Dziś już poznamy bohaterów i tajemniczego "on" :) a także dowiemy się kto to jest Olivia :)
Zapraszam
Wybrała
się na zakupy świąteczne, choć dopiero był ostatni tydzień października
2000 roku. Chciała już teraz kupić prezenty, bo bała się, że
gdy zaczną się egzaminy nie będzie miała na to czasu. Na Święta
Bożego Narodzenia wracała do siebie do Dublina. Szła między
półkami oglądając produkty i myśląc o czekających ją
egzaminach, gdy wpadła na kogoś. Upadłaby, ale przytrzymał ją
mężczyzna, na którego wpadła i jakoś tak nie chciał puścić,
więc sama się odsunęła.
- Witaj piękna – powiedział, chłopak od którego właśnie się odsunęła.
- Chyba mnie z kimś pomyliłeś – powiedziała z sarkazmem.
- Nie, na pewno nie. Pamiętałbym Cię - powiedział uśmiechając się do niej.
Amy
pomyślała, że to najbardziej arogancki facet jakiego tu w Kolonii
poznała. Nie uratował go ten piękny uśmiech ani to, że był
przystojny.
- Przepraszam, że na Ciebie wpadłam i przy okazji do widzenia - powiedziała do niego.
- Miałem nadzieję, że dasz się zaprosić na kawę – powiedział jeszcze szerzej się uśmiechając. - No daj się zaprosić.
Chciało
jej się śmiać, ale powstrzymała uśmiech. Popatrzyła na niego i
pomyślała, że mimo wszystko zrobił na niej wrażenie, ale nie
była przekonana, co do poznania go.
- Nie dziś, dziś nie mogę. - mówiła poważnie i chyba zrozumiał, że jeśli będzie się tak zachowywał w stosunku do niej, to nic nie osiągnie.
- Nie ma problemu, ale może jutro? - sam nie wiedział dlaczego tak bardzo mu zależało na poznaniu tej dziewczyny bliżej. - Nie przedstawiłem się, mam na imię Paddy.
- Miło mi Paddy, ale to irlandzkie imię, jesteś z Irlandii? - zapytała go Amy, zapominając o tym, by się przedstawić, a także, że nie chciała go poznać bliżej.
- Tam się urodziłem i sama widzisz, że mamy o czym rozmawiać. Musisz koniecznie się ze mną umówić - uśmiechnął się tym razem szczerze.
- Paddy, naprawdę nie mam w tym tygodniu czasu. Może w weekend? - negocjowała.
- Dobrze, ale daj mi swój numer telefonu i wyjaw wreszcie jak masz na imię.
- Podam, a właściwie Ci zapiszę – napisała numer na małej kartce, podając mu ją – Muszę już iść. Do widzenia.
- Hej! - krzyknął za nią Paddy – A imię? Jak masz na imię?
- Amy – odpowiedziała z uśmiechem i szybko poszła przed siebie.
Mimo,
że był czarujący, przystojny i miał super uśmiech czuła, że to
podrywacz. Nie liczyła, że zadzwoni, nawet tego nie oczekiwała.
Miała tyle zajęć, tyle egzaminów, więc to było dla niej ważne,
a nie jakiś tam Paddy.
Minęło
kilka dni, a Amy mając dużo zajęć na uczelni, egzaminów przed
sobą, chciała jak najszybciej zaliczyć wszystko, by móc pojechać
do domu. Bardzo tęskniła za swoją wyspą. Brakowało jej
przyjaciół, braci, rodziców i Olivii. Chciała już
z nimi być, chciała swojej przyjaciółce Olivii opowiedzieć o
Paddym.
Minęło kilka dni i rzeczywiście nie zadzwonił. Mimo, że
spodziewała się tego, było jej jednak trochę przykro. Tego dnia
uczyła się do egzaminu, gdy zadzwonił telefon. Nie znała tego
numeru, ale odebrała i usłyszała w oddali głośną muzykę.
- Hallo – powiedziała, ale nic nie usłyszała, oprócz tej muzyki – Hallo, jest tam ktoś? – zapytała nieco głośniej.
- Hallo, jestem, ale nic nie usłyszałem. Amy, to Ty? – zapytał Paddy.
- To ja, ale nie wiem z kim rozmawiam – próbowała się skupić, tylko ta głośna muzyka w tym przeszkadzała – Możesz coś zrobić z tą muzyką, bo nic nie słyszę – dodała zirytowana.
- Zaraz, ooo już lepiej, wyszedłem na korytarz. Z tej strony Paddy, mam nadzieję, że mnie pamiętasz – powiedział to bardzo pewnym głosem.
- A to Ty, arogancki podrywacz sklepowy – powiedziała Amy, chyba nawet nie zastanawiając się nad własnymi słowami.
Przez
chwilę panowała cisza. Amy było głupio, bo wypowiedziała słowa,
które pomyślała, a Paddy był zaskoczony tym, że ta dziewczyna
tak bezpośrednio się do niego odezwała.
- Masz rację to ja, ale dlaczego zaraz arogancki? – zapytał.
- A nie jesteś taki? Może się pomyliłam – dodała Amy.
- Mogę Ci udowodnić, że się pomyliłaś. Jeśli tylko zgodzisz umówić się ze mną – powiedział poważnie Paddy.
- Nie, nie spotkam się z Tobą – powiedziała szczerze, nie ukrywając tego, że on jej nie interesuje.
- Jesteś zaskakująca – zaśmiał się Paddy – Ale nie myśl sobie, że tak łatwo się zniechęcę Twoją odmową.
- Nie interesuje mnie to, że się nie zniechęcisz. Chcę tylko, abyś dał sobie spokój. Nie mam czasu, mam ważne egzaminy przed sobą. Paddy zrozum, że nie chcę się z Tobą umówić – powiedziała to spokojnie, ale dobitnie.
- Poczekam jeśli masz jakieś ważne egzaminy, nie widzę problemu. Na pewno zadzwonię do Ciebie i tak szybko się mnie nie pozbędziesz – powiedział pewnym głosem Paddy.
- Skoro musisz... – urwała w połowie zdania Amy, bo jej przerwał.
- Nie muszę, tylko chcę – dokończył za nią – teraz jak słyszę nie chcesz ze mną rozmawiać, więc dobrze na razie dam Ci spokój, ale nie dam się zbyć. Pamiętaj o tym.
- Uparty jesteś, ale nie zapominaj, że ja również – ostrzegła go – Naprawdę muszę już kończyć.
- Dobrze, to do usłyszenia – pożegnał się Paddy.
- Cześć - Rozłączyła się i uśmiechnęła.
Mimo
wszystko podobało jej się to, że Paddy starał się przekonać ją
do spotkania. Czuła, że właśnie ten mężczyzna powinien mieć
wyzwanie. Swoim zachowaniem pokazał jej, że zawsze wszystko
dostawał na tacy. Nie chciała, aby wydawało mu się, że wygrał,
że ona od razu umówi się z nim i on dostanie to co chciał.
Intrygował ją, bo zachowywał się jak arogancki dupek, ale
jednocześnie jak choć trochę spuszczał z tonu, ukazywał się
fajny facet. Była go ciekawa i zamiast się uczyć, siedziała w
oknie na parapecie i patrzyła przez okno. Zastanawiała się czy nie
zrobiła mu przykrości swoim zachowaniem, ale jednocześnie uważała,
że dobrze, że to usłyszał, bo właśnie wtedy pokazał jej się
taki jaki był naprawdę. Miała wrażenie, że panował nad tym co mówi i
tylko w tej jednej chwili się odsłonił. Podobał jej się, ale
jednak bała się z nim umówić. Było w
nim coś takiego, że nie potrafiła o nim zapomnieć, ale irytował
ją.
Paddy
rozłączył się i pomyślał, że Amy jest w porządku. Podobała
mu się nie tylko fizycznie, ale również to w jaki sposób z nim
rozmawiała. Nie bawiła się nim ani go nie kokietowała, wręcz
przeciwnie, starała się go zniechęcić do siebie. Właśnie
dlatego postanowił, że nie da jej spokoju i dopnie tego, by się z
nim spotkała. Chciał tego i uważał, że mu się to należy. Przez
głowę przeszły mu tylko słowa brata „dziewczyny nie są po to,
aby je wykorzystywać, są do kochania i obyś kiedyś nie przejechał
się na tym jak je traktujesz.” Zaraz jednak wyrzucił to z głowy, bo kto mu to powiedział, pomyślał, mój brat sam jest największym frajerem
jakiego znam.
Ale mam radochę! Hihihi! Lepsze, pewnie, że lepsze! I wreszcie jakieś opowiadanie, że dziewczyna nie leci od razu na Paddiego :P No i super, tak trzymać! I pisać! :D :D :D
OdpowiedzUsuńNo to się cieszę, że lepsze, bo to inne niż tamto, chyba to widać :)
UsuńNo nie leci, chociaż ja zaintrygował :)
Pisać? Hm, w głowie pomysły, ale jeszcze się z bohaterami nie zakumulowaliśmy, chociaż "on" mnie już dziś trochę słuchał, ale i tak robił to co chciał :)
Hahaha! Uwielbiam Amy!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się sposób w jaki Amy podchodzi do Paddy'ego :)
OdpowiedzUsuńtrzeba trzymać go krótko :)
UsuńCiekawe,ciekawe..też bym chciała być taka twórcza :)
OdpowiedzUsuńSuper :) Powoli poznaję bohaterów. No no, ciekawe co z tego Paddyego za ziółko będzie :D
OdpowiedzUsuń