niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 17

Z dedykacją dla Aleksandry za to, że jest 

Wieczór spędzili w piątkę. Paddy okazał się dobrym kompanem i Amy poznała go z innej strony niż do tej pory. Rozmawiali, potem grali w karty, wygłupiali się, ale około 23 Paddy zaczął się zbierać, bo jak stwierdził reszta towarzystwa jest po podróży i pewnie są zmęczeni. Amy chciała się pożegnać przy drzwiach, na co Paddy powiedział.
  • To może odprowadź mnie do samochodu – popatrzył na nią i uśmiechnął się – Chyba nie macie nic przeciwko, chłopaki – powiedział z przekąsem, zdążył zauważyć, że Livia powstrzymała uśmiech.
  • Paddy – powiedziała Amy z uśmiechem – Nie będziemy się ich pytać o zgodę. Wychodzę, zaraz wracam.
  • Weź kurtkę – powiedział Paddy.
Zeszli na dół i stanęli w środku przy drzwiach wejściowych, tam Paddy przyciągnął ją do siebie, wziął jej twarz w swoje ręce i delikatnie pocałował. Było jej przyjemnie, czuła żar bijący od Paddy'ego, aż zrobiło się jej gorąco i dreszcz ją przeszedł. Na co zareagował błyskawicznie, jeszcze bardziej przyciągnął ją do siebie i pogłębił pocałunek. Był on wszystkim czym powinien być, czymś co ich jeszcze czekało. Jak przestał ją całować oparł czoło o jej czoło i tak chwilę stali patrząc sobie w oczy. Po czym pocałowali się jeszcze raz i poszedł do samochodu.
Gdy wróciła na górę bracia siedzieli na kanapie, a Livia była pod prysznicem. Poszła do sypialni i leżąc w ciemnościach myślała o Paddy'm. Wszystko, co się wydarzyło dzisiaj w jakiś sposób mocno ich do siebie zbliżyło. Uśmiechała się do siebie, nareszcie się zaczęło układać. Dotknęła swoich ust, które nadal były nabrzmiałe i czerwone od jego pocałunków. Tak była zmęczona, że nawet nie wiedziała, kiedy zasnęła.
Rano zjedli śniadanie i poszli zwiedzać Kolonię, Paddy dzwonił, ale nie mógł im towarzyszyć, bo dziś miał kilka spotkań. Rozmawiała z Olivią i braćmi, którzy po poznaniu jej chłopaka, byli już spokojniejsi. W niedzielę przyjechał do nich na obiad, rozmawiał jeszcze z Mikie'm i Nat'em, a potem odwiózł ich na lotnisko. Wieczorem byli już sami, siedzieli na kanapie i słuchali muzyki. Objął Amy ramieniem, a ona trzymała swoją dłoń na jego torsie. Pocałował ją w czoło, by za chwilę zejść trochę niżej, policzki, nos również zostały pocałowane, aż przeszedł ją dreszcz. Poczuł delikatny zapach jej perfum, odsunął się lekko i patrzyli przez chwilę na siebie, po czym odgarnął jej dłonią włosy, które zakrywały jej oczy i spojrzał w nie, szukając jej spojrzenia. Po dłużej chwili przytulił ją do siebie, poczuł jak ona drży. Popatrzył na jej usta i delikatnie musnął je językiem, by po chwili ponowić wargami, które były ciepłe i bardzo słodkie. Pogłębił pocałunek, na co Amy przystała z ochotą, oddając mu go. Całował i całował, nie mógł przestać, ale odsunął się po dłuższej chwili, by mogli złapać oddech. Przytuliła się do niego i położyła głowę na jego ramieniu. Chciał poczuć jej zapach jeszcze bardziej, dotknąć ją, więc włożył rękę pod jej bluzkę, na jej plecy i pojechał nią trochę wyżej, gładził je. Nie spodziewał się, że ona zrobi to samo, że również jej ręce znajdą się pod jego koszulką, aż zadrżał jak poczuł jej dłonie na swoich plecach. Dotykała jakby chciała poznać każdy milimetr jego ciała. Pocałował ją delikatnie, by po chwili odsunąć się i zdjąć jej bluzkę. Popatrzył jej w oczy, ale nie wytrzymał i spojrzał niżej, miała czarny biustonosz, ale bardziej go interesowało, co ma pod nim.
  • Amy... - szepnął.
Popatrzyła na niego, widział, że oczy miała zamglone, pewnie i on również. Oddychała ciężko, co go jeszcze bardziej rozpaliło, więc próbował ściągnąć swojego t-shirta, ale musiała mu pomóc. Patrzył na nią i stwierdził, że teraz jest fair, obydwoje są rozebrani do polowy, nie, nie są- pomyślał i odpiął jej biustonosz. Teraz byli nadzy, uśmiechnął się do niej, pocałował namiętnie. Przytulił ją do siebie, delikatnie gładząc jej plecy między łopatkami, przytulił policzek do jej włosów. Czuli swój zapach, dotyk jej nagiego ciała działał bardzo mocno na niego. Przez chwilę przytulali się, dotykając siebie nawzajem po plecach, słyszała bicie jego