wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 15

Nathanowi udało się wyciągnąć informacje od nic niepodejrzewającej Olivii. Już wiedział jak ma na nazwisko, ten cały Paddy i że jest muzykiem, gra w zespole. Martwił się o Amy i nie mógł sobie podarować, że nawet nie może jej pomóc tak jak by tego chciał. Była tam sama w Kolonii, a on tu w Dublinie. Rozumiał, że jest dorosła, odpowiedzialna, ale tu chodziło o jakiegoś bawidamka, Mike mówił, że koleś miał dwie panienki, pił alkohol, no to całkiem nie jego progi, jeśli chodzi o Amy. Nie chciał, aby siostra spotykała się z nim, ale znał Amy nie lubiła, aby bracia wtrącali się do niej, choć jeśli coś się działo złego, zawsze szła do nich. Poszedł do Mike'a opowiedział mu co się dowiedział, siedzieli pół nocy przy komputerach, zobaczyli chyba z milion zdjęć, ok, cały ten Paddy był przystojny i mógł jej zawrócić w głowie, ale nie był jej warty. Nat czytał jakieś międzynarodowe forum, od deski do deski i w końcu natrafił na dziewczynę, która napisała, że spała z Paddy'm i podała datę, to by się nawet zgadzało, fakt, reszta jej nie dowierzała, ale jeszcze kilka potwierdziło, że one również. Matko! I to ma być facet mojej siostry? pytał sam siebie Nat. Podrukował, to co znalazł, nie wiedział co zrobi, jak jej o tym powiedzą z Mike'm, na razie ona była tam, a oni tutaj, no jakaś paranoja. Teraz nawet nie mogli do niej pojechać, a nie chcieli załatwić tego przez telefon, ale siostra musiała się o tym dowiedzieć. I choć brat mówił jej, że porozmawiają przez telefon, to wymyślił jakiś tam powód, który ponoć chciał poruszyć. Mike bardzo martwił się o nią, ale nie chciał mówić o tym wszystkim Olivii, ona by panikowała i zaraz by jej powiedziała o wszystkim. Obaj wiedzieli, że im się również dostanie, ale pewne rzeczy nie mogą zostać zapomniane, a ten cały Kelly im się nie podobał.
Mimo, że go nie było w Kolonii w weekend dzwonił i pisał. I jej i jemu, naprawdę się to podobało, poznawali się coraz lepiej, a Paddy zamiast chodzić gdzieś po koncertach, teraz wolał siedzieć w hotelu z braćmi i rozmawiać. Angelo miał ubaw z niego, bowiem tylko on wiedział, co takiego odmieniło brata, albo raczej kto. Dziewczyny go pytały, ale nie uzyskały informacji, a bracia mieli pewne podejrzenia. Paddy na razie nikomu nie mówił, co się dzieje i dlaczego tak grzecznie po koncertach idzie do swojego pokoju. Dzwonił do niej i rozmawiali, opowiadał co się działo i ogólnie o różnych sprawach. Kilka razy próbował zacząć temat podsłuchanego telefonu, ale bał się przez telefon, no bo wolał jednak sam jej to powiedzieć. Podpytywał Amy o jej braci, a ona opowiadała o dzieciństwie i jak to wygląda z jej braćmi. Wiedział, że bardzo o nią dbają, zawsze była ich oczkiem w głowie, więc wiedział, że ma przechlapane u nich. Musiał to sobie z nią wyjaśnić, wiedział o tym. Nawet rozmawiał o tym z Angelo i brat radził jej o tym powiedzieć, bo potem może być różnie. Ogólnie Angelo go bardzo wspierał i chciał razem z Kirą poznać Amy. Wrócił do Kolonii w poniedziałek rano i położył się spać. Obudził się wieczorem i stwierdził, że jest głodny. Zadzwonił do Amy i powiedział, że jedzie do niej z pizzą. Śmiała się z tego, że niby mówił, że to ona będzie tęsknić, miał być dopiero we wtorek, przyjechał dziś i co? I zjawia się natychmiast jak się wyspał. Zapukał i gdy drzwi tylko się otworzyły, to dostał buziaka w policzek i zabrała pudełko.
  • Amy! - krzyknął zdziwiony – Co to miało być? - zaśmiał się.
