środa, 21 maja 2014

Rozdział 18



 Dziś dedykuję Riri, za to, że jest :) dziękuje 

Była 4 rano, ktoś zapukał do drzwi, Amy nie wiedziała co się dzieje, więc po cichutku podeszła do drzwi, a przed nimi stał Paddy. Otworzyła je, a on ledwo stał na nogach, dodatkowo śmierdziało od niego alkoholem i to chyba na kilometr. Trzymał się futryny i nie wyglądał dobrze, bez słowa wprowadziła go do mieszkania, a potem na kanapę. Pomogła ściągnąć kurtkę, sweter i buty, a on momentalnie zasnął. Przykryła go kocem i poszła do sypialni spać. Ponownie obudziła się około 9, a Paddy jeszcze spał. Zjadała śniadanie i wybierała się na uczelnię, więc napisała kartkę do niego. Nawet nie była zła, mówił, że idzie pić z kolegami, ale nie wiedziała, że przyjedzie do niej. Postawiła mu koło kanapy półtoralitrową butelkę wody, stwierdziła, że na pewno mu się przyda. Ale wtedy otwarł oczy i powiedział, a raczej wybełkotał czy pojedzie do niego i przywiezie mu jakieś ubrania. Jak poszła po jego kurtkę, to wypił tę wodę, którą mu zostawiła. Pomyślała, że chyba ma ogromnego kaca, więc dała mu jeszcze tabletki przeciwbólowe. Na kartce napisał adres, dał jej klucze od mieszkania i samochodu. Pojechała na uczelnię, spotkała Kirę i okazało się, że Paddy mieszka blisko nich, więc Amy miała zabrać się z nią. Pod blokiem Paddy'ego, Kira się z nią pożegnała i pojechała do siebie. Amy poszła pod wskazany adres, po raz pierwszy miała iść do Paddy'ego, ale nie spodziewała się, że będzie sama. Weszła do mieszkania i najpierw go obeszła, a potem poszła zabrać potrzebne rzeczy dla niego. Jakieś spodnie, koszulkę, sweter, bieliznę, poza tym kosmetyki, by mógł się umyć. Potem pojechała do sklepu i zrobiła zakupy. Chciała ugotować zupę, bo w takim stanie, jak go rano zostawiła tylko zupę był w stanie przyjąć. Pod swoim blokiem zaparkowała i poszła na górę. Jak tylko otwarła drzwi poczuła, że Paddy tam jest, musiała przewietrzyć całe mieszkanie, więc okryła go i zrobiła to, było trochę zimno, ale można było oddychać. W kuchni zabrała się za gotowanie, a on nadal spał, potem uczyła się. Paddy obudził się, bolała go głowa i przez chwilę nie wiedział co się dzieje. Nie był u siebie, wystraszył się, że znowu coś głupiego zrobił, ale jak się rozejrzał stwierdził, że jest u Amy. Było mu niewygodnie, zimno i okropnie śmierdziało. Po chwili odkrył, że to on śmierdzi. Wody, pomyślał, wody i ogromna ulga, bo stała obok. Zwlekł się i poszedł do łazienki, gdzie załatwił swoje potrzeby i poszedł szukać Amy. Była w kuchni i coś gotowała, jak go zobaczyła, widział, że powstrzymała się od śmiechu i powiedziała.
·       Idź się wykapać, przywiozłam Twoje ubrania jak prosiłeś.
·      Ja... - chwilę patrzył na nią, nie wiedząc o co chodzi – Ja prosiłem? Nie pamiętam, ale bardzo się cieszę, bo trochę mnie czuć.
·        Trochę? - powiedziała – Nawet bardzo Paddy. Chcesz teraz zupy czy po kąpieli?
·    Ciii... Amy głowa mnie boli – dostał tabletkę – Dzięki, jesteś aniołem. Jak ja tu dotarłem? - zapytał.
·         Nie wiem, ale trzymając się futryny zapukałeś o 4 rano.
·   Ojej, nic nie pamiętam, chyba za dużo wypiłem, ale dobrze, że do Ciebie przyszedłem. Jak zauważyłem zajęłaś się mną. Dziękuję.
·         Proszę bardzo. Idź do łazienki.
·         Dzięki. Idę, idę. Masz rację i może lepiej się poczuję – dodał z bladym uśmiechem.
Teraz już była na niego zła, ale nie było sensu o tym z nim rozmawiać, bo on chyba nie do końca rozumiał co się dzieje. Pomyślała, że pewnie dopiero jutro będzie sprawny, całkowicie sprawny umysłowo, teraz jeszcze nie. Po jakimś czasie przyszedł już pachnący z umytymi włosami i siadł przy stole, wypił wodę, którą mu postawiła i nalał kolejną szklankę. Potem zjadł zupę, stwierdził, że mu lepiej, ale by się położył i poszedł do sypialni. Marny był dzisiaj z niego kompan i doskonale o tym wiedzieli. Amy uczyła się do 22 i położyła się, a on przytulił się do niej. Obudziła się koło 7, a Paddy podpierając się na łokciu przyglądał się jej.
·         Dzień dobry – powiedział.
·         Dzień dobry – odpowiedziała – Wyspałeś się?
·         Tak. Dzięki, że zajęłaś się swoim własnym facetem – uśmiechnął się do niej.
·         A jakim miałam? Nie swoim? - zapytała się.
·         Nie, nie. Tylko mną – cmoknął ją w usta – Byłem chociaż grzeczny?
·         Byłeś. Jak samopoczucie? - spytała – Lepiej?
·         No tak, już tak, ale niewiele pamiętam. Wiem natomiast jak się tu dostałem, kumpel mi napisał, że podałem adres taksówkarzowi i przywiózł mnie tu. Wkurzył mnie John, bo nadal mnie obwinia, więc chciałem się napić, ale nie aż tak.
·         Domyślam się - powiedziała spokojnie.