serca. Ogarnęło ich podniecenie, które pozbawiło ją oddechu. Popatrzyła na niego, a na jego twarzy malowała się tylko namiętność. Pocałowała go żarliwie i mocno, dotykając jego pleców, robiąc na nich szlaczki, a on nie pozostał jej dłużny. Czuła jakby skóra jej płonęła, a jego dłonie były już wszędzie i poruszały się bezustannie. Zanurzyła twarz w jego szyi, nie mogła złapać tchu. Przesunął dłonią po jej włosach, a potem przejechał, aż do tali. Do tej pory siedzieli obok, ale teraz Paddy ułożył ich na leżąco. Wpatrywał się w biust Amy, po czym przejechał po nim ręką, czuł jak zadrżała, sam już ledwo się opanowywał. Pocałował ją w szyję, by przejść niżej, całował ją, a ona w pewnym momencie poczuła jak jego spodnie robią się coraz bardziej napięte. Wiedziała, że jeśli nie przerwą tego, tej namiętności, to na tej kanapie będą się kochać, ale nie potrafiła przestać, bo sama miała ochotę, właśnie być z nim teraz. I właśnie w tym momencie zadzwonił telefon, a oni i tak nie mogli przerwać. Tylko ten ktoś po drugiej stronie był bardzo uparty. Amy szepnęła 'odbierz'. Przytulał się nadal, leżąc na niej, chciał szybko odebrać, a potem kontynuować. To był John, który wrzeszczał do słuchawki, tak, że Amy również słyszała jego słowa. Popatrzyła na Paddy'ego, który coraz bardziej szeroko otwierał oczy, próbował bratu przerwać tę tyradę, próbował powiedzieć, że to wszystko nie prawda, ale on go nie słuchał. Powiedział, co ma do powiedzenia i odłożył słuchawkę. Paddy odrzucił telefon jakby go parzył i przytulił się do Amy, emocje, które mieli jeszcze przed paroma minutami opadły. Pogłaskała go po plecach, ramionach i chciała dodać otuchy, a on przytulił się do niej. Potem odsunął się, pocałował ją szybko w usta, wstał z kanapy i podał bluzkę.
  • Amy, przepraszam, że musiałaś wysłuchać tego, co John miał do powiedzenia, ale nie miałem siły wstać – powiedział smutnym głosem.
  • Kochanie, wszystko dobrze – aż westchnął – Słyszałam, co powiedział, ale bardziej mnie interesuje, co Ty masz na ten temat do powiedzenia.
  • I już? - zapytał zaskoczony – Amy, zaskoczyłaś mnie.
  • Może zostaniesz na noc? - zapytała – Jesteś teraz wzburzony, więc sobie tak pomyślałam.
  • Zostanę – powiedział szybko – Ostatnio pracowałem i zostawałem w studio, więc mam ze sobą inne ubrania w samochodzie. Chętnie poszedłbym pod prysznic.
  • Dobrze, dam Ci klucze, żebyś mógł swobodnie zejść na dół i wrócić, a ja pójdę teraz pod prysznic – powiedziała zaskoczonym głosem, bo zdziwiła się, że zaproponowała mu, aby został, mógł to w dwojaki sposób zrozumieć, zwłaszcza po tym co się działo, nim zadzwonił John.
Założył na siebie koszulkę i poszedł do drzwi, a ona do swojej sypialni. Był wściekły na Johna, dlaczego wracał właśnie teraz do tego, co było w grudniu. Emocje nadal były w nim i pewnie niewiele trzeba było, aby na nowo wzięły górę, ale teraz był zły na Johna i nie chciał kochać się z Amy, by nie tylko być z nią, ale przy okazji rozładować złość. Nie! Pomyślał – Amy na to nie zasługuje, weźmie prysznic, będzie dobrze, opowie co się wtedy stało i pójdą grzecznie spać. Tylko z drugiej strony wiedział, że łatwo nie będzie, bo ona działała na niego bardzo mocno i już tęsknił za jej dotykiem, a co dopiero spać razem, trzymając ją w ramionach.
Amy stała pod prysznicem i nadal czuła jego dłonie na sobie, jego dotyk, smak jego pocałunków. Wiedziała, że mało brakowało i by już byli po, a może nawet by właśnie brali prysznic razem. Było jej z nim dobrze, wiedział co robić, by czuła żar, a właściwie dopiero poznawali swoje ciała, a on tak łatwo zmienił początkowe pocałunki w namiętność. Musiała się skupić, iść tam do niego, porozmawiać, a potem spać koło niego. Jak da radę, jak właśnie teraz da radę, kiedy wie jak on smakuje, jak dotyka. Obraz jego oczu, napiętych mięśni i namiętności na twarzy nie chciał jej zniknąć z pamięci. Gdy wyszła spod prysznica, był w kuchni.
  • Amy, szykuję jakąś kolację – popatrzył z uśmiechem na nią – Dokończysz?
  • Tak, Ty idź, poradzę sobie.
