Następnego
dnia napisał do niej smsa „jak podobało Ci się w kinie?”, co
wywołało u niej złość. Pomyślała sobie, że on ją widział,
wiedział, że tam była, a teraz ma czelność pytać czy jej się
podobało? Wiedział, że go widziała z tą dziewczyna, a teraz co?
Chce się umówić? Biła się z myślami. Co za dupek, pomyślała i
po kolejnym smsie od niego napisała, że nie życzy sobie kolejnych.
Zadzwonił, ale nie odebrała, więc napisał sms’a, aby odebrała,
bo inaczej przyjedzie do niej. Nie odpisała nic, pomyślała, że
przecież nie zna jej adresu, więc nie ma się czego bać. Pół
dnia snuła się, próbowała czegoś się pouczyć, napisać, ale
marnie jej to wychodziło. Nie potrafiła sobie poradzić, chciała,
ale nie potrafiła o nim zapomnieć. Myślała o tym co zobaczyła w
kinie, zastanawiała się dlaczego tak to przeżyła. Wiedziała, że
jej się podobał, to rozumiała, ale dlaczego się zdenerwowała?
Postanowiła zadzwonić do Olivii i zapytać ją o zdanie. Zadzwoniła
i opowiedziała o całej sytuacji, jak go poznała, jak do niej
zadzwonił i najważniejsze, co wczoraj się działo w kinie. Olivia
wysłuchała jej i stwierdziła "Ty się po prostu zakochałaś".
Amy, aż się roześmiała i stwierdziła, że ledwo go zna, więc to
niemożliwe, ale Olivia stwierdziła:
- Zastanów się nad tym - powiedziała Olivia - Słyszę jak o nim mówisz. Ile w Tobie emocji jak o nim opowiadasz, zakochałaś się. Znam Cię Amy.
- To niemożliwe, nie znasz go. On ma kobiety za nic, uważa się za cudo i jest arogancki. Oli przecież ja go nie znam, więc jak mogłam się zakochać. Ja nigdy się nie zakochuje.
- Może to właśnie ten - zasugerowała Olivia – Miłość nie pyta się czy go znasz i tego typu rzeczy. Zjawia się tak po prostu. Zobacz znałam Mike'a cale życie i nigdy nie przypuszczałam, że kiedyś będę z nim, samo się stało. Amy pomyśl nad tym. Może to miłość od pierwszego wejrzenia? - zasugerowała Olivia.
- Nie Oli, to niemożliwe. On … nie to niemożliwe – dodała cicho Amy.
- Możesz nie wierzyć, ale przekonasz się. Możesz walczyć, ale przygotuj się na porażkę.
- Olivia! - powiedziała Amy – Już nie chce o tym myśleć, nie chcę o nim myśleć! Dzięki za rozmowę, ale spróbuję się pouczyć – dodała już cicho.
- Eee nie widzę tego, ale spróbuj. Tylko słowo, a przyjadę do Ciebie. Jak tylko będziesz mnie potrzebować.
- Dziękuję. Pa.
Po
rozłączeniu się z Olivią poszła do kuchni i zrobiła herbatę.
Jeszcze większy miała mętlik w głowie. Nie, przecież Livia nie
może mieć racji, to nie możliwe, no nie możliwe! - myślała.
Przecież nie ma szans, to bez sensu.
Około
18 ktoś zapukał do drzwi, poszła je otworzyć. Zobaczyła w nich
Paddy’ego.
- Co Ty tu robisz? - zapytała go, a jednocześnie trzymała drzwi, by nie pomyślał, że go zaprasza do środka.
- Mówiłem, że jak nie odbierzesz ode mnie telefonu to przyjadę. Ostrzegałem Cię – powiedział to i złapał Amy w pasie i przestawił ją delikatnie, a potem zamknął drzwi – Nie uważasz, że powinniśmy porozmawiać.
- Nie! - krzyknęła- Idź stąd, bo nie mamy o czym rozmawiać.
- Nie Amy, nigdzie stąd się nie ruszę – zdjął kurtkę, powiesił ją na wieszaku i siadł na kanapie.
- Paddy, my nie mamy o czym rozmawiać – powiedziała już spokojnie – Idź sobie.
- Dlaczego mnie wyganiasz? Chcę porozmawiać, wiem, że byłaś wczoraj w kinie, widziałem jak wyszłaś w połowie seansu – patrzył wyzywająco na nią, jakby był ciekawy jak zareaguje.
