Amy
poleciała 22 grudnia 2003 do Dublina, a Paddy miał dolecieć 26
grudnia i tam mieli być do 5 stycznia 2004 roku. Siedziała właśnie
w łazience i malowała paznokcie, jak zadzwonił telefon, a to był
Paddy.
- Kochanie, nareszcie święta. Już jestem bardzo zmęczony – powiedział cicho.
- Od dawna Ci mówiłam, że musisz trochę zwolnić, bo jesteś przepracowany – powiedziała stanowczo Amy.
- Wiem, wiem. Teraz wypocznę trochę, ale dobrze wiesz, że nie mogę zwolnić – odpowiedział równie stanowczo – Wypocznę, nabiorę sił i dam radę. Muszę dać, bo sama wiesz, że kończymy materiał do nowej płyty.
- Jasne i tylko Ty możesz to zrobić – powiedziała ironicznie – Wszyscy jakoś sobie radzą, a Ty jak zwykle wolisz zarwać noc, bo płyta. Trochę za dużo wziąłeś sobie na głowę.
- Wiesz jak to wygląda. Joey zajęty sportem, rodziną, nie wspomnę o Angelo i Patricii. Maite owszem przychodzi do studia, ale sama wiesz, że wychodzi...
- O przyzwoitej porze – dokończyła za niego – Wiem jak jest, słowo 'studio' mi już bokiem wychodzi, a ja się martwię i tyle. Ale Ty również masz dom, jakbyś nie pamiętał.
- Amy! Pamiętam, a Ty przestań się zamartwiać, nie ma takiej potrzeby, daje sobie radę – powiedział już spokojnie – Zrobię sobie urlop, wyjedziemy, odprężę się i będzie dobrze.
- Trzymam Cię za słowo – dodała – To co, widzimy się niedługo?
- Oj tak. Stęskniłem się.
- Ja również. Przyjadę po Ciebie na lotnisko.
- Pa.
Naprawdę
się o niego martwiła, zbyt dużo obowiązków, a razem z Angelo
szaleli, chociaż młodszy brat wiedział, że ma dom i normalnie
kończył, albo Kira przychodziła do studia. Amy również dużo
spędzała tam czasu i wcale na to nie narzekała. Paddy był trochę
zmęczony tą sytuacją, zbyt szybki był czas pracy. Ale teraz były
święta i wiedziała, że odpocznie. 26 grudnia o 8 rano była już
na lotnisku, gdy go zobaczyła, biegiem do niego ruszyła i wpadła
mu w ramiona, a on widząc, że biegnie rzucił torbę na ziemię.
Złapał ją i okręcił dookoła siebie, potem pocałował ją w
usta.
Pojechali
do jej rodziców. Tam już czekało śniadanie, więc Paddy był
zadowolony, bo już zgłodniał. Potem pojechali w odwiedziny do
Olivii i Mike'a. Spędzili tam całe popołudnie, by na wieczór
wrócić do domu. Teraz jak już mieszkali razem w Kolonii, to i tu
rodzice nie mieli nic przeciwko, by mieszkali w Amy pokoju, więc
wieczorem nikt im nie przeszkadzał. Rodzice poszli do siebie, a Nat
poszedł w odwiedziny do swojej dziewczyny. Leżeli w łóżku i
rozmawiali, niby nie widzieli się tylko kilka dni, ale ostatnio
Paddy był zajęty i takie chwile były rzadko. Opowiadał o nowej
płycie, piosenkach, ale przede wszystkim całowali się. Śmiali się
wspominając pierwszą wizytę w domu jej rodziców.
- Pamiętasz jak się zdziwiłem, jak Twoja mama powiedziała 'to jest Twój pokój'? - zapytał Paddy, udając głos jej mamy.
- Pamiętam – ze śmiechem odpowiedziała Amy – Ale Twoja mina, mnie wtedy rozbawiła, była bezcenna.
- No, bo byłem zaskoczony, ale oczywiście, szybko zrozumiałem, że to naturalne. Teraz nie mają nic przeciwko.
- Tylko dlatego, że i tak mieszkamy razem, więc bez sensu żebyśmy tutaj udawali, że tak nie jest. Nawet jeśli się to im nie podoba.
- Pewnie. To co, na sylwestra impreza u nowożeńców? - zapytał Paddy, mając na myśli Livię i Mike'a.
- Tak, to ich pierwsza taka wspólna zabawa w ich domu, więc są trochę tym i przerażeni i oczywiście bardzo się cieszą.
- To zrozumiałe, ale zabawa na pewno się uda. Aaaa nie mówiłem Ci, John z nią są w Kolonii i na razie zostają.