  • Przywitanie – odkrzyknęła – Colę chcesz?
  • Ooo tak, poproszę – śmiejąc się odpowiedział – Może coś pooglądamy?
  • Świetnie, wybierz coś – Paddy szybko coś znalazł, poszedł po talerze i siadł przed telewizorem na kanapie.
  • Wyspałeś się? - zapytała.
  • Tak, głodny byłem i stąd ta moja wizyta.
  • Aaa, no dobra – odpowiedziała – Skoro tylko dlatego.
  • No tak - roześmiał się cicho – Kogo ja chcę oszukać? Po prostu zapragnąłem Cię zobaczyć – patrzył na nią z ogromną tęsknotą. – Masz coś przeciwko temu?
  • Dawno nie słyszałam takich miłych słów od Ciebie, nie, chyba nigdy takich nie słyszałam – odparła szczerze. – Cieszę się, że Cię tu widzę.
  • Widzisz, jaki jestem milutki. Potem deser... - zawahał się, co powiedzieć.
  • A teraz oglądamy film i jemy pyszną pizze – dokończyła za niego.
  • No... tak – uśmiechnął się.
Przez połowę filmu nie mógł się skupić, myślał o tym jak to jest, siedzi tu, jedzą pizzę, oglądają film, Angelo miał rację. Tak jest dobrze, bezpiecznie, cały swój wolny czas, myśli poświęcał tylko jej, nie do końca rozumiał wszystko, ale czuł się dobrze w tej chwili, miło było siedzieć tak spokojnie razem z Amy, oglądać film, już dawno nie czuł się tak dobrze. Do tej pory żył sobie 'na luzaka' i wydawało mi się, że to jest w porządku, ale dopiero teraz czuł, że to jest to, właśnie tego mu brakowało – stabilności, podobało mu się, że ktoś na niego czeka, tęskni i … hm nie wiedział co będzie dalej, ale kto to wie. Nikt. Zadzwonił jego telefon, odebrał, był to Angelo, który pytał czy się wyspał i co robi. Śmiał się jak usłyszał, że Paddy jest u Amy i powiedział 'a nie mówiłem?', potem zaprosił ich do siebie, żeby poznać Amy. Byli ciekawi jej z Kirą. Umówili się na kolejny dzień.
Amy była zaskoczona jego zachowaniem, widać było, że wiele sobie musiał przemyśleć i przewartościować. To było ważne dla niej, wiedziała, ile musiało go to 'kosztować', czasem odpowiadał jej jak tamten Paddy, ten którego poznała, ale nie poddawała się.
Mijały kolejne dni, które spędzali w różnych sytuacjach, byli u Angelo i Kiry, a Amy bardzo ich polubiła, teraz jak spotykały się z Kirą na uczelni rozmawiały ze sobą. Była nawet w studio, ale akurat nikogo tam nie było. Wszystko co się działo, było dla nich zaskakujące i nowe. Paddy przestał walczyć, o to, aby iść z nią do łóżka, rozmawiali o tym i wiedział, że musi poczekać i tyle. Sam to zrozumiał. Całowali się, przytulali, z czasem wyszli poza to i znikały koszulki z obydwojga.
Nie żałował tego, że dał sobie i jej szansę, podobało mu się, że poznaje ją stopniowo, kawałek po kawałku, a nie od razu. Na razie to mu wystarczyło, uwielbiał bawić się jej włosami, patrzeć w oczy i całować. Uczyli się siebie powoli, a ona poznawała go i zaczęła ufać. Rozmawiała o tym z Olivią, która również to przeżywała, ale powiedziała Amy, coś co je dziwiło, nie rozumiały tego. Mike i Nat często pytali Livii czy wie co słychać u Amy czy jest szczęśliwa. Coś było nie tak, coś co się działo od sylwestra. Postanowiła z przyjaciółką, że będą obserwować jej braci.
Minął miesiąc od sylwestra, Paddy odebrał część badań, wszystko było w porządku. Rozmawiając z Amy na spacerze, niefortunnie powiedział o nich i pociągnęła temat, chociaż myślał, że odpuści.
  • Amy, no zrobiłem je, bo chciałem mieć pewność, że jest wszystko dobrze – tłumaczył – Nie mówiłem Ci, bo czym tu się chwalić.
  • Musiałeś mieć powód, aby je wykonać – dopytywała.
  • Miałem. Wiesz jaki byłem wcześniej – powiedział niepewnie – W tym roku jestem w porządku, ale w tamtym nie byłem.
