Paddy spał
do południa, a Amy rozpakowała ich, ugotowała obiad, a potem siedziała i
patrzyła przez okno. Nareszcie sami – pomyślała. Paddy jak się obudził przez
chwile nie wiedział gdzie jest, ale zobaczył Amy i od razu uśmiechnął się. Byli
na wakacjach, wreszcie, sami, bez tego całego zgiełku 'show biznesu'. Spojrzał
na zegarek i aż się roześmiał, kiedy on spał tak długo, aż nie do pomyślenia.
Nareszcie mógł się wyspać do woli, nikt nic od niego nie chciał, ani nie
wrzeszczał 'Paddy', nikt nie robił zdjęć. Ach... jak dobrze. Wstał, cmoknął w
czoło zdumioną Amy i poszedł do łazienki. Amy patrzyła na zamknięte drzwi
łazienki i zastanawiała się co się stało, ale stwierdziła, że Paddy pewnie
nareszcie się wyspał i ma dobry humor. Gdy wyszedł zapytała.
·
Wyspałeś się? Pewnie jesteś głodny.
·
Bardzo – uśmiechnął się – Co dobrego dostanę na...
eee... chyba obiad, nie?
·
Obiad, zgadza się – zaśmiała się – Pójdziemy potem
na spacer?
·
No pewnie. Może nad morze?
·
Bardzo chętnie, tam jest pięknie.
I tak
mijały im dni w błogim lenistwie, spacerowali, chodzili do pubów, gdzie była
zawsze świetna zabawa, nad morze gdzie zbierali muszelki, a raczej Amy je
zbierała. Paddy często o nich myślał, a Amy go zaskoczyła, bo nie tylko on
budził ją pocałunkami, ale również i stała się jeszcze bardziej otwarta na
miłość z nim. Tym go zaskoczyła, myślał, że już ją dobrze zna, a okazało się,
że nie do końca. Często więc oddawał jej inicjatywę. Spodobała im szczególnie
jedna knajpka, była prawie nad samym morzem, słychać był szum wiatru, było
widać spienione fale, a oni siedzieli w ciepłym pomieszczeniu i przez
przeszklone okna patrzyli na morze. Poznali nawet właścicieli tej knajpki i
chodzili tam codziennie. A Paddy miał adoratorkę, która zawsze przychodziła,
kiedy tylko siadali do stolika. Była to może trzyletnia córka właścicieli,
która ciągle coś mu przynosiła, a to muszelkę, a to kamyczek, a to pokazywała
książeczkę. Amy śmiała się, że chyba powinna być zazdrosna. Mała przychodziła i
chciała do niego na kolana, oglądali książeczki, jej rodzice chcieli ją zabrać,
ale ona nie pozwoliła na to, krzyczała, bo chociaż chwile musiała posiedzieć z
Paddy'm. Byli bardzo sympatyczni i powiedzieli, że mała chyba po raz pierwszy
tak bardzo kogoś lubi. Paddy'emu się to podobało i nie przeszkadzało, sam wręcz
prosił Amy żeby poszli tam na kolację czy obiad. Któregoś dnia siedzieli przy
stoliku i mała oczywiście przyszła i Paddy, któremu w końcu przyszło do głowy
zapytać jak ma na imię.
·
Jak masz na imię maleńka? - zapytał delikatnie
dziecka.
·
Molly – odpowiedziała z uśmiechem.
·
Och jakie piękne imię – odpowiedział – Amy,
piękne, prawda?
·
Pewnie, że tak – uśmiechnęła się - A ile masz lat?
·
Tsy – powiedziała Molly.
·
Ooo jaka Ty duża dziewczynka jesteś – powiedziała
Amy, a mała usiadła wygodnie na kolanach Paddy'ego i choć tata chciał ją
zabrać, ona nie chciała.
·
Nie, tata,
nie. Tu Molly będzie, na kolanach u Pana – protestowała.
·
Niech zostanie – powiedział Paddy – Nie
przeszkadza nam – dodał widząc, że tata małej chce zaprotestować.
·
Naprawdę wszystko w porządku – powiedziała Amy.
Po kilku
dniach rodzice Molly, nawet nie podchodzili do nich zabrać małą, pozwalali jej
być z Paddy'm i Amy, a oni super bawili się z nią. Któregoś dnia poszli na spacer nad
morze. Szli brzegiem, trzymając się za ręce i jakoś wyszła rozmowę o imionach.
·
Ooo na przykład takie imię jak Molly, bardzo mi
się podoba – powiedział Paddy.
·
Ha, ha, ha – zaśmiała się – Chyba wiem dlaczego.
·
Nie, ale serio Amy, nie tylko, bo ta mała ma tak
na imię – uśmiechnął się – Ładne jest, takie proste, bez jakiś bezsensowych
wymyślań.
·
Naprawdę Ci się podoba? - zapytała.
·
Tak, nawet
bardzo – pokiwał głową – A Ty jakie lubisz?
·
Mi się zawsze podobało imię Fiona.
·
Ha ha ha, jak ze Shreka – zaśmiał się Paddy.
·
Teraz tak się niestety kojarzy, ale to przecież zupełnie
normalne imię.
·
Chyba dla psa – powiedział z uśmiechem.
·
Może i dla psa – uśmiechnęła się – Zawsze marzyłam
o seterze irlandzkim.
·
Ooo i do setera imię Fiona, by idealnie pasowało,
też rudy jak Fiona – uśmiechnął się – Ja uwielbiam rudy, ale to wiesz.
·
Tak? -
powiedziała żartując – Zupełnie nie wiem dlaczego.
·
Nie? - teraz to się droczył już z nią – To Ci
powiem. Dama mojego serca ma rude włosy.
·
Nie żartuj. Jest ruda? - uśmiechnęła się – Znam
ją?
·
Znasz -
złapał ja i okręcił dookoła siebie, po czym postawił – To Ty!
·
Ja? – udała zdziwioną – No nie spodziewałam się
tego. Zaskoczyłeś mnie – roześmiała się i pocałowała go lekko w usta.
·
Tylko tyle? – zapytał zdziwiony – Ja chcę więcej.
Chodź do domu – złapał ją za rękę i pociągnął.
·
Paddy – zaśmiała się Amy – Kochanie spokojnie, nie
zachowuj się jakbyś od dawna...
·
Tak, tak – zaśmiał się, idąc szybciej – Od dawna,
przecież minęło jakieś 15 godzin. To nie od dawna? – zapytał.
·
Wariat! – krzyknęła zaskoczona, bo nagle stanął,
przyciągnął ja do siebie i pocałował.
Było jej bardzo przyjemnie, nie chciała tego przerywać, ale znajdowali
się na dość uczęszczanej plaży, a do domu nie mieli daleko. Przytulała się do
niego i czuła, że on już jest gotowy. Oderwała się i zaśmiała, popatrzył na nią
i zapytał.
·
Co?-
zaśmiał się – Moja wina, że tak na mnie działasz?
·
Już
Ci kiedyś mówiłam, że to mi pochlebia - uśmiechnęła się – No to chodź do domu,
bo mi tu eksplodujesz zaraz.
·
Ha,
ha – zaśmiał się rozbawiony – Amy!? No wiesz, nic na to nie poradzę, tak
działasz na mnie i tyle.
·
Skarbie,
przecież wiem. Zdążyłam się przyzwyczaić przez te lata.
Szli resztę
drogi do domku i śmiali się, jak tylko popatrzyli na siebie. Gdy tylko zamknęły
się drzwi za nimi Amy przytuliła się do swojego faceta i pocałowała go w usta.
Nie był jej dłużny oddał pocałunek i rozpuścił jej włosy. Szybko ściągali z
siebie ubrania i trafili do sypialni. Mimo tak długiego stażu to nadal mocno
siebie pragnęli. Teraz jak byli na wakacjach często kochali się, znali swoje
potrzeby, więc dużo zachęty nie potrzebowali. Leżeli potem w rozrzuconej
pościeli i powoli wracały im oddechy. Paddy popatrzył na Amy i pomyślał, że od
początku było im dobrze w łóżku, ale teraz seks jest rewelacyjny. Nie ma między
nimi żadnych zahamowań, wiedzą co lubią i dają sobie to, aż się uśmiechnął do
siebie i swoich myśli. Cieszył się, że zrobił sobie wakacje, dzwonił tylko
kilka razy do Angelo, ale w sumie rozmawiali o tym co u nich, albo co u niego i
Amy, mało pytał o pracę. Stwierdził, że chętnie coś by zrobił dla siebie,
czegoś nowego się nauczyć, ale zostawił to na później, na razie było mu dobrze.
Trzymał w objęciach Amy, swoją ukochaną i to się liczyło. Kochał ją, a ona
kochała jego i wiele razy to mu udowodniła.
No nareszcie! Potrzebny był mu odpoczynek, teraz zupełnie inaczej się zachowuje. Część piękna! Tak, jak powinno być. Paddy nie czepia się Amy, normalnie spędzają ze sobą czas, rozumieją się. Bardzo podoba mi się, że zaznaczyłaś o tym seksie, że mimo tylu lat nadal się pragną, że znają swoje potrzeby i wiedzą jak jedno drugiemu może zrobić... hmm... dobrze. No i adoratorka! Już się domyślam, ale nie piszę tu, bo ktoś ma komentarze włączone na maila, to nie chcę spojlerować. Ach jej, przeniosłam się tam z nimi. Super tak z samego rana...
OdpowiedzUsuńTak, on musiał odpocząć, to wiadome :) i juz jest wypoczęty :)
Usuńno to ważne, że pomimo stażu potrafią sobie zrobić dobrze :)
a adoratorka...przynajmniej wiadomo skąd pomysł na imiona....
Hahaha "Nie, tata, nie. Tu Molly będzie, na kolanach u Pana" no powalił mnie ten tekst :DDD Jak tak Padzik z Amy zaszalał to może jakiś brzusio będzie z tych wakacji? Super część, taka ciepła i romantyczna. Brawo!
OdpowiedzUsuństarałam się, bo adoratorka ma tylko 'tsy' lata :) i kto by nie chciał siedzieć u Paddy'ego na kolanach :)
Usuńdziękuje :)
Super takie nawiązanie do prologu z Molly i Fioną :)
OdpowiedzUsuńPaddy nareszcie taki spokojny i opanowany
No nareszcie ktoś to zauważył i o tym wspomniał :)
UsuńTak chciałam to pokazać i nawiązać do prologu...
a Paddy wypoczęty i zrelaksowany jest super :)
nadrabiam!
OdpowiedzUsuńaż się uśmiecham spod maseczki na te wspomnienia :)
OdpowiedzUsuńFajnie to wyszło, to nawiązanie do imion
OdpowiedzUsuńNo doskonale!
UsuńImiona są ważne i wiesz co Olu przypomniało mi się jak byłyśmy w Dublinie i znaleźliśmy dom rodziców Amy... Takie wspomnienie
OdpowiedzUsuńJejku, ale fajnie się to czyta... Aż się zrelaksowałam z nimi w tej Irlandii, czuć, że są na wakacjach... Też chętnie bym się tam wybrała. W Edynburgu też jest taka urocza przeszklona knajpka nad samą zatoką, na Granton, kocham takie klimaty. No i to nawiązanie do prologu, już czuję napięcie, co się dalej wydarzy....
OdpowiedzUsuń