Podeszła do niego, on dotknął palcami jej ust, bał się zrobić więcej, bo wtedy nici z rozmowy i szybko by się znaleźli w sypialni. Pod prysznicem starał się wcale nie myśleć, złość na Johna, a przede wszystkim na Joanne ustąpiła. Cieszył się, że Amy pozwoliła mu dziś zostać u siebie, bo może coś głupiego by zrobił, a tak to spędzi miło czas ze swoją dziewczyną. Aż westchnął, tak była jego dziewczyną, tego właśnie chciał. Musiał wziąć zimny prysznic. Potem założył na siebie tylko bokserki i poszedł do kuchni, a Amy już czekała na niego. Jak go zobaczyła, to zaczęła się śmiać.
  • Ej, czemu się śmiejesz? - zapytał.
  • Popatrz tylko jak my wyglądamy – powiedziała śmiejąc się – Ja w szlafroku, a Ty w samych bokserkach.
  • Fakt – uśmiechnął się.
  • Skoro uważasz, że nie jest Ci zimno, to zapraszam do stołu.
Siadł, patrzył co jakiś czas na nią i nic nie mówił, co było dziwne, teraz wyglądał tak jakby coś go zbiło z pantałyku i wolał się nie odzywać. Dość szybko wypił herbatę i zjadł kanapki. Po kolacji Amy powiedziała, że zaraz wraca i poszła do łazienki, gdy wróciła Paddy leżał już w łóżku.
  • Hej – powiedziała, biorąc się pod boki – Kto Ci powiedział, że będziesz tu spał?
  • Ty – powiedział szybko, ale widział, że się uśmiecha, więc nie była zła, tylko sobie żartowała.
  • Ja? - zapytała – Nic takiego nie mówiłam, zapytałam tylko czy dziś tu zostaniesz, nie mówiłam, że będziesz spał ze mną w jednym łóżku.
  • Ale to chyba oznacza to samo? - zapytał.
  • Aaa nie, to nie to samo – powiedziała, ściągnęła swój szlafrok i stanęła przed łóżkiem – No jak mam przejść?
  • Hahaha, a ktoś Ci przeszkadza? - zapytał – Pomogę Ci.
Złapał ją za rękę i pociągnął tak, że wpadła na niego, a on przełożył ją na wolne miejsce na łóżko.
  • Proszę bardzo – powiedział z powagą.
  • Ależ dziękuje proszę pana – odpowiedziała powstrzymując śmiech – To co? Kontynuujemy?
  • Oooo, a o którym kontynuowaniu mówisz? - zapytał.
  • O rozmowie telefonicznej, powiesz coś czy nie chcesz? - zapytała cicho.
  • Chcę.
Chwilę był cicho, a potem opowiedział jej, co zrobiła Joanne w grudniu, jak go zapytała czy się z nią nie prześpi, a jak odmówił, zawołała Johna i udawała, że to wszystko Paddy'ego wina. Amy była wstrząśnięta, nie wyobrażała sobie takiej sytuacji i tego zachowania Joanne. Widziała jak ją spotkali, że nie lubił jej, widziała jak się przy niej zachowywał, więc czuła, że mówi prawdę, wierzyła mu. Powiedziała mu o tym i widziała, że się uśmiechnął. Po czym stwierdził, że to był długi dzień i on jest zmęczony, zgasił lampkę i przytulił się do Amy. Nagle się odsunął i powiedział, że nie dostał buziaka do snu i teraz nie zaśnie. Więc pocałowała go, bo za dużo gadał, a potem ułożyła się i zasnęła. Rano zjedli śniadanie, a że Amy miała zajęcia odwiózł ją. Już pod uczelnią stwierdził, że pojedzie do Angelo, ale chciał żeby i ona tam dołączyła, więc zadzwonił do Kiry z pytaniem czy też ma zajęcia i czy ewentualnie by zabrała Amy ze sobą jak skończą. Okazało się, że Kira kończy jak Amy, więc nie było problemu. Poszła na zajęcia, a Paddy pojechał do brata. Powiedział mu, co John zrobił i Angelo wkurzył się, rozmawiali o wszystkim i w międzyczasie przyjechał Joey, bo już od Johna wiedział, co starszy brat zrobił. Bowiem okazało się, że Joanne wróciła do domu ewidentnie pachnąc męskimi perfumami i widać było, co robiła. John po raz pierwszy ją przyłapał, a do tego traf chciał, że to były takie same perfumy jakie ma Paddy i ona 'sprzedała bajeczkę' mężowi, że to był Paddy. Tylko nie wiedziała, że Paddy miał alibi, bo akurat tego dnia był z Joey'em i Jim'em. I właśnie to Joey starszemu bratu powiedział, a Jim także potwierdził, jak został zapytany. Mimo to wcześniej John zadzwonił właśnie do Paddy'ego z oskarżeniami, a dopiero później bracia mu powiedzieli, że to nie możliwe, bo on był z nimi. Także jakby nie patrzeć Joanne 'wpadła' po uszy. Jak dziewczyny przyjechały, to panowie byli już po kilku piwach. Amy poznała Joey'a, który był raczej w szoku, bo Paddy nic mu nie mówił, że ona będzie, wspominał, że ma dziewczynę, ale brat spodziewał się dziewczyny w innym typie, więc był pozytywnie zaskoczony. Spędzili tam resztę dnia, a wieczorem Amy wróciła taksówką do domu, choć Paddy zapraszał do siebie.