  • Chcesz powiedzieć, że takich panienek jak ta kinowa było więcej? - zapytała ostrzej niż zdążyła pomyśleć.
  • Tak – odpowiedział i dodał – Ale teraz jest już tak jak powinno być, tylko Ty i ja – nie odpowiedziała mu – Amy! - szli, więc stanął i obrócił ją przodem do siebie i przytrzymał – Wiem, to było głupie, wiem o tym, ale co ja mogę zrobić. Nic. Nie byliśmy wtedy razem, byłem głupi, ale w porę się opamiętałem.
  • I co? Rozumiem, że teraz powinnam się cieszyć, że się opamiętałeś, tak? - zapytała wkurzona – Ja do Ciebie nie mam siły, jak właśnie wszystko jest dobrze, układa się, to Ty dopiero teraz wyskakujesz z czymś takim.
  • A kiedy Ci miałem powiedzieć? - zapytał – Jak się poznawaliśmy na nowo w styczniu czy kiedy? Nie było dobrego momentu.
  • A teraz jest? - zapytała szeptem – Czy uważasz, że teraz jest?
  • Nie, ale powinnaś o tym wiedzieć już teraz, bo bez sensu ukrywać coś, co może zawsze wyjść – powiedział całkiem szczerze – Amy, spójrz na mnie – poprosił, nie chciała, więc obrócił jej głowę w swoją stronę i przetrzymał – Amy, teraz jestem z Tobą i dotrzymuje danego słowa.
  • Mi nic nie obiecywałeś, więc...
  • Ciii, obiecuję teraz, że będę się starał – powiedział – Tylko daj mi szansę.
  • Kolejną szansę, nie dodałeś – powiedziała surowo – Odprowadzisz mnie do domu?
  • Co? - zapytał zdziwiony – Amy...
  • Paddy, daj mi poukładać wszystko, a ta rozmowa nie jest skończona, tylko zawieszona.
  • Ale dlaczego? - zdziwiony zapytał.
  • Dziś już nie mam siły, ale wrócimy do tej rozmowy, może pojutrze czy na weekend, ok? - musiała sobie przemyśleć co dalej. Czuła, że to nie wszystko, ale Paddy chyba sam nie wiedział ile powiedzieć, ile ukryć.
  • Dzięki.
  • Ale za co? - tym razem zaskoczył ją.
  • Za szansę, za to, że nie mówisz 'żegnaj', tylko chcesz to wszystko poukładać – powiedział.
  • Ile razy mówiłam 'do widzenia', a Ty wracałeś, więc bez sensu. Chcę to wszystko zrozumieć, bo na razie to mam mętlik w głowie.
  • Chodź, faktycznie odprowadzę Cię do domu, a jutro przyjadę – powiedział już opanowany.
  • Jutro nie, daj mi kilka dni, ok? - poprosiła.
  • Wolałbym nie, ale wiem, że teraz będziesz nieugięta – dodał.
Szli teraz dość szybko, więc po chwili znaleźli się pod jej blokiem. Paddy chciał oczywiście przytulić się na pożegnanie, ale Amy nie, jednak zabolało ją to, mimo że teraz wiedziała, że się zmienił, a w głębi duszy czuła, o jego wcześniejszych wyskokach. Znała go wcześniej i od samego początku było wiadomo jaki jest, miała wcześniej podejrzenia, o tym, że są panienki. Mimo to brnęła w to dalej, więc nie mogła tylko do niego mieć pretensje. Do siebie też miała, ale wiedziała również, że teraz jest w nim zakochana i tego nie cofnie i nie wymaże jak gumką. Teraz musiała odpowiedzieć sobie na pytanie czy chce nadal mimo wszystko z nim być.
Paddy mimo wszystko cieszył się, że jej powiedział, ta prawda bolała, ale było lepiej jak wiedziała. Miał obawy, że jej brat powie co wie, ale ona już znała prawdę, no może nie do końca, ale znała. Jak kładł się spać napisał sms'a do Amy, nie odpisała, ale była 3 rano, więc pewnie spała.
Nie było jej łatwo, miała problem z koncentracją, ale dała radę. Chciała z nim porozmawiać, ale teraz chciała dać sobie i jemu czas, pisali do siebie, a nawet rozmawiali przez telefon. Była zdziwiona, bo jemu naprawdę było przykro, za każdym razem padało słowo 'przepraszam', to było szczere i Amy mu chciała wierzyć.