- Aha, to dobrze w sumie, że teraz będziesz tutaj – powiedziała, bo ilekroć słyszała o Joanne, to od razu była wkurzona, nie przepadały za sobą i zawsze między nimi były spięcia.
- Też tak sądzę, widziałem się z Johnnym, zamieniliśmy kilka słów, ale raczej nie była to rozmowa.
- Paddy? - powiedziała Amy słodkim głosem.
- Tak? - odpowiedział zaskoczony, bo ona rzadko tak się zachowywała.
- Będziemy dalej tak gadać czy w końcu mnie pocałujesz? - uśmiechnęła się do niego.
Nie odpowiedział tylko pocałował ją
szybko, by po chwili rozebrać ją i siebie. Znali się tak dobrze,
siebie i swoje potrzeby, że wiele im nie było potrzeba, by być
razem. Dopiero gdy się sobą nasycili, zwolnili tempo i kochali się
już nieco spokojniej. Rano po śniadaniu stwierdzili, że pojadą na
wycieczkę i wybrali się na wycieczkę w okolicę Dublina. Wrócili
dopiero na kolację. Kolejne dni upływały szybko i nastał
Sylwester, kolejny w ich wspólnym życiu. Wieczorem poszli do Mike'a
i Olivii, gdzie już zastali gości. Dobrze się bawili, tańczyli,
wygłupiali się. Już po północy Paddy stał z Nat'em i rozmawiał,
a Amy zaczepił kolega Nat'a, więc rozmawiała z nim. Nie minęły
dwie minuty jak Paddy ją wypatrzył i zjawił się koło nich, objął
ją ramieniem i patrzył groźnie na jej kolegę, który szybko
pożegnał się i uciekł. Pociągnęła go za rękę w jakieś
spokojne miejsce i powiedziała.
- Paddy! Ile razy będziemy ten temat wałkować?
- Ale o co chodzi? - zapytał.
- Ile razy mam Ci mówić żebyś nie zachowywał się w taki sposób – powiedziała zdenerwowana.
- W jaki? - zapytał Paddy, który miał już buntowniczą minę.
- Przestań być tak zazdrosny! Trzy lata już to wałkujemy, a Ty nadal to robisz – odpowiedziała – Czy ja nie mogę mieć kolegów?
- Nie! - powiedział głośno – Już Ci kiedyś mówiłem, że nie lubię jak z kimś rozmawiasz, a jak Cię dotykają to mnie szlag trafia. Jesteś moja!
- Ale to nie znaczy, że nie mogę rozmawiać z kimś innym. Jestem Twoją dziewczyną, a nie Twoja własnością. Zapamiętaj to sobie w końcu.
- Amy, nie będziemy teraz o tym rozmawiać. Chodź zatańczymy.
Pociągnął
ją za sobą na parkiet, bo wiedział, że teraz nie będzie mogła
dalej z nim dyskutować, bo nie miała jak. Dobrze wiedziała, że
tego nie lubił. Nie robiła nic złego, ale jego aż krew zalewała
jak widział ją, gdy rozmawiała z innymi. Nawet jego bracia o tym
wiedzieli i tylko Angelo miał większe prawa. Pozostali trzymali się
z daleka. Angelo nie raz mówił mu, że to głupie jak się
zachowuje, ale on nie potrafił przestać.
Z
imprezy wyszli około 5 i poszli spacerkiem do domu, choć droga od
nowożeńców do domu rodziców na piechotę wynosiła około 15
minut, szli pół godziny, bo Paddy ciągle stawał by się całować.
Starając się cicho wejść do domu i nie pobudzić wszystkich,
poszli do pokoju, a tam Paddy ledwo wszedł to zrzucił z siebie
koszulę, spodnie, bokserki, skarpety w tempie ekspresowym i podszedł
do Amy. Odpiął jej sukienkę, która zsunęła się na podłogę i
od razu biustonosz, który mu przeszkadzał. Całowali się i
przytulali do siebie jakby przynajmniej z rok się nie widzieli. Amy
się śmiać zachciało, ale powstrzymała się, bo jednak była
prawie 6 rano, więc rodzice spali. Całował jej szyję, dekolt, a
ona głaskała go po głowie i w pewnym momencie powiedziała.
- Już tyle lat masz krótkie włosy, a ja nadal tęsknię za tymi w których Cię poznałam, miałeś piękne włosy – szepnęła.
- Kochanie, ale masz temat – odszeptał z uśmiechem – Już półtora roku ich nie mam, a Ty właśnie w tym momencie sobie przypomniałaś.
- Jakoś tak wyszło – odpowiedziała i pocałowała go namiętnie. Gdy po chwili się oderwała od niego, szepnął.
- Mmmm, to lubię.
Potem
nie było mieli już czasu na rozmowę, bo szybko rozebrał ją do
końca i ułożył na łóżku.
Obudzili
się bardzo późno, więc szybko się ubrali i zeszli na dół, a
tam przy stole siedział Nathan i pił kawę.
- Cześć – powiedział z trudem – Czy wy również czujecie się słabo?
- Nie braciszku – odpowiedziała Amy – My nie piliśmy tak dużo jak Ty.
- Bardzo śmieszne – odpowiedział i zwrócił się do Paddy'ego – Stary, kolegę mi wystraszyłeś. Mówił mi, że prawie go wzrokiem zabiłeś.
- Oj bez przesady – powiedział Paddy – Ja tylko podszedłem do Amy i niego.
- Tak i on zwiał – powiedział Nat – Opanuj się czasem, bo to nie jest zabawne.
- Zawsze mu to mówię, ale to na niego nie działa – dodała Amy.
- Nie potrafię nad sobą panować jak widzę jakiegoś koło Amy – powiedział wkurzony Paddy.
- Ok, rozumiem, ale nie przesadzaj i tyle, bo nie masz powodu – dodał Nathan i zmienił temat.
Resztę
dni spędzili spokojnie, a potem polecieli do Kolonii.
Ale fajna czesc! Paddy taki zazdrosny? No no no! Pewnie cos z tego wytjdzie. No i wspominka o krotkich wlosach... Az mi się smutno zrobilo... Ale fakt, już dlugo ma krotkie wlosy. Tez bym się nie mogla przyzwyczaic. Takie mega dlugie,a potem krociutkie. Bardzo podovalo mi się,ze Nat się wtracil i powiedzial o tej zazdrosci. Ja już czuje pismo nosem. Już pewnie jestesmy blisko prologu. A Paddy w studio? Jak zwykle eperfekcjonista! Brawo Ania!
OdpowiedzUsuńJest cholernie zazdrosny, aż do przesady...
UsuńWłosy mi umknęły w przyspieszeniu, ale własnie nadrobiłam, faktycznie szkoda ich, ale co zrobić, zrobił to..
Nat zna go na tyle, że mógł zwrócić mu uwagę, bo przesadził
Paddy jest profesjonalistą, no jest i co zrobić :)
Jest blisko do prologu, coraz bliżej, ale jeszcze trochę tych rozdziałów pewnie będzie :)
No! Do przesady zdecydowanie. Ale ciesze się, ze jeszcze kilka rozdzialow wyjdzie do prologu. Jeju, z jednej strony fajnie by było przeczytac opowiadanie, co ma zakonczenie, z drugiej zal,ze się za szybko skonczy.
UsuńŚwietny rozdział ;)ale zazdrośnik noo!!!! Oby kiedyś nie przegiął ! bo zazdrość w związku potrzeba ale z umiarem !Ja tez tęsknię za długimi włosami Padda;)Fajny ten ich związek oby trwał i sie nie kończył ;) Pad zapracowany , zmęczony ...ciekawe co sie wydarzy ...niemoge sie doczekac
OdpowiedzUsuńno zazdrośnik jest :) nie moge tego obiecac Riri, ze ten związek będzie trwał, bo wszyscy wiedzą co jest w prologu :(
UsuńPaddy to musi odpocząć, bo zbyt duzo pracuje i mu odbija chyba z tego przemęczenia...
Mi się tam Padzisław bardziej podoba w krótki niż w długich, a najlepiej w takich jak ma teraz :D Ale są różne gusta :) Fajnie, że Paddy się tak bardzo zmienił i że sobie wspólnie żyją i że są szczęśliwi :0 Martwi mnie jedynie ta jego chorobliwa zazdrość, no i cały czas myśle o prologu, czuję, że się zbliża dużymi krokami... Kiedy kolejna część? :D
OdpowiedzUsuńJa już też się przekonałam od jakiegoś czasu. Wolę go w krótkich. Ale ja też już czuję prolog nosem. I to tak, jak już idziesz w stronę morza, nie widzisz go, ale czujesz słony zapach i słyszysz szum...
Usuńfaktycznie zbliża się wielkimi krokami, ale nie jeszcze nie wiem kiedy, na razie skupiłam sie na tym co piszę :)
Usuńsą szczęśliwi, choć bywają ciężkie chwile
a chciałabym dac część jutro, jeszcze przed wyjazdem na Angelo, a jadę w czwartek :)
Ja podobnie jak Olusha.....wolę Padzika w krotkich włosach..... Ten teraźniejszy jest śliczny..... Też czuję, że zbliżamy się do prologu...... Będzie ciąża..... Jestem ciekawa, czy będzie jeszcze coś związanego z żoną Johna..... Czekam :)
OdpowiedzUsuńTeż wolę jak Paddy był "dziewczynką" ;p
OdpowiedzUsuń