·         Aaaa, Angelo będzie się martwić, muszę zadzwonić – zerwał się z łóżka – Wczoraj byłem umówiony .
·         Spokojnie Paddy – powiedziała uspokajająco – Spotkałam Kirę na uczelni, sama mnie podwoziła do Twojego mieszkania. Oni wiedzą, więc bez nerwów. A zresztą Kira ma do mnie numer telefonu.
·         Kira... Twój numer, no to dużo przespałem – zdziwił się, ale jak już wstał stwierdził, że idzie zrobić kawę.
Amy myślała nad tym, co się działo z nimi. Na początku naprawdę był egoistą i myślał tylko o sobie, całował, dotykał, ogólnie chciał tylko seksu. Teraz natomiast myślał o tym, aby i jej i jemu było dobrze, mimo że zaszli tak daleko kilka dni temu, nie rozbierał jej do końca, nie zrobił nic, co wcześniej by zrobił. To naprawdę pokazało jej, że jemu na niej zależy, że myśli o nich, a nie tylko o sobie. To było coś, co się działo między nimi już od jakiegoś czasu, z jej strony była to miłość. Tak zakochała się i to właśnie do niej dotarło. Dała mu szansę, a on ją wykorzystał, bo chciał. Nie musiał tego robić, a jednak to zrobił, wykorzystał szansę którą dostał, pomimo wcześniejszych błędów, zachowania. Nie wiedziała czy zawsze tak będzie, ale miała nadzieję.
Robił kawę i zastanawiał się nad zaistniałą sytuacją, przyjechał do Amy, a przecież mógł do siebie, ale jednak zjawił się u niej. Zajęła się nim, położyła spać, dała wodę i pojechała po jego ubrania, by mógł się przebrać. Widział, że ich znajomość naprawdę nabrała rozpędu, czego się nie spodziewał. Na początku chciał ją tylko przelecieć i tyle, ale teraz chciał z nią być. Podobało mu się, że tak powoli i normalnie ją poznaje. Wiedział jak rozpalić kobietę, miał ich wiele, ale przypomniał sobie słowa Angelo, brat miał rację. Podobało mu się, że poznaje ją w taki sposób, pocałunki, wcześniej jakoś specjalnie się nie całował z tymi panienkami, po co, wtedy chodziło o seks, tylko o seks, a teraz z Amy przede wszystkim o przyjemność, bliskość z tym związane. Było to dla niego ważne i sądził, że dla niej również. Wcześniej tego nie czuł, nie było mu tak dobrze, teraz tylko to się liczyło. Miał ochotę ją pocałować, poczuć jej usta na swoich ustach, jej dłoń wplecioną w swoje włosy. Poszedł do sypialni, a ona nadal leżała w łóżku i chyba przysypiała. Położył się koło niej i pogładził ręką po jej głowie, a potem po ramieniu, otworzyła ze zdumieniem oczy, a on dotknął wargami jej warg, tak delikatnie, a potem przejechał po nich językiem. Wszystko przestało istnieć, gdy poczuł na ustach smak jej warg. Były gorące, ale słodkie. Chciał, aby ta chwila trwała wiecznie, chciał więcej, żeby to dłużej trwało. Wplotła palce w jego włosy, a on dotykał jej policzków. Otworzyła oczy i spojrzała na jego twarz, która wyrażała wszystko. Chyba poczuł, że na niego patrzy, bo również otworzył swoje, były zamglone, ale wyrażały namiętność.
·         Amy – powiedział jej imię mrucząc – Amy... chcę teraz być z Tobą.
·         Przepraszam, ale to dziś niemożliwe... - powiedziała równie cicho.
·         Ale dlaczego? - zapytał.
·         Dziś nie mogę – powiedziała i aż dostała wypieków na twarzy – No nie mogę.
·         Ale dlaczego? - popatrzył chwilę na nią i dodał – Aaaa. Ok, rozumiem. Szkoda, ale rozumiem.
·         Przykro mi – dodała.
·         Spokojnie, przecież to normalne – uśmiechnął się – Co się odwlecze to nie uciecze.
·         To prawda, teraz i ja wiem, że chcę z Tobą.. ee być  - zarumieniła się.
·         No dobra, dobra, wiem – dodał szybko – To co wstajemy?
·         Tak, zaraz wstanę – dodała cicho.
Paddy poszedł do kuchni, oparł ręce na blacie i pomyślał 'no kurczę, jak się już nie boi, chce iść ze mną do łóżka, to właśnie wtedy NIEMOŻE', aż krzyczał w myślach. No żeby to jasny szlag trafił, no. Nie był przyzwyczajony do takich sytuacji, no nie był, bo jak szedł z jakąś panienką do łóżka to ona raczej mogła, niż nie mogła. Wziął głęboki oddech, pomyślał, że musi się wyluzować i będzie dobrze.
Amy zamknęła oczy, myślała o tej sytuacji, przecież to nie jej wina, że teraz nie pójdzie z nim do łóżka. Widziała, że się wkurzył, ale nic na to nie mogła poradzić. Wstała, pokręciła się po sypialni, poszła do łazienki, potem się ubrała. Jak poszła do kuchni, to pił kawę na stojąco, oparty o blat z zaciętą miną. Chciała coś powiedzieć, ale nie dał jej, nadal był zły, tylko nie miał o co, tym razem przesadził, więc i ona przestała się odzywać. Rozmawiali pół słówkami. Stwierdził, że może wieczorem gdzieś wyjdą, może do kina, więc umówili się pod uczelnią. Minęło parę godzin, skończyła zajęcia, więc wyszła z budynku gdy usłyszała kolegi głos, który ją wołał. Zatrzymała się i poczekała na niego. Chwilę porozmawiali, potem pożegnali i poszła w stronę samochodu. Paddy czekał przy samochodzie z zaciętą miną i rękoma założonymi. Mruknął coś na przywitanie i wsiedli do auta. Bębnił palcami po kierownicy, a po chwili powiedział tak głośno, że aż ją wystraszył.