Minęło kilka dni, Paddy dzwonił, ale pracował, więc nie miał za bardzo czasu. Niestety John nadal miał wątpliwości co do Paddy'ego, ogólnie nie wyglądało to dobrze. On miał dość, więc umówił się z kumplami na piwo.

11 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem! Ta scena bliskości - o wow! Normalnie aż mi się gorąco zrobiło. I to wszystko takie... romantyczne... No super! Świetnie Amy odpowiedziała, że nie będzie się braci pytać. No i słodkie Paddiego słowa: "Szykuję jakąś kolację, dokończysz?" No takie to było swojskie. I Paddy po kuchni chodzący w samych bokserkach i jeszcze pewnie mokrych włosach - o mamo! Aż mi to na wyobraźnię zadziałało! Sprawa z Joanne - szok! Co za kretynka? W ogóle, to tyle się działo w tym rozdziale, że nie wiem czy wszystko opisałam. Jedno mnie tylko dziwi - skąd facet - John poznał perfumy Paddiego? Kobity poznają, ale faceci? Może dzięki Jimmowi i Josephowi John przejrzy wreszcie na oczy? Aniu - bomba!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Ci sie podoba, jednak chwile zajęło opisanie ich 'pocałunków' :) ale nie specjalnie długo...
      co do perfum - 'sprzedała bajeczkę' mężowi, że to był Paddy - no własnie ona tak powiedziała, a John jest niestety uwierzył :(

      Usuń
  2. No świetny rozdział , jestem pod wrażeniem.Coraz bardziej wciąga mnie ta historia , dzisiaj czytałam na jednym oddechu ;) Super chemia miedzy nimi -a jak opisane ....no ;) juz pisałam , ze lubię Twojego Pada. Idzie z kumplami na piwo mam nadzieje , ze bedzie grzeczny . ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idzie na piwo, a czy będzie grzeczny wszystko zależy od niego, ale myślę, że będzie ciekawie :)
      starałam się opisać te scenę, ale nie wiedziałam, ze będzie jej tak dużo, ale trzeba ich 'przygotować' :)

      Usuń
  3. Oczywiście na wzmianke o Jimie zrobiło mi sie gorąco ;) super , ze w opowiadaniu występuje rodzina Pada , to tak odemnie duży plus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja bardzo lubię jego rodzinę, więc musieli się znaleźć :)
      i choc lubię Johna tym razem on dostał rolę tego 'złego brata' :)

      Usuń
  4. NO i w końcu! Prawie do czegoś doszło i aż dziwne, że Paddy się zastopował, tak sam z siebie. Stwierdził, że nie będzie próbował rozładować swojej złości przez sex ....Jakie to niepodobne do Padzika z początku opowiadania, dla którego sex był na pierwszym miejscu o:-) . Osobiście uwielbiam sex jako rozładowanie napięcia hehehe xD Mogłoby to być w ich przypadku bardzo podniecającym doświadczeniem :):):):) Aniu, dziękuję za tę część :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) hahahha, pewnie, że przyjemność, ale on nie chciał tak na pierwszy raz razem, rozładowywać złości :) zmienił się to jest jasne, od jakiś kilku rozdziałów się zmienia, więc jest inny :)

      Usuń
  5. Fajnie się czyta... aż robi się gorąca, ślicznie opisałaś te miłosne uniesienia, z najdrobniejszymi szczegółami... a to nie lada sztuka, Amy się rozkręca, fajna z niej dziewczyna a Padzik musiał chyba coś wziąć na wstrzymanie. W pierwszych częściach Ona prawie święta, a On rozwiązły, teraz tak fajnie zmanipulowałaś bohaterami, że temperamentem i charakterem coraz bardziej zbliżają się do siebie. On trochę odpuścił, zdobył jej zaufanie, Amy się bardziej wyluzowała. No i mamy efekt pięknej miłosnej sceny..... Ale przy następnej, niech wyłączą telefony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do takich scen, too jest tak, że trzeba sobie pomyśleć jak to opisać, co nie jest takie proste :) musi być coś co sobie dopowie czytelnika wyobraźnia :) co do Amy, po , prostu zaufała mu, chociaż trochę ale zaufała, a Paddy wiele zrozumiał, ale czy da radę wytrzymać i poczekać, na razie jakoś nie mają możliwości :) (tu jest wina autorki, która jak to ujęłaś bardzo fajnie Aneta, manipuluje- nie tylko postaciami, ale również i sytuacją) zbliżają się do siebie, a jakże :) dobra, na pewno wyłączą telefony :) :)

      Usuń
  6. Wróciłam po przerwie a tu taka miła niespodzianka. Baardzo dziękuję za dedykacje :) ;) Kolejna część równie ciekawa co poprzednie. Chyba znowu się uzależnię od czytania Twojego bloga :) ... kiedy oni w końcu TO zrobią ? :)

    OdpowiedzUsuń