Minęło kilka dni, bez niego, a jej brakowało tych ich rozmów, przytulania, jego ramion, które przytulały ją do siebie. Czuła, że wiele by mu wybaczyła, kochała go. Wieczorem siedziała w domu i się uczyła, ktoś zapukał, myślała, że to Paddy, więc z uśmiechem na ustach otworzyła drzwi i aż krzyknęła. To byli Olivia, Mike i Nathan. Jej radość była ogromna, Mike stwierdził, że jest głodny, więc razem z Olivią poszli do pizzerii, a Nat odpoczywał na kanapie. Amy poszła się przebrać, minęło chyba z pół godziny i ktoś zapukał do drzwi, Amy zawołała do Nat'a, aby otworzył. 

25 komentarzy:

  1. O wow! Brawa dla Paddiego, że nie bał się powiedzieć o tych badaniach, to jest przecież szalenie krępujące! Wiadomo, że Amy miała prawo tak zareagować, bo kobiety nawet na byłe dziewczyny reagują odpowiednio, hehe! Nawet jak jeszcze nie byli ze sobą razem. Coś mi się wydaje, że się wyda, że on był z dwiema panienkami jak już znał Amy. No i kiedy Nat otworzy te drzwi? Kiedy kolejna część? Jeju! W takim momencie przerywać? To zdanie mega: "Ile razy mówiłam 'do widzenia', a Ty wracałeś, więc bez sensu." No tak. Przecież nawet jakby tak powiedziała, to on i tak by wrócił. Ale długa część. Uzależniłam się od tych opowiadań, człowiek czyta, kończy i ciągle chce więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miało być trochę inaczej, miał nie mówić o niczym... ale on mnie nie posłuchał i dobrze zrobił :) tym razem autorka posłuchała Paddy'ego :)
      I tak w planie się trzyma, więc nie jest zle...
      Tak kobiety zawsze są zazdrosne, więc Amy musi sobie poradzić ze wszystkimi uczuciami do niego, zawsze wraca jak bumerang, więc bez sensu go wywalać, bo wróci...
      A badania, tak dla niego było to trudne, ale powiedział, co oznacza, że i jemu zależy, jest dla niego ważna, mimo tego jak się zachowywał...
      Kiedy będzie, chciałabym może w piątek :) dlatego, ze kolejna część już ma dużo literek :) i powiem tylko, że mnie zaskoczono i znowu nie słuchaja, ale jak sie przekonałam na dobre to nam wychodzi :)

      Usuń
  2. Fajna część xD Mnie najbardziej rozbawił tekst --> " Zadzwonił jego telefon, odebrał, BYŁO to Angelo,..." 3:-] Hahahahha

    Paddy i dwie panienki....ale fakt jest faktem, niczego sobie nie obiecywali, więc teoretycznie nie byli w tym czasie jeszcze parą :)
    Prawda jest taka, że byłe dziewczyny, matki, żony i kochanki, zawsze będą jak zadra pod paznokciem. Czy to teraz, czy po latach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mogłam tak napisać o Angelo, juz poprawiłam :) dzięki za pokazanie tego błędu...
      Fakt nie obiecywał jej wtedy nic, ale jednak chciał coś od niej, chodził za nią, więc ona miała nadzieję... ale masz rację zawsze bedą zadrą...

      Usuń
  3. Ja mam mieszane uczucia, pierwsze części były świetne, wciągające, takie z pazurkiem, a teraz zaczyna mi to przypominać FD... Amy dla mnie zbyt wycofana i zbyt mało komunikatywna. A Pad? Jakby ktoś go podmienił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może to miłość?

      Usuń
    2. No może. Z prologu można wywnioskować, że będą mieli dziecko, więc pewnie coś w tym jest. Już sama nie wiem, co myśleć.

      Usuń
    3. Dlaczego FD? Bo tam też nie ma "pazura". Zwykły opis codzienności, zamiast poprowadzenia fabuły w kierunku jakichś ciekawych przygód i niecodziennych zdarzeń, czyli tego, co czytelnik oczekuje od opowiadania (mówię tu o sobie). Nie ma tam praktycznie komentarzy, więc chyba coś jest na rzeczy. Ja w każdym razie tak to odbieram.
      W tym opowiadaniu natomiast bardzo podobało mi się pierwsze 12 części, od 13-stej jakoś robi sie coraz bardziej... jałowo. I zgodzę się z Anetą L.- od Amy wieje chłodem, i to arktycznym. Poza tym, nie podobało mi się zakończyła naprawdę ważną rozmowę, tylko dlatego, że nie podobało jej się to, co usłyszała. W tym momencie zachowała się egoistycznie. Mogła go chociaż wysłuchać do końca.
      Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Napisałam po prostu tak, jak to czuję.

      Usuń
    4. co do FD, nie będę się tu wypowiadac, bo tu nie jest miejsce na FD. Ale opowiadanie jest nasze i postanowiłyśmy skończyć na roku 2010, zbyt dużo znaczy dla Nas.
      Co do Amy, ok, skończyła rozmowę, ale nikt nie pomyślał, że takie było moje zamierzone działanie, bo będzie kolejny rozdział?
      wieje chłodem, kurcze ja wiem to jest Paddy, ale zamieńcie go na innego faceta, będzie miał też takie fory jak Paddy?

      Usuń
  4. Hmm tak mysle , no miłość zmienia człowieka , ale cos jednak pójdzie nie tak -- nawiązuje do prologu :) tz, Pad chyba zawiedzie Amy i to chyba nie raz . Dobrze , Pad powiedział o badaniach . W następnym rozdziale zapowiada sie ciekawa rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Riri, ja się zgodzę z Tobą. Że miłość zmienia człowieka, ale coś jeszcze nie raz pewnie Amy zapłacze przez Patricka.

      Usuń
  5. A ja widzę, że chłopak się bardzo stara. Trzeba wierzyć, że się zmienił. Wielu ludzi musi się w młodości "wyszumieć", żeby potem ustatkować. Ale Pad może stracić cierpliwość jak Amy będzie go tak trzymać na dystans. Dziś jak czytałam to odniosłam wrażenie, że wieje od niej chłodem. A faceci wolą jak kobieta się uśmiecha jest miła, ciepła i opiekuńcza. To, że kiedyś prowadził bujne życie, to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Oni teraz przede wszystkim powinni porozmawiać, mieli szansę ale Amy jak tylko zaczął niełatwą dla niego rozmowę powiedziała stop.............odprowadź mnie do domu, najlepiej jeszcze krokiem Korzeniowskiego.... Część super, zresztą widać po moich emocjach....Brawo Aniu pisz szybciutko następną część bo jestem ciekawa reakcji braciszków. Daj proszę więcej uśmiechu na buźkę Amy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko nawet nie wiedziałam, że tyle tego wyszło, to do mnie nie podobne...

      Usuń
    2. Dziękuję za tą wypowiedz :)
      Krytyka konstruktywna mile widziana :)

      Usuń
  6. Przyznam, że nie pisałam wcześniej bo na początku sama musiałam się ze sobą ogarnąć i zrozumieć własne myśli. Nie chcę mówić o stylu, bo ten nadal strasznie mi się podoba, i gratuluję :) Ale jeżeli chodzi o treść, trochę się zgadzam z poprzedniczkami, Amy jest w tym rozdziale taka trochę inna, niż zwykle. Niby się przejmuje tym, co powiedział jej Paddy, ale w sumie na dobrą sprawę, z tego, że był, jaki był, zdawała sobie sprawę już wcześniej. Taka reakcja byłaby bardziej adekwatna, gdyby dowiedziała się o tym ostatnim wybryku. Wtedy miałaby prawo się wkurzyć, bo jednak spotykali się, coś tam jej obiecywał, a jednak poszedł do łóżka z innymi, ale ciężko mieć do kogoś, żal o coś, jak wtedy nawet go nie znaliśmy, bo nie znamy jego motywów, a poza tym każdy się zmienia i każdy popełnia błędy. Takie jest życie, uczymy się, popełniając błędy. Fakt, że dziewczyny mają tendencję do wyolbrzymiana wielu spraw, i chyba coś takiego właśnie ma Amy. Paddy, jak dla mnie, to trochę on przeprasza za to, że żyje, a to zupełnie niepotrzebnie. To, że zrobił te badania, i jeszcze jej o tym powiedział, jak dla mnie szacunek dla niego, bo to oznacza, że zaczyna ją traktować coraz bardziej poważnie. A ona podeszła do tego, jakby to była co najmniej zbrodnia. A przecież widać wyraźnie, że jej bardzo na nim zależy. No cóż... Poza tym, rozdział z wieloma emocjami, a to na pewno na plus, bo czyta się świetnie. Także i tak bardzo, bardzo mi się podoba. I czekam już na ciąg dalszy :) Jeżeli kogoś uraziłam, to przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki komplement za styl - jego można wyrobić :):)
    co do reszty - nie chce za dużo pisać, bo w 16 rozdziale wszystko będzie, tylko tyle, że specjalnie nie dałam Paddy'emu skończyć, własnie po coś...:)
    a Amy, hm ok Paddy popełnił błędy, kto ich nie popełnia, ale na ma prawo się bac, tak samo jak on sie boi, chyba każdy by sie bał. Ona wie jaki on był/jest i uważam, ze ma prawo, to że nie wie o ostatnim wybryku nie oznacza, ze nic nie wie, bo on jasno mówi o panienkach i alkoholu, wiec myślę, ze nic więcej nie musiał jej wyjaśniać :) ok nic jej nie obiecywał, ale jednak do niej przychodził, dzwonił itd. więc jakieś prawa Amy ma :) ona źle na te badania nie zareagowała, tylko na całość :) ale wszystko się wyjaśni w rozdziale 16 :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To że Pad się zmienia,mi nie przeszkadza.Dalej jest ciekawie i intrygujaco.Amy nie jest idealna,momentami chłodna,bardzo trzymajaca granicę.Dla mnie dzięki temu jest "ludzka"a nie cukierkowa.brawo dla autorki za tak barwne postacie.

    OdpowiedzUsuń
  9. człowiek czyta po latach i nadal jest dumny z siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam i myślę sobie po co wtedy były u mnie te nerwy? Nie Ole?? Po co... były hihi

    OdpowiedzUsuń
  11. A dziś jak czytam i opowiadanie i komentarze to Trochę się uśmiecham, bo można wiać chłodem ale do czasu .... życie pokazuje że może nas zaskoczyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawda prawda. Mówi Ola, ktora czyta ponownie p9 10 latach od wydania.😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Nadal dumna. Postać Amy bardzo prawdziwa, nie cukierkowa. Nie jest łatwo, a może i wieje chłodem ale ludzie są różni i nie można od jednego szablonu. Mówi dorosła autorka, po przejściach i teraz już bardziej rozumiejącą życie i ludzi. Ale pewnie mnie jeszcze zaskoczą

    OdpowiedzUsuń
  14. Ludzie zawsze zaskakują
    Ale ale teraz inaczej się czyta to co się napisało gdyż nie pamiętam już tych emocji w czasie pisania
    Ale i tak lubię to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń