaj tak fajnie pokazałaś, że Amy widzi to, że on się na niej wyżywa, ale toleruje, tylko pewnie w końcu powie dość. Angelo mądrze gada. Paddy jest już zmęczony, ma dość show biznesu. Ona trwa przy nim, wspiera go, a on tego w ogóle nie rozumie. Ja będę ryczeć jak przyjdzie pora, serio! Aneta, my razem będziemy ryczeć. Aniu, jestem z Ciebie dumna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę...
      on to rozumie, ale nie przyjmuje do siebie, że to ważne, ze ona go wspiera...

      Usuń
  2. Naprawdę mogłabym tak czytać i czytać ....uwielbiam Twoje opowiadanie , jest taki realne ... ale Paddy jak burak sie zachowuje !!! Dobrze, ze Ammy ma taki charakter , dobrze ze umie sie wyciszyć-brawo Bo gdyby na mnie trafiło oj chyba byśmy sie pobili ;) A trzeba umieć sie wycofać ! paddy zmęczony , ma dość no trochę go rozumiem ....ale fatalnie sie zachowuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to miłe co piszesz...
      burak, no burak
      i tyle, a ona to toleruje, bo go kocha, ale czy to dobrze?

      Usuń
  3. Hmm..... Każdemu się trafia zły dzień, biedny Padzik..... te fanki potrafią być okropne..... Wobec niego jestem tolerancyjna.... Miał biedny wyrzuty sumienia, wiedział, że źle zrobił wyładowując swą złość na Amy..... Jedynie co mi się nie podoba, to jego zazdrość.... Nie cierpię zazdrośników, ale idzie to zwalczyć..... Ola Z. jestem przekonana, że na koncercie wyleję morze łez....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zły dzień? to nie pierwsza taka sytuacja, chociaż dobrze, że Paddy zdaje sobie sprawę z tego ...
      Cieszę sie, ze rozdział się podoba, staram sie, pisze mi się łatwo i sama przeżywam to co się dzieje...

      Usuń
  4. Zapomniałam...... świetna część..... Pierwszy raz Padzik w ten sposób przedstawiony.... Ciekawe co będzie dalej...... Aniu....dziękuję za dedykację.... We mnie masz wierną czytelniczkę......

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie burak.... Padzik to jest....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uważam, że każda kolejna częśc jest lepsza od poprzedniej! Żal mi Amy, że musi znosić humory Padzika, i żal mi Pada, że ten cały showbiznes tak go męczy, kurczę będą problemy! Chciałam dodać, że masz lekkie pióro i naprawdę fajnie się to czyta. Poza tym czuje się jakbym czytała życiorys Paddyego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej jaki komplement- och dziękuje :):) to miłe
      męczy go, no niestety go bardzo męczy, ale zobaczymy co będzie dalej...
      hm komplementem jest też to, że piszesz jakbyś czytała jego życiorys...

      Usuń
  7. Ehehe, nadrabiam i co widzę? Padzik burakiem? Ale czemuż to? CHyba, że cukrowym, to polizałabym!
    Ale z niego nerwus jest! A Amy? Niech wybacza tak dalej, a zacznie ją tłuc w nerwach ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. burak - burakiem, ale nie przewiduje bicia hehe :)

      Usuń