- Byłam tam i co? Nie mamy już o czym rozmawiać. Nie umówię się z Tobą. Rozumiesz to? - ostatnie słowa były już wypowiadane prawie przez zęby, Amy powstrzymywała się, aby nie zrobić czegoś głupiego.
- Amy spokojnie, nie musisz być taka drażliwa – powiedział spokojnym głosem, jakby jej wybuch w ogóle go nie obchodził – Cały dzień ciężko pracowałem, chciałem z Tobą pogadać, poznać Cię, bo jesteś dziewczyną, która zrobiła na mnie wrażenie i której imię zapamiętałem – dodał.
- I co? Mam teraz skakać z radości, klaskać w ręce? No co mam robić? - powiedziała zirytowana.
- Kochanie, nie bądź taka złośliwa – powiedział z przekąsem Paddy.
- Nie mów do mnie 'kochanie', bo nie jestem i nigdy nie będę – dodała.
- Taka jesteś pewna? Bo możemy się założyć, że trafisz do mojego łóżka – powiedział pewny siebie Paddy.
- Tak? A może to nie Ty mnie zaliczysz, a ja Ciebie – odgryzła się Amy.
- Uuuu, no proszę to mi się podoba. Chociaż bardzo mi się podobasz taka z pazurkami, to je schowaj, jutro przyjadę o 19 i zabiorę Cię na kolację. Spróbuj tylko nie być gotowa, a uwierz mi poradzę sobie z Tobą inaczej i pójdziesz na tę kolację. Proszę – dodał na koniec.
- Nie będziesz mi rozkazywał. Nie i nie – nadal walczyła z nim, chociaż chciała iść na tę kolację.
- Amy, ja nie rzucam słów na wiatr. Dziś zapowiedziałem, że się zjawię i co, przyjechałem, więc nie zmuszaj mnie do takiego zachowania.
- Czego Ty nie rozumiesz? Nie chcę iść z Tobą – otworzyła drzwi – Wyjdź już.
- Ok pójdę. Jutro przyjadę, pamiętaj o 19.
Podszedł
do otwartych drzwi przy których stała Amy czekając aż wyjdzie,
zamknął je tak szybko, że się nie spodziewała i przyciągając
ją do siebie, pocałował w usta. Nawet nie zdążyła zareagować.
Dopiero po chwili poddała się jego ustom i oddała pocałunek.
Dobrze całował, czuć było, że ma praktykę. Jego ręce grzecznie
spoczywały na jej tali i tym ją zaskoczył. Gdy oderwał się od
niej, odsunęła się i cicho powiedziała:
- Idź już Paddy. Tak będzie lepiej.
- Dobranoc Amy – uśmiechnął się i wyszedł.
Została
sama, oparła się o drzwi i delikatnie opuszkami palców dotknęła
swoich ust. Były opuchnięte, gorące, ale pamiętały jeszcze dotyk jego
ust. Już wiedziała, co poczuje jak ją pocałuje. Już wiedziała.
Teraz tym bardziej nie będzie mogła o nim zapomnieć, pomyślała.
Podobało jej się jak całował, jego zapach i smak.
Paddy
wyszedł od Amy z uśmiechem na twarzy, był zadowolony, że jutro
zabiera ją na kolację. Chciał ją poznać i sam nie wiedział
dlaczego. Nie pierwszy raz poznawał dziewczynę, nie pierwszy raz
się całował, a jednak było inaczej. Brat powtarzał mu, że
kiedyś może życie go zaskoczyć, kogoś pozna, że może się
nawet zakochać, ale co on wie. Sam poznał ją, swoją obecną żonę, która jest w Paddy'ego wieku, a brat jednak ma dużo więcej. Nie lubił jej,
wiedział, że ona zdradza jego brata, a on był ślepy, frajer. Nie
chciał o tym myśleć, o tym co wiedział, ale potrzebował rozmowy,
więc stwierdził, że chyba czas, powiedzieć o tym Angelo. Może
razem coś wymyślą, może uda im się przekonać starszego brata,
by przestał jej ufać. Zadzwonił do młodszego brata i pojechał do nich.
No niestety z własnego doświadczenia wiem, że można się tak zakochać od pierwszego wejrzenia, niestety u mnie było to jednostronne... Ale z Paddiego dupek! Rany, jakby mi taki zadufany w sobie gbur tak odpowiadał, to nie byłabym zadowolona. Olivia może mieć rację. Tylko ciekawe, co na to Amy? I jeszcze ten pocałunek na końcu. Grr! I co z tego, że ręce grzecznie trzymał? By spróbował nie! Hehe!
OdpowiedzUsuńNo własnie, najgorsze jeśli miłość jest tylko jednostronna...
OdpowiedzUsuńNo fakt dupek z niego i taki był mój zamysł, więc super, że się udało. Właśnie taki jest pocałował, bo chciał i nie zastanawia się nad konsekwencjami...
Po prostu rewelacyjne opowiadanie :) A ten ich dialog - mistrzostwo :)
OdpowiedzUsuńStaram się pisać dobrze i ciesze się, że mi się udaje :)
UsuńBardzo mi miło, że czytasz i komentujesz :)
A to zdanie wygrywa dzisiejszy odcinek:
UsuńTak? A może to nie Ty mnie zaliczysz, a ja Ciebie – odgryzła się Amy.
Bo za bardzo był pewny siebie :) a Amy potrafi mieć cięty język :)
UsuńOj kochana, uwielbiam twojego Paddy'ego :) Zawsze miałam słabość do niegrzecznych chłopców, tak by the way :P Z resztą nie tylko Paddy'ego, twoja Amy, jest po prostu urocza, i tak różna od Padda, ze to aż prawdziwe :P Bo przecież w życiu też zbyt łatwo nie bywa. Także możesz być pewna, że będę śledzić poczynania głównych bohaterów i nie uwolnisz się od moich komentarzy, także i na tym blogu :P I już się nie mogę doczekać co tam będzie dalej :)
OdpowiedzUsuńJest bardzo niegrzeczny i takie było moje zamierzenie :)
UsuńA Amy jest fajna i w końcu oboje ze mną współpracują, bo na początku Paddy pokazywał "rogi" i nie słuchał, choć czasem powie coś co ja bym nie powiedziała, ale on tak :) taki własnie jest :)
teraz zaczyna się dopiero jakakolwiek akcja, bo na razie musiałam wprowadzić Was w temat :)
Masz rację w życiu łatwo nie jest, a Paddy ma swoje powody by być dupkiem :)
Śledź ile chcesz i komentuj :)
Jak to mówią, uważaj czego sobie życzysz :P Ale ja trzymam za słowo, i będę śledzić i komentować :P Ale z tą współpracą z bohaterami to nie przesadzaj, najzabawniej jest wtedy, kiedy gadają co chcą, bo jak my myślimy to czasem wychodzi nienaturalnie, a jak sami zaczynają mówić to wszystko gra :) I jak dla mnie, te rogi to może Paddy pokazywać, bo i tak już mnie kupił :P
OdpowiedzUsuńhahaha to fakt lubię jak sam gada co chce i wtedy wychodzi dobrze :)
UsuńSuper opowiadanie! Uwielbiam kiedy w opowiadaniach Paddy jest gnojkiem, albo chociaż takiego udaje ;)) Podobnie jak M.D, mnie też już kupił :)
OdpowiedzUsuńWitaj i Ty Małgosiu :)
UsuńA mi się dobrze pisze tego Paddy'ego, ale nie można przesadzić :) więc czasem pokazuje ludzką twarz a nie arogancką :)
I like it!
OdpowiedzUsuń:) cool :)
UsuńEj no , wyczuwam kawał chama ! :) Nie lubię takiego Padda ale za to kocham opowiadania z takim Paddym :D
OdpowiedzUsuńAle bezczel!z tym smsem to przesadzil!chyba bym nie chciała mieć takiego faceta.ale miłość nie wybiera,jak kogos trafi strzała amora to ma klapki na oczach.:)
OdpowiedzUsuńO matko!!!! Ale mnie tu Paddy zirytował! No nie mogę!!! Grrrr. Co za burak no!!!
OdpowiedzUsuńMnie też zirytował! I to który już też!?
OdpowiedzUsuńDołączam do grona zirytowanych! Trochę późno 🤭 Jakoś nigdy nie natknęłam się na to opowiadanie, nie wiem, jak to się stało. Nadrabiam od dziś, pozdrawiam Autorkę! P.S. Już się wyciągnęłam 😎
OdpowiedzUsuńSuper Antoninku 😉
UsuńWitaj
*wciągnęłam 😁
OdpowiedzUsuń