·         Kto to był?
·         Ale kto? - zapytała zdziwiona.
·         Ten koleś, co z Tobą rozmawiał – powiedział wkurzonym głosem.
·         Mój kolega z uczelni – powiedziała – O co Ci chodzi?
·         Dotykał Cię – dodał – A ja sobie nie życzę.
·         Co robił? - zapytała zdezorientowana – Czy Ty się dobrze czujesz? Hej, co to za teksty w ogóle do cholery.
·         Jakie teksty. Widziałem chyba, nie? - powiedział głośno – Jesteś moja i ja sobie nie życzę, aby jakiś koleś Cię obłapiał.
·         Paddy! – zawołała oburzona – Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Rozmawiałam tylko z nim.
·     Obłapiał Cię – powiedział głośno i widać było, że żadne argumenty do niego nie dochodziły.
·     Oszalałeś. Ja wysiadam. Nie będziemy tak rozmawiać – powiedziała wkurzona i otworzyła drzwi.
Przeszła kawałek, a Paddy podbiegł i złapał ją za rękę.
·         Amy, czekaj – mówił nadal tym samym tonem – Odwiozę Cię.
Nawet nic nie powiedziała, wsiadła do auta. Całą drogę myślała nad tym, co właśnie miało miejsce. Paddy do tej pory się nie odezwał do niej w taki sposób. Pod jej domem zahamował tak, że gdyby nie pasy to uderzyła by głową, aż poleciała do przodu.
·         Zwariowałeś?  - wycedziła przez zęby.
·         To nie było specjalnie – odpowiedział, a jego mina wyrażała wszystko, tylko nie żal.
·         Dobranoc – powiedziała i wysiadła, ale i on również.
Podszedł do niej i cmoknął ją w policzek.
·         Dobranoc.
Nie oglądając się za siebie poszła do bramy, ale zawołał ją i się obróciła, a w oczach miała łzy. Podszedł do niej i przytulił. Dodał tylko 'przepraszam, jutro zadzwonię'.
Zadzwoniła do Olivii, a ona wysłuchawszy całej historii stwierdziła, że nie dość, że się zakochał, wystraszył się tego uczucia i tego co się dzieje, to jeszcze jest zazdrosny. Pomyślała, że Livia może mieć rację, zrobił bezsensowną awanturę o jej kolegę. Był wściekły, ale jak zobaczył jej łzy, to od razu spuścił z tonu.
Paddy chyba z godzinę krążył bez celu po mieście, w końcu pojechał do studia, byli tam Angelo z Joey’em. Nawet mu się nie chciało z nimi rozmawiać, chwycił gitarę i coś tam na niej brzdękał, aż zerwał trzy struny. Joey z uśmiechem powiedział.
·         Patrz Angelo, ktoś jest sfrustrowany.
·         No widzę, widzę i pewnie skacowany – odpowiedział Angelo.
·         Zamknijcie się! – krzyknął Paddy.
·         Uuuu Angelo, to już widoczne braki seksu – zażartował Joey – Paddy dasz radę, nie myśl o tym, a będzie dobrze.
·         Joey! To nie jest zabawne – powiedział wkurzony Paddy.
·         Tak to właśnie jest jak ma się panienki, a potem zwykły związek w którym są różne sytuacje. Opieprzyła Cię za ten alkohol? - zapytał Angelo.
·         Nie, właściwie nie – odpowiedział Paddy – Nie jestem przyzwyczajony do tak długiej abstynencji.
·         Paddy, weź się ogarnij – oburzył się młodszy brat – Kurde no, weź nie przesadzaj i co skoczył byś na jakieś panienki, co?
·         Nie! - cała trójka popatrzyła na siebie zdziwiona, bo zaskoczył swoją odpowiedzią nie tylko siebie, ale i braci – No nie, wkurzyłem się. No dobra zachowałem się jak palant.
·         Wow! Paddy słyszeć samokrytykę z Twoich ust, jestem pod wrażeniem – powiedział Joey – To jej to powiedz.
·         Zwariowałeś? - oburzył się Paddy.
·         Po takim wyznaniu byś więcej zyskał niż stracił – odpowiedział Joey – Ale zrobisz jak zechcesz.
·         Płakała przeze mnie – dodał.
·         A bo to pierwszy raz? - zapytał Angelo – Co znowu zrobiłeś?
·    Nie powiem, to nasza sprawa, ale jak mówiłem zachowałem się jak palant – powiedział butnie – Rozmawiała z kolegą, a ja...
·         Zazdrosny? - zapytał Angelo – Paddy, no błagam Cię, jeśli to ona by była zazdrosna, to ja bym to zrozumiał, ale Ty? Joey daj mi piwo.
Paddy już nic nie powiedział, siadł na kanapie i pomyślał, że bracia mają rację. Napisał sms'a ' Amy, przepraszam', dostał zwrotnego, ale nie było w nim nic ani miłego ani nie. Na pewno było jej przykro, to wiedział. Było mu głupio, a do tego okazało się, że znowu musi jechać i z tydzień go nie będzie, więc zadzwonił do niej. Powiedziała, że w sumie dobrze, bo mają czas na poukładanie sobie wszystkiego. Faktycznie miała rację, spędził te dni bez niej myśląc o tym wszystkim, poukładał sobie pewne sprawy, dużo zrozumiał, ale nadal nie chciał się przyznać, że mu zależy. Naprawdę tęsknił. Pisał smsy i dzwonił.
Tydzień później stanął przed drzwiami Amy i zapukał. 

8 komentarzy:

  1. Aniu, to chyba najdłuższy rozdział w Twojej karierze! "Było mu niewygodnie, zimno i okropnie śmierdziało. Po chwili odkrył, że to on śmierdzi." - brechtnęłam jak głupia! Hahaha! No nieźle się Paddy zabawił, nieźle. I w sumie bardzo dobrze, że Amy nie zrobiła mu awantury, że nie obraziła się, nie zwymyślała, a pomogła. To mi się podobało. Mówił, że idzie z kolegami pić? Mówił. Ale jednej rzeczy bym się bała, a Amy chyba o tym nie pomyślała. Czy nie był przypadkiem na panienkach.
    "- Dzięki, że zajęłaś się swoim własnym facetem – uśmiechnął się do niej.
    - A jakim miałam? Nie swoim? - zapytała się."
    To też mi się szalenie podobało. Scena zazdrości - Paddy walnął jak łysy grzywką o kant kuli, no aż mnie wpienił po maxie! Kto jak kto, ale on nie powinien. Chyba faktycznie nasienie mu do mózgu uderza! Grr... Akurat teraz Amy niedysponowana? Jeeej! Już myślałam, że będzie numerek, a tu dupa :( Ale nie powinien się obruszać, no nie powinien. Ale chyba faktycznie ma za dużą przerwę i jak się rozładuje, to już będzie potulny jak baranek. Hehehe! Ależ ten mój komentarz nieskładny dzisiaj, sorki, ale pisałam, co mi akurat wpadło do głowy i tak to wyszło. A zakończenie w takim momencie, że ciekawość mnie zżera, co dalej! Aniu, jak mogłaś tak zakończyć? :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam jeszcze dodać, że rozmowa z Angelo i Josephem - mega!
      "Wow! Paddy słyszeć samokrytykę z Twoich ust, jestem pod wrażeniem – powiedział Joey."
      To prawda, ale Paddy chyba się zakochał... Pierwszy raz w życiu się zakochał...

      Usuń
    2. no długi jest to fakt, ale tak miało byc :) musiałam Olu przerwać bo był miał koło 5000 a nie tylko 2200(no prawie) :)
      super, że Ci się podoba, bo ja miałam ubaw jak pisałam o tym jak się przytoczył o 4 rano, a jeśli chodzi o panienki, to Amy nawet nie miała kiedy go zapytać :) haha najpierw spał cały dzień i noc, a potem się wkurzył hahaha
      trochę mu hormony buzują, jak wyliczyłam to już nioe był z nikim jakieś 8 tyg. więc jak na niego długo :)

      Usuń
  2. Dziękuje ;) ale miło i cieplutko mi sie zrobiło ;) Coraz bardziej , bardziej , bardziej mnie wciąga ;) rozdział mega .Wlasnie tak wyobrażam sobie związek z gwiazda -jest cieżko .I tak wyobrażam sobie Pada z tamtych lat , z jego "szumnej" młodości . Widać , ze mu bardzo zależy , stara sie ,ale jak wiadomo z dnia na dzien sie facet nie zmieni ( o ile wogole facet moze sie zmienic) Jak juz pisałam milosc zmienia ludzi ..,, chociaż nie do końca po pewnym czasie wraca sue do stratach nawyków , /----- chociaż pewnie nie zawsze !! Super rozmowa Joy , Angelo , PAd!!swietna postawa Amy , ja bym robiła burze o 4 nad ranem ;) Amy jest ni coraz bliższa . I złość Pada , ze akurat teraz nie mozna ale sie usmialam ;) no tak hormony buzuja;)I największy plus za postać Pada takie miałam kiedyś o nim zdanie , z jednej strony pragnący uczucia , a z drugiej jestem Paddy Kelly i mi sie należy !! Brawo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę bardzo, należała Ci sie dedykacja :)
      Ja też lubiłam bardzo tamtego Padda i tak sobie go wyobrażałam :) więc tutaj się zgadzamy - jestem Paddy K. i mi się należy :)
      haha burza o 4 rano nie była możliwa, bo on w ogóle nie wiedział co i jak :)

      Usuń
  3. Paddy jaki zazdrośnik, dobrze że w końcu poszedł po rozum do głowy. Ja też go sobie tak wyobrażam w latach swej młodość. Aniu piszesz tak realnie , uwzględniając szczegóły, że czytając widziałam go ledwie stojącego na nogach, trzymającego się futryny. Nawet poczułam ten odór alkoholu. Super zachowanie Amy.... ja jej nie poznaje, taka wyrozumiała. Aniu ale zakończyłaś w takim momencie, że.... ojej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha dac Wam 2200 a Wy na to, że przerywam haha, bo to co dalej będzie w przyszłym rozdziale haha :)
      Aneta, aleś mnie ubawiła tym komentarzem :) ostatnio odkryłam, że jednak lubię szczegóły, bo to pomaga w wyobrażeniu sobie całej sytuacji :) jak już pisałam Amy stwierdziła, że nie ma co z pijanym gadać, a na drugi dzień on się obraził, a do tego prawie jej głowe w aucie rozwalił, więc bez sensu z nim gadać jak jest taki wkurzony, bo nic dobrego by z tego nie wyszło, a autorce by zepsuli plan :)

      Usuń
  4. Podoba mi się ta porywczość Paddego. Jest dzięki temu bardziej "ludzki". Osobiście nie chciałabym mieć faceta który tak by na mnie furkał.
    Super, że tyle się dzieje w poszczególnych częściach.Całość bardzo